Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura kobieca -> Wstrzymując oddech — Małgorzata Mikos
Wstrzymując oddech — Małgorzata  Mikos

Wstrzymując oddech

Cena: 39,99 zł 33,99 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Prawdziwa miłość nie boi się słowa „wieczność”.

Oliwia i Jakub żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wypełnionego szczęściem i miłością dnia. Jedna sekunda decyduje o tym, że dziewczyna traci wszystko, co było dla niej ważne, a jej życie staje się pasmem niewyobrażalnego cierpienia. Po tragicznej śmierci Jakuba nie potrafi już z ufnością spoglądać w przyszłość, jak to robiła do tej pory, a rozpacz zaczyna jej przesłaniać cały świat. I wtedy ponownie spotyka swojego ukochanego, który składa jej niezwykłą obietnicę…
„Wstrzymując oddech” to pełna emocji opowieść o kruchości ludzkiego życia i marzeń oraz o niełatwych relacjach rodzinnych i próbie poradzenia sobie ze stratą najbliższej osoby.

Oliwia nie tylko walczyła, pokonywała lęki i starała się zachować cząstkę siebie, ale przede wszystkim odczuwała. Odczuwała emocje, myśli i słowa. Odczuwała potrzebę zachowania każdej sekundy, każdego wspomnienia, jakby były one tlenem niezbędnym do życia. I gdy z nieopisanym trudem udało się jej osiągnąć upragniony spokój, wydarzyło się coś nieprawdopodobnego.

Ileż emocji wywołuje ta historia, będąca mieszanką nadziei i rozpaczy, trwogi i zadowolenia, okraszona kawowym aromatem. Małgorzata Mikos oddaje w ręce czytelników pełnokrwiste studium ludzkiej psychiki. Jestem pewna, że historia miłości Oliwii i Jakuba poruszy nawet najtwardsze serca.
Wioleta Sadowska. subiektywnieoksiazkach.pl

Historia, która łamie serce. Małgorzata Mikos po raz kolejny stworzyła życiową powieść naładowaną emocjami. Nie sposób się od niej oderwać. Gwarancja maksymalnego wzruszenia.
Aneta Robak, czytamitu.blogspot.com

Ta opowieść przybiera postać plastra na ranę, daje ulgę i leczy. Będziecie kręcić się na karuzeli emocji – śmiać się, płakać i narzekać na niesprawiedliwość życia. Moja melancholijna dusza została oczarowana!
Dagmara Łagan, @BooksCatTea

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura kobieca
  • Wydawca: Novae Res, 2020
  • Format: 130x210, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 422
  • ISBN: 978-83-8147-928-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 15 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Agnieszka Bocian  (10.08.2020)
"Wstrzymując oddech" to najnowsza powieść Małgorzaty Mikos. Oliwia jest szczęśliwą narzeczoną, a w dniu swoich urodzin dostanie od ukochanego, Jakuba wyjątkowy prezent, o którym zawsze marzyła, czyli lokal pod swoją własną kawiarnię. Kobieta czuję szczęśliwa, ale gdzieś podświadomie czuje straszny niepokój i panikę. Wie, że to wszystko jest za piękne żeby było prawdziwe, coraz częściej myśli, że jej szczęście w każdej chwili może się skończyć... i tu akurat ma racje, bo jej przeczucia nie były bezpodstawne. Pewnego dnia jej ukochany ginie wypadku drogowym, a jej serce umiera razem z nim... "Wstrzymując oddech" to wzruszająca historia o miłość, śmierci, bólu i tęsknocie. Z początku książki widzimy sielankowy obraz dwojga ukochanych, przepełnionych dużą ilością miłości. Niestety często, co piękne szybko się kończy i to w najmniej oczekiwanym momencie. Od tak, bez pożegnań. Sądzę, że wielu z nas może się utożsamić z naszą bohaterką, bo na co dzień, każdy z nas traci bliskie nam osoby, bez których nie wyobrażamy sobie naszego życia. Niby czas leczy rany, ale nie da się tak od razu zapomnieć, tak na zawołanie. O nie, to tak nie działa. Każdy w swoim czasie musi uporać się ze swoją żałobą. Czasem trwa kilka tygodni, miesięcy czy lat.. Trzeba nauczyć się żyć na nowo. Dla mnie niektóre fragmenty w książce naprawdę były ciężkie, bo przypomniały mi o wielu złych wspomnieniach: odgłos rzucanego piachu na trumnę, do tej pory ściska mnie w żołądku na samą myśl, takich rzeczy się nie zapomina, a jedynie odsuwa w najdalszy zakamarek swojej głowy. Podsumowując, historia zawarta w tej powieści to zdecydowanie najbardziej wzruszająca historia jaką miała okazje czyta w ostatnim czasie. Na pewno musimy się przygotować na chwilę nostalgii i otarcia łez. W książce zawartych jest dużo pięknych słów o miłości i tęsknocie, które też napawają nadzieją na lepsze jutro. Samo zakończenie mnie zaskoczyło, ale bądź, co bądź jak dla mnie było szczęśliwe, bo miłość przezwycięża wszystko nawet śmierć. Polecam


  Złotowłosa i książki Agnieszka  (2.09.2020)
Oliwia i Jakub tworzą zgraną parę. Choć dzieli ich stan konta tak są dla siebie dwiema połówkami jabłka. On zdolny architekt, jedynak i współwłaściciel w firmie ojca. Ona skromna, cicha i urodzona w wielodzietnej rodzinie. Ciągle nie może uwierzyć w to, że ma takiego cudownego narzeczonego. A ona jest dla niego całym światem. W dniu urodzin Kuba kupuje jej lokal, by mogła spełnić swe marzenie - otworzyć kawiarnię. Świat głównej bohaterki wkrótce legnie w gruzach. Kuba ginie w wypadku samochodowym. Młoda kobieta pogrążą siew żałobie. Nie może się otrząsnąć. Już wkrótce będzie jej dane ponownie stanąć oko w oko z ukochanym mężczyzną. Jakim sposobem? Dlaczego? Jak zakończy się ta pełna bólu, smutku i łez historia?

Lubię odkrywać twórczość autorów. Poznawać kolejne nazwiska oraz ich dzieła. To właśnie w ten sposób trafiłam na Panią Małgosię. To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Nie było mi bowiem dane jeszcze przeczytać serii "Dni naszego życia". A po tej lekturze już wiem, że koniecznie muszę to nadrobić. I od razu zaznaczam, że z niecierpliwością będę wypatrywać informacji o kolejnej premierze. Przechodząc do fabuły najnowszej powieści jest ogromnie zaskoczona pomysłem na nią. Dlatego, że temat jest dość ciężki. Przeładowany emocjami i łatwo można się potknąć nie oddając całej gamy uczuć i właśnie emocji miotających bohaterów. Ale Pani Małgosia zrobiła to po mistrzowsku. Nie dość, że historia Oliwii i Jakuba została naszpikowana emocjami, to jeszcze zostały one tak oddane, tak opisane, że czułam je całą sobą. Całym sercem. Dostałam dogłębną ich analizę i etapy straty ukochanego. Nie łatwe to było zadanie. Wymagające ogromnej cierpliwości i dogłębnego opisu. Delikatności i zarazem precyzji. Autorka rozłożyła to na czynniki pierwsze. Tak emocjonalnej powieści już dawno nie czytałam. Przepełnionej bólem i smutkiem. Taką rezygnację i utraty powodu, by kolejnego dnia otworzyć oczy i wstać z łóżka. Brutalne zderzenie z rzeczywistością dzień po dniu. Serce mi się krajało, gdy czytałam te dni głównej bohaterki bez narzeczonego. Jak nie dopuszczała do siebie myśli, że go więcej nie zobaczyć, nie usłyszy jego głosu i nie przytuli go. Nie będzie tuż obok niej. Tragedia i rozpacz. Spłakałam się jak bóbr a serce pękło mi na milion kawałków. Nie mogłam się podnieść. Stuprocentowo rzeczywista historia. Myślałam w pewnym momencie, że nie doczytam do końca. Że będę musiała zrobić przerwę. Nie dawałam rady. Ale nie z powodu, że była zła. Ona była taka prawdziwa, taka przepełniona smutkiem, że moje oczy co rusz zalewały łzy. Emocje szalały i chusteczki ciągle były w ruchu. Miałam taki moment, że faktycznie właśnie chciałam odłożyć książkę. Po to by się uspokoić i opanować emocje. Ale nie mogłam. Do samego końca cudownie trzymała w napięciu i oczekiwaniu na kolejne wydarzenia w życiu bohaterki. Mogę powiedzieć natomiast, że kilka razy moje oczy robiły się ogromne a brwi szybowały do góry. Takich zawirowań w ogóle nie brałam pod uwagę. Nie mówiąc już o finiszu, który mnie dosłownie rzucił na kolana. I tak na prawdę nie wiem jak go odebrać. Z jednej strony pozytywne, takie romantyczne a z drugiej niedowierzanie, ze to właśnie taki ma być koniec tej historii. Jestem wstrząśnięta, ale pozytywnie (jeśli to w ogóle możliwe). Zszokowana i to mocno na pewno.

Autorka stworzyła historię przepełnioną bólem, żalem i rozpaczą. Pokazała jak ciężko jest się pogodzić z gwałtowną i niespodziewaną śmiercią ukochanej osoby, z którą związek ledwie co się zaczął a niesprawiedliwością losu został przerwany. Jaki ogromny ciężar ląduje na plecach tej osoby, która co dzień musi spojrzeć prawdzie w oczy. Gdy serce pękło i umarło. Totalny rollercoaster emocjonalny, który już na początku złamał mi serce a z oczu zaczęły płynąć łzy. Autorka umiejętnie włączyła w historię bohaterów to, jak ludzie jeżdżą samochodami i jak często, oraz w jakich okolicznościach dochodzi do wypadków samochodowych. Dodatkowym atutem tej powieści jest fakt, że Pani Małgosia zaryzykowała (swoją drogą bardzo dobrze) i dodała wątek paranormalny, który przypomniał mi pewną scenę filmową z Demi Moore i Patrickiem Swayze w rolach głównych. I już na sam koniec dosłownie wpadło mi do głowy porównanie do "Ps. I Love You". Obie historie uwielbiam. Tę tutaj także pokochałam całym sercem. Ubóstwiam takie naszpikowane emocjami książki, które są tak rzeczywiste i prawdziwe w odbiorze. Jeśli i Wam bliskie są takie powieści to koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Tylko od razu zaopatrzcie się w duże pudełko chusteczek. I wcale nie żartuję.

Gorąco polecam.


  Andżelika Jaczyńska  (10.09.2020)
https://czytamdlaprzyjemnosci.blogspot.com/2020/09/8920-wstrzymujac-oddech-magorzata-mikos.html
Książka "Wstrzymując oddech" została napisana po to, byśmy mogli docenić każdą chwilę życia, jakby była tą ostatnią. Ta historia pokazuje, że powinniśmy być wdzięczni za to co otrzymujemy. Mówi by nie tracić czasu i by być odważnym spełniając swoje marzenia i realizując swoje wizje. Książka niesie przesłanie o zwróceniu uwagi na temat bezpieczeństwa na drogach.

Czytając historię Oliwii nie zapomnijcie wziąć chusteczki, będą wam potrzebne.
Szczerze wam polecam "Wstrzymując oddech"


  Anna Kaczor  (19.09.2020)
Oliwia jest szczęśliwą kobietą. Nie ma problemów, zaręczyła się z Jakubem, miłością swojego życia, ma wsparcie od rodziny. Kiedy w prezencie urodzinowym otrzymuje od narzeczonego budynek, aby mogła rozpocząć prowadzenie własnej kawiarni, spełnia się jej wielkie marzenie. Oboje są zakochani, szczęśliwi i pewni, że już tak zostanie na długie lata. Jednak jest coś, co nie daje kobiecie spokoju, ma problemy ze snem i przeczucie, że coś złego się stanie. Nie potrafi powiedzieć co, nie chce mówić o swoim przeczuciu nikomu, boi się, że pomyślą, że zwariowała. O bezsenności wie Jakub i wymusza na niej obietnice, że jak tylko wróci z delegacji, pójdzie do lekarza. Jakub jednak nie wraca, ginie w wypadku samochodowym, a świat Oliwi rozpada się na milion kawałków. Nie chce i nie potrafi sobie poradzić w nowej rzeczywistości, mimo wsparcie przyjaciół i rodziny. Czy da radę? Czy pogodzi się z utratą ukochanego? Czy znajdzie sposób na odbudowanie swojego życia? Czy będzie umieć jeszcze się uśmiechać, być tak po prostu szczęśliwa?....
Cała recenzja na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2020/09/wydawnictwo-novae-res-ksiazka-pt_19.html


  Urszula Głuch  (20.09.2020)
stanie wyrzucić złych myśli z głowy Oliwii. Kobieta zaczyna mieć problemy ze snem, ale nie mówi nikomu o tym co się dzieje, ponieważ nie chce być uznana za wariatkę, tylko Jakub wie z jakim problemem zmaga się dziewczyna. Obiecuje, że po jego powrocie z delegacji wybierze się do lekarza. Niestety, mężczyzna podczas powrotu do domu ginie w wypadku samochodowym. Nagle świat Oliwi legł w gruzach, ale czy miłość nie okaże się silniejsza od śmierci?

Bardzo wzruszająca historia miłosna dwojga ludzi. On-za młody żeby umierać, ona-niegotowa żeby go pożegnać. Długo myślałam co napisać o tej książce, bo jest niezwykle emocjonująca. Powiem Wam szczerze, że nie da się nie uronić łzy czytając. Stadium jakie przechodzi Oliwia po stracie ukochanego było niezwykle autentyczne.
Autorka poruszyła bardzo ważny temat, ale niezwykle trudny, bo strata drugiego człowieka nigdy nie będzie tematem łatwym i przyjemnym. Poruszyła także inną ważną kwestię a mianowicie bezpieczeństwo na drodze. Wypadki nie od dziś jak wiadomo się zdarzają. Sama 2 lata temu przeżyłam to na własnej skórze i do dziś mam lęk przed prowadzeniem samochodu. Szczerze? Uważam, że ta książka powinna dotrzeć do większego grona odbiorców, bo może dzięki niej chociaż jedna osoba zwolni.
Podsumowując, mimo sporej ilości stron polecam na te jesienne długie wieczory. Mimo tego, że to smutna lektura, to także znajdziemy w niej iskierkę nadziei, że ludzie, których kochamy czekają na nas po drugiej stronie.


  Paulina Radziszewska  (22.09.2020)
Już w trakcie czytania wiedziałam, że napisanie jej recenzji nie będzie łatwe. Zapytacie dlaczego? Bo historia głównej bohaterki jest smutna, pełna bólu, cierpienia i wzruszeń…

„Czas. (…) Nieważne, czy jesteś młody, czy też stary, zawsze uważasz, że masz jeszcze czas. Myślisz, że zdążysz zrobić jeszcze tak wiele, przeżyć miliony chwil. Pewnego dnia ten czas nagle dobiega końca, a ty, zaskoczony tym faktem, masz wyrzuty sumienia, że zmarnowałeś tyle okazji.”

Oliwia i Jakub są szczęśliwą od kilku lat parą. Mimo upływu czasu ich miłość nie słabnie. On architekt w rodzinnym biznesie, perfekcjonista, troszkę pracoholik. Kobietę od pewnego czasu dręczy niepokój, któremu towarzyszy m.in. bezsenność. Przeczuwa, że przyszłość przyniesie coś złego, ale nie spodziewała się, że jej życie legnie w gruzach.

Tymczasem z okazji urodzin Oliwka dostaje od Kuby upragniony lokal pod kawiarnię. Wymaga on jeszcze dużo pracy, ale marzenie jest na wyciągnięcie ręki. Niestety, do wyczekiwanego otwarcia nie dojdzie, ponieważ wracając z delegacji Kuba ginie w wypadku samochodowym. Cierpienie, rozpacz, koniec świata – czy muszę więcej dodawać jak czuje się Oliwia?
Po krótkim czasie pojawiają się także pewne niepokojące fakty i zdarzenia, które zawrócą w głowie nie tylko dziewczynie, ale także czytelnikom.

Jak wspomniałam na początku, „Wstrzymując oddech” to historia pełna wielu emocji, choć w przeważającej mierze tych negatywnych. Znajdziemy także chwile refleksji, nadziei i szczęścia.

Poza stratą najważniejszej osoby w życiu, książka niesie także przesłanie, żeby nie odkładać niczego na później. Ślub, dzieci… tego zabrakło w związku O&J. Nigdy nie wiemy kiedy pożegnamy się z tym światem, więc warto byłoby zostawić po sobie ślad.

Zakończenie książki jest po prostu niespodziewane. Czy ktoś się tego domyślał? Na pewno nie ja.
Wierzycie w przeznaczenie? Czy losy człowieka są z góry określone i niezmienne? A może decyduje przypadek?


  Sylwia Bogaj  (3.10.2020)
Oliwia i Jakub tworzą bardzo udaną i kochającą się parę. Mają mnóstwo marzeń i planów na przyszłość. Jedno z nich się właśnie materializuje, własna cukiernia, ogromne pragnienie dziewczyny. W dniu otwarcia lokalu Oliwia dowiaduje się, że Jakub zginął w wypadku. Kobieta nie umie poradzić sobie z nową sytuacją, pogrąża się w żałobie. Pewnego dnia Kuba pojawia się ponownie w jej życiu, by uporządkować sprawy i spędzić czas z ukochaną. Czy czas wyleczy rany? Czy Oliwia będzie w stanie jeszcze z ufnością spojrzeć w przyszłość?
Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała relacje Kuby i Oliwii, ich wielkie uczucie. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że ma tak wspaniałe życie – cudownego narzeczonego, który spełnia jej marzenia i na każdym kroku udowadnia swoje oddanie i miłość. Mimo poukładanego życia, odczuwa lęk, nie może spać. Wszyscy dokoła bagatelizują odczucia kobiety, aż okazuje się, że jest już za późno. Pisarka skupia się także na niełatwych rodzinnych relacjach, o tym jak ważne jest wsparcie najbliższych w tak dramatycznych okolicznościach. Pokazuje, że każdy żałobę przeżywa na swój własny sposób.
Muszę przyznać, że poczułam się nieco zawiedziona powrotem Kuby i kierunkiem, w jakim zmierzała fabuła. Pojawiła się niepewność, czy wydarzenia rozgrywają się naprawdę, czy to tylko fikcja, wyobrażenia Oliwii. To jednak był celowy zabieg autorki, by wstrząsającym zakończeniem wbić czytelnika w fotel.
Wstrzymać oddech to piękna i wzruszająca historia o tym jak ulotne i kruche jest życie człowieka. W jednej chwili jesteś, a za chwilę już może Cię nie być.
Pisarka dostarczyła mi cały wachlarz różnych emocji. Były momenty, w których łzy ciekły mi po policzkach. Śmiałam się też na głos, gdy czytałam wymianę zdań między Oliwią i Filipem. Ta piękna historia poruszy nawet najtwardsze serca. Nie ma tu wartkiej akcji, ale duży nacisk na uczucia i relacje. Mimo to książka była bardzo wciągająca, nie mogłam się oderwać.


  Writerat writerat  (10.10.2020)
Wstrzymując oddech to historia pełna emocji. Jest o kruchości ludzkiego życia, 0 poradzeniu sobie z niełatwymi rodzinnymi relacjami i o pogodzeniu się ze stratą bliskiej osoby. To powieść, obok której nie da się przejść obojętnie.
Oliwia ma wszystko, co do szczęścia niezbędne — Jakuba, czyli swoją miłość. Kochają się niewyobrażalnie mocno; żyją jak w bajce, ciesząc się z każdego wspólnie spędzonego dnia.
Nie potrafię sobie wyobrazić, co musi czuć człowiek, który stracił kogoś tak bliskiego swojemu sercu. I mam tu na myśli nie tylko partnera w związku, ale także rodzinę czy przyjaciół.  Czytając powieść Małgorzaty Mikos, roniłam łzy częściej niż przy krojeniu cebuli.  To z pewnością smutna historia. Los nie daje szansy kochającym się ludziom na spędzenie ze sobą wieczności.
Fabuła książki nieraz mnie zaskoczyła. Jak sugeruje tytuł, niekiedy musiałam wstrzymywać oddech. Autorka powieści wypełniła ją buzującymi emocjami, dającymi o sobie znać już na pierwszych stronach. I to właśnie to sprawia, że historia jest tak piękna. Spotkałam się z wieloma książkami, przy których czytaniu moja twarz pozostawała kamienna. Pani Małgorzata Mikos sprawiła, że łzy napływały mi do oczu, próbując za wszelką cenę się z nich wydostać, bo to, co zostało przedstawione, przedstawiono tak realistyczne, że przez chwilę miałam wrażenie, jakbym była jednym z bohaterów.
Podsumowanie
Wstrzymując oddech to historia o ogromnej miłości. Przyznam, że na początku sceptycznie podeszłam do tematu. Nie ukrywajmy, niełatwo w książce oddać emocje na tyle dobrze, aby czytelnik odczuł je aż tak mocno. Ale teraz jestem w stanie polecić Wstrzymując oddech każdemu, niezależnie od wieku i płci. To z pewnością historia godna uwagi.
Bonus, który dorzuciła nam autorka, to przepis na Muffinki Miłości. I muszę przyznać, że z niego skorzystałam i go również godnie polecam!


  Aleksandra Klimaszewska  (30.10.2020)
Są takie książki, których nie czyta się w jeden wieczór.
Taką książką jest powieść Małgorzaty Mikos „Wstrzymując oddech”.
Od początku wiedziałam, że to wyciskacz łez, ale nie spodziewałam się, że będę tą książkę tak przeżywać.
Powieść porusza temat, którego chyba wszyscy się obawiamy.
Jest kobieta, jest mężczyzna, jest miłość, szczęśliwy związek, spełnianie największych marzeń i...nagła śmierć, której nikt ani nic nie jest w stanie wytłumaczyć.
Tak miało być.
Tylko czemu tak trudno jest się z tym pogodzić?
Jeśli lubicie książki, które nawet przeczytane i odłożone na regał, dalej z Wami zostają, to bardzo Wam tą powieść polecam.
Jest piękna, bo opowiada o prawdziwej miłości i do bólu prawdziwa, bo opowiada o tym, jak ciężko jest żyć po stracie bliskiej osoby.
Książka idealna na tak nostalgiczny czas jakim jest jesień.


  Kasia Pinkowicz  (15.09.2020)
Oliwia ma wszystko to, co do szczęścia niezbędne- Jakuba, który kocha ją ponad życie, a ostatnio postanowił zaskoczyć swą wybrankę kupnem budynku, mającego w niedalekiej przyszłości służyć jako wymarzona cukiernia Oliwii. Mimo tego natłoku pozytywnych chwil kobieta nie może pozbyć się nękającego ją uczucia niepokoju; świadomości, że wydarzy się coś złego. I niestety, tak się stało...

W wyniku tragicznego wypadku ginie Jakub; po tej informacji Oliwia nie może dojść do siebie- nie pomaga wsparcie bliskich, a los cukierni stanął pod znakiem zapytania. Tylko wspomnienie o ukochanym i odnalezione na telefonie filmiki pomagają kobiecie przepłynąć przez kolejne dni. Zresztą główna bohaterka wciąż ma wrażenie, że jej ukochany jest gdzieś blisko. Świadczą o tym coraz dziwniejsze wydarzenia...

Choć z zamiłowania czytuję prawie wyłącznie thrillery, to czas od czasu muszę od nich odpocząć, przenosząc swoją uwagę na powieści obyczajowe. Szczególnie, gdy przyciągają mnie do siebie nietuzinkowym opisem. A co może być ciekawszego niż miłość, która pokonała śmierć?

Zastanawiałam się, jak autorka poradzi sobie z takim tematem. Wiecie, niejednokrotnie natykałam się na swojej drodze na książki, których zapowiedzi obiecywały mi nieustanne, silne emocje- takie, które wywołają u mnie łzy. No i kończyło się zazwyczaj tak samo- słaba historia, nie poruszająca w żaden sposób. Oczywiście udało mi się kilkakrotnie trafić na prawdziwą perełkę, aczkolwiek było to o wiele za rzadko. We Wstrzymując oddech ów problem właściwie nie istnieje.

Nie wyobrażam sobie, co musi przeżyć człowiek, tracący kogoś bliskiego. Nie chodzi mi tu nawet o partnera, lecz także o rodzinę, przyjaciół. Jak do tej pory takie prawdziwe tragedie mnie ominęły (mam nadzieję, że jak najdłużej ten stan się utrzyma), więc mogę się jedynie odnieść do emocji, które rodzą się we mnie na wskutek czytania o ludzkich rozpaczach. I powiem szczerze, że książka naszej polskiej autorki daje radę. Co prawda nie doprowadziła mnie do łez, aczkolwiek wszystkie opisane w niej uczucia były tak szczere, że ani przez moment nie zwątpiłam w uczucie łączące Oliwię i Jakuba. Papierowi, wymyśleni ludzie, a mieli w sobie więcej uczuciowości niż niejeden realny osobnik. I oczywiście mamy tutaj to, co lubię najbardziej, czyli wstawkę nieco fantastyczną. Chętnie zdradziłabym Wam, o co chodzi, ale chciałabym zrobić Wam niespodziankę.

Lekturę czyta się sprawnie mimo wielu stron, choć wydaje mi się, że można by ją delikatnie skrócić, na czym nie ucierpiałaby treść. Aczkolwiek jest dobrze nawet w takiej postaci, w jakiej ją dostajemy. Mimo że to smutna historia, w jakiś sposób daje nam promyk nadziei, że nasi ukochani zmarli zawsze są przy nas, czuwając. Daje również nadzieję na to, iż prawdziwa miłość istnieje. I tylko czeka, aby ją odkryć.

Jeżeli lubicie książki tego typu, Wstrzymując oddech na pewno Wam się spodoba. To dobra lektura na te jesienne, coraz krótsze wieczory, gdy człowiek jest przytłoczony własnym życiem. Jest promykiem.


  Beata Kołodziejczyk  (20.09.2020)
Oliwia w prezencie urodzinowym od ukochanego narzeczonego dostaje lokal do generalnego remontu. Ma być on spełnieniem jej marzeń o otwarciu własnej kawiarni. Zszokowana dziewczyna jest pełna obaw czy w zapuszczonym lokum jest w stanie stworzyć miejsce gdzie będzie można zjeść pyszne wypieki i napić się aromatycznej kawy.
Pełen miłości Jakub wspiera ją w każdym działaniu i wierzy w powodzenie inwestycji. Oliwii jednak cały czas towarzyszy niezrozumiały niepokój. Wierzy ona, że stanie się coś złego. Jej przeczucia są niestety podstawne. Tuż przed otwarciem restauracji dochodzi do tragedii, w której ginie Jakub.
I tu zaczyna się cała opowieść.... Po pół roku Jakub odwiedza Oliwie....
Ile czasu potrzeba Oliwii aby pogodzić się ze stratą i nauczyć się żyć od nowa? Czy jest to w ogóle możliwe?

Książka jest swego rodzaju pożegnaniem z ukochanym, który ginąc w wypadku samochodowym zostawia po sobie niewyobrażalny smutek i cierpienie.
Można porównać ją do filmu „Uwierz w ducha”, bowiem opiera się na podobnych założeniach.
Czy mi się podobała? Chyba trochę za dużo było żałoby i wspominania życia z Jakubem.
Przy ostatecznym pożegnaniu bohaterka za bardzo skupia się na sobie, nie doceniając tego, że ona jednak żyje, a dla niego wszystko się skończyło, a on również opuścił kochane osoby.
Cała książka przepełniona jest smutkiem, nie raz uroniłam łzę, tym bardziej czytając ją w nocy, kiedy panuje cisza i odczuwamy intensywniej.
Książka zmusza do zmiany naszych nawyków na drodze. Nigdy nie wiemy kiedy przyjdzie na nas czas, także kochani noga z gazu i nie odkładajmy życia na później.


  Obydwie Zaczytane  (21.10.2020)
Życie Oliwi i Jakuba układa się bardzo dobrze. Kobieta otrzymała od losu wszystko czego pragnęła. Kuba był mężczyzną jej życia, kochała go całym sercem a on ją. Lecz pomimo wszystkiego dobrego co ją spotkało, przez cały czas dręczyły ją jakieś dziwne obawy, przez które nie mogła spać i funkcjonować. Od wielu miesięcy zmagała się z dziwnym, lękiem którego nie była w stanie pokonać.
Wszystko uległo zmianie w ułamku sekundy.
Dręczące pytanie nie dawało kobiecie spokoju: przypadek czy przeznaczenie?

"KAŻDY DZIEŃ, MINUTA, KAŻDY ODDECH. KAŻDEGO DNIA PODEJMUJEMY DOBRE BĄDŹ ZŁE DECYZJE, DOPISUJEMY SWOJE OSIĄGNIĘCIA I GRZECHY DO LISTY SWOICH SUKCESÓW I PORAŻEK"

Wstrzymując iddech to bardzo wzruszająca powieść, przez którą targają czytelnika ogromne emocje. Autorka porusza w swojej książce trudny temat żałoby i radzenia sobie po utracie ukochanej osoby. Piętno straty ukochanego jest tak silne, iż chwilami ciężko było czytać kolejne strony powieści.

W książce mierzymy się z granicą pomiędzy życiem, a istnieniem już po śmierci. Nie jest to łatwa powieść. Czytelnik wraz z główną bohaterką przeżywa prawdziwą huśtawkę. Pokonywanie codzienności nie jest łatwe w takiej sytuacji.
Zdecydowanie autorka daje do myślenia oraz zmusza do refleksji nad ulotnością naszego życia.


  Królewskie Recenzje  (22.10.2020)
Początkowo powieść nieszczególnie przypadła mi do gustu. Relacje między bohaterami wydawały mi się trochę mało realne i wymuszone. Z czasem jednak przestało mi to przeszkadzać, a potem wszystko się zmieniło. Przyszedł ból i rozpacz. Nie wyobrażam sobie jak to by było znaleźć się na miejscu Oliwii. To straszne. Nie wyobrażam sobie tego ogromu bólu i cierpienia. To wszystko zostało tak realnie przedstawione przez autorkę. Jeśli coś mogłabym Wam powiedzieć po przeczytaniu tej lektury, to to, żeby nie odkładać niczego na potem, cieszyć się każdą chwilą i wykorzystywać wszystko w pełni, cieszmy się małymi chwilami, nie odkładajmy ich w niebyt licząc na te wielkie, bo nie wiadomo czy cokolwiek takiego się wydarzy...


  Justyna Zagórska  (2.09.2020)
"Trzeba utrwalać wspomnienia na każdy możliwy sposób. Życie jest ulotne i nieprzewidywalne a człowiek ma tylko jedną szansę, aby doświadczyć miliona rzeczy. Rzeczy, które nie przytrafiają się dwa razy. To, co piękne nie trwa wiecznie, a każda sekunda mija bezpowrotnie".
"Wstrzymując oddech" to powieść o przemijaniu, o radzeniu sobie ze stratą, ze śmiercią. Jak radzić sobie kiedy odchodzi bliska osoba, a ból rozdziera serce? Czy czas faktycznie leczy rany, czy tylko pomaga przejść nad cierpieniem do porządku dziennego?
Nie często sięgam po tego typu książki, nie lubię płakać, nie lubię czytać o ciężkich tematach, o śmierci i cierpieniu. Jednak tutaj autorka przedstawiła temat w bardzo przyjemny i delikatny sposób. Pokazała, że każdy ma prawo przeżyć żałobę po swojemu, dać sobie tyle czasu ile potrzebuje. A bliskie osoby, powinny dać nam ten czas, nie zmuszać nas by przestać płakać i żyć dalej. Żałoba to kwestia bardzo indywidualna i każdy radzi sobie z nią inaczej.
Co do samej treści muszę powiedzieć, że momentami była dla mnie męcząca. Książka jest bowiem rozciągnięta do granic możliwości, a przez jej większość nie dzieje się nic, jest przegadana i to zbyt mocno. Z tego też względu w większości była zwyczajnie nudna.
O ile główna bohaterka wzbudzała mija sympatię i litość, tak jej narzeczony drażnił mnie od pierwszej strony. Był tak słodko cukierkowy, włażący w tyłek i słodko pierdzący, że autentycznie życzyłam mu jak najgorzej. Zbyt dużo cukru powoduje odwrotny od zamierzonego efekt. Wiem, że autorka chciała przedstawić go jako ideał faceta, który uwielbia swoją partnerkę, który zrobi dla niej wszystko i będzie na każde skinienie, ale jednak nie... Do mnie to nie trafiło, dla mnie wyszedł na totalnego pantofla.
No i język książki, chwilami dialogi wychodziły zbyt sztucznie, przez górnolotne słowa jakie były wsadzone w usta bohaterów. W normalnym życiu ludzie w ten sposób ze sobą nie rozmawiają i wyszło to troszkę sztucznie.
Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie napisała, że książka mnie wzruszyła, co chyba było takim zamiarem. Dała mi też sporo do myślenia mimo kilku niedociągnięć.
Wyłapałam kilka mądrych, życiowych cytatów i zapadły mi one w pamięć. Daje ona też nadzieję na to, że chociaż czasem życie wydaje się zbyt ciężkie do udźwignięcia, to jednak w pewnym momencie wyjdzie dla nas słońce. Trzeba tylko mieć nadzieję i nie poddawać się.
Jeżeli lubicie książki obyczajowe, jeśli lubicie się wzruszać to polecam. Jeśli jednak wolicie wartką akcję, nie lubicie zbytniej nudy to niestety nie będzie to powieść dla was.


  kasia Sapierzynska  (14.09.2020)
Zanim sięgnęłam po "Wstrzymując oddech" zapoznałam się z kilkoma recenzjami. Wszystkie nad wyraz były pozytywne. Zasiadłam więc do lektury spodziewając się świetnej historii.
Jakub i Oliwia - para doskonała. Młodzi, piękni i zakochani. Bajka? Być może, zwłaszcza, że Jakub traktuję swoją ukochaną jak księżniczkę. Jedno jej słowo, a jej życzenie zostaje spełnione. Wszystko układa się wspaniale. On ma świetną pracę, którą uwielbia, ona szykuje się do otwarcia kawiarni, która od zawsze była jej marzeniem.
Ale jak w każdej bajce czar kiedyś pryska. Jakub ulega wypadkowi samochodowemu. Jego śmierć pozbawia Oliwię chęci do życia.

"...Nie potrafiłam pogodzić się z twoją śmiercią. Było ciężko. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę gotowa rozpocząć dalszą wędrówkę bez ciebie..."

Nie ma w tym nic niezrozumiałego. Strata bliskiej osoby jet druzgocząca i na pewno bolesna. Oliwia nie daje sobie pomóc. Zachowuje się jak lunatyczka. I nagle, po sześciu miesiącach staje się coś, co można nazwać przełomem.
Czy kobieta upora się z żałobą, zazna jeszcze szczęścia w życiu? A może przewrotny los szykuje jej jeszcze jedną przykrą niespodziankę?

Zgadzam się z opiniami osób, których recenzjami się zapoznałam, książka na pewno jest naszpikowana emocjami. Jednak dla mnie emocje w powieści to nie wszystko. Potrzebuję jeszcze postaci z krwi i kości, do których zapałam sympatią lub antypatią, niemniej muszą oni być prawdziwi w tym, co robią. Oprócz emocji i bohaterów lubię jak akcja płynie wartko, tu mi tego zabrakło. Dodatkowo bohaterka mnie drażniła, a bohater był zbyt idealny, by choćby trochę zbliżyć się do realności.
Powieść natomiast spodoba się osobom, które lubią lektury poruszające, wyciskające łzy z oczu, które lubią historie o wielkiej miłości.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.