Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Fantasy -> Twierdza Kimerydu — Magdalena Pioruńska
Twierdza Kimerydu — Magdalena Pioruńska

Twierdza Kimerydu

Cena: 38,00 zł 32,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.

Kiedy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy – Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków.

Galeria postaci pierwszo- i drugoplanowych zachwyca niczym barwna plejada. Pierwszoosobowa narracja podzielona na większą liczbę postaci stwarza zagrożenie zaniku różnorodności. Pioruńskiej udało się połączyć jednolitość stylu z prezentacją różnorodnych i wielowymiarowych osobowości.

Aldona Kobus, Szuflada.net

Zapunktowała Pioruńska. I to wielokrotnie. Rodzi nam się nowa jakość w polskiej literaturze fantasy. Z jednej strony mamy do czynienia z wprawną żonglerką konwencjami i gatunkami, wysmakowanym językiem i solidną, inteligentną fabułą, z drugiej zaś z całkiem serio brzmiącym przekazem, który nie gubi się po drodze.

Karina Bonowicz, Dobra Polska Szkoła Portal Polonijny w Nowym Jorku

W pewnym sensie „Twierdza…” sama jest efektem eksperymentu. To autorska krzyżówka różnych odmian prozy gatunkowej – przedziwna, jedyna w swoim rodzaju mutacja fantasy, postapo, powieści przygodowej, prozy psychologicznej i sagi rodzinnej.

Jerzy Franczak, prozaik, eseista, poeta, wykładowca kreatywnego pisania

Magdalena Pioruńska - z wykształcenia politolog, dziennikarka, anglistka i literaturoznawczyni. Absolwentka Studium Literacko-Artystycznego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Twórca i redaktor naczelna internetowego magazynu kulturalno-literackiego „Szuflada”, prezes Fundacji Szuflada. Koordynatorka paru literackich projektów w Opolu, w tym Festiwalu Natchnienia, antologii magicznych opowiadań o Opolu – odpowiadała także za blok literacki przy festiwalu Dni Fantastyki we Wrocławiu. Obecnie próbuje swoich sił w roli nauczyciela kreatywnego pisania. Dotąd wydała książkę poświęconą rozpadowi Jugosławii, zbiór opowiadań fantasy pt. „Opowieści z Zoa”. Ponadto jej tekst pojawił się w antologii fantasy „Dziedzictwo gwiazd”. W życiu wyznaje dwie proste zasady: „nikt ani nic poza tobą samym nie może sprawić byś był szczęśliwy albo nieszczęśliwy” oraz „wolność to stan umysłu”.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Fantasy
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 130x210mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 448
  • ISBN: 978-83-8083-453-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 4 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Karolina Skalska  (8.06.2017)
Całość na www.ebookoholic.blogspot.com

Pioruńska stworzyła coś niesamowitego. Nie wiem co mam innego powiedzieć, poza tym że to jest na prawdę dobra książka, jakich mało. Narracja to mistrzostwo - każdy z rozdziałów to inny bohater: Anna, Tyrs, Tycjan i Tuliusz (bądź Tulia) i w taki właśnie sposób poznajemy ich rozterki, problemy a także akcję, która nabiera powoli rozpędu, żeby na końcu zaskoczyć i zwalić czytelnika z nóg. I każdy z nich, ale to każdy, jest na tyle barwną i zarazem skomplikowaną osobowością, że nie sposób się nudzić nawet, gdy czytamy ich retrospekcje.

Czytałam wszystko z wypiekami na twarzy, tak bardzo chciałam wiedzieć jak rozwiną się wątki miłosne, jakie tajemnice skrywają bohaterowie, jak wojna, która nadciągnęła do Twierdzy się skończy. A zakończenie? Jak dla mnie świetne! Po pierwsze daje nadzieję na kolejny tom (a ja wiem, że będzie i wam zdradzę, że będzie warto poczekać), po drugie koniec historii jest tak skonstruowany, że osobiście odczuwałam ogromną dumę z naszych bohaterów i jeszcze większą sympatię. Ja w ogóle dużo czułam do nich wszystkich, szczególnie do Tyrsa i jego troskliwości, rodzinności, a także do jego niezbyt skomplikowanego sposobu bycia, z którym się utożsamiam. Ale to tylko pozory, ten chłopak/dinozaur dużo w sobie kryje i myślę, że zaskoczy nie jedną osobę. Tycjan z początku jest bohaterem, do którego nie wiadomo co czuć. Widać, jaki wpływ miał na niego ojciec, który większe nadzieje pokładał, w którymś z jego przyjaciół niż w synu, a wszystko to powoli odkrywamy z rozdziału na rozdział. Anna - której opowieść rozpoczyna całą książkę jest według mnie największa zagadką i choć o chłopakach dowiedzieliśmy się bardzo dużo i nie sądzę żeby jeszcze nas specjalnie zaskoczyli (a może jednak?), tak Anna skrywa w sobie wiele. W trakcie tego tomu widzimy jak idealnie przywdziała maskę osoby dobrej i zatroskanej, a ostatecznie odkrywamy jej prawdziwe oblicze ACZKOLWIEK, ja się zastanawiam czy za tym nie kryje się coś jeszcze, o czym się na pewno przekonamy.

(...)

Muszę przyznać, że to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Jest zupełnie inna. Odważna - taka jakiej potrzebujemy w naszym społeczeństwie. Magda nie bawi się w owijanie w bawełnę i bardzo dobrze. Poczucia humoru też jej nie brakuje dzięki czemu poza przejmowaniem się losami bohaterów, nie raz i nie dwa się uśmiałam. Wydanie jest piękne, zarówno w wersji papierowej jak i na czytniku. Choć nie czytałam dotychczas polskiego fantasy i nie mam porównania to śmiem twierdzić, że jest to powieść na bardzo wysokim poziomie, wnosząca nową jakość do naszych polskich biblioteczek i przenosząca nas w zupełnie inny wymiar literatury. Dużo ukrytych znaczeń, przemycenie problemów ważnych, będących przez nas jako kraj bagatelizowanych. Tematów, o których nie chcemy rozmawiać, bo się boimy. Pioruńska się nie bała, poszła za ciosem i nie dziwię się, że wyszła z tego tak dobra książka. Oby tylko nasz kraj przyjął autorkę tak serdecznie, jak i ja i wiele moich bookstagram'owych koleżanek, bo na to zasługuje.


  Paulina Dziub  (15.08.2017)
Magdalena Pioruńska, w swojej książce przedstawia nam zupełnie inny świat, który bazuje na współczesnym. Akcja dzieje się w Afryce, głównie w tytułowej Twierdzy Kimerydu, gdzie żyją również dinozaury. Tak, dobrze przeczytaliście - dinozaury ;) Raptory, elasmozaury, korytozaury, pterodaktyle i... i teraz nie jestem pewna, czy to cztery gatunki z wielu, czy tylko te cztery :/ Skleroza nie boli ;P

Na Uniwersytecie Krokodyli, w Mieście Krokodyli podczas pokojowej konferencji dochodzi do krwawych zamieszek, w wyniku których wielu ludzi traci życie. Organizatorce (konferencji) Annie Guiteerez udaje się uciec, jednak gubi się ona na pustyni. Zostaje uratowana przez Tyrsa Mollinę – pół człowieka, pół raptora. Dzięki jego pomocy, trafia do Twierdzy Kimerydu, gdzie z kolei "zatrzymuje się" u burmistrza. Nasze tytułowe miasto, ma jednak na pieńku z cesarzem Brytanikiem. Jaki będzie wynik ostatecznej bitwy?

Odniosłam wrażenie, że bohaterami tej książki, są bardziej Tyrs, Tycjan i Tuliusz, niż wspomniana w opisie fabuły – Anna. To z perspektywy chłopaków częściej śledzimy rozgrywającą się akcję, oni odrywają w niej największą rolę. Pani Magda, muszę przyznać, wykreowała naprawdę ciekawe postacie, jednak ta trójca wyżej... no mistrzostwo. Tych chłopaków nie da się nie polubić, jedynie co, to można mieć swojego ulubieńca. Moim, bez dwóch zdań jest Tyrs, ale pozostałą dwójkę też darzę sympatią. Jesli już mówię o ulubionych bohaterach, to nie mogę zapomnieć o małym Tanielu, który totalnie skradł moje serducho. Tyrs, Tycjan i Tuliusz to nietuzinkowi i oryginalni bohaterowie, każdy z nich jest inny, ale pod pewnym względem sa do siebie podobni. Wszyscy trzej mają w sobie geny dinozaura, co czyni ich tylko w połowie ludźmi.

Od samego początku bardzo intrygowała mnie postać Tuliusza. Czytając pierwszy z rozdziałów opowiadanych z jego perpektywy, byłam mocno zdezorientowana i w usmie do teraz nie do końca ogarniam, jak to z nim/i było. Ale tą kwestię zostawię tak,żebyście sami mogli odkryć, co mam na myśli. ;)

Akcja rozwija się bardzo ciekawie i dość szybko, dzięki czemu nie ma miejsca na nudę. Ciągle coś się dzieje, często pojawiają się nieoczekiwane zwroty wydarzeń. "Twierdza..." wciąga stopniowo, ale zkażdą przeczytaną stroną coraz mocniej, aż pod koniec ledwo ogarniałam co się w tej książce dzieje, czytałam po prostu z zapartym tchem. Przyznam, że zakończenie solidnie mnie zaskoczyło, nie wiem, wyobrażałam je sobie inaczej. Co też nie znaczy, że mi się nie podobało.

"Nie umiałem się zdobyć na to, żeby sięgnąć do pleców i zdjąć z nich łuk razem z kołczanem. To była moja broń, zbyt osobista rzecz, żeby tak zwyczajnie mu ją oddać. Wtedy czarno na białym dotarła do mnie powaga mojej sytuacji. Albo zginę, albo zostanę jego niewolnikiem."

Magdalena Pioruńska wykonała kawał dobrej roboty, stworzyła genialnie wykreowaną historię. Niecodzienny pomysł to raz, a bardzo dobrze dopracowana fabuła to dwa. Czytając widziałam, że nieźle się nad tą książką napracowała i wyszło jej to świetnie. Twierdza Kimerydu to, można powiedzieć, powiew świeżości w nurcie fantastyki, coś innego. Bardzo ciekawym pomysłem, którego jeszcze nie widziałam w żadnej książce, były komiksy. Jedyne moje zastrzeżenie co nich jest takie, że mogłoby być ich więcej :D Mam nadzieję, że będzie ich więcej w drugim tomie, który z wielką chęcią również przeczytam, gdy już wyjdzie. Oby jak najszybciej.^^
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com


  Domi Czyta  (16.05.2017)
„Ludzie są bardziej przerażający od zwierząt. Dlatego rządzą światem.” - fragment książki.

Tajemniczy tytuł, przyciągająca wzrok okładka, fakt, że książka jest polskim debiutem – oto elementy, które zwróciły moją uwagę i przełożyły się na to, że na mojej recenzenckiej półce pojawiła się debiutancka powieść fantasy autorstwa Magdaleny Pioruńskiej pt. „Twierdza Kimerydu”. Przystąpiłam do lektury z nastawieniem na pełną przygód rozrywkę, która pozwoli mi oderwać się od rzeczywistości i zagłębić w wykreowanym świecie pełnym nieszablonowych postaci. Czy tak właśnie było? O tym za chwilę.

Akcja książki rozpoczyna się w bliżej nieokreślonej przyszłości na afrykańskiej pustyni, którą podąża Anna Guiteerez – europejska naukowiec, antropolożka, zwolenniczka teorii asymilacji i wzajemnego szacunku pomiędzy ludźmi a stworzonymi w wyniku modyfikacji genetycznych hybrydami człowieka i prehistorycznych gadów. Bo świat dzięki nieposkromionym potrzebom poznawczym człowieka, przekładającym się na zaawansowane eksperymenty na ludziach, uległ nieodwracalnej przemianie, wprowadzając do biologicznego obiegu nowy genotyp – mix rasy ludzkiej oraz dinozaurów (raptorów, elasmozaurów czy pterodaktyli). Dzięki pomocy Tyrsa Molliny – jednego ze strażników wąwozu prowadzącego do Twierdzy Kimerydu, niepokornego człowieka, w którego żyłach płynie krew jurajskiego raptora, Anna trafia do tytułowej Twierdzy, napędzając konflikt pomiędzy rządzącym nią burmistrzem Teobaldem a europejskim cesarstwem, dowodzonym przez żądnego krwi i niczym nieograniczonej władzy cesarza Brytanika.

Wraz z Anną poznajemy plejadę barwnych postaci, połączonych więzami krwi bądź relacjami przyjacielskimi z Tyrsem. Co ciekawe, Anna otrzymuje posadę w lokalnej szkole średniej, do której uczęszczają niemalże nierozłączni, podrasowani genetycznie dziewiętnastolatkowie: znany nam już Tyrs oraz jego przyjaciele Tycjan i Tuliusz, mający obok zadań bojowych, obowiązek zdobycia wykształcenia. Śledzimy proces oswajania pełnego pierwotnej energii Tyrsa przez dużo starszą od niego Annę, zafascynowaną tym, że obiekt jej dotychczasowych rozważań akademickich jest człowiekiem z krwi i kości, opowiadającym się całym sobą za obroną wartości dla niego najwyższych: bezpieczeństwa rodziny oraz wolności, mimo tego że drzemią w nim mordercze, zwierzęce instynkty. Towarzyszymy Tuliuszowi w procesie odnajdywania własnego „ja”, okaleczonego w wyniku przedwczesnego odejścia matki, stłamszonego przez oczekiwania innych oraz wewnętrzne wyparcie ze świadomości naturalnych predyspozycji. Przyglądamy się dystyngowanemu Tycjanowi, który zabiega o uwagę swojego ojca – lidera Twierdzy, Teobalda, a jednocześnie – w obliczu nieuchronnej wojny kimerydzko-europejskiej ma do wykonania niebezpieczną misję na terenie wroga. Autorka oddaje głos każdemu z wyżej wymienionych bohaterów, co daje doskonały efekt poszerzenia perspektywy wydarzeń oraz sprawia, że czytelnik może lepiej zrozumieć motywy działań poszczególnych postaci. Jedynym odstępstwem od tej reguły jest epilog, w którym pierwszoosobowym narratorem zostaje jedyny raz Terra, dając nam krwisty przedsmak tego, co czeka nas w przygotowywanej już przez Magdalenę Pioruńską kontynuacji „Twierdzy Kimerydu”.

Pioruńska wykreowała świat intensywny, wielowymiarowy i bardzo absorbujący, dzięki czemu w ogólnym rozrachunku trudno było mi oderwać się od lektury. Posługuje się przy tym językiem pobudzającym wyobraźnię, miejscami bardzo dosadnym, a nawet szokującym. Nie boi się poruszać kwestii stanowiących temat tabu, co u niektórych odbiorców (patrz: ja – dusza w przeważającej mierze romantyczna ;))może wywołać natychmiastową chęć rzucenia książką o ścianę, a przynajmniej odłożenia jej i przetrawienia z dystansu mocnych scen, zwłaszcza tych męsko-męskich (tak – to nie jest błąd w pisowni) i nie chodzi tu o napompowaną testosteronem walkę o dominację. Autorka wkomponowała bowiem w dynamiczną, pełną zwrotów akcji fabułę tematy trudne, począwszy od relacji homoseksualnych, przez okrutne eksperymenty genetyczne na dzieciach, aż po moralnie naganne czyny pedofilskie. W mojej opinii stanowi to dla czytelnika mieszankę na tyle wybuchową i wymagającą dojrzałości emocjonalnej, że lekturę „Twierdzy” należałoby odradzać nastolatkom, opatrując książkę znakiem „dozwolone od lat 18”.

Chciałabym jednak odciąć się dla dobra całokształtu powieści od tych kontrowersyjnych kwestii i napisać Wam obiektywnie, dlaczego uważam tę powieść za dobrą i zasługującą na uwagę – jest ona według mnie manifestem walki o wolność, tolerancję oraz swobodę wyboru swojej życiowej ścieżki, nawet jeśli okupione to jest stratami. Skłania również do refleksji nad tym, co ma większą moc (pytanie roztrząsane już przez niejednego filozofa czy socjologa): natura i uwarunkowania genetyczne, czy też socjalizacja i podporządkowanie społecznym normom w imię wyższych idei. Spodziewałam się lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej, a dostałam mocne fantasy dla dorosłych, które z jednej strony porusza i fascynuje, a z drugiej niepokoi i oburza. Z zainteresowaniem będę śledzić dalsze literackie poczynania Magdaleny Pioruńskiej i z tego miejsca dziękuję jej za egzemplarz recenzencki powieści, nad którą trudno przejść do porządku dziennego, ponieważ budzi tak skrajne emocje. Ale mówią, że książka powinna wywoływać obrażenia i zostawiać po sobie ślad. W tym przypadku zdecydowanie tak jest.


  Aleksandra Piasna  (5.06.2017)
W Mieście Krokodyli podczas pokojowej konferencji wybitnej antropolog Anny Guiteerez dochodzi do straszliwego ataku na Lud Pustyni. Przerażonej Annie udaje uciec się na gorące piaski pustyni, jednak i tam nie może czuć się bezpiecznie. Kiedy wydaje jej się, że nie da rady przejść już ani kawałka dalej i umrze rozszarpana przez prehistoryczne gady, zostaje uratowana przez Tyrsa Molline.
Za każdym razem kiedy sięgałam po książki rodzimych autorów spotykałam się z większym lub mniejszym rozczarowaniem, przez co nigdy nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się książka polskiej autorki. Zaczynając czytać „Twierdze Kimerydu” byłam pełna wątpliwości. Nie wiedziałam nawet do końca czego mogę się spodziewać po polskiej książce fantasy, dlatego że zazwyczaj unikałam ich jak ognia. Jednak to był błąd. Magdalena Pioruńska uświadomiła mi, że współczesne pokolenie polskich autorów uczy się na błędach swoich poprzedników i potrafi zabłysnąć.
Stworzony przez autorkę świat jest dość nietypowym miejscem, które na pierwszy rzut oka wydaje się zamieszkiwane głównie przez potwory. I nie mówię tutaj o prehistorycznych gadach, o których mowa na okładce książki, ale o ludziach gotowych dla nauki, polityki czy władzy schować własne sumienie i zaprzedać duszę diabłu. W „Twierdzy Kimerydu” intryga goni intrygę i kiedy wydaje się nam, że już wiem co wydarzy się za chwilę to autorka wywraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Nie sposób domyślić się zakończenia książki.
Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie dodatek do książki w postaci komiksów. W bardzo realistyczny sposób ilustrowały one wybrane sceny z „Twierdzy…”. Strasznie mi się spodobały, ponieważ pozwoliły mi spojrzeć oczami autorki na głównych bohaterów. Szkoda tylko, że było ich tak mało, ale mam nadzieję, że w drugim tomie będzie ich o wiele więcej.

Zdecydowanie największym plusem „Twierdzy Kimerydu” jest pierwszoosobowa narracja, poprowadzona z perspektywy Tyrsa Molliny, Tuliusza/Tuli Donner oraz Tycjana Elasmosa. Umożliwia czytelnikowi poznanie z różnej pespektywy świata otaczającego bohaterów, ale również lepiej wczuć się w rozgrywające wydarzenia.
Debiutancka powieść Magdaleny Pioruńskiej to zdecydowanie jedna z tych książek, która koniecznie musi się znaleźć na waszej liście „MUST HAVE”. Świetna akcja i ciekawi bohaterowie to jedne z wielu wspaniałości, które czekają na was w „Twierdzy Kimerydu”. Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

Aleksandra
https://www.instagram.com/tygrysicaa/
http://tygrysica.tumblr.com/post/161424744986/twierdza-kimerydu-magdalena-pioru%C5%84ska-2017

Dodaj własną recenzję