Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Powieść historyczna -> Zamordować dziecko — Violetta Domagała
Zamordować dziecko — Violetta Domagała

Zamordować dziecko

Cena: 38,00 zł 32,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Czy jakiekolwiek okoliczności życiowe usprawiedliwiają zabicie swego nowo narodzonego dziecka?

W nazistowskim obozie dla kobiet Gisela – Żydówka na której naziści wykonują eksperymenty – rodzi dziecko. Daniela, jedna z pielęgniarek, zachęca ją do zamordowania maleństwa, by uniknęło nieludzkich badań. Chcąc ulżyć jej wyrzutom sumienia, opowiada młodej więźniarce tragiczną historię z czasów Jagiellonów, w której przed podobnym dylematem stanęła inna matka.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Powieść historyczna
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 130x210mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 434
  • ISBN: 978-83-8083-459-0

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 7 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Maria Derejczyk-Zwierzyńska  (22.03.2017)
W Auschwitz śmierć poniosło wiele noworodków. Dzieci, o ile urodziły się żywe, były odbierane matkom i poddawano je nieludzkim eksperymentom. Część z nich mordowano, by uchronić je przed takim losem. Kiedy na świat przychodzi córeczka Giseli, Żydówki, na której naziści wykonywali eksperymenty, jedna z pielęgniarek zaczęła zachęcać ją do zamordowania dziewczynki. Mówi, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Dziecko nie będzie cierpiało. Matka jednak nie chce się na to zgodzić. Chcąc ulżyć wyrzutom sumienia Giseli, Daniela opowiada jej o pewnej kobiecie, która wiele lat temu stanęła przed podobnym wyborem.

Auschwitz było piekłem dla dzieci i dorosłych. Autorka pokazuje nam, z jakimi dylematami musiały zmagać się świeżo upieczone matki. Ich dzieci nie miały prawa do życia. Tak samo było z córeczką Giseli. Dziewczynka nie przeżyłaby nieludzkich eksperymentów, jakim poddaliby ją naziści. Daniela namawia więc jej matkę, by uchroniła ją przed cierpieniem. Takich kobiet było więcej. Za sprawą pielęgniarki poznajemy Elżbietę, która żyła w czasach Jagiellonów. Ona także została postawiona przed trudnym wyborem. Życie nigdy jej nie oszczędzało. Była jedną z bardziej tragicznych bohaterek literackich, które poznałam. Nie zasłużyła na to, co ją spotkało.

Książki nie da czytać się bez emocji. Violetta Domagała wciąga czytelników w swoją opowieść. Dość wiernie oddała czasy niemieckiej okupacji oraz czasy rządów Jagiellonów. W Oświęcimiu jesteśmy co prawda przez chwilę, ale czujemy panującą w obozie koncentracyjnym atmosferę śmierci i cierpienia. W czasach Jagiellonów zaś obserwujemy trudną sytuację kobiet. Wiele z nich było źle traktowanych przez mężów. Ich żony, o ile nie miały dobrej pozycji społecznej, nie miały zbyt wielu praw. Nie mogły decydować o swoim życiu. Tak właśnie było z Elżbietą, której życie zniszczyli mężczyźni. Co dokładnie się stało - przekonajcie się sami.

Powieść Zamordować dziecko jest dość dobrze napisana i choć porusza trudną tematykę, czyta się ją szybko. Jedyne co, to mam nieco mieszane odczucia jeśli chodzi o zakończenie. Nie do końca wiem, w jaki sposób je interpretować.

Jeżeli chcecie przekonać się, jak z dokonaniem trudnych wyborów poradziły sobie dwie żyjące w różnych czasach matki, przeczytajcie tę powieść.

www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl


  Izabela Gwarda  (20.03.2017)
Akcja dzieje się w trzech warstwach czasowych: 1943 rok w Auschwitz, lata 1554/1555 w Poznaniu i rok 1988 na Uniwersytecie Jagielońskim. Najbardziej rozległa jest ta część o szesnastowiecznej Polsce. I, wbrew temu co myślałam zaczynając czytać, najbardziej przejmująca.

Autorka od pierwszych stron nie oszczędza czytelnika. Od razu "wali z grubej rury". Zaglądamy do Auschwitz. Rok 1943, styczeń. Młoda Żydówka, "materiał" do nieludzkich eksperymentów, rodzi dziecko. Przy porodzie pomaga Daniela. Zgłosiła się do pracy w obozowym szpitalu, choć tak naprawdę nie jest pielęgniarką, a historykiem. I to właśnie Daniela przekonuje położnicę do tego, aby ZAMORDOWAĆ DZIECKO. Wywiązuje się dyskusja między kobietami. Co tam dyskusja! Prawdziwa wojna na argumenty. Na temat Boga, wiary, miłości...
Jaki jest wynik tej rozmowy? Czy dziecko przeżyje? Nie napiszę...
Daniela zostaje z pierworódką na noc. I opowiada jej historię innej kobiety. Bardzo dramatyczną i wzruszającą.
I w tym momencie wkraczamy na szesnastowieczną ziemię poznańską. Poznajemy Mikołaja Kołodzieja, mieszkańca wsi Turwia, męża Reginy, ojca 5 córek. Człowieka, który za nic ma kobiety. Osobnika chamskiego, gburowatego i bez grosza empatii. Żoną poniewiera na każdym kroku gdyż nie może mu urodzić dziedzica. Regina jest w szóstej ciąży i Mikołaj ma nadzieję, że teraz dostanie upragnionego syna. Niestety, znów córka. "Na szczęście", jak to powiedział Kołodziej, martwa.
Najstarsza córka, Elżbieta nie może pogodzić się ze śmiercią siostrzyczki, a śmierć matki jeszcze bardziej utwierdza ją w przekonaniu, że ojciec jest okrutnym człowiekiem. Zabiera rodzeństwo do siostry matki, a sama udaje się na służbę do dworu dziedzica Słupskiego. I tam spotyka ją nieszczęście, które będzie powodem jej zguby...

więcej na prawieblogoksiazkach.blogspot.com


  Karolina krakowiak  (21.03.2017)
Na początku pragnę wyjaśnić jedno. "Zamordować dziecko" nie jest książką o szaleńcach. Ludziach, którzy są mordercami. Ludziach, którzy są psychopatami. To książka, która jest o matkach. Matkach, które kochają swoje dziecko ponad wszystko. Matkach, które wiedzą, że w tej sytuacji ich dziecko, będzie cierpiało. To nie podręcznik o zabijaniu. To książka o cierpieniu matki i jej miłości do dziecka. Skoro już sobie to wyjaśniliśmy to przejdźmy do sedna :-)



„Zamordować dziecko” jest powieścią historyczną. Violetta Domagała wykonała niesamowitą prace, przygotowując się do napisania książki. Dodając do tego niezwykle lekkie pióro autorki, mamy przepis na sukces. Warto zaznaczyć, że jest to debiut. Moim zdaniem bardzo udany.



Nie będę skupiać się na fabule. Chce bardziej poruszyć kwestie uczuć, emocji. Przecież książke należy czuć.



Powieść zaczyna się w Oświęcimiu, w trakcie wojny. Kobieta staje przed trudnym wyborem. Pozwolić aby na dziecku eksperymentowano albo je zabić. W trudnej decyzji towarzyszy jej pielęgniarka. To właśnie ona opowiada młodej mamie historie 400lat wcześniejszą. Jednak pomimo tak wielu lat, matki zawsze kochały swoje dzieci, i zawsze musiały wybierać. Okoliczności jednak bywały różne. Autorka w fantastyczny sposób przedstawiła oba światy. Czytelnik może się poczuć jak naoczny świadek wydarzeń.



Na początku miałam problem z czytaniem. Rozdział dotyczący Gisel i jej pobytu w obozie, przeczytałam bardzo szybko. Za mało mi jej było. Dlatego miałam problem by w czuć się w historie kolejnych bohaterów. Jednak gdy to już nastąpiło, nie było siły abym odłożyła książkę.



Violetta Domagała pisze w sposób prosty, a jednak nie byle jaki. Język autorki skojarzył mi się z książkami jakie pisano kilkanaście lat temu. Teraz często ten język jest „mówiony”, byle jaki, niedociągnięty. Dobrze wiedzieć, że autorzy wciąż potrafią pisać „klasycznie”. To miłe dla oczu i duszy.



Na koniec (lub początek) spójrzcie na okładkę. Czyż nie jest piękna? Wykonała ją Paulina Radomska-Skierkowska.



Ciesze się, że mogłam przeczytać tę książke i na pewno będzie wysoko w mojej klasyfikacji poruszających książek.



Dziękuję!


Moja ocena: ******

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca


  Emilia Karlińska  (21.03.2017)
Od pierwszego spojrzenia bierzesz odpowiedzialność za wszystkie smutki oraz radości, które doświadczy podczas dziecinnej bytności. Wzbudzasz poczucie bezpieczeństwa, otulasz je ramieniem, w którym czuje bezgraniczną miłość, lecz później postanawiasz Zamordować dziecko...

Wykonują na niej bolesne eksperymenty. Żydówka, Gisel jest jedną z wielu więźniarek nazistowskiego obozu, która rodzi dziecko. Dziewczyna pozostaje pod opieką pielęgniarki. W celu uniknięcia przez noworodka brutalnych badań opiekunka zachęca dziewczynę do zamordowania dziecka. Daniela postanawia opowiedzieć młodej więźniarce historię z czasów Jagiellonów. Opowieść ma zagłuszyć wyrzuty sumienia oraz pokazać, że przed podobnym dylematem stanęła również inna młoda matka. Czy koleje życiowe okażą się usprawiedliwieniem dla obu kobiet?

Brak słów. Pierwszy raz brakuje słów, bym mogła odpowiednio przelać pędzące myśli. Violetta Domagała zaprowadziła mnie w sam środek wydarzeń, które głęboko zakorzeniają się w pamięci. Jak zrecenzować, powieść, wobec której jestem kompletnie nieobiektywna? Nie wiem. Cholera sama nie wiem...

Nieludzkie warunki. Bez żadnych uprzedzeń, autorka od samego początku zaznacza, że nieludzkie warunki będą brylowały na kartach powieści. Piski szczurów odbijające się echem od ludzkich łez, tłumiona ludzka gorycz oraz nakłady złości, to tylko początek, który serwuje autorka. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami powieść głęboko zakorzenia się w przeszłości, gdzie upokorzenia oraz agresja zmieszane zostają z niewinnym spojrzeniem młodej dziewczyny.

Powieść jest o niej! Poniżana, wychowywana przez ojca tyrana i uległą matkę. Elżbieta całkowicie zawładnęła powieścią.. Osobiście! Osobiście nie potrafię zrozumieć poczynań dziewczyny, która stanęła przed wyborem, czy zamordowanie dziecka będzie najlepszym wyjściem z sytuacji. Autorka jednoznacznie zmusza do własnej analizy, gdzie stanowczość czytelnika zostanie wystawiona na próbę...

Trzeźwość umysłu. Oburzenie i wstręt. Współczucie i zrozumienie. Czynniki, które pozwalają chociaż na chwilę zrozumieć bohaterów, którzy zagościli na kartach powieści. Na różnych płaszczyznach ustawiła grono fikcyjnych aktorów, by zabawiali czytelnika swoimi psychopatycznymi poczynaniami. Wyraźnie pokazuje, że dwuznaczność kreacji postaci ma ogromny wpływ na odbiór powieści. Autorka przenosząc czytelnika do 1554 r., rozpoczyna słowną grę, gdzie wszyscy bohaterowie usztywnieni w swoich psychologicznych kreacjach zasługują na słowa uznania lub znacznej pogardy.

Scementowała. Przeciskając się pomiędzy ludzką bezdusznością a domem złym, dość obszernie poznałam obyczaje panujące w szesnastowiecznym Poznaniu. Violetta Domagała wkroczyła na historyczne tory, które gruntownie przelała na papier. Wyczerpująco, odbiegając od beztreściwych faktów, prezentuje swoje pełne oddanie wobec stworzonej powieści. Doceniam zaangażowanie autorki oraz wnikliwe zadbanie o detale, lecz wprowadzanie dość wyczerpujących opisów znacznie przeszkadza podczas czytania. Osobiście czułam lekkie zmęczenie, które autorka w dalszej części powieści zmienia w szokujący obraz...

Zamordować dziecko to powieść o kobietach, które w wyniku wyrządzonych krzywd stają nad przepaścią własnych emocji. Autorka celowo nakreśla dwie różne historie i pozostawia ocenę sytuacji dla czytelnika. W pełnej wyrazistości to odbiorca powieści musi poradzić sobie z obliczem matek niejednokrotnie postawionych w sytuacjach, gdzie barbarzyństwo oraz rygorystyczny tryb życia wymierzał im siarczysty policzek. Czy można zabić dziecko, by chronić je przed plugawą przyszłością? Co czuje matka, która oddaje dziecko w ręce kata? Stojąc przed obliczem ich historii osobiście, nie potrafię odpowiedzieć sobie na te pytania... Autorka zmusza do głębszej refleksji. I robi to znakomicie!

Violetta Domagała stworzyła historię, w której czytelnik staje się obserwatorem ludzkich słabości. Poruszająca powieść, która idealnie pokazuje, że straszne życie, można zakończyć równie straszą śmiercią.
www.ksiazkowaczarnobialaem.pl


  Kasia Pinkowicz  (13.06.2017)
Zima 1943 roku; to tam, w getcie, młoda Gisela wydaje na świat swoje pierworodne dziecko. Opiekująca się nią pielęgniarka Daniela wie, jaki koszmar czeka niemowlę. Stara się namówić młodą matkę do oszczędzenia tortur dziecku i zabicie go. Wciąż nosi w sercu rany po utracie córki, z którą trafiła do tego więzienia. Aby przekonać Giselę, opowiada jej o losach wieśniaczki, Elżbiety...

Gdzie kończy się miłość rodzicielska...? Czy istnieje w sytuacji, gdy życie dziecka jest zagrożone, a śmierć może przynieść tylko spokój i ukojenie?

Intrygujący tytuł- to pierwsze, co przyciągnęło moją uwagę. Od lat opowiadano nam, jak wyglądało życie w getcie. Wszyscy wiemy, jak wiele wycierpieli zamknięci w nim ludzie, a ilu z nich powróciło do domu, będąc jedynie skorupą. Chociaż z tego co pamiętam odnośnie dzieci informacje były dosyć ogólnikowe, to wiadomo, że także nie uniknęły zagazowania czy tortur. Tym chętniej sięgnęłam po książkę autorstwa pani Domagały, mimo iż nie jest to dokument z ówczesnych czasów, lecz książka do nich nawiązująca.

Początkowo autorka serwuje nam obozową opowieść, historię Giseli i Danieli; później jednak przenosimy się wiele lat wstecz, gdzieś między wiejskie chałupy i gospodarstwa. Do rodzin, z których niewiele było szczęśliwymi. Do czasów, gdy poczęcie bękarta trzeba było zatuszować na wszelkie możliwe sposoby. Do chwil, gdy na więźniów czekały okropne tortury, a oskarżanie o czary było dość powszechne. Metody, jakimi wówczas się posługiwano podczas przesłuchiwań pozostawiają wiele do życzenia i skrycie cieszę się, że w naszych czasach nie jest to już użytkowane.

Elżbieta- młoda, urodziwa wieśniaczka, mieszkająca w chałupie z wiecznie pijanym ojcem, młodszym rodzeństwem i gnębioną przez męża matką. Gdy matka umiera, dziewczyna oddaje siostry pod opiekę ciotki Małgorzaty, sama mszcząc się na zapijaczonym ojcu za lata zniewag i cierpienia. Wkrótce potem udaje się do swej matki chrzestnej, Katarzyny, we wsi zwanej czarownicą. Starsza kobieta załatwia Elżbiecie pracę w dworze Aurelii; mimo chwilowej poprawy losu na barki dziewczyny spada kolejne nieszczęście- zostaje zgwałcona przez dziedzica, w wyniku czego poczęte zostaje dziecko. Dziecko, które mogłoby zniszczyć wszystkie jej plany. Dziecko, którego od samego początku nienawidzi. Więc zabija.

W ogólnym odbiorze Zamordować dziecko jest bardzo udaną lekturą, którą czytałam z prawdziwym zapałem. Byłam ciekawa, jak rozwiną się dalsze losy wszystkich bohaterów. To, co przeszkadzało mi w lekturze, zwie się próbą odwzorowania dawnego, archaicznego języka. Autorka, przenosząc nas w zamierzchłe czasy, opisywała wszystko słowami, których raczej dziś się już nie używa. To był poniekąd plus, bo trochę łatwiej wczuć się w opowieść, jednak... chwilami się zapominała i dorzucała coś -słówko, stwierdzenie- z języka współczesnego i cała atmosfera upadała. Drobny błąd, ale myślę, że do naprawienia.

Ciekawie skonstruowane postacie. Szczególnie polubiłam pyskatą Elżbietę, walczącą o swoje szczęście i dobro innych. Później już lubiłam ją nieco mniej, ale podziwiałam za hart ducha, odwagę.

Zamordować dziecko- lektura skłaniająca do refleksji nad tym, co jest lepsze- tortury czy zabójstwo? Życie z matką, która nie ma ani jednego ciepłego słowa dla dziecka czy zamordowanie go?


  Monika Majorke  (11.10.2017)
Przyznam szczerze, że mam niemały problem z oceną tej książki. Bardzo szanuję autorkę za to, jakiej tematyki się podjęła, że nie boi się kontrowersji i brutalności w tym, co chce przedstawić czytelnikowi. Historia jest bardzo wciągająca i ciekawa, do samego końca trzyma w niepewności i skonstruowana jest w taki sposób, że losy Elżbiety przeżywa się całym sobą, nieważne, po której stronie barykady się stoi. Co bardzo mi się podobało to fakt, że autorka zadała sobie niemały trud w przedstawieniu wszystkich aspektów życia Elżbiety, które pchnęły ją ku wyborom, jakich dokonała później.
Trochę inaczej jest z samym wykonaniem. Niestety, mam wrażenie, że gdyby autorka pozostała przy tematyce obozu, niektóre wątki miałyby szansę wybrzmieć dużo wyraźniej. Kiedy rozpoczęła się historia Elżbiety, pojawiło się też sporo niepotrzebnych opisów, które nie do końca miały wpływ na fabułę i dłużyły się w nieskończoność. Doceniam szczegółowość, której tu nie brakuje, jednakże i w tym potrzebny jest umiar. Autorka próbowała także stylizacji językowej w wypowiedziach bohaterów i udało się! Środowisko chłopów zostało przedstawione tak, że wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Z kilkoma wyjątkami logicznymi, które, na szczęście, nie miały wpływu na dalszy rozwój sytuacji. W dodatku wypowiedzi bohaterów były dopasowane do epoki, jednakże i tutaj wkradł mi się zgrzyt. Szczególnie było to widoczne w opisach relacji Elżbiety z jej ojcem, na początku powieści. Miałam wrażenie, że ich rozmowy kręciły się wokół jednego (głównie obelg), a trwały w nieskończoność. Jakby przerzucali się wyzwiskami, wciąż krążąc wokół tego samego, ale wiecznie odbijając pałeczkę. Chwilami to bardzo męczyło.
Podsumowując, jest to historia zdecydowanie warta przeczytania, ale nie dla wszystkich. To specyficzna książka i przyznaję, momentami jest w stanie znudzić. Szczególnie na początku. Pewne niedociągnięcia występują, ale mam nadzieję, że w przyszłości, gdy autorka nabierze doświadczenia, styl i umiejętność budowania opisów również się rozwiną, czego szczerze autorce życzę.





https://senseofreading.blogspot.com/2017/10/31-zamordowac-dziecko-violetta-domagaa.html


  Anna Sukiennik  (5.08.2017)
Gisela – młoda Żydówka, więźniarka nazistowskiego obozu dla kobiet – rodzi dziecko. Straszne miejsce, straszne warunki, ale jeszcze straszniejsza jest świadomość co Niemcy są w stanie zrobić z noworodkiem. Młoda mama musi podjąć tragiczną decyzję, albo pozwoli, aby na dziecku dokonywano brutalnych eksperymentów medycznych, albo ulegnie namowom pielęgniarki Danieli – i zamorduje swoje dziecko. Nie ma dobrego rozwiązania, jest tylko takie, które pozwoli uniknąć jej ukochanej córeczce nieuniknionej porcji cierpień. Pielęgniarka, aby pomoc młodej więźniarce podjąć decyzję opowiada tragiczną historię z XVI wieku, w której to przed podobnym dylematem staje inna młoda kobieta – Elżbieta.

Przede wszystkim opis książki jest bardzo mylący, bo jednie pierwsze 40 stron opisują gehennę obozu koncentracyjnego i dramat młodej mamy. Tak naprawdę Autorka przenosi nas do czasów Jagiellonów. Do uciemiężonych, spracowanych chłopów, do możnych włodarzy, do grzmiących z ambony plebanów i do kobiet. Kobiet, które musiały być idealnymi gospodyniami, wielokrotnymi matkami, skromnymi niewiastami, które musiały oprzątać chłopskie obejście, wykarmić dzieci, szykować strawę, dbać o czystość i ład w izbie, pracować na polu. Kobieta nie miała czasu na niedomaganie, a okres połogu trwał nie dłużnej niż dwa dni. Bo obowiązki, bo pole, bo trzoda, bo dziatki, bo mąż czeka na strawę. Innymi słowy, kobiety za czasów Jagiellonów miały mnóstwo pracy i nie miały prawa głosu. W takich warunkach wychowywała się główna bohaterka – charakterna Elżbieta. Jej matka była bita, upokarzana, maltretowana psychicznie i fizycznie przez ojca brutala. Elżbieta, najstarsza z córek państwa Kołodziejów, staje się świadkiem tragicznych wydarzeń. Będą miały one kluczowe znaczenie w podejmowanych przez nią decyzji w trudnej, bolesnej i niesprawiedliwej przyszłości.

O ile pierwsze kilkanaście stron skutecznie zniechęca do dalszej lektury, to w kolejnych wytrwały czytelnik dostaje w rekompensacie piękna charakterystykę przyrody, ciekawe rysy osobowości poszczególnych bohaterów oraz dość interesującą historię Elżbiety i jej rodziny. Największym mankamentem powieści są dialogi, szczególnie w pierwszej "obozowej" części książki. Sztywne, długie, nudne, mało ekspresywne. Aby wyrazić jak najwięcej emocji, wtłoczyć w słowa energię, uczucia i moc, nie trzeba nadmiaru wykrzykników i kwiecistych opisów. Najczęściej taki efekt otrzymamy dzięki zdaniom pojedynczym, urywanym, oszczędnym w epitety. Czego nie można napisać o charakterystyce przyrody, wsi, chat, postaci. Barwny język, umiejętne oddaje charakter miejsc i fizjonomii poszczególnych bohaterów. Jak najbardziej na plus.

Styl – cóż, o gustach się podobno nie dyskutuje. Pozwolę sobie na polemikę z tym stwierdzeniem. Nie dyskutuje się o faktach, a o gustach jak najbardziej. Styl Pani Domagały jest jak barwny bukiet, wielogatunkowych kwiatów. Jest ciekawie, jest różnorodnie. Ale nie każdy lubi taką stylistyczną feerię barw. Bo i długie opisy przyrody, i skrupulatne wypunktowanie jaką strawę przygotowały gospodynie dla swoich małżonków. Pojawiają się wątki dotykające religii, wiary w Boga. Mamy także potężną dawkę brutalności, okropieństw, niesprawiedliwości.

Autorka podejmuje się bardzo trudnego tematu i kreśli nam dylemat kobiety w połogu: co będzie dalej?, jak zapewnię mu godny byt?, jak go ochronię przez grożącym niebezpieczeństwem?, przed iloma krzywdami nie zdołam dziecka uchronić, czy będę dobrą matką?, czy będę szczęśliwa?

Nie podejmuję się rozważania i rozwinięcia zagadnienia: "Czy jakiekolwiek okoliczności życiowe usprawiedliwiają zabicie swego nowo narodzonego dziecka?". Nie zadaję sobie pytania: "Co bym zrobiła na jej miejscu?". I chociaż Autorka podkreśla, że na kartach Zamordować dziecko opisała historię opartą na prawdziwych wydarzeniach, ja mam nadzieję, że akurat te dylematy były literacką fikcją.

Zamordować dziecko z pewnością znajdzie wielu entuzjastów, szczególnie wśród tych osób, które cenią sobie barwny, kwiecisty wręcz język, obszerne, ale nie nużące opisy przyrody i skok w zamierzchłą przeszłość.

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2017/08/zamordowac-dziecko-violetta-domagaa.html

Dodaj własną recenzję