Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Zamknięte drzwi — Zofia Wójcik
Zamknięte drzwi — Zofia Wójcik

Zamknięte drzwi

Cena: 24,00 zł 20,40 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Natalia Kaszub ma za sobą dramatyczne przeżycia, o których z nikim nie rozmawia. Od lat mieszka wraz z dziećmi w Anglii, pracuje, zajmuje się domem, prowadząc spokojne życie. Któregoś razu spotyka swoją koleżankę z Polski, z którą przyjaźniła się od zawsze. Z ulicy przenoszą się do mieszkania bohaterki, wspominając minione lata...

Widzisz, moja droga, napisać książkę, to znaczy obnażyć się przed światem. To nie jest ani proste, ani łatwe. Mimo upływu czasu, wszystko jest ciągle zbyt bolesne i zbyt osobiste, by o tym publicznie mówić. Jakich użyć słów, by oddać prawdziwość przeżyć i nie być zarazem wulgarną? Nie mogę napisać, że moja matka głaskała mnie po głowie, zwracając się do mnie imieniem. Moja matka mówiła do mnie „ty kurwo”, a ja miałam zaledwie siedem lat i nie rozumiałam, dlaczego tak strasznie mnie nienawidzi. Gdyby przyznawano nagrody za znęcanie się, matka dostałaby Nobla. Była mistrzynią w tej dziedzinie.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2014
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 168
  • ISBN: 978-83-7942-210-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 7 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Aga CM  (12.09.2014)
Główna bohaterka książki zatytułowanej "Zamknięte drzwi" autorstwa Zofii Wójcik to kobieta dobiegająca już 50-tki. Obecnie mieszka w Anglii. Matka i babka. Pewnego dnia spotyka znajomą z dawnych lat. Zaprasza ją do siebie na "pogaduchy". Bardzo dawno się nie widziały i pragną powspominać. W trakcie rozmowy koleżanka proponuje jej, aby napisała książkę o swoim życiu. I właśnie wtedy ożywają traumatyczne wspomnienia z jej przeszłości...

Natalia - takie otrzymała imię przy chrzcie. Urodziła się jako trzecie dziecko. Jej matka nie chciała, aby się narodziła. Modliła się o poronienie. Jednak nasza bohaterka przyszła na świat zdrowa. Przez całe życie nie usłyszała od matki dobrego słowa. Rodzicielka wyzywała ją od kurew. Tylko ojciec ją kochał i wspierał. Jednak umarł, gdy Natalia miała 7 lat. Po jego śmierci było coraz gorzej. Była traktowana jak parobek. Jak gorszy gatunek. Nawet psa lepiej traktowano.

Wreszcie Natalii wydaje się, że odnalazła szczęście w ramionach mężczyzny. Rodzą się kolejne dzieci. Myśli, że odnalazła swoje upragnione bezpieczne miejsce na ziemi. Jednak wszystko okazuje się tylko chwilową ułudą. Mrzonką. Kobieta zostaje zaszczuta, poniżona, zagoniona w kozi róg przez "watahę wilków". A są nią członkowie jej rodziny. Jej najbliżsi. Odwracają się od niej, stają przeciwko niej. Pragną ją zniszczyć, znieważyć. Za wszelką cenę. Nie wahają się użyć wszelkich sposobów...

Cała historia przeraża, szokuje. Czytając momentami nie byłam w stanie uwierzyć, że ktoś faktycznie mógł przeżyć taką gehennę. I to stworzoną przez najbliższych. Gdzie prowodyrem wszystkiego co najgorsze była matka. Osoba, która mi kojarzy się z lwicą broniąca swych małych. Gotową poświęcić wszystko dla ich dobra. Zawsze walczącą o ich bezpieczeństwo. Niestety Natalia nie miała takiej matki. Może lepiej gdyby w ogóle jej nie miała. Gdyby została oddana do domu dziecka. Może miałaby lepsze dzieciństwo. A może jedynym dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby to wymodlone, matczyne poronienie. Ileż cierpienia by jej to oszczędziło...

Zapewne są osoby, które nie miały szczęśliwego dzieciństwa. Z powodu biedy, głodu. Jednak brak miłości matczynej jest moim zdaniem najgorszy. Niekochane dziecko wini siebie. Nie może zrozumieć, dlaczego jest odrzucone. Zamyka się na otaczający świat. Ucieka do świata fantazji, gdzie jest szczęśliwe. Jest w pewnym sensie nie do końca wykształcone. Jak zepsuta lalka. I niestety już nic nie jest w stanie spowodować, że zapomni, że stworzy udane relacje z otoczeniem, że uda mu się wydostać z tej matni, że zrzuci maskę i otworzy w końcu "zamknięte drzwi"...

Choć ta historia mieści się zaledwie na 166 stronach, nie byłam w stanie przeczytać jej za jednym razem. Musiałam robić częste przerwy. Trudno było mi unieść ten cały dramat. Łzy płynęły mi po policzkach, czułam ogromne współczucie i ogarniał mnie smutek. Autorka przedstawiła ją z ogromną szczerością używając dosadnego języka. Uważam, że częste wulgaryzmy w tym przypadku są jak najbardziej uzasadnione. Bez nich historia straciłaby swój tragiczny wydźwięk. Nieraz potrzeba ostrych słów, aby inni ujrzeli prawdę. Z pewnością jeszcze przez długi czas nie zapomnę o Natalii i opowiedzianej przez nią traumie...


  Lustro Rzeczywistości  (18.07.2014)
"Zamknięte drzwi" to książka niezmiernie obciażająca emocjonalnie. Zapis traumatycznych przeżyć kobiety, która niczym niespełniony Kopciuszek, nigdy nie znalazła swojego Księcia...

Zarys fabuły:
Natalia Kaszub mieszka od lat w Anglii. Kobieta ma za sobą dramatyczne przeżycia, o których z nikim nie rozmawia. Pracuje, zajmuje się domem i dziećmi, prowadzi na pozór normalne życie. Jednak gdzieś w głębi siebie ciągle rozpamiętuje dawne krzywdy i pod wpływem koleżanki postanawia napisać autobiografię.
Po co? By doznać swoistego oczyszczenia i po części zemścić się na swych oprawcach. Dopiero na obczyźnie nabiera odwagi, by otworzyć serce i wylać od lat tłumioną gorycz.

Przyznam szczerze, że gdybym wiedziała z jakiego rodzaju książką przyjdzie mi się zmierzyć, pięć razy zastanowiłabym się nad tym, czy chcę to zrobić. Powieść pani Wójcik obciążyła mnie emocjonalnie i doprowadziła do rozpaczy. Mamy do czynienia z nietypową formą narracji, na kartach powieści główna bohaterka obrazuje swoje życie pisząc książkę. Jej powieść stanowi swoisty pamiętnik, w którym zdradza czytelnikom okrutną prawdę o swoim życiu.

Żeby przybliżyć Wam moje uczucia, w tym akapicie muszę troszkę zaspojlerować. Natalia przyszła na świat jako niechciane dziecko, od urodzenia matka nie tolerowała dziewczynki, wręcz nią gardziła i gdyby nie mąż, pewnie posunęłaby się do zamordowania własnego dziecka. Życie Natalii to pasmo nieskończonej udręki: matka znęcała się nad nia psychicznie, fizycznie i ekonomicznie. Oczywiście robiła to wszystko po kryjomu, tak by osoby postronne niczego nie zauważyły. Długotrwała przemoc psychiczna i fizyczna rodzi nieodwracalne skutki u ofiary: lęk, bezsilność, przygnębienie, poczucie krzywdy ale też poczucie winy, czy chęć odwetu. Niestety Natalia, nie mając z nikąd pomocy, nawet jako dorosła kobieta nie może się uwolnić spod władzy matki (wpomaganej przez rodzeństwo Natalii). W małej wsi, gdzie każdy boi się stanąć po stronie krzywdzonej kobiety w obawie o zemstę piekielnej "sfory", kobieta nie ma szans na obronę.

Czytając powieść czekałam na jakiś zakręt losu, wydarzenie, które zmieni życie bohaterki na lepsze. Potrzebowałam jakiegoś optymistycznego akcentu. Niestety, nie jest to bajka... Powieść do końca ma depresyjny wydźwięk, a najbardziej przerażający jest fakt, że przedstawione wydarzenia mogą być prawdziwe. Sama znam osobę, która przeżyła podobny scenariusz, z tą różnicą, że mojej znajomej w pewnym momencie udało się uwolnić spod jarzma oprawcy. Dlatego, jeśli nie czytacie historii "real life" i Wasza odporność na prawdziwe okrucieństwo jest mała, nie czytajcie tej książki.
Natomiast jeśli literatura obyczajowa, nie napisana dla rozrywki jest czymś, co czytacie na co dzień - książkę gorąco polecam.
Jest napisana w prosty, jasny sposób. Akcja toczy się płynnie, bez dłużyzn i niepotrzebnych elementów. Zawiera mnóstwo wulgaryzmów (koniecznych) i brutalnie szczerych wypowiedzi. Na pewno wzbudzi w Was morze emocji, wielki smutek, złość, refleksja... Nie pozostaniecie obojętni na ten wstrząsający obraz życia dręczonej kobiety - polecam.


  aaagusiek aaagusiek  (10.09.2014)
O tym, że nikt nie chciał słuchać
w "Zamkniętych drzwiach" Zofii Wójcik


"Moja matka mówiła do mnie "ty kurwo", a ja miałam zaledwie siedem lat i nie rozumiałam, dlaczego tak strasznie mnie nienawidzi. Gdyby przyznawano nagrody za znęcanie się, matka dostałaby Nobla. Była mistrzynią w tej dziedzinie."

Żyjemy w swoich ciepłych domkach przepełnionych miłością. Może naszym życiom nie zawsze blisko jest do ideałów i zmagamy się z większymi czy mniejszymi problemami. W tym wszystkim nie jesteśmy jednak nigdy sami. Każdy ma siostrę, czy brata. Mamę czy nawet koleżankę z pracy. Zamknięci w swoich bezpiecznych domkach żyjemy z dnia na dzień odcinając się od złych informacji, których często nie słyszymy, albo nie chcemy słyszeć. "Zamknięte drzwi" to opowieść o właśnie takiej historii. Książka o dziewczynce, której piekło rozgrywało się za zamkniętymi drzwiami, a nikt nie chciał słuchać.

Książka opowiada o losach Natalii Kaszub, która ma za sobą dramatyczne przeżycia, o kim z nikim nie rozmawia. Od lat mieszka wraz z gromadką dorosłych już dzieci w Anglii. Pracuje, zajmuje się domem, właściwie żyje z dnia na dzień trochę tęskniąc za ojczyzną. któregoś razu zupełnie przypadkiem spotyka na ulicy swoją przyjaciółkę z Polski. Z ulicy przenoszą się do mieszkania bohaterki, a dziewczyna namawia Natalię, aby ta spisała swoje losy i napisała książkę. Natalia niechętnie godzi się z tym pomysłem. Zaczyna jednak pisać. Pisze o rzeczach, które wstrząsają czytelnikiem i rozbijają go emocjonalnie.

Natalia była trzecim dzieckiem Józefa i Rozalii. Zwykłych, prostych ludzi mieszkających na wsi wtedy, kiedy elektryczność podłączona do domu zaczynała świadczyć o bogactwie rodziny. Była dzieckiem niechcianym i miała tego świadomość od zawsze, gdyż matka nigdy tego przed nią nie kryła. Podczas gdy rodzeństwo dostawało obiad, ona była wyrzucana na dwór. Gdy siostra odpoczywała czytając książki, Natalia jako małe dziecko sama zajmowała się gospodarstwem. Bita i poniżana na każdym kroku dziewczynka miała tylko ojca, który przytulał ją czule, gdy matka nie widziała, a w święta Bożego Narodzenia podarował małej nawet jabłko. Prawdziwy dramat rozpoczął się jednak w momencie, kiedy Józef zmarł i siedmioletnia Natalia została sama pod władzą Rozalii. Wtedy to rozpoczęło się dla niej piekło.

Książki o przemocy zawsze mną wstrząsają, ale "Zamknięte drzwi" wybija się zdecydowanie ponad wiele pozycji, które na ten temat czytałam. Wydaje mi się, że to przez to, że autorka pisze prostym językiem bez patosu. Nie stara się przerysowywać brutalnych scen, oddaje jednak ich makabryczny realizm, w dodatku widziany oczami niewinnego dziecka, które nie ma pojęcia, za co mu się obrywa. Styl Zofii Wójcik przypomina mi trochę pozbawiony patosu styl Idy Fink, którą od lat się zachwycam, właśnie ze względu na prostotę i liczne metafory. W "Zamkniętych drzwiach" już sam tytuł bowiem nią jest. Z jednej strony dramat dziejący się za zamkniętymi na klucz drzwiami. Ale też zamknięte drzwi na świat, których bohaterka, nawet, gdyby chciała po prostu nie może otworzyć. No i też znaczenie dosłowne tytułu: drzwi do domu Rozalii, za które jako dziecko Natalia była najzwyczajniej w świecie wystawiana, nie zależnie od pogody. Znaczeń tytułu w kontekście tekstu doszukiwać się możemy naprawdę wielu.

Zofia Wójcik napisała mocną książkę, która wstrząsa czytelnikiem i w pewien sposób otwiera mu oczy na to, co dzieje się poza jego bezpiecznym gniazdkiem. Dramat rodzinny, który dla dziecka był codziennością, nam wydaje się nie do pomyślenia. Mnie osobiście ta książka spędziła sen z powiek przez dobrych kilka godzin, gdy skończyłam ją czytać. Wycisnęła znamię na mojej czytelniczej duszy i wydaje mi się, że to największy komplement dla utworu i autorki. To książka, która porusza.


  Iga Wu  (27.09.2014)
Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami? I czy kogokolwiek to obchodzi? Co stanie się, jeśli drzwi nagle zostaną otwarte?
Natalia Kaszuba nie jest młodą kobietą, jej dzieci dawno dorosły, zajęły się własnym życiem, a ona została pozostawiona samej sobie – z daleka od ojczystego kraju, z daleka od przyjaciół, od wszystkiego, co kiedyś było jej cenne. Pewnego dnia wpada na ulicy na starą znajomą. Wydarzenie to staje się pretekstem do wspomnień, swego rodzaju spowiedzi. Natalia nie miała bowiem lekkiego życia, była niechcianym dzieckiem, które od matki nigdy nie usłyszało dobrego słowa, zamiast tego była raczona inwektywami, traktowana jak popychadło, a po wczesnej śmierci ojca, który jako jedyny w życiu okazał jej trochę prawdziwej miłości, otwarcie bita i poniżana. Co ciekawe, to wcale nie działo się za zamkniętymi drzwiami. Społeczność, w której żyła Natalia jako dziecko, była bardzo hermetyczna, jak zwykle bywa ze społecznościami wiejskimi. Swoją drogą wydało mi się trochę nieprawdopodobne, żeby taka historia mogła rzeczywiście się zdarzyć zaledwie kilka dekad temu. Bohaterka w pewnym momencie przywołała postać Jagny i właśnie ze społecznością wiejską z Chłopów kojarzyła mi się trochę ta, którą opisała Zofia Wójcik. Podejrzewam, że chodzi tu o pokoleniową przepaść, urodziłam się już w innych czasach i moja wyobraźnia odmawia uznania tego, co opisała na kartach swojej powieści autorka za coś, co mogło zdarzyć się naprawdę.

Gdyby ją dziś zapytać o jej najskrytsze marzenie, bez zastanowienia odparłaby, że jej najskrytszym marzeniem jest, by żadne niechciane dziecko nie przyszło na świat*

Natalia była niechciana i stąd wzięła się jej tragiczna historia. Zniosła w życiu bardzo wiele, można powiedzieć, że było ono jednym wielkim pasmem cierpień. Miała jednak coś, co pozwalało jej się nie załamać – marzenie, by stworzyć normalny, ciepły dom. Przez jakiś czas miała wrażenie, że jej się udało, niestety po raz kolejny za sprawą rodziny, która jej nienawidziła, wszystko rozsypało się jak domek z kart. Choć mąż, w którego przez jakiś czas wierzyła, zdradził, zostały jej dzieci. Dla nich odważyła się wyjechać do Anglii, mimo braku znajomości języka. Po jakimś czasie udało jej się ściągnąć je do siebie i myślała, że mimo wszystko będzie dobrze. Ale nie było.
O ile cała historia Natalii jest wzburzająca, szokująca i budząca szereg innych tego typu uczuć, tak zakończenie jest smutne. Smutne jest to, jak bezwzględne potrafią być własne dzieci. Natalia myślała, że mimo wszystko stworzy z nimi tę rodzinę, o której kiedyś marzyła, one jednak nie doceniły jej poświęcenia, sprowadziły matkę do roli kogoś, kto zaspokaja ich potrzeby.
Zamknięte drzwi to dobra książka. Podejrzewam, że debiut, tym większe uznanie dla autorki. Nie mogę powiedzieć, że mi się podobało, bo to nie jest książka z rodzaju tych, które mogą się podobać, ale wzbudziła we mnie emocje. W was też wzbudzi. Polecam sprawdzić, co kryje się za zamkniętymi drzwiami.

*Zofia Wójcik, Zamknięte drzwi, Gdynia 2014, s. 165.


  Radek Hućko  (25.11.2014)
Czy będąc dzieckiem słyszałeś od własnej matki, która powinna być autorytetem przezwiska typu ty mała kur..o, pi..o, dzi..o i choć nie wiedziałeś co to znaczy raniło cię to doszczętnie? Natalia Kaszub nie miała łatwego życia. Poniewierana przez matkę i starsze rodzeństwo staje się dla nich narzędziem pracy. Tylko ojciec jest wstanie ją ochronić, niestety w niepodziewanym momencie Bóg zabiera go do Siebie. Od tego momentu Natalia musi stawić czoła życiu sama.

Bohaterkę książki poznajemy jako osobę, która zbędne uczucia ogranicza do najmniejszego ,,promyka'' szczęścia. Kiedy przypadkowo spotyka swoją koleżankę z Polski, ta namawia ją do przelania swych doświadczeń życiowych na papier. Dla Natalii oznacza to jednak bolesną konfrontacje z przeszłością. Kiedy jednak postanawia spróbować wie, że mur oddzielający ją od tego co było, będzie musiał niechybnie runąć.

Przez kilka pierwszych stron odnosiłem wrażenie, że Zofia Wójcik specjalnie chce znudzić czytelnika, aby przekonać się ile osób da książce drugą szanse. Od czasu do czasu lubię się na chwile wyciszyć i porwać w ręce lekturę wartą zastanowienia, jednak są jakieś granice. Kiedy w końcu zaczęło się dziać coś wartego uwagi byłem wniebowzięty, no bo ileż można.

Mimo niezbyt fascynującego początku jest to jednak, któraś tam z kolei najlepsza książka obyczajowa jaką czytałem. Wzruszająca przemiana z niechcianej dziewczynki na niezależną kobietę nie mogłaby być napisana lepiej niż przez pomysłodawczynie. Zdziwił mnie tylko jeden fakt. Mianowicie książka pisana wręcz tylko wulgaryzmami została puszczona w obieg. Zdecydowanie nie jest to książka dla dzieci, jednak jej przekaz i do nich powinien być kierowany.

Chcąc dowiedzieć się skąd taki pomysł na książkę zapragnąłem zagłębić się nieco w historię życiową autorki i niestety nie znalazłem kompletnie nic. Nienawidzę żyć w niepewności, a już zdecydowanie w tej dotyczącej książek. I jak to zwykle bywa kolejny raz będę musiał pożegnać się z nadzieją, że ktoś odchyli rąbek tajemnicy dotyczący pomysłu na to dzieło.

Mimo, że książka jest taka, powiedzmy ,,życiowa'', niejednokrotnie miałem gęsią skórkę na rękach. Nie wyobrażam sobie, żeby moje szczęśliwe życie miałoby stać się dorastaniem w jakieś patologii. To w jaki sposób autorka napisała swoją książkę mogłoby potwierdzić fakt, że może ona jest tą Natalią Kaszub, którą życie niejednokrotnie skrzywdziło. Wszakże historia, w której zawarta jest ta cała patologia nie mogła zostać wyssana z palca. Ktoś musiał to przeżyć. Może ktoś kiedyś odpowie mi na to pytanie. Zachęcam was do przeczytania tej powieści i pochwaleniem się swoim zdaniem.


  Kasia Pinkowicz  (19.08.2014)
Zaintrygowała mnie okładka; no, może słowo "zaintrygowała" to za wiele- po prostu spodobała mi się. Do tego sugestywny opis z tyłu, a mi (nie wiedzieć czemu) wpadła do głowy myśl: "czyżby to new adult ? ". Nie, moi drodzy, to nie to - bohaterowie są zbyt dojrzali. A więc co ukryła Natalia za Zamkniętymi drzwiami ?

Oj, srodze się zawiodłam. Faktycznie, takie historie się pewnie zdarzają- w końcu mówią, że z rodziną jest dobrze tylko na zdjęciu- ale mam wrażenie, jakby to było trochę... przekolorowane. Biedna Natalka od samego urodzenia dostawała cięgi, była znienawidzona przez część rodziny praktycznie za nic, a jej problemy nie skończyły się z wyjściem za mąż. Przeciwnie- wkrótce i mąż stanął przeciwko niej. I od tego momentu ta historia stała się dla mnie absurdalna i śmieszna ...

Natalię poznajemy, gdy za namową koleżanki z dawnych lat postanawia spisać swoje przykre wspomnienia. Dla przestrogi ? Być może. Obecnie mieszka daleko od rodzimego kraju, opływając "w dostatki". O głodzie się jednak nie zapomina, tak więc i Natalia pamięta o bardzo ciężkich latach. O niegodziwościach rodziny, wciąż nowych i nowych. Jej matka była naprawdę pomysłowa w kwestii wyrządzania krzywd, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. A może to Natalia była urodzoną ofiarą ... ?

Wzoru do naśladowania tu nie znajdziemy, bo nie dość, że główna bohaterka wiele wycierpiała od najbliższych, to można powiedzieć, że w pewien sposób pogodziła się z tym, a nawet zapłonęła w niej iskra tęsknoty. Jak już wspomniałam wcześniej, od kiedy do akcji wkroczył mąż, historia zaczyna być nudna, przewidywalna i śmieszna. Natalia co prawda odnalazła w sobie siłę, by poprawić swój los i uratować dzieci, ale co z tego, skoro i tak dostała od życia niezłego kopa ?


  Martyna L. (Mowa Książek)  (8.09.2014)
Ciężko jest żyć, kiedy nie ma się wsparcia ludzi, którzy powinni bezgranicznie nas kochać. Choć mówi się, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach, to właśnie oni powinni stać za nami murem w każdej sytuacji. Co zrobić, jeśli jest całkowicie odwrotnie?

Natalia urodziła się jako niechciane dziecko i tak też była traktowana przez całe swoje życie. Nigdy nie usłyszała od matki dobrego słowa, siostra była dla niej niczym kłoda, bez końca rzucana pod nogi, nawet brat nie potrafił okazywać wobec niej szacunku. Jedyną osobą, która wykruszyła się z tego schematu był dla niej ojciec. Kiedy jednak odszedł, Natalia musiała walczyć ze swoimi oprawcami w pojedynkę.

"Zamknięte drzwi" to książka niezwykle przygnębiająca. To powieść, która ma w sobie tak wiele mroku, że aż ciężko w to uwierzyć.
Bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy spotyka ona swoją przyjaciółkę z dawnych lat i wraca wspomnieniami do przeszłości. Wtedy zaczyna się istne piekło. Natalia opisuje bowiem wydarzenia, które miały miejsce za czasów jej młodości. Ukazane są tutaj etapy jej życia, z których każdy kolejny wydaje się być gorszy od poprzedniego.

Historia przedstawiona w tej książce to jedno, długie pasmo rozczarowań. Kobieta nigdy nie zaznała matczynej miłości, czy siostrzanego wsparcia. Przez kilkadziesiąt pierwszych stron jedyne, co byłam w stanie czuć względem bohaterki było szczere współczucie. Z biegiem stron jednak zaczęłam odczuwać irytację, gdyż cała ta opowieść zaczęła być mocno wyolbrzymiona. Nie zrozumcie mnie źle - wiem, że ludzie przechodzą przez najróżniejsze tragedie, a ich relacje z rodziną mogą być naprawdę karygodne. Wydaje mi się jednak, że niemożliwym jest, by na jedną osobę spadło AŻ TYLE nieszczęścia. Odnoszę wrażenie, że jest to dość nieprawdopodobne.

Oprócz mojego braku wiary w tę opowieść, strasznie drażniła mnie też postawa Natalii. Wszystko przez to, że choć doświadczyła ona tak wielu rozczarowań i poniżenia ze strony rodziny, cały czas do niej wracała. Nie potrafię zrozumieć dlaczego i w jakim celu. Przez 3/4 książki mogłam myśleć tylko o tym, że ja w takiej sytuacji uciekłabym gdzie pieprz rośnie przed tak jawną niechęcią, brakiem akceptacji i przemocą zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Bohaterka natomiast po każdym kroku do przodu, robiła pięć w tył, tym samym wracając do punktu wyjścia, a czasem nawet do miejsca jeszcze straszniejszego.
Jeśli jest to książka o krzywdach, obłudzie, zakłamaniu i odizolowaniu, to po co autorka przez cały czas rzucała tę postać w to samo piekło, z którego dopiero wyszła? Nie rozumiem tego kompletnie i w mojej opinii właśnie to było najsłabszym elementem tej książki.

Podczas czytania, nieustannie oczekiwałam jakiegoś nagłego zwrotu akcji, promyczka nadziei przebijającego się przez ciemne chmury. I tak przechodząc przez kolejne etapy, non stop myślałam: "to teraz", "to ten moment", "no tym razem to już na pewno będzie zmiana na lepsze", ale nieee, burzowe chmury nadal wisiały nad głową bohaterki i strasznie mnie to wymęczyło.

Powieść ta ma klika zalet - jest napisana w dobry sposób, potrafi wciągnąć w swe sidła i rozbudzić w czytelniku zainteresowanie. Na tym jednak kończą się plusy. Za dużo było mroku, za wiele krzywd, zbyt przygnębiająco. Ja, osoba, która lubi smutne, prawdziwe historie, byłam naprawdę przytłoczona ogromem nieszczęścia i to w ten najbardziej negatywny sposób. Fajnie było wczuć się w rolę ofiary, prześladowanej przez własną rodzinę. Pozwoliło mi to doznać czegoś nowego, stanąć w roli szykanowanej dziewczynki narażonej na gniew swych katów. Było to doświadczenie ciekawe lecz tylko przez pewien czas. Później zaczęło mnie to po prostu męczyć. Wnioski wyciągnięte, Morał jasny, jednak nie była to zbyt przyjemna lekcja i z pewnością więcej nie zechcę jej powtórzyć. A szkoda, bo można było stworzyć z tej historii całkiem dobrą powieść.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Żółta sukienka — Beata Gołembiowska Żółta sukienka — Beata Gołembiowska
Anna dokładnie pamięta dzień, kiedy jako sześcioletnia dziewczynka ubrana w żółtą sukienkę od babci została zgwałcona. Przekonana, że zmiana otoczenia uwoln...