Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Poradnik -> Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odży... — Marta Kieniuk-Mędrala
Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko — Marta Kieniuk-Mędrala

Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko

Cena: 29,99 zł 25,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Szczerze o wszystkich pułapkach życia w rozmiarze XS

O wszystkim, czego nie powiedzą ci znane trenerki fitness, o czym nie przeczytasz w internecie i na stronach lifestyle'owych magazynów, z rozbrajającą szczerością opowie Ci autorka tej książki. W jaki sposób się odchudzać, by nie stać się wieszakiem, a mieć kobiece kształty? Cardio, interwały, a może trening siłowy? Co ćwiczyć, by mieć piękne ciało i jak często ćwiczyć, by się nie przetrenować? A przede wszystkim jak wyrobić w sobie zdrowy dystans do nierealnego, bo wykreowanego przez media świata, w którym liczy się tylko rozmiar XS?
Marta Kieniuk-Mędrala udowadnia, że obsesja na punkcie bycia fit to jedna z najniebezpieczniejszych pułapek naszych czasów, a obietnica osiągnięcia pełni szczęścia po zrzuceniu kolejnych kilku kilogramów nigdy się nie spełnia. Zamiast po raz kolejny w tym tygodniu pędzić na siłownię, znajdź czas, by przeczytać tę książkę. Może się okazać, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłaś dla siebie w ostatnim czasie.

Zanim wyrzucisz z kuchni wszystkie niezdrowe produkty, a na lodówce przykleisz zdjęcie idealnego ciała, do którego chcesz się upodobnić - koniecznie przeczytaj tę książkę. Szaleńczy pęd za wymarzonym rozmiarem ma to do siebie, że bardzo łatwo przegapić w nim metę. Autorka sama się o tym przekonała.
Dorota Kopeć, www.coprzeczytalam.pl

Marta Kieniuk-Mędrala (ur. 13.01.1990) – blogerka, niegdyś anorektyczka, ortorektyczka i bulimiczka w jednym. Obecnie na świat fitnessu patrzy z dystansem i bardziej skupia się na tematyce zaburzeń odżywiania, niż na tym, jak stać się posiadaczką rozmiaru XS. Na Facebooku prowadzi stronę „Rozmiar szczęścia nie daje”. Prywatnie szczęśliwa żona i opiekunka świnki morskiej Ostatka, króliczki Bruni i szynszyla Filipa.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Poradnik
  • Wydawca: Novae Res, 2019
  • Format: 121x195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 244
  • ISBN: 978-83-8147-291-3

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 8 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Monika Banasiak  (6.03.2019)
"Głupie jest to, że człowiek nie żyje tu i teraz, tylko czeka na ten jeden jedyny moment, kiedy powie sobie, że teraz albo nigdy".

"Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko." to książka bardzo osobista, napisana z perspektywy czasu i długotrwałych przemyśleń. Autorka przedstawia nam swoją "przygodę" z dążeniem do wymarzonego rozmiaru XS. Ślepe dążenie do perfekcyjnego, chudego ciała to pułapka, w którą wpada wiele kobiet w każdym wieku. Gdy bezkrytycznie zaopatrzone w świat fittrenerek zamiast użyć najważniejszego w ciele ludzkim organu, mózgu, zapominamy, że posiadamy własne zdanie, uczucia i wolną wolę. Gdy zamiast podjąć długotrwałą ale właściwą drogę zmiany stylu życia na zdrowszy i aktywniejszy wybieramy szybkie metody na super sylwetkę - zamiast radości pojawia się frustracja. Uzależnianie życia od noszonego rozmiaru ubrania może nigdy nie przynieść upragnionego szczęścia. Autorka pokazuje nam co dzieje się gdy chęć zmiany stylu życia zamienia się w obsesję bycia coraz chudszym, udowadnia, że bardzo łatwo stracić kontrolę a bardzo trudno zatrzymać się we właściwym czasie. Prawdziwa historia, która budzi emocje i daje do myślenia.


  Dominika Łęczycka  (17.03.2019)
„Rozmiar szczęścia nie daje” O zaburzeniach odżywiania i nie tylko - Marta Kieniuk-Mędrala to książka, która ... WOW. Po prostu nie wiem co mam napisać. Tak wiele wniosła do mojego życia i myślenia, że nawet sama nie umiem tego pojąć. Niesamowite jak autorka musiała się otworzyć przed tyloma ludźmi, żeby opisać wszystkie swoje słabości. Chęć posiadania rozmiaru XS, później anoreksja i bulimia, to wcale nie są łatwe tematy. Bardzo uderzyło mnie wszystko o czym pisała. Jest szczera, dlatego wszysctko trafiło w serce. Można powiedzieć, że książka nie ma konkretnej fabuły czy historii, ale to kłamstwo. Książka opowiada historię Marty i bardzo do niej zbliża. Nie znam kobiety, bo niby skąd mam ją znać? Jednak po przeczytaniu jej słów mam wrażenie jakby pisała je specjalnie dla mnie, jakbyśmy były przyjaciółkami. Tak bardzo chciałam zobaczyć jak wygląda, że zaczęłam szperać w internecie. Znalazłam zdjęcia jej „metamorfozy” (btw. uważam, że książka powinna mieć oprawę graficzną z tymi zdjęciami, o których w danym rozdziale jest mowa) oraz filmik na YT, gdzie udzielała wywiadu (na kanale 7 metrów pod ziemią). W sumie skróciła tam w 15 min. całą swoją książkę, więc jeśli ktoś nienawidzi czytać to podsuńcie mu chociaż to wideo. Uważam, że każdy powienien poznać takie historie.
Kurcze, książka wyzwala we mnie tyle emocji, że mogłabym pisać i pisać.
Najbardziej poruszył mnie fakt, że jak ktoś jest anorektyczką to to widać i można mu pomóc. Przeciwnie jest w przypadku bulimii, która najczęściej jest skutkiem anoreksji. Wtedy dziewczyny zaczynają zjadać podwójne, potrójne porcje, ale najbliższym nie włącza się czerwona lampka. Nieee, wtedy wszyscy się cieszą, że wróciła na właściwe tory. Smutne, że nie widzą tej złej strony. Najbardziej polubiłam ostatni rozdział, w którym Marta pisze swoje porady odnośnie życia. Nie zdrowego, po prostu życia. Jak być szczęśliwą kobietą. Książka zdecydowanie na długo zostanie w mojej głowie, oceniłam ją 5/6.
Mój Instagram @domilkaa


  Stowarzyszenie Książkoholików  (17.02.2019)
Przyznam szczerze, że od dość dawna szukałam książki, która opisywałaby bliżej temat zaburzeń odżywiania, z którymi jak sądzę każdy przynajmniej raz w życiu miał do czynienia, czy to wśród znajomych, rodziny lub zobaczył takową osobę mijając ją na ulicy. Tak czy inaczej temat ten jest powszechnie znany, jednak jest dość niewiele publikacji, które przedstawiłyby go czytelnikom z nieco innej strony. Całe szczęście, że w końcu natrafiłam się na odpowiednią.

Jak już pisałam, mnie także ten temat nie ominął, gdyż bliska mi osoba zachorowała na tę chorobę i uwierzcie mi, było to dla mnie bardzo trudne. Na szczęście lub nieszczęście, w końcu ową osobę udało się z tego wyleczyć, jednak z tego co zauważyłam, nadal nie jest taka sama jak dawniej. Bo to doświadczenie zmienia ludzi, zarówno osobę cierpiącą na tę dolegliwość jak i jej najbliższych.

Autorka tej książki sama zmagała się z tymi chorobami. Miała anoreksję, bulimię oraz ortoreksję jednocześnie, co jak możecie się spodziewać, nie było niczym przyjemnym. Przedstawia także, że dążenie do bycia fit i zrzucenia paru kilogramów nie zawsze jest dobre i dość często może zmienić się w zaburzenie.

Powiem wam tak, nikt poza osobą, którą doświadczyła tego na własnej skórze nie jest w stanie opowiedzieć tak dobrze o tej chorobie - lub chorobach - jak osoba, która miała z nią bezpośrednią styczność, dlatego jeżeli chcecie dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, odsyłam was do tej książki.

Styl autorki jest lekki i przyjemny mimo iż niejednokrotnie mogą nas przejść ciarki na plecach, gdy zagłębiamy się w jej umysł, w jej uzależnienie. Wszystko to zostało opowiedziane jak najbardziej dobrze i co najważniejsze, jest w tym dużo - jak nie tylko i wyłącznie - prawdy. Brutalnej prawdy.

Sądzę, że nie tylko jest to obowiązkowa lektura dla osób, które chcą dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, lecz także dla tych, którzy rozmyślają nad rozpoczęciem diety - żebyście byli świadomi, czego powinniście unikać i jakich zachowań i ich konsekwencji się obawiać. Ja jestem nią zachwycona i z czystym sumieniem mogę powiedzieć: bierzcie w ciemno!


  Weronika Cabaj  (3.03.2019)
Kiedyś obawiałam się takich książek. Uważałam, że będą to typowe poradniki jak z rozmiaru L dojść szybko do rozmiaru XS. A ta pozycja taka właśnie nie jest. Na początku książka przez dłuższy czas leżała na mojej półce – mówiłam sobie: „A i tak to nic ci nie da”. Ale kiedy już zaczęłam czytać, uświadomiłam sobie, że to zupełnie coś innego.

Wszyscy wiemy, że tematy związane z zaburzeniami odżywiania w naszych czasach są naprawdę ważne. Coraz więcej osób ma ten problem i nie powinniśmy go ignorować.
Bardzo podobało mi się to, że autorka książki opisała między innymi swoją historię – ponieważ sama zmagała się z takimi problemami. Jej na szczęście udało się pokonać tę „chorobę”, ale większość ludzi nie potrafi sobie z tym poradzić.
Książka zawiera naprawdę wiele informacji na tematy, których nikt praktycznie nie podejmuje. Poznajemy prawdę o ćwiczeniach takich jak cardio, czy trening siłowy, aby z naszego ciała zrobić ładną, kobiecą sylwetkę. Autorka opowiada również o tym, że dążymy do fit wyglądu jak z magazynów, z mediów społecznościowych. Niestety niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że większość tych zdjęć jest przerabianych.

Czy dążenie do idealnego wyglądu, aby na pewno jest zdrowe? - Na to pytanie znajdziecie odpowiedź w książce „Rozmiar szczęścia nie daje. O zaburzeniach odżywiania i nie tylko.”

Pióro autorki jest przyjemne. Czyta się lekko i łatwo, pomimo trudnego podjętego przez nią tematu. Bardzo ciekawa była lektura fragmentów, w których autorka pisała o jej własnych przeżyciach, które mnie osobiście poruszyły. Wcześniej nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić przez co takie osoby mogą przechodzić – ale po przeczytaniu wszystko stało się jasne.

Jest to obowiązkowa lektura dla osób, które zmagają się z problemami odżywiania oraz dla osób, które interesują się powyższymi tematami. Jeżeli również chcesz zacząć odpowiednią dietę – najpierw sięgnij po tę pozycję. Na pewno Ci to pomoże.

Recenzja pochodzi z bloga: https://lifeisnotabook.blogspot.com/


  WitchMargo Czyta  (6.03.2019)
Poradniki, o takiej tematyce, nie są nigdy łatwe. W szczególności, gdy autorka opisuje swoje własne przeżycia. Szczerze, miałam co do tej książki, pewne obawy, bo nie wiedziałam, co ta historia zrobi ze mną, gdy ją skończę. I naprawdę mną wstrząsnęła!

Szczerze, dobitnie i rzeczowo! Autorka, opisuje swoje zmagania, w momencie, gdy postanowiła się odchudzać. Jak wpłynęła na nią ta decyzja, i co ze se sobą przyniosła. Na dodatek, porusza ważny temat wyglądu, gdzie ludzie zwykle popełniają ten sam błąd. Otóż, pomyłką jest wpatrywanie się w sztuczność, w mediach, społecznościach, magazynach, gdzie widzimy szczupłe i z pozoru szczęśliwe osoby, które tylko dają nam - obserwatorom, do zrozumienia, że ładnym możesz być tylko wtedy, kiedy wyglądasz tak jak oni. Albo, jak ćwiczymy cardio, fitness, na siłowni, iż to nie jest takie piękne, na jakie nam się wydaję, że wygląda. Co jak sama autorka wspomina, jest bardzo śmieszne, bo mówią o odchudzaniu, ale nie wspominają o pewnych wyrzeczeniach, i skutkach ubocznych.

Marta Kieniuk-Mędrala, w swoim poradniku, chciała osobom zainteresowanym odchudzaniem, przestrzec przed konsekwencjami, niewłaściwego odchudzania. Sama opisuje, swoje schorzenia, jak: bulimię, anoreksję, ortoreksję. Przedstawia swoje przejścia, które na pewno nie były dla niej łatwe, bo kompletnie ją obnażyły. Sama czytając, jej historię, byłam wstrząśnięta i przypomniałam sobie, jak ja, niewłaściwie podeszłam do odchudzania, i miałam naprawdę ogromne szczęście, że mnie się udało przed tym przestrzec.

Najważniejsze i trafne stwierdzenie, jakie tu przeczytałam, z którym osobiście sama się zgadzam, jest by w momencie decyzji, w której postanowimy zacząć dbać o nasz wygląd i nasze zdrowie, jest wybrać się do dietetyka. To osoba, która przeprowadzi nas przez odchudzanie, bez obawiania się o swoje zdrowie, a nawet życie!

Przerażająca, prawdziwa historia, o walce z problemami niewłaściwego odchudzania. To poradnik, który zmieni wasze nastawienie, iż Wy sami możecie się odchudzać. Jaki to potrafi być w skutkach błąd, który latami może się ciągnąć. Warto przeczytać historię Pani Marty, by poznać ten trudny temat, z jej własnego doświadczenia.

Zapraszam na blog -> https://witchmargoczyta.blogspot.com/


  Natalia Kielar-Cybuchowska  (12.03.2019)
Coraz więcej osób chce prowadzić zdrowy i aktywny tryb życia. Bycie fit,bio,eko,gluten free stało się modne i bardzo powszechne.Jednak nie wiele osób zdaje sobie sprawę,że zdrowe jedzenie też może nam szkodzić a zatracając się w tym”fit”świecie nie zawsze mamy chwilę,żeby o tym pomyśleć. .
.


  Anna Sukiennik  (27.03.2019)
"Wiecie co sobie myślałam? Że jak będę chuda, to będę szczęśliwa. Powtarzałam to sobie dzień w dzień i uwierzyłam, ze rozmiar trzydzieści cztery przyniesie mi takie pokłady radości, że nie będę pragnęła nic ponadto".

Kiedy pożywnie staje się niezależnym bytem, który reguluje i ma dominujący wpływ na nasze emocje, gospodarkę hormonalną i samopoczucie. Kiedy jeden dzień bez treningu to małe trzęsienie ziemi naszego nastroju. Kiedy dotychczasowe priorytety, hierarchia wartości z mężem, rodziną, przyjaciółmi na szczycie staje się kupką gruzu... bo...

"Rozmiar zawładnął moim umysłem i stał się dla mnie numerem jeden".

Bardzo ważny głos w kwestii fit-życia. Marta Kieniuk-Mędrala odsłania przed nami drugą stronę bycia fit. Swoją "przygodę z odchudzaniem" zaczynała od 66 kilogramów przy wzroście 162 cm. Postawiła sobie cel, do którego, dzięki samodyscyplinie i niesamowitej determinacji, sukcesywnie się zbliżała. Jej spektakularną metamorfozę mogłyśmy podziwiać na fanpageu jednej z najpopularniejszych polskich trenerek. Dziś Marta opowiada co tak naprawdę kryło się za uśmiechem zdjęcia "po"... Jak bardzo wyścig do samoakceptacji wciąż aktualizował miejsce mety. Bo zdawałoby się, że sukces został osiągnięty, ale to nadal nie było "to". Bo można więcej, lepiej, mocniej, ładniej. Tak zaczyna się przerażająca droga poprzez ortoreksję, anoreksję, początki bulimii. Droga okraszona motywującymi "dasz rade!", "Kto jak nie Ty!", "Jesteś silna, pokaz wszystkim, że się mylą", które zagłuszają głos rozsądku, który cichutko szczepce: "przesadzasz!".

Marta odsłania prawdę o instagramowych filtrach, podaje sposób na "idealna pozę", aby wyglądać smukło i szczupło. Ukazuje obłudę, kłamstwo i toksyczność, jaką nasączone są idealne, wygładzone fotki. Rzekomo motywujące, a w praktyce wzbudzające zazdrość i agresje, w rożnych proporcjach ("ona ćwiczy mniej a wygląda lepiej ode mnie"). Jak bardzo przemysł fit manipuluje naszą psychiką, rujnuje nasze zdrowie, i, paradoksalnie, poczucie własnej wartości. Nie wspominając o pieniądzach. Biznes. Czysty biznes.

Rozmiar szczęścia nie daje to pamiętniko-poradnik, w którym główną rolę odgrywają emocje i prawda. Na drug plan schodzi styl i język, chociaż nie sposób zauważyć, że króluje tu chaos narracyjny (przeskoki czasowe) i wielokrotne powtórzenia (dziurawy dres, przepis na idealna fotkę na insta). Być może podkreślają one emocjonalny wydźwięk tego poradnika, próbę dotarcia do czytelniczek, które powolutku zapadają się w grząskie piaski świata fit. Rozmiar szczęścia nie daje nie jest źródłem wiedzy merytorycznej o jednostkach chorobowych, fizjologii człowieka, biochemicznych uwarunkowaniach ludzkiego organizmu. Nie znajdziemy w niej definicji i szczegółów dotyczących diet. I bardzo dobrze! Bo takich pseudonaukowych poradników na ryku wydawniczym mamy mnóstwo. Ta pozycja to czysto emocjonalne i intuicyjne spostrzeżenia autorki, jej osobiste przemyślenia i wnioski.

"Żyłam w dość dziwnym przekonaniu, że jak jednego dnia odpuszczę, to mój tłuszcz na nowo zacznie rosnąc, a ja będę tyć w tempie dziesięciu kilo na dzień".

Bardzo osobiste, odważne rozważania Marty otwierają oczy na wiele kwestii. Rynek fit (począwszy od strojów, produktów, suplementów, kończąc na coachach, trenerach personalnych) ma się doskonale. Ludzie coraz częściej sięgają po zdrowe produkty, czytają skład tego, co kupują, trenują, przeznaczają sporą część swoich pieniędzy na to, bo wyglądać dobrze. I świetnie! Ten poradnik NIE zachęca, aby porzucić wszelaką aktywność fizyczną, żeby objadać się chipsami, frytkami, kebabami na złość modzie na bycie-fit. Ten poradnik podkreśla, że najważniejsza jest równowaga, znalezienie balansu miedzy Cheeseburgerem a Szóstką Weidera. Nie dajmy się zwariować. Jedzenie to nie nasz przeciwnik, ale paliwo potrzebne do zmierzenia się z prawdziwym wrogiem jakim jest stres zmęczenie czy zbędne kilogramy.

"Sztuka tkwi nie w tym, by na silę wykluczać większość dostępnych produktów, ale żeby jeść je w umiarkowany sposób".


  Maria Derejczyk-Zwierzyńska  (4.04.2019)
Żyjemy w czasach, gdzie wielu ludzi chce być fit i nosić ubrania w jak najmniejszym rozmiarze. Robimy wszystko, by mieć upragnioną sylwetkę. Ćwiczymy z Ewą Chodakowską, przechodzimy na diety. Ale czy to naprawdę jest w życiu najważniejsze? Przekonajcie się, sięgając po tę książkę. Marta Kieniuk-Mędrala udowadnia, że obsesja na punkcie bycia fit to jedna z najniebezpieczniejszych pułapek naszych czasów, a obietnica osiągnięcia pełni szczęścia po zrzuceniu kolejnych kilku kilogramów nigdy się nie spełnia. Zamiast po raz kolejny w tym tygodniu pędzić na siłownię, znajdź czas, by przeczytać tę książkę. Może się okazać, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłaś dla siebie w ostatnim czasie.

Autorka tej książki miała zaburzenia odżywiania. Potrafiła nic nie jeść, byleby tylko dobrze (w jej mniemaniu) wyglądać. Jak się to dla niej skończyło? Możecie spróbować sobie to wyobrazić.

Tu nie ma słodzenia. To dość gorzka opowieść, którą napisało samo życie. Autorka powie Wam wprost o dietach to, czego nie usłyszycie od trenerów personalnych. Powie, jak naprawdę wyglądają zdjęcia, które powinny Was motywować do ćwiczeń, bo skoro komuś się udało z takim kaloryferem, to dlaczego nam ma nie wyjść.

Ten poradnik otwiera oczy na wiele kwestii. Zwłaszcza na te dotyczące podejścia do diet i ćwiczeń. Owszem, wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Jeśli będziemy ślepo podążać za modą, możemy sobie nie pomóc, a przede wszystkim zaszkodzić. Mamy być przede wszystkim zdrowi i zwłaszcza to musimy mieć na uwadze.

Zabrakło mi tutaj jednak większej ingerencji redaktora w tekst, bo momentami wkrada się tu spory chaos. To momentami dość mocno przeszkadza w czytaniu. To nie była dla mnie książka, którą mogłam przeczytać jednym tchem, musiałam sobie robić przerwy.

Nie jest to może wybitne dzieło literackie, ale nie o to w tym wszystkim chodziło. Niech ta publikacja będzie dla Was przestrogą. Nauczycie się na cudzych błędach, do czego mogą doprowadzić problemy z odżywianiem.

Dodaj własną recenzję