Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> New adult -> Odlecimy stąd — Anna Dąbrowska
Odlecimy stąd — Anna Dąbrowska

Odlecimy stąd

Cena: 36,99 zł 31,44 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Gdy cisza w sercu przemawia głośniej niż słowa…

Dziewiętnastoletnia Delfina nie jest typową nastolatką. Pracuje w warsztacie swojego dziadka, nie ma przyjaciół, a jej największą pasją jest muzyka. W dzieciństwie porzucona przez matkę, dziewczyna uparcie pielęgnuje w sercu strach przed odrzuceniem i nie zamierza nawiązywać bliższych relacji z ludźmi. Wszystko zmieni się, gdy do jej małego, zamkniętego świata wkroczy poznany przypadkiem były gitarzysta popularnego zespołu. Wkrótce okaże się, że początkowa niechęć do mężczyzny przerodzi się w fascynację, a Delfina, wbrew swoim zasadom, zacznie się przed nim otwierać...

Czy tych dwoje życiowych outsiderów, których dzieli absolutnie wszystko, począwszy od różnicy wieku, a skończywszy na… jego żonie i dziecku, będzie w stanie pokonać swoje lęki i dać sobie szansę na prawdziwe uczucie?

– Przepraszam, Deli – usłyszałam za plecami jego strapiony głos. – Co mam zrobić, by to wszystko naprawić?
– Nic – odparłam krótko. – Zawieź mnie do domu. Najchętniej zamieniłabym się w żurawia i odleciała jak najdalej stąd.
– W takim razie odlecimy stąd razem – wyszeptał, ale ja dokładnie usłyszałam, co powiedział.
Odlecimy stąd razem – powtórzyły moje myśli, kiedy otworzyłam drzwi jego domu i podbiegłam do auta. Wsiadłam do samochodu, odwracając głowę w przeciwną stronę, by nasze oczy nie mogły się spotkać.
– Nie odzywaj się do mnie, proszę – wymamrotałam, nie chcąc się rozpłakać.
Kuba nie odpowiedział, ale uszanował moją prośbę.


Anna Dąbrowska – inowrocławianka. Mama i żona. Niepoprawna marzycielka i fanka zespołu Thirty Seconds To Mars. Uwielbia koty, pić duże ilości herbaty, czytać i tworzyć piękne zdania. W swoich książkach stawia na emocje. Wydała dziesięć powieści i dwie antologie. Każda z jej historii zostaje niezwykle ciepło przyjęta przez Czytelniczki.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: New adult
  • Wydawca: Novae Res, 2020
  • Format: 130x210, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 332
  • ISBN: 978-83-8147-728-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 8 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Agnieszka Caban-Pusz  (26.03.2020)
Delfina mieszka z ukochanym dziadkiem, który od zawsze jest jej opiekunem i podporą życiową. Łączą ich nie tylko więzy krwi, wspólny dom, ale także praca w warsztacie samochodowym.
Dziewczyna jest inna niż wiekszość jej rówieśnic. Do szczęścia nie potrzebuje wirtualnego świata, buszowania po galeriach, ale boi się też przyznać, że w głębi duszy jest samotna.
Pewnego dnia pod warsztat podjeżdża wyjątkowy klient i mimo iż pierwsze spotkanie nie było dobrze rokujące, splot wydarzeń sprawia, że Delfina i Jakub zaczynają zbliżać się do siebie i otwierać swe serca. Wspólny mianownik między nimi stanowi...gitara i żurawie.






Ania Dąbrowska to mistrzyni pisania książek o ogromnej wrażliwości. Delikatnych, intymnych, poruszających ważne tematy. Nie inaczej jest i tym razem.

Delfina i jej dziadek to tacy życiowi rozbitkowie, którzy są dla siebie kołami ratunkowymi przed zagubieniem, samotnością czy zwyczajnym gorszym czasem. Chronią się wzajemnie, pomagają w pracy, domu, wspierają w ciężkim czasie, dają ważne wskazówki jak żyć w dzisiejszym świecie. Ich relacje są cudowne, ciepłe, pełne całkowitego zaufania. Są dowodem na to, że różne pokolenia mogą się doskonale dogadywać. Dziadek musiał zastąpić ukochanej wnuczce rodziców, których jej niedane było poznać, i w tę relację wkrada się postać Kuby.
Wkrada się w idealnym momencie, gdyż podejrzewam w zwyczajnej sytuacji, Delfina byłaby bardziej obcesowa i nie wpuściła do swojego świata. Mężczyzna o niepokojącym wyglądzie, który nie budzi zaufania wśród ludzi zaciekawia Delfinę, która po jakimś czasie odkrywa, że ukrywa przed nią chorobę. Nawet nie wyobrażała sobie jednak, jak poważne jest schorzenie człowieka, który dominuje jej serce i duszę.
Autorka ma niezwykły talent do pisania książek bardzo delikatnych, z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Ona nie musi być ordynarna, jej bohaterki są bardzo kobiece i wcale nie mam tu na myśli sukienek z falbankami. Mężczyźni znów ujmują powierzchownością, męskością, odpowiedzialnością. Sceny sexu są namiętne ale też jednocześnie bardzo delikatne. Dialogi pobudzają wyobraźnię, piękne opisy miejsc, sytuacji.
Nie od dziś wiadomo, że autorka kocha wypełniać swoje powieści muzyką, i tak jest i tym razem. Wspólna pasja Delfi i Kuby to początek ich pięknej znajomości, nauka gry na gitarze, koncert mężczyzny i do tego wszechobecne znane melodie. Można by powiedzieć, że ta powieść wybrzmiewa.
Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele z tej historii, dlatego poruszę tylko jeden z wątków, który jest mi wyjątkowo bliski, jako że sama miałam z nim do czynienia prawie przez całe moje życie. Chodzi mi o chorobę jednej z postaci drugoplanowych, i tu chcę dodać coś od siebie. Pacjent czas zabiegu spędza na specjalnym fotelu/ łóżku, w książce jest to krzesło, gdyż to sytuacja nieco inna, ale generalnie nie jest to takie przerażające :) czas oczekiwania na transplantację jest raczej niemożliwy do określenia, jeśli nie chodzi o przeszczep rodzinny/krzyżowy, więc nie można powiedzieć z góry, że ktoś będzie dializowany kilka lat, to może być kilka tygodni, miesięcy, lub nigdy, ot... rosyjska ruletka.
Ostatnia sprawa to taka, że można żyć zupełnie normalnie z jedną zdrową nerką, chyba że chodzi o chorobę, która stopniowo atakuje oba organy. Zaznaczam, że to wątek drugoplanowy i mimo, że sam w sobie nie jest zły, lubię gdy na ten temat jest jasność i wyczerpujące wyjaśnienia. I nie, nie jest to spojler, który popsuje wam czytanie, przekonajcie się sami :)

"Odlecimy stąd" to przepiękna historia o miłości, która przekracza wszelkie granice, bezgranicznym zaufaniu, bezinteresowności, poruszająca bardzo trudne tematy, które w naszym kraju są często tematami tabu, gdyż ludzie uważają, że ich nie dotyczą. Ułamki sekund, jedno zdarzenie, potrafią pokazać, jak bardzo się mylą. Polecam serdecznie.
Więcej na https://papierowestrony.blogspot.com/2020/03/przedpremierowo-odlecimy-stad-anna.html


  Karolina Habernal  (6.04.2020)
“Od ludzi małomównych nie wymaga się wielu słów. Czego zatem wymagać od dwojga osób, które mają swoje lęki i tajemnice? Na szczerą rozmowę nie mogą liczyć, bo nie potrafią wydobyć z ust więcej niż parę słów… Coś jednak musi ich łączyć, skoro chcą wciąż trwać przy sobie?”
Delfina ma dziewiętnaście lat i pomimo swojego wieku przeszła już naprawdę dużo. Pracuje w warsztacie swojego dziadka, nie ma przyjaciół i pragnie nauczyć się grać na gitarze. W dzieciństwie została porzucona przez matkę, teraz nie zamierza przywiązywać się do nikogo. Pewnego dnia do warsztatu przychodzi były gitarzysta znanego zespołu. Pomiędzy nim, a Delfiną tworzy się więź, której żadne z nich nie potrafi zdefiniować, jednak zaczynają się przed sobą otwierać.
“Odlecimy stąd” to kolejny romans, który jest z kategorii tych które lubię czyli poruszających trudne tematy. Sekret, który skrywa Jakub dotyka wielu osób, niestety są oni dyskryminowani przez innych z tego powodu. Na początku główna bohaterka trochę mnie irytowała swoją ufnością w stosunku do Jakuba, jednak później polubiłam ją. Delfina i Jakub ofiarują sobie jedynie towarzystwo. Relacja pomiędzy nimi ewoluuje. Dzieli ich wszystko, jednak jest coś co ich przyciąga. Czy będą w stanie przełamać bariery i dać sobie szansę na prawdziwe uczucie?


  Weronika Tomala  (24.04.2020)
DZIELI ICH TAK WIELE
Główna bohaterka powieści to dziewczyna, której zdecydowanie bliżej do chłopczycy niż do starającej się przyciągać męskie spojrzenia kokietki. W przeszłości porzucona przez matkę, buduje wokół siebie mur, przez który mało kto stara się przebić. Samotna, nieuczestnicząca w życiu towarzyskim, zamknięta w sobie na tych, na których jej nie zależy. Bez przyjaciół, bez zaufania, za to z muzyką i gitarą, które dają jej ukojenie. Kiedy na jej drodze staje Jakub, starszy od niej mężczyzna, nie dziwi fakt, że dostrzegająca jego starania dziewczyna nabiera dystansu i stara się od niego uciec. Strach przed otwarciem się zwyczajnie kradnie jej odwagę. Były gitarzysta popularnego zespołu to nie jest jednak młokos, któremu w głowie przelotne romanse czy załamane serca. Ciężko doświadczony przez los walczy z własnymi demonami przeszłości, z poczuciem odrzucenia i piętnem choroby. Za pomocą tych pozornie różnych, a jednak mających wiele wspólnych punktów postaci autorka pokazuje wymiar miłości, dla której wiele barier po prostu da się złamać.

MIŁOŚĆ, ODRZUCENIE, WIEK I NIE TYLKO
Niespiesznie rozwijająca się, za to zbudowana na emocjach historia Anny Dąbrowskiej to nieograniczona wyłącznie do jednego wątku powieść o skomplikowanej miłości, która rodzi się w towarzystwie lęku, obaw, ale przede wszystkim miłości opierającej się na zbudowaniu wzajemnego zaufania. Uwielbiam romantyczne historie, w których wszystko ma swoją odpowiednią kolejność. Te rozpoczynające się scenami zbliżeń od razu tracą u mnie na wartości. Relacja dzielona doświadczeniami i wieloma teraźniejszymi przeszkodami, które zdecydowanie wiele mogą namieszać. To także opowieść o odrzuceniu, zawiedzionym zaufaniu, o walce z niewidzialnym, a jednak wyniszczającym wrogiem. Nie za słodka. Nie za gorzka. Wciągająca i w tej swojej życiowej zwyczajności po prostu piękna.

MUZYKA, ŻURAWIE I AUTA
W tle uzdrawiająca muzyka, jej brzmienie wydobywające się ze strun gitary. Motyw przylatujących na wiosnę żurawi, który przewija się przez książkę nieraz oraz praca z samochodami, która na pozór nie jest domeną kobiet, a jednak można znaleźć wyjątki zaznajomionych z takimi pojęciami, jak chociażby ESP, przedstawicielek płci pięknej.

PODSUMOWANIE
Jeśli ktoś nie jest przekonany co do polskich powieści o miłości, powinien sięgać po takie tytuły, jak chociażby ten, które potrafią rozwiać wszystkie wątpliwości. Romantyczna, ale nieckliwa, wartościowa historia unaoczniająca istotę akceptacji drugiego człowieka, w którym zawsze można znaleźć jakieś skazy, bo ideałów nie ma, ale w którym liczy się coś więcej niż wygląd i powierzchowność. Usłana emocjami, dedykowana wielbicielom New Adult w każdym wieku. Jak dla mnie autorka kolejny raz dała popis swoich umiejętności chwytania za serce i z przyjemnością polecam jej najnowszą książkę.

https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2020/04/odlecimy-stad-anna-dabrowska-miosc.html


  Izabela Wyszomirska  (13.08.2020)
Dziewiętnastoletnia Delfina nie jest typową nastolatką. Pracuje w warsztacie swojego dziadka, nie ma przyjaciół, a jej największą pasją jest muzyka. W dzieciństwie porzucona przez matkę, dziewczyna uparcie pielęgnuje w sercu strach przed odrzuceniem i nie zamierza nawiązywać bliższych relacji z ludźmi. Wszystko zmieni się, gdy do jej małego, zamkniętego świata wkroczy poznany przypadkiem były gitarzysta popularnego zespołu. Wkrótce okaże się, że początkowa niechęć do mężczyzny przerodzi się w fascynację, a Delfina, wbrew swoim zasadom, zacznie się przed nim otwierać...
Czy tych dwoje życiowych outsiderów, których dzieli absolutnie wszystko, począwszy od różnicy wieku, a skończywszy na… jego żonie i dziecku, będzie w stanie pokonać swoje lęki i dać sobie szansę na prawdziwe uczucie?

"Każda miłość bolała. Każdy związek ranił uczucia. Prędzej czy później, każda miłość odchodziła i zostawiała po sobie tylko wspomnienia i serce pokruszone na setki kawałków."

"Odlecimy stąd" to powieść wpisująca się w New Adult. Jest to pierwszy tom otwierający cykl Płomienie. Niech Was nie zwiedzie tylko z pozoru schematycznie zapowiadająca się historia z wątkiem miłości. Zapewniam, że to coś znacznie więcej. Coś, co chwyta od pierwszych stron i nie puszcza do finału!

Muzyka stanowi w tej powieści jeden z najistotniejszych aspektów. Ona smaga duszę czytelnika niczym rozedrgany dźwięk wydobywający się z instrumentu. Zależność między muzyką a bohaterami czuć na każdej stronie. Rockman na gitarze może dać upust swoim emocjom. Podobnie rzecz ma się z naszymi bohaterami i ich ognistymi wręcz charakterami. Czytając niejednokrotnie ta dwójka napsuła mi krwi (ale uwielbiam ich, za to też), zdarzało się, że nie wiedzieli czego chcą. Pokazali, że do wszystkiego trzeba dojrzeć, zrozumieć, wyciągnąć odpowiednie wnioski.

"Teraz na zewnątrz żyliśmy wśród trujących oparów, a wewnątrz byliśmy wyniszczani pogonią za ślepym dążeniem do ideału. A tak naprawdę ideały nie istniały. Człowiek stworzony został po to, by popełniać błędy, upadać, ale i wstawać, iść dalej. Naprzód."

Ciekawym elementem okazał się wątek samotności. Ale nie takiej oklepanej, a samotności z wyboru, by nie krzywdzić innych ludzi. Jednakże nie mogę Wam nic więcej zdradzić. Spodziewajcie się tajemnicy ze strony Jakuba...

"Od ludzi małomównych nie wymaga się wielu słów. Czego zatem wymagać od dwojga osób, które mają swoje lęki i tajemnice? Na szczerą rozmowę nie mogą liczyć, bo nie potrafią wydobyć z ust więcej niż parę słów… Coś jednak musi ich łączyć, skoro chcą wciąż trwać przy sobie."

Ważnym wątkiem, jaki porusza autorka jest HIV. Ostatnio odnoszę wrażenie, iż problem ten w literaturze jakoś jest spychany A szkoda, bo to nadal istotna kwestia, z którą wielu ludzi ma do czynienia lub nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia tą chorobą. Równie istotną jest depresja. Widzimy jak kluczowa jest wówczas pomoc i wsparcie drugiej osoby.

Bardzo podobało mi się to, że uczucie, które budowali Delfina i Jakub nie było takie hop siup, a ich relacja rozwijała się stopniowo, a przede wszystkim naturalnie.

"Miłości nie można zaplanować ani nauczyć się ją czuć. Ona po prostu rodzi się w naszych sercach i z biegiem czasu rozkwita."

Powieść uczula nas na to, by nikogo nie oceniać na podstawie wyglądu czy własnych domysłów. Pokazuje jak jeden moment może wywrócić do góry nogami nasze poukładane życie. Poza tym historia ta udowadnia, że prawdziwa, silna miłość może pokonać wszelkie przeszkody oraz to, że nie sposób przed nią uciec.

Akcja płynie jednostajnym rytmem. Tu bardziej liczy się emocjonalna strona tej historii. Moją szczególną uwagę przykuła niezwykłe ciepła więź wnuczki z dziadkiem. To dowód na to, że różnice pokoleniowe mogą łączyć, a nie dzielić. Coś wspaniałego!

"Odlecimy stąd" to wzruszająca, autentyczna, mądra, a przede wszystkim pełna miłości i pasji powieść o strachu przed ludźmi, samotności, odrzuceniu, zawiedzionym zaufaniu, bólu, miłości, przyjaźni, tajemnicach, radzeniu sobie z chorobą, przełamywaniu lęków, odkrywaniu kobiecości. Dwoje outsyderów - czy Delfi i Kuba odważą się porzucić samotność i wyjść ze swoich skorup? Ja już wiem, a Wy?

sza-terazczytam.blogspot.com


  Marta Zacny  (6.04.2020)
Dziewiętnastoletnia Delfina nie jest typową nastolatką. Trudne dzieciństwo odbiło się piętnem na jej osobowości. Dobrze, że został jej opiekuńczy dziadek, który wychował ją na dobrą i modrą dziewczynę która pomaga mu w pracy w warsztacie samochodowym. Poza motoryzacją i stylizowaniem się na chłopka, Delfina uwielbia muzykę i grę na gitarze. Nie w głowie jej randki i spotykanie się z chłopakami. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy pewnego dnia poznaje Jakuba- o wiele strasznego od niej mężczyznę. Od razu odnajdują wspólny język. Czy dwóch outsaiderów, których dzieli absolutnie wszystko, począwszy od różnicy wieku a skończywszy po jego żonę i dziecko pokona swoje lęki i da szanse prawdziwemu uczuciu?
—————————————————-
Historia może banalna, młoda laska zakochuje się w o wiele starszym facecie i liczy, że to wypali. Jednak sytuacja jak najbardziej prawdziwa i życiowa. Osobiście jestem zdania, że jeżeli ludzie są sobie pisani to i tak los ich prędzej czy później połączy, nie patrząc na różnice wiekowe, odległość, wykształcenie i przeszłość. Książkę przeczytałam z przyjemnością , bo odnalazłam troszkę siebie w tej historii. Czasami życie pisze zaskakujące scenariusze, które są najlepszymi pomysłami na dobrą powieść. Ogólnie całość mnie bardzo wciągnęła


  Aleksandra Adamska  (29.05.2020)
Zaczynając czytać Odlecimy Stąd miałam z tylu głowy taka myśl - będzie szybko, łatwo i przyjemnie. O ile część z szybko i przyjemnie się sprawdzi idealnie, to łatwo już nie, ale po kolei, zacznijmy od początku.
Delfina (Deli) to dziewiętnastolatka, której daleko do stereotypowej dziewczyny z liceum. Nasza główna bohaterka nie ubiera się kobieco, lub dziewczęco, zamiast tego króluje u niej flanela, szerokie spodnie i całkowity brak makijażu (z tym ostatnim to możemy sobie podać rękę, gdyż ja też stronie od makijażu), a zamiast spotykać się z przyjaciółmi woli pomagać dziadkowi w warsztacie, z tym, że Deli przyjaciół nie ma, a w jej miejscu zamieszkania odstawanie jakkolwiek to tak naprawdę oznacza alienacje, ale dla Deli to nic nowego.
Czy takie podejście oznacza, że Deli nie ma marzeń i nie potrafi żyć? W pewien sposób tak, gdyż jest zamknięta i według mnie boi się zżyć pełnia życia, gdyż nikt jej tego nigdy nie pokazał. W Deli odnalazłam dużo siebie z dawnych lat, ale też częściowo obecnych, wiem ze to co pokazała nam autorka pasowało do tego jak ja się czułam i jak myślałam w związku z czym w tej postaci zanurzyłam się całkowicie.
Pewnego dnia do warsztatu przejeżdża mężczyzna, który jest osobnikiem, którego z daleka widać ze należy go omijać szerokim łukiem. Barczysty, łysy, niemówiący przyjaźnie. Między nimi iskrzy od pierwszej chwili i to w sposób taki ze żadne nie umie powiedzieć nic normalnie. Jakub ma w sobie to coś, tą iskierkę tajemnicy, która sprawia ze byłam ciekawa co się w jego duszy i umyśle kryje (jak bardzo bym chciała przeczytać jakieś rozdziały z jego perspektywy). Przez jedno zdarzenie musza porozmawiać ze sobą chociaż raz i to sprawia ze ich historia się zaczyna i rozkwita w sposób jakiego się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się, że ta postać tyle mi zaoferuje i co ukrywa pod wierzchnią warstwą o nazwie "dupek".
Czy znajomość dziewiętnastolatki z starszym o około dekadę mężczyzną ma sens? Czy ich różne doświadczenie życiowe sprawi ze ta przyjaźń stanie się czymś zupełnie innym, czy raczej zgaśnie?
A teraz przejdę do rzeczy, która mnie w tej książce bardzo zaskoczyła na plus - poruszenie tematu choroby, która nadal w naszym kraju jest tematem tabu i że przez nią człowiek dla otoczenia staje się trędowaty. Temat moim zdaniem pokazany bardzo zgrabnie i w mojej ocenie przejmująco, sprawił ze zaczęłam się zastanawiać co by było, gdyby, bo jestem mniej więcej w wieku Jakuba.
Oczekiwałam czegoś co nie będzie poruszało tematów tabu i tematów ciężkich, a tymczasem to dostałam i BARDZO się z tego cieszę!


  Paulina Jóźwik  (17.06.2020)
"Gdy cisza w sercu przemawia głośniej niż słowa..."


Nawet nie wiecie jak ja lubię takie przyjemne w czytaniu książki!
Miło było przeczytać książkę, której prostotę i lekkość docenia się od razu


  Marta Korytkowska  (8.04.2020)
Wiecie, jaki mamy teraz czas, jak ciężki choćby dla naszych głów: naszych myśli i stanu psychicznego. Pomyślałam, że to jest właśnie ten moment, kiedy mam ochotę na lekką historię miłosną, kiedy potrzebuję dać dojść do głosu mojej romantycznej stronie duszy. Padło na nową powieść Anny Dąbrowskiej. Czy to był dobry wybór?

Nie czytam polskiej literatury obyczajowej, ale…

To nie jest tak, że uważam ją za gorszą, ale swego czasu czytałam sporo takich książek i w końcu poczułam zmęczenie materiału, przesyt. Nie będę też ukrywać, że trafiłam na kilka niezbyt dobrych (moim zdaniem) powieści i gdzieś tam z tyłu głowy mam pewne uprzedzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że co jakiś czas zdarza się, że opis danej książki zainteresuje mnie na tyle, że chcę dać jej szansę. Tak było w przypadku „Odlecimy stąd”. Lubię wątki muzyczne w literaturze, jestem wielką fanką gitary, dlatego kiedy przeczytałam, że pasją głównej bohaterki jest muzyka, a w jej życiu pojawia się gitarzysta popularnego zespołu, sami wiecie, jak to musiało się skończyć. Przeczytaniem tej książki, a jak inaczej?

Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której mam zacząć?

Kojarzycie popularne sceny w filmach czy serialach, kiedy bohater ma dwie wiadomości - dobrą i złą - i nie wie, od której zacząć? Ja zastanawiam się, czy najpierw powinnam napisać, co mi się w powieści Anny Dąbrowskiej podobało, czy od tego, jakie mam do niej zastrzeżenia. Chyba zacznę od tej złej wiadomości, żeby później nieco ją złagodzić dobrą. Zgadzacie się? 

Coś mi tu nie pasuje

Przede wszystkim wyczuwam tu spory konflikt, jeśli chodzi o język. «Odlecimy stąd» napisane jest w formie narracji pierwszoosobowej, narratorką jest 19-letnia Delfina. To tak słowem wstępu. Autorka, trochę na wyrost, stara się używać przesadnie poważnych słów jak gdyż, lecz, swych itd., kiedy zupełnie wystarczyłyby zwykłe ponieważ, ale, swoich. Literatura obyczajowa nie potrzebuje wznoszenia się na wyżyny eleganckiej polszczyzny, ale też wszystkie te piękne słowa gryzą się niesamowicie z późniejszymi, zupełnie nie eleganckimi wulgaryzmami. Mam wrażenie, że to problem wielu polskich autorek literatury obyczajowej, które ze swoich powieści próbują zrobić coś więcej, a przecież w literaturze obyczajowej nie ma nic złego, jest ogromnie potrzebna i jak widać na polskim rynku, jest na nią duże zapotrzebowanie. Drugi problem, jaki mam z powieścią Anny Dąbrowskiej, to rażące błędy językowe. Nie ma ich wiele, ale wyłapałam kilka, które nie powinny umknąć przy korekcie książki czy redakcji. To nie są literówki albo jakieś powtórzenia, które łatwo przeoczyć, ale błędy, w które ciężko uwierzyć, że przeszły i poszły do druku. Mam też mały problem ze światopoglądem przedstawionym w tej powieści i tym, jak autorka przedstawia w niej kobiecość, ale tu musiałabym się mocno rozpisać, więc tylko o tym nadmienię.

To teraz ta dobra wiadomość

Jeśli chodzi o fabułę, polubiłam Delfinę i Jakuba. Nie będę ukrywać, że irytowało mnie ich zachowanie, ich podchody, ich przesadne emocje, ale to jest tylko i wyłącznie mój problem, bo ostatecznie właśnie takimi rzeczami literatura obyczajowa stoi. Mimo tego wszystkiego, polubiłam głównych bohaterów i im kibicowałam. „Odlecimy stąd” ma kilka dobrych momentów, kiedy mój mocno krytyczny głosik w głowie sam się zamykał i po prostu cieszyłam się lekturą. Przede wszystkim są to sytuacje, kiedy do głosu dochodzi muzyka i gitara. W końcu właśnie to skusiło mnie, żeby tę książkę przeczytać. Żałuję jedynie, że tych momentów nie ma więcej. Na plus muszę też odnotować poruszenie tematu choroby, której chyba do tej pory nie spotkałam w literaturze obyczajowej. Nie umiem ocenić, czy temat jest przedstawiony rzetelnie, ale warto docenić, że autorka właśnie na niego postawiła.

Podsumowując

Raczej nie będę kontynuować przygody z twórczością Anny Dąbrowskiej, bo po raz kolejny upewniłam się, że to jednak literatura nie dla mnie, ale myślę, że historia Delfiny i Jakuba powinna spodobać się czytelniczkom i czytelnikom, którzy lubią literaturę obyczajową i historie miłosne, w których dużo się dzieje i w których ważną rolę gra wątek muzyczny. A w tej powieści jest dużo emocji i nie można narzekać na nudę.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.