Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Miejsce zwane domem — Ewelina Skiba
Miejsce zwane domem — Ewelina Skiba

Miejsce zwane domem

Cena: 29,00 zł 17,40 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Jest rok 1976. Marysia Sidło wkracza właśnie w wiek dorosły. A właściwie – zostaje w niego brutalnie wrzucona. Odprawiona z domu, znajduje się sama w obcym mieście, zostawiona na pastwę losu. Jej jedyną szansą na przeżycie jest znalezienie kogoś o dobrym sercu, kto zechce przygarnąć młodą dziewczynę bez wykształcenia, doświadczenia i miejskiej ogłady. Czy Marysi uda się znaleźć nowy dom?

Historia opowiedziana na kartach tej powieści w prosty i szczery sposób pokazuje nam, jak ważne jest posiadanie własnego miejsca na ziemi. Skłania również do refleksji, jak istotne są więzi rodzinne oraz ciepło okazane drugiemu, często bezbronnemu, człowiekowi.

Ewelina Skiba – jest z wykształcenia pedagogiem w zakresie resocjalizacji.
Jako artystka-amatorka specjalizuje się w rysunku. Doskonali różne jego techniki, eksperymentuje zgodnie z własnymi upodobaniami. Trzykrotnie ilustrowała książki o tematyce freinetowskiej („Wnuki Freineta”, „Przez życie z pedagogiką Freineta”, „Ruch freinetowski w Polsce w latach 1957–2014”), jest autorką zaprezentowanych na wystawie rysunków i plansz poświęconych głównie Elizie Freinet w Krakowie i Reggio Emilia we Włoszech.

„Miejsce zwane domem” jest jej debiutem literackim i nowo obraną drogą, którą podąża od kilku lat, godząc jednocześnie obie swoje największe pasje: rysowanie i pisanie.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2015
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 260
  • ISBN: 978-83-8083-039-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 5 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Magda Zimna  (11.01.2016)
,, Pozostawiono ją własnemu losowi do tego stopnia, że tylko uczestnicząc w życiu innych, mogła zdobyć dodatkowe doświadczenie i czerpać z niego nauki".

Akcja powieści rozpoczyna się w 1976 roku. Dziewiętnastoletnia Marysia Sidło odprawiona z własnego domu znajduje się sama w obcym miejscu, bezradna, zmarznięta, głodna, osłabiona. Teraz jej jedyną szansą na przeżycie jest znalezienie kogoś o dobrym sercu, kto przygarnie ją pod swój dach zapewniając jej bezpieczeństwo, którego nigdy nie miała. Tuła się z jednego kąta w kąt prosząc o przygarnięcie jako służąca, jednak nikt takowej osoby nie potrzebuje. W pewnym momencie dziewczyna jest pewna, że już nikt nie będzie w stanie jej losu odmienić, jednak Bóg w którego tak bardzo wierzyła pragnął dla niej inaczej. Trafia do rodziny pełnej miłości, wsparcia, ciepła. Czy w końcu odnalazła to o czym marzyła?

Dziewczyna wniesie wiele zmian do życia domowników. Nie raz wywróci wszystko do góry nogami, przynosząc ogrom chaosu. Nie łatwo będzie ją nauczyć czegoś, czego nigdy nie została nauczona. Czy rodzina sobie z nią poradzi? Czy wytrzyma psychicznie? Czy w końcu Marysia odnajdzie swoje miejsce na ziemi? Takie i inne pytania wciąż kotłowały się w mojej głowie, gdy coraz bardziej zagłębiałam się w treść. Historia dziewczyny jest bardzo przejmująca i smutna, czułam się jakby powieść opowiedziana nam przez autorkę miała kiedyś miejsce w prawdziwym świecie. Jest taka piękna, że człowiek momentalnie przenosi się do opowiadanej historii. Towarzyszy bohaterom w tych trudnych chwilach bijąc się z myślami jak to się wszystko zakończy.

Książka skłania do refleksji, do zastanowienia się nad tym co w życiu jest tak naprawdę ważne. Nikt nie zastąpi prawdziwej rodziny, która kocha ponad wszystko, która pomaga wkroczyć w ten dorosły, nieznany świat. Dlatego tak bardzo jest potrzebna więź między dzieckiem, a rodzicem. Gdy się jej nie ma człowiek nie jest nauczony prawdziwych jego wartości, nie wie co jest dobre, a co złe, źle podejmuje decyzje. Ta książka wiele naucza, skłania do tego byśmy się na chwilę zatrzymali i zastanowili nad własnym życiem. Dzięki dopracowanym i barwnym bohaterom jest to ułatwione. Pokazują nam wartości, których nie da się kupić, które są najważniejsze by osiągnąć szczęście. Jeżeli pragniecie zapoznać się z tą powieścią nie wahajcie się tylko sięgnijcie po nią. Gorąco polecam.


  Kobiecerecenzje 365  (18.04.2016)
Zwróciłam uwagę na tę książkę, bo uwiodła mnie okładka. Jest po prostu piękna, a że jestem wzrokowcem postanowiłam dać jej szansę. W dodatku autorka, to debiutantka i bardzo ciekawa byłam tego debiutu. Co sądzę o powieści Miejsce zwane domem autorstwa Eweliny Skiby? Zapraszam na recenzję.

Jest rok 1976. Marysia Sidło to młoda kobieta, która zostaje odprawiona z domu. Dostaje od matki pieniądze na bilet tylko w jedną stronę. Nagle znajduje się sama w obcym miejscu i nie ma gdzie się podziać. Jej jedyną szansą na przetrwanie jest znalezienie kogoś, kto przygarnąłby ją pod swój dach, ale ludzi o dobrym sercu nie ma wielu. Gdy praktycznie traci nadzieję los ( a jak twierdzi nasza bohaterka - Bóg) się do niej uśmiecha. Dziewczyna trafia do domu pełnego miłości, ciepła i otwartości, ale czy to na pewno koniec jej tułaczki? Czy Marysia odnalazła w końcu szczęście i spokój ducha?

Brak miejskiej ogłady, doświadczenia i wykształcenia nie pomogą Marysi zadomowić się w nowym miejscu. Dziewczyna nie raz sprawi wiele kłopotów swoim domownikom, ale Pani Małgorzata, która przyjęła ją pod swój dach, daje Marysi kolejne szanse. To człowiek o ogromnym sercu. Pełna empatii, ciepła i chęci niesienia pomocy każdemu, bez wyjątku. Ta historia to lekcja tego jak ważne są relacje międzyludzkie. Relacje między rodzicem (również tym przyszywanym), a dzieckiem, bo to właśnie z domu powinniśmy wynieść pewne podstawowe i najważniejsze wartości, które potem pomagają nam w życiu.

Ta historia jest bardzo smutna i chwyta za serce. Marysia jest dziewczyną bardzo kruchą, a mi jako czytelnikowi było jej po prostu szkoda. Współczułam jej i kibicowałam, by wszystko dobrze się skończyło. Czasami też śmiałam się z sytuacji jakie wynikały przez jej zachowanie, a to wszystko sprawiło, że nie mogłam oderwać się od tej zwykłej-niezwykłej historii. Czytając miałam nieodparte wrażenie, że to mogło wydarzyć się naprawdę i mimo tego, że akcja powieści dzieje się między 1976, a 1986 rokiem, to problemy tam poruszane nadal są bardzo aktualne. W dzisiejszych czasach ludzie pędzą i nie myślą o innych. Zanika chęć bezinteresownej pomocy bliźniemu, a każdy zamyka się w swojej przestrzeni i nie zważa na problemy innych ludzi. To przykre, ale pociesza mnie fakt, że istnieją takie osoby jak Pani Małgorzata, którą szczerze polubiłam.

Książka napisana jest lekko i przyjemnie, a styl autorki przypadł mi do gustu. Na pewno sięgną po kolejne powieści jakie wyjdą spod jej pióra. Serdecznie polecam Wam tę powieść, bo naprawdę warto ją przeczytać chociażby dlatego, by przez chwilę pomyśleć o tym, jak ważne w życiu jest bycie po prostu dobrym człowiekiem.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res.


  Małgorzata Kaliszewska  (4.05.2016)
Małgorzata Kaliszewska
Uczyć się życia od siebie nawzajem
(Recenzja książki Eweliny Skiby, Miejsce zwane domem)

Debiut Eweliny Skiby należy do grupy bezpretensjonalnych powieści obyczajowych.
Bliski jest też postmodernistycznej literaturze, pozwalającej bawić się narracją, jej tempem i formą. Z jednej strony mamy rozdziały datowane, co sugeruje ich wspomnieniowo-dokumentalny charakter, z drugiej zaś, nic się definitywnie nie kończy, nie ma prostego schematu odczytywania zawartych w powieści treści, a odległości czasowe poznanych faktów są czasami dość znaczne. Tak jak ludzka pamięć wybiera tylko niektóre elementy, tak w powieści toczy się czas, gdzie pewne sceny i fakty poznajemy w szczegółach, by za chwilę napotkać lukę czasową, powodującą poczucie niedosytu. Współczesna literatura powieściowa pozwala na taką konstrukcję świata przedstawionego, bliższą nawet ludzkiej percepcji, niż wypełniony fabułą schemat trójdzielnie zbudowany, prowadzący czytelnika od zawiązania akcji do satysfakcjonującego zazwyczaj zakończenie.
Główna bohaterka Marysia, dziewczyna z zapadłej wsi, naiwna i prostolinijna, nieprzygotowana do życia i zaniedbana w nauce, musi, za sprawą oschłych rodziców szukać kawałka chleba w nieprzyjaznym, jak sądzi, świecie większego miasta: współczesna wersja znanego z wielu baśni toposu sieroty, którą pracowitość i dobre serduszko prowadzą ku zmianie sytuacji życiowej na lepszą.
Bohaterka trafia w poszukiwaniu zajęcia do rodziny zastępczej, w której wychowuje się kilkoro dzieci. Staje się pomocą domową, która musi uczyć się tego zajęcia od podstaw, wspierana przez cierpliwych gospodarzy, a równocześnie przez dzieci, dla których nie jest służącą, lecz potrzebującą pomocy istotą, z którą dzielą się swoimi problemami i wspólnie spędzają czas. Dla tych dzieci zachowanie Marysi ma w sobie coś magicznego, niezwykłego, jej zaniedbania i problemy, są w ich oczach nawet wstępem do dobrej zabawy. Postawę tę ilustruje pierwsze zetknięcie się z Marysią jednej z małych bohaterek: „Nie czuła strachu, choć nie znała tej kobiety. Polubiła ją, choć nie wiedziała czemu. Może dlatego, że nigdy nie spotkała nikogo, kto by przypominał postać z bajki, a rozmowa z nią była równie dziwna, jak ona sama” (s. 28).
Można by nawet powiedzieć, że dzieci i Marysia wychowują się nawzajem pod czujnym okiem Małgorzaty.
Odnosi się też wrażenie, że postać bohaterki, która czasami jest silnie zarysowana, chwilami zaś tylko naszkicowana, to równocześnie pretekst do pokazania tego dziecięcego świata, w którym buduje się relacje i uczy empatii, poznaje normy, które czasami są bezwzględne („nie akceptuję jakiejkolwiek przemocy w tym domu; bicia, szarpania, poniżania i znęcania!”, s. 45), a czasami wieloznaczne, jak mówienie prawdy („Mamo, ale to prawda. Jest starszy, a jest mniejszy”, s. 92). Dlaczego nie zawsze wolno mówić to, co się myśli?
Stanowczo najlepszą warstwą tekstu są dialogi, niezwykle życiowe, wartkie, trafnie ukazujące dziecinną psychikę oraz problemy dzieci, które postrzegane są przez ich szkolne środowisko jako sieroty (bękarty, znajdy). Kapitalne są sceny przeżywania i komentowania przez dzieci tekstu „O Wojtku który został strażakiem”, sytuacja przy tablicy w szkole, dramatyczna i wieloznaczna sytuacja powrotu Agnieszki.
Niezwykle ciepło narysowani zostali rodzice tej gromadki, stojący często w trudnej sytuacji pośredników między dziećmi a brutalnym światem, zmuszani do podejmowania decyzji nie zawsze zgodnych z ich wolą i sercem („Z pochyloną głową zdawała się dźwigać na ramionach ciężar swojej decyzji”, s. 33).
W powieści pojawia się też równolegle, początkowo zaznaczony dość silnie, potem osłabiony, wątek Filipa. Zanosi się na bliższą znajomość Filipa z Marysią, ale pod koniec powieści wątek się urywa, nie wiemy, czy się wypalił autorce, czy też szykuje ona dalszą część powieści.
Główną wartością tej książki są na pewno obrazy relacji międzyludzkich, rozmaitych, trudnych, zmieniających się, w rezultacie ciepłych i pełnych wzajemnego szacunku.
Natomiast nie do końca rozumiem zakończenie. Dzieci, które już raz doświadczyły oderwania od naturalnych rodziców, ale wychowywane już wiele lat w cieple i zrozumieniu dla ich potrzeb, tkwią jednak nadal w obawie, że zostaną ponownie porzucone, „znikną”, jak Marysia. Jak wiadomo z wielu przykładów życiowych, dzieci, które miały ciepły, szczęśliwy dom, chcą raczej jak najszybciej z niego odejść, by stworzyć taki sam, ale już własny. Mogło by się wydawać, że takie samo marzenie powinni mieć wychowankowie Małgorzaty i Pawła. Tytuł powieści potwierdza, że dom, to ludzie, którzy dbają o jego wewnętrzne ciepło.
Miejmy nadzieję, że autorka raz jeszcze pozwoli nam się spotkać ze swoimi bohaterami, gratuluję udanego debiutu i życzę dalszych lat owocnej twórczości. Powieść przeznaczona jest dla czytelników w każdym wieku. Jednak sądzę, że czytelnik dojrzały bardziej doceni jej walory.


  Marlena Hryciuk  (21.07.2017)
W książce podobają mi się relacje, które łączą małżonków i to, jak wielkim są dla siebie wsparciem. Są dla siebie czuli, troskliwi. Mimo, iż zdarzają się między nimi nieporozumienia, zawsze i wszędzie mogą na siebie polegać. Paweł darzy żonę głębokim uczuciem. Mimo upływu lat, wciąż uważa ją za atrakcyjną kobietę i za wspaniałą matkę, jaką jest przecież dla zupełnie obcych dzieci. Dzieci tak różnych, pochodzących z różnych rodzin. Maluchów ze swoimi przyzwyczajeniami, nawykami, wadami czy ułomnościami. Dwójka dzieci, Witek i Agnieszka są niepełnosprawni. Dla niej nie ma to najmniejszego znaczenia. Kocha ich ponad wszystko i gdy okazuje się, że ta dwójka ma niebawem opuścić jej dom, jest zrozpaczona. Od tej kobiety bije wielka siła i dobroć, dlatego z miejsca ją polubiłam.Lektura bardzo mi się podobała. Wiele scen mnie wzruszyło (odejście z domu Witka i Agnieszki, która mocno to przeżyła), ale niektóre mnie denerwowały, m.in. pewne zachowania Marysi. Podziwiałam wtedy Małgorzatę za jej cierpliwość i upór zatrzymania dziewczyny w domu, kiedy nawet Paweł próbował nakłonić żonę do oddalenia gosposi.Mogłabym napisać, że książka ta idealnie wpisuje się do lektur idealnych na długie jesienne wieczory. Ale tak nie napiszę. Uważam, że jest świetna na każdą porę dnia i nocy :) Czyta się ją lekko i szybko, tak jak lubię :) Polecam jednak przeczytanie obu części aby mieć pełniejszy zarys fabuły oraz wyrobić swoje zdanie na temat bohaterów.


  Agata Nalborska  (31.01.2016)
W opisie autorka mówi nam o Marysi Sidło. Młoda dziewczyna w 1976 roku zostaje wyrzucona z domu przez rodziców. Teraz musi znaleźć nowe lokum, w którym poczuje się bezpieczna i przydatna. Ale czy ktoś przyjmie dziewczynę, która nie potrafi liczyć, pisać i czytać?

Szczerze mówiąc, liczyłam na historię, która nada zbliżającym się świętom trochę magii. Niestety, niewiele jest tutaj o domowym cieple. Co dziwniejsze, jeszcze mniej czytamy o tytułowej bohaterce. Poznajemy ją przez kilka pierwszych stron, a później jest tylko delikatnym dodatkiem w niektórych scenach. W pewnym momencie w ogóle znika.

Zagłębiamy się jednak w rodzinne sprawy Plichów. Małgorzata i Paweł mają siódemkę adoptowanych dzieci. Muszą jednak pożegnać się z Agnieszką i Witkiem, którzy są poważnie chorzy. Cała historia jest jednak opisana powierzchownie. Autorka starała się opisać jak najwięcej wątków. Niestety. Skończyło się na tym, że nie wiemy co stało się z Agniesią i Witkiem. Sytuacja rodzinna Marysi stoi pod znakiem zapytania, a wątek miłosny znika szybciej, niż się pojawia. Na domiar złego, wszystko porozrzucane jest w w latach. Czytamy o 1978 roku, a w kolejnym rozdziale mamy już rok 1982...


Wątek Filipa pojawia się niespodziewanie. Trochę tak, jakby pani Skiba stwierdziła, że książka jest za krótka. Gdzieś w połowie opowieści przemieszczamy się z Warszawy do rodzinnej wioski Marysi i znów powierzchownie czytamy o sytuacji kalekiego mężczyzny. Historia urywa się, gdy Filip poznaje tytułową bohaterkę i wszystko pozostaje bez odpowiedzi...

Książka ma potencjał, ale autorka chciała zbyt dużo, a pisała zbyt mało.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Wesele — Paulina Ptasińska Wesele — Paulina Ptasińska
OD NIENAWIŚCI DO MIŁOŚCI TYLKO JEDEN KROK

Karolina przerywa studia medyczne w USA i wraca do Polski, aby wziąć ślub ze swoim narzeczonym. Z konieczności A...