Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Wspomnienia -> Moja mama jest aniołem — Małgorzata Friedel
Moja mama jest aniołem — Małgorzata Friedel

Moja mama jest aniołem

Cena: 23,00 zł 19,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Cel: opisać niewypowiedziane.

„Nikt mi nie powiedział, że nowotwór jest jak trucizna i że nawet jeśli działa powoli, to bardzo sprawnie i systematycznie. Że krok po kroku, komórka po komórce zajmuje cały organizm, że niszczy… Niszczy tak, że człowiek zostaje już tylko samym cierpieniem”.

Moja mama jest aniołem to pełen tęsknoty, skrajnych emocji, sugestywnych opisów oraz bolesnych i pięknych wspomnień pamiętnik córki cierpiącej po stracie ukochanej matki. Rozgoryczona w poczuciu życiowej niesprawiedliwości podejmuje się opowiedzenia historii własnej rodziny – od diagnozy do odejścia M. Bez znieczulenia, z niebywałą precyzją i odwagą opisuje, jak mięsak bezlitośnie trawi ciało jej matki, łamiąc przy tym serca wszystkich, dla których była ważna. Jak „oswoić” śmierć? Jak pogodzić się z wyrokiem? Jak poradzić sobie bez najbliższej osoby, gdy okazuje się, że świat kręci się dalej? Pisząc, autorka poszukuje odpowiedzi na te i inne pytania…

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Wspomnienia
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 120
  • ISBN: 978-83-8083-506-1

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 4 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Anna Sukiennik  (14.10.2017)
Czytanie tej książki sprawia fizyczny, autentyczny ból.

Spustoszenie, jakie niesie ze sobą przyswojenie treści, dotyka także umiejętności ubierania myśli w słowa. Bo co można napisać o tak przerażającej, dotykającej samej duszy i serca książce? Że jest smutna? Banał! Że jest tak prawdziwa, wstrząsająca i poruszająca? Frazes!

Najlepiej byłoby, abym zebrała wszystkie te wylane podczas lektury łzy i zamieniła je w słowa. Ale wszystko to brzmi ckliwie i patetycznie.

Moja mama jest aniołem to próba zrozumienia. Bo każdy radzi sobie z chorobą najbliższych jak może. Jedni organizują spotkania, wizyty u lekarza, rehabilitację, plan dnia. Drudzy się modlą. Jeszcze inni czytają, szukają, chwytają się najbardziej idiotycznych i niewiarygodnych informacji w internecie. Pani Małgorzata pisze książkę. Książkę nasyconą bólem, cierpieniem i miłością. Ale głównym budulcem fabuły jest realizm. Autorka już na samym początku informuje, że

Ja muszę powiedzieć prawdę. Opisać wszytko tak, jak było. Z kałem, smrodem, niewyobrażalnym bólem i czopkami.

A tuż za tym bezpośrednim wyznaniem czytamy:

Z bezgraniczną miłością i oddaniem.

Niecałe 120 stron ociekające bólem i miłością. W równych proporcjach. Autorka nie uderza w patetyczne tony. Nie gra na emocjach czytelników. Ba! czytając Moja mama jest aniołem ma się wrażenie, jakby była tylko pani Małgorzata i jej Mama. I skurwysyn, jak pieszczotliwie określają mięsaka.
A my – czytelnicy – jakby przypadkiem stajemy się świadkami swego rodzaju spowiedzi? terapii? świadectwa prawdy? To książka bardzo osobista, wyłuszczająca zagadnienia, o jakich się nie mówi. Walka z chorobą, kolorowa chusta na głowie, enigmatyczna "chemia", naświetlania. Tyle wiem ja. Tyle wiesz Ty. A na wszytko inne spuszczona jest zasłona milczenia i niewiedzy. Bo o smrodzie lepiej nie mówić, o zaparciach, o wymiotach, o braku rzęs i brwi, o gnijącym ciele. W towarzystwie o tym wszystkim mówić nie wypada...

Wiem, że to bardzo trudna książka, że nie każdy ma silę zmierzyć się z podejmowanym w niej tematem. Ale głęboko wierzę, że ta urywana, spazmatyczna i lekko chaotyczna recenzja sprawi, że po książkę sięgniesz. Bardzo polecam.


http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2017/10/moja-mama-jest-anioem-magorzata-friedel.html


  Karolina krakowiak  (6.04.2017)
20170323_123136
„Moja mama jest Aniołem” to wspomnienia córki, której mama zmarła na nowotwór. Książka jest swoistym pożegnaniem, a jednocześnie pogodzeniem z sytuacją. Forma terapii przez pisanie. Choroba opisana jest w najmniejszych szczegółach. Autorka nie ukrywa żadnego bólu, brudu czy zapachu. Pisze wprost. Bez owijania w bawełnę. Osobiście bardzo mi się to podoba. Z reguły książki o tej tematyce są „wygładzone”. Mówią o bólu wewnętrznym osób które zostały. Nie tak obrazowo ran i wyniszczenia organizmu.

Małgorzata Friedel wspomina wszystko od diagnozy do śmierci. Mi jednak przeszkadzał fakt, że nie ma kolejności zdarzeń. Autorka przeskakuje z jednych wydarzeń do drugich. Z czasu diagnozy do po pogrzebie, znów do połowy choroby. Jednak domyślam się, że cierpiąca córka, pisała tak jak czuła. Historia opisana jest bardzo subiektywnie. Pełna jest bólu. Bólu związanego z chorobą najbliższej osoby. Bólu po stracie. Dzięki temu trudniej jest zapomnieć ten tytuł.

W „Moja mama jest Aniołem” znajdziemy również poszukiwanie cudownego leku na nowotwór. Autorka opisuje jak jej rodzina łapała się każdego leku. Każdej alternatywnej metody. Próby te pokazują jak bardzo chcieli uratować swoją ukochaną mamę, żonę.

Książka wbrew pozorów jest bardzo krótka. Zaledwie niecałe 120 stron. Lektura na jeden wieczór. Czyta się ją bardzo szybko. Krótkie rozdziały w tym pomagają. Dodatkowym atutem jest kilka wierszy autorki, które możemy odszukać w treści.

Musze jeszcze wyrazić swoje zdanie na temat jednego zabiegu, który wystąpił w treści. Autorka nie używa imion ani określeń typu „mama”, „tata”. Sporadycznie używa całego zwrotu. Z reguły gdy pierwszy raz wspomina o danej osobie. Później jednak pisze M.(mama), T.(tata) itd. Mnie osobiście to denerwowało. Bo tutaj nie chodzi o ukrycie tożsamości. Nie rozumiem tego zabiegu. Jednak chciałam o nim wspomnieć abyście nie byli zdziwieni. Nie ma to jednak większego wpływu na treść. W końcu w niej chodzi o uczucia, a nie formę :)

Podsumowując. Pomimo kilku drobnych rzeczy, które mi się nie podobały. Podkreślam, mi. Nie oznacza to, że każdemu. Książka jest napisana poprawnie. Z emocjami. Przecież o emocje chodzi w czytaniu.



Moja ocena: ****

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca


www.lottaczyta.blox.pl


  Książkowy Zawrót  (7.04.2017)
M. choruje na raka. Stwierdzono w jej piersi guza, umiejscowionego zbyt blisko żebra, by można było zastosować zabieg mastektomii. (który prawdopodobnie oszczędziłby później wielu cierpień) Niestety wynik badania histopatologicznego przynosi jeszcze jedną złą wiadomość - nowotwór złośliwy. Lekarze szybko znajdują przerzuty na wątrobie, następnie na kościach, uświadamiając zarówno M., jak i całej jej rodzinie, że choroba będzie naprawdę bolesna...

Nie wiem, co mogę powiedzieć Wam więcej odnośnie tej historii, by nie zdradzić zbyt dużo. Choć z drugiej strony już po opisie z okładki wiemy, że M. umiera. Umiera dość krótko, brutalnie, zostawiając za sobą naprawdę kochającą rodzinę. I głównie o tym, poza procesem choroby, jest ta książka. O rodzinie, która nigdy nie była słaba, a w obliczu choroby stała się jeszcze silniejsza. Nagle T., mąż M., zmienił się z twardziela w niezwykle wrażliwego i delikatnego mężczyznę (kiedy jego żona, niezdolna do samodzielnego poruszania się, potrzebuje pomocy w codziennych czynnościach).

http://ksiazkowy-zawrot.blogspot.com/2017/04/magorzata-friedel-moja-mama-jest-anioem.html


  Izabela Wyszomirska  (18.04.2017)
Książka niewielkich rozmiarów, ale jakże dużo tu zawarto. To rodzaj pamiętnika, w którym dorosła córka opisuje stratę matki, od diagnozy do odejścia. W dniu mikołajek M. dowiaduje się, że ma złośliwy nowotwór piersi z licznymi już przerzutami. Od tak strasznej diagnozy rozpoczyna się niniejsza książka. Rodzina M. podejmuje heroiczną walkę o jak najdłuższe i godne życie kobiety. Tu każdy członek rodziny przeżywa tę tragedię na swój własny sposób i każdy z nich po swojemu stara się z tym pogodzić. Płacz, złość, rozgoryczenie, niemoc, obojętność - te uczucia nie opuszczają bohaterów.

"Nikt mi nie powiedział, że nowotwór jest jak trucizna i że nawet jeśli działa powoli, to bardzo sprawnie i systematycznie. Że krok po kroku, komórka po komórce zajmuje cały organizm, że niszczy... Niszczy tak, że człowiek zostaje już tylko samym cierpieniem."

Nie znajdziemy tu dialogów, jedynie monolog wspomnień przepełniony niewyobrażalnym bólem, cierpieniem i rozgoryczeniem. Wszystko opisane zostało niezwykle obrazowo, sugestywnie, prawdziwie, ale i z wielką odwagą. Wspomnienia nie tylko bolesne, ale i piękne. Nie podano tu również pełnych imion (oprócz kilku wyjątków). Każdy ma tylko swój inicjał.

Autorka próbuje znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Czy i jak można "oswoić" śmierć? Jak pogodzić się z tak strasznym wyrokiem? Jak dalej żyć bez najbliższej nam osoby?

Małgorzata Friedel pokazuje, że osoba dotknięta chorobą czuje się samotna w swoim cierpieniu, mimo otaczających ją osób. Ważne jest, abyśmy przy niej byli, by wiedziała, że zawsze możne na nas liczyć, o każdej porze dnia i nocy.

"W chorobie jesteś samotny. Nieważne, że masz męża, dwie córki, mamę i siostrę. Nieważne, ile masz sąsiadek i znajomych z osiedla. Mama miała nas, ale była samotna. W bólu i cierpieniu, w strachu przed śmiercią."

Ciężka to lektura. Dawno z taką się nie spotkałam. I nie chodzi mi tu o język, bo to okazuje się nieważne (choć nie można nic mu zarzucić), ale o sam temat i jego przedstawienie. Realizm jest tak namacalny, że trudno było mi dojść do siebie po skończeniu książki.

Autorka na końcowych stronach wyznaje, że pisanie niniejszej książki było dla niej pewną formą terapii. Przelaniem tego, co wydawało się jej niemożliwe do wypowiedzenia oraz pogodzenia się z losem.

"Moja mama jest aniołem" łamie serce, smuci, wstrząsa. Pełna jest strachu, bólu, cierpienia, niepewności jutra. Zmusza do refleksji nad nieuchronnością życia oraz tego, jak ważne są profilaktyczne badania. Jeśli macie na tyle odwagi, aby zmierzyć się z tak prawdziwym przekazem, to zachęcam do sięgnięcia po tę publikację.

http://sza-terazczytam.blogspot.com/2017/03/przedpremierowo-moja-mama-jest-anioem.html

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Władca też człowiek. Niekonwencjonalne biografi... — Małgorzata Czuma Władca też człowiek. Niekonwencjonalne biografi... — Małgorzata Czuma
„[Ludwik XVI] na uczynioną kiedyś uwagę, że on sam, jako król, powinien ponaglać prace swoich ministrów, odpowiedział: Bardzo chętnie, jeśli mnie tylko o to ...