Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Historia Adeli — Magdalena Knedler
Historia Adeli — Magdalena Knedler

Historia Adeli

Cena: 37,00 zł 31,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Kiedy nie wiesz, jak pomóc sobie, zrób jedną dobrą rzecz – dla innych.

W poszukiwaniu życiowego azylu większość z nas wyjechałaby na Południe. Adela Henert obiera przeciwny kierunek – sprzedaje położony na skale domek, z którego przez lata podziwiała morze o barwie limonek, oddaje prowadzoną przez dekadę ukochaną kawiarnio-księgarnię i opuszcza malowniczą włoską Sperlongę. Przybywa do mroźnego, zasypanego śniegiem Wrocławia, w sam środek ponurej polskiej zimy. Przywozi ze sobą dwie walizki, długi warkocz i plan – zrobić jedną dobrą rzecz.

Przedziwna i poruszająca opowieść o próbie odkupienia.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 130x210, twarda
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 408
  • ISBN: 978-83-8083-681-5

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 7 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Joanna Hilińska  (7.11.2017)
"Kiedy nie wiesz jak pomóc sobie, zrób jedną dobrą rzecz - dla innych." Tak brzmi napis na tyle książki. Czy da się powrócić "na stare śmiecie" bez płacenia ceny za przeszłość? Jak to co było kiedyś wpływa na to co jest teraz? I wreszcie czy da się zacząć wszystko z czystą kartą? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w najnowszej książce Magdaleny Knedler.

Adelę Henert poznajemy 17 lutego, w środę. Postanawia pójść do fryzjera we Wrocławiu, by ściąć warkocz i oddać włosy dla fundacji Rack'n'roll. Ma to być nowe otwarcie, nowy rozdział w życiu, bo Adela niedawno wróciła do rodzinnego Wrocławia po śmierci męża, z którym przez 10 lat mieszkała w krajach półwyspu Iberyjskiego, a ostanie lata we Włoskiej Sperlondze. Czy dziewczyna odnajdzie swoje miejsce? Jakie niespodzianki z przeszłości będą na nią czekały? Czy Adela poradzi sobie z tym, przed czym uciekła z Włoch?

Bo przecież czasem niewiele trzeba, by poczuć się na swoim miejscu. s. 163

Na dobry początek dziewczyna znajduje pracę w kawiarnio-księgarni o dźwięcznej nazwie Becky Sharp. Postanawia wynająć mieszkanie, ale poszukiwania nie są łatwe, zwłaszcza, że nie ma wiele oszczędności. Wreszcie udaje jej się wynająć pięto domu od Daniela Raczyńskiego, który też niedawno zamieszkał w tym miejscu. Parę nieznajomych połączy tajemnicza postać nieżyjącej ciotki Stefanii i znalezionych po niej rzeczy. Co mają wspólnego potłuczona filiżanka, listy z kartkami powieści oraz postać obserwująca dom? W poszukiwaniu śladów przeszłości Adela i Daniel połączą siły, tym samym znajdą wspólny cel, wspólne zainteresowania i być może uczucie. Ale aby przekonać się co tak naprawdę się wydarzyło i w życiu ciotki Stefy i w życiu Adeli, musicie sięgnąć po książkę Magdaleny Knedler.

Każdy przynajmniej raz trafia w życiu na osobę, która może go ocalić. Ale nie zawsze potrafi się na nią otworzyć. s. 91

Już dawno nie czytałam tak świetnie skonstruowanej powieści. Od historii nie sposób się oderwać. Postać Adeli jest rewelacyjne nakreślona, a wątek "grzebania" w przeszłości ciotki Stefy dodaje tajemniczości, intryguje i zaciekawia czytelnika. Książka ma również czytelny podział na czas w jakim się dzieje, co jest wyraźnie oddzielone od tego co było przedtem, czyli we Włoszech, a także od przeszłości domu i ciotki. Już dawno nie czytałam powieści z wieloma czasami narracyjnymi, żeby się nie zgubić w wydarzeniach opisanych, tutaj to sie udało, bo wszystko jest bardzo klarowne. Poza tym autorka, która niewątpliwie jest ogromną znawczynią elementów kultury, po prostu erudytką, wplata mimochodem tytuły filmów, piosenek, dzieł sztuki. Jest tutaj tyle odnośników, że chciałoby się od razu sięgać po te wszystkie tytułu.

Bo przeszłość można wybaczyć, ale nie można jej zmienić. s. 306

"Historia Adeli" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Knedler i zdecydowanie będzie to znajomość na dłużej. Jest to pięknie napisana opowieść, której osnową jest tajemnicza ciotka, ale dookoła poznajemy prawdziwą historię Adeli, tego co się wydarzyło. To książka przede wszystkim o tym, że choćby człowiek uciekał jak najdalej nogi poniosą, to przed samym sobą nie da się daleko uciec. Polecam wszystkim!


  Anna Sukiennik  (13.11.2017)
Każdy człowiek przeżył, przeżyje albo jest w trakcie wielkiego (albo małego) trzęsienia ziemi, czyli wydarzeń, które potrafią zburzyć misternie i skrupulatnie budowaną historię naszego życia. Choroba, wypadek, rozstanie, odejście najbliższej osoby, utrata pracy. Pytanie – co zrobić patrząc na gruzowisko własnego życia, na od lat budowane miasto, które w jednej chwili przestało istnieć?

Adelę poznajemy właśnie wśród roztrzaskanego na kawałeczki poukładanego życia. Dobrego życia, u boku ukochanego męża Pawła, w wymarzonej pracy – włoskiej księgarnio-kawiarni, w malowniczo położonym domku, w skąpanej w słońcu i gwarze Italii. Młoda kobieta, dla której ósmego grudnia nastąpiła totalna demolka stabilizacji.

"To musiało zabrzmieć żałośnie. Całe moje trzydziestoczteroletnie życie spakowane do dwóch walizek".

Adela postanawia wrócić do rodzinnego miasta – Wrocławia. Zostawia szczęśliwe lata u boku ukochanego i próbuje stłumić wyrzuty sumienia. Jedynym celem przyświecającym jej działaniom jest sentencja "jedna dobra rzecz" – czynić dobro. Włosy dla fundacji Rak'n' Roll, zbiórka korków, kupno karmy dla psów ze schroniska, podpisanie deklaracji: "dawca narządów", bycie honorowym dawcą krwi. Czyli Adela zmienia się w miłosierną Matkę Teresę. A co z budowlanką? Co z cementem? Co z pustakami i murarską zaprawą? Czy w ferworze walki o lepszy byt dla potrzebujących Adela znajdzie miejsce na chwycenie w dłoń szpachelki, załączenie buczącej betoniarki i odbudowanie swego życia? Czy pomoże jej w tym Daniel, z wiecznie zsuwającymi się z nosa okularami, w rozciągniętym swetrze i wielkim smutkiem w oczach. I z tajemnicą pękniętej filiżanki.

"Takie historie wydają się bardzo niezwykle, ale wbrew pozorom zdarzają się częściej niż myślimy".

Dajcie Magdalenie Knedler najbardziej banalną historię a ona wyciśnie z niej maksimum emocji, doda ciekawe tło i stworzy z niej powieść poruszającą serce i wrażliwość. O Historii Adeli, lekko zmodyfikowanej, słyszał każdy z nas. Możliwe, że znamy z autopsji sformułowanie "moje życie legło w gruzach". Adela przeżywa przymusowy reset swojego życia, wraca tam, skąd kilkanaście lat wcześniej uciekła, musi ponownie spotkać się z osobami, z którymi widzieć się nie chce, wyjaśnić kwestie, o których nie chce nawet myśleć, a co dopiero rozmawiać. Musi znaleźć pracę, tymczasowe mieszkanie, stawić czoło wszystkim bzdurnym "i na co ci to było?" "i co osiągnęłaś?" "a nie mówiłem/am?".

W tle tej historii przebrzmiewają klimatyczne jazzowe kawałki, sztuka, ambitne kino, literatura przez duże "L" i emocje. Cała paleta emocji, porozumienie bez słów, wspólne patrzenie w tę samą stronę i wyrzucenie instrukcji obsługi, wytycznych i obowiązujących norm.

Żyjemy w świecie pełnym hałasu, ciągłych rozmów, nieustannie atakujących nas dźwięków. W świecie przepełnionym blichtrem i paplaniną maskującą uciążliwe, wymowne i niebezpieczne milczenie. A tu nagle dostajemy Historię Adeli – powieść o ciszy. O delikatności, subtelności i porozumieniu, bo

"[...] nie każda oczywistość musi zawsze uzyskać werbalny kształt".

"To, co dokucza człowiekowi naprawdę i dotyka najgłębszych pokładów wrażliwości, jest trudne do ubrania w słowa".

Czytając Historię Adeli nieustannie kołatała mi w głowie myśl, że jest to powieść z elementami autobiografii – myliłam się – Autorka na końcu tłumaczy co było fikcją, a co kalką z rzeczywistości. Tym bardziej zdumiewa precyzja z jaką Magdalena Knedler odmalowała emocje, reakcje i zachowania bohaterów. Głębię, ból i zapętlenie w labiryncie niedopowiedzeń i nienazwanych uczuć. Charakterystykę postaci, a także doskonałe tło, jakim jest przytulna wrocławska kawiarenka, zagracony nierozpakowanymi pudłami dom Daniela, klimatyczny antykwariat, czy słoneczne Włochy ożywające we wspomnieniach Adeli i wizualizujące się przed naszymi oczami. Ta powieść pachnie kawą, starymi książkami i melancholią. Ta powieść jest pełna smutku, ale w formie utajonej – Autorka nie uderza w sentymentalne nuty, nie daje na tacy "gotowców". Przeżyj to sam... Poczuj to sam... Zrozum to sam...

"Samotność w gruncie rzeczy jest straszna i człowiek powinien od niej uciekać, nawet jeśli poprzez kontakt z drugą osobą naraża się na kolejne krzywdy i zranienia".

Nie lubię jazzu (Zosia – piąteczka;)), w moim aucie prym wiedzie Umcyk-Umcyk-Ajlowiubejbe-FM, nie lubię podróżować, nie dla mnie kino nieoczywiste i zachwyt nad niebanalną rzeźbą, porcelaną, obrazem ("Człowiek-kaktus" mnie przeraża...). Na dobrą sprawę całe tło tej powieści to nie moja bajka... Ale nic to! Historia Adeli chwyta za serce. I zachwyca.

Niezależnie od tego jak mocno zdewastowane zostało nasze życie musimy pamiętać o jednej zasadniczej kwestii – żywioł jest w stanie zniszczyć mury, ale nie potrafi zniszczyć fundamentów, wykorzenić z nas dobra, empatii, wrażliwości, siły. I wiary w to, że niezależnie od tego jak wielkie nieszczęście nas spotkało – musimy znaleźć światło. Znaleźć światło i zabrać je ze sobą.

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2017/11/historia-adeli-magdalena-knedler.html


  Anna Makieła  (14.11.2017)
Każdy z nas dzieli swoje życie na „przed” i „po”. Nawet takie proste sprawy: przed obiadem wypiję szklankę wody, bo tak zaleca moja dietetyczka, a po obiedzie zasnę kamiennym snem warcząc na każdego, kto spróbuje mnie choćby tknąć. Przed pracą spróbuję jakkolwiek ogarnąć moje krnąbrne włosy, a po pracy pójdę je obciąć, bo nie mam do nich już siły. Przed urlopem kupię szałowy strój kąpielowy, a po urlopie go wyrzucę, bo stwierdzę, że jednak jest za mały i mi się spod niego co nieco wylewa. Może być mniej „codziennie”: przed rozwodem będę płakać każdego wieczora, a po rozwodzie poczuję, co znaczy żyć szczęśliwie. Przed śmiercią męża będę mieszkała w urokliwej włoskiej miejscowości, a po jego śmierci wrócę do Wrocławia. Na ostatnim zdaniu się zatrzymam. W takiej sytuacji „przed” i „po” poznajemy Adelę Henert. Proszę Państwa, przed Wami kilka słów na temat „Historii Adeli” autorstwa Magdaleny Knedler.

Adela wraz z mężem mieszka w Sperlondze, małym włoskim miasteczku położonym na wybrzeżu Morza Tyrreńskiego. Wspólnie prowadzą księgarnio-kawiarnię, tworząc wyjątkowe miejsce dla okolicznych mieszkańców. Niestety, dość sielankowe życie kończy się 8 grudnia, kiedy to Paweł odchodzi. Na zawsze. Wówczas bohaterka postanawia wrócić do rodzinnego Wrocławia i zacząć życie od nowa. Aby odkupić winy, wymierza sobie srogą karę: być dobrym człowiekiem i robić wszystko z myślą o innych. Błahe? A próbowaliście? Szlachetność niby jest modna, ale tak naprawdę wcale nie jest popularna - owszem, chętnie się o niej mówi, ale z czynami to już trochę kiepsko. Adela podejmuje się wyzwania, które ma ją rozgrzeszyć. Zaczyna od oddania swoich długich włosów na rzecz Fundacji Rak’n’Roll.

Jeśli ktoś z Was pomyślał, że „Historia Adeli” to książka po prostu o czynieniu dobra, to jest w błędzie. Przede wszystkim tu nic nie jest „po prostu”. Kilka sprawnie przeplatających się ze sobą wątków powoduje, że nie sposób oderwać się od lektury. Z jednej strony opisany z wyczuciem i nienachalnie romans bohaterki ze współlokatorem, a z drugiej tajemnica, którą dziewczyna próbuje rozwikłać poznając przy okazji zagmatwane (i bardzo ciekawe) losy ciotki Stefanii. Do tego dochodzą trudne relacje rodzinne między Adelą a jej rodzicami - niewybaczone przewinienia i niewypowiedziane pretensje. Moim zdaniem to historia o życiowych wyborach – takich, które kształtują nas na nowo i pozwalają stworzyć bezpieczne „po”.

Swoistą wisienką na torcie jest tajemnicza śmierć Pawła i silne poczucie winy kobiety, które wraca w każdym prawie rozdziale i stanowi piętno, z którym ta nie potrafi sobie poradzić. Niesamowite, jak Magdalena Knedler potrafiła poprowadzić ten wątek. Przez moją głowę przelatywały najgorsze domysły. Za każdym razem, kiedy Adela była bliska opowiedzenia tej historii, moje serce niemalże przestawało bić. Pięknie się to wszystko plecie. Cudownie się czyta. Jeszcze wspanialej przeżywa.

Bardzo lubię być blisko autora i bohaterów. Kiedy Adela słuchała Louisa Armstronga – włączałam jego utwory. Kiedy przypominała sobie, jak wyglądała Anne Hathaway w filmie „Interstellar” to sama koniecznie chciałam ją zobaczyć w tej kreacji. Autorka prowadzi nas śladami mało znanego włoskiego jazzu oraz popularniejszej muzyki w wykonaniu Stinga czy Boba Dylana. To niezwykły dodatek. Wielki ukłon z mojej strony dla Magdy Knedler za jej wiedzę i umiejętność dzielenia się nią z czytelnikami w tak subtelny, a jednocześnie czarujący sposób.

Recenzja pochodzi z FP: Spadło mi z regała


  Domi Czyta  (21.11.2017)
RECENZJA

Premiera: 25.10.2017

„(…) można powiedzieć, że ta filiżanka uosabiała jej życie. Pęknięte na pół. Przed i po. Dwa idealne, regularne odłamki, którym nie można zarzucić nic ponad to, że nie stanowią całości. I które dzieli jedno zdarzenie.” – fragment powieści.

Mówią, że coś nas nie zabije, to nas wzmocni. Tak mówią… Ale jak wzmacniać ma człowieka coś, co doprowadza do rozpadu świata, w którym dotąd żył? Jeśli wzmocnienie ma polegać na wypracowaniu mechanizmów radzenia sobie z wszechogarniającym smutkiem i poczuciem winy, to ja za taki proceder dziękuję i wolę uznać, że człowiek ma w sobie raczej siłę przystosowania się do danej sytuacji, ale niekoniecznie do łatwego pogodzenia się z nią.

Trzydziestoczteroletnia Adela Henert – główna bohaterka obyczajowej powieści Magdaleny Knedler pt. „Historia Adeli” – wyznaje według mnie podobną życiową filozofię i stara się zaadaptować do nowych warunków po utracie w tragicznych okolicznościach ukochanego małżonka. Wydarzenie to stanowi wyrwę w jej życiu, które jawi się niczym pęknięta na pół filiżanka, o której mowa jest w cytowanym na początku niniejszej recenzji fragmencie powieści. Adela z pełną premedytacją porzuca słoneczne, włoskie wybrzeże i zimową porą wraca do rodzinnego Wrocławia, w którym nikt na nią czeka, ponieważ kiedy lata temu postanowiła podążać własną ścieżką, jej wybór okazał się nieakceptowalny dla jej rodziców. Kobieta rozpoczyna kolejny rozdział swojego życia, który można by zatytułować „po stracie”, od wynajmu mieszkania oraz podjęcia pracy. Obie te aktywności wprowadzają do jej otoczenia nowe osoby, które już niedługo okażą się dla niej kluczowe.

Nie chcę zbyt wiele mówić o fabule oraz kompozycji „Historii Adeli”, bo o ich kunszcie musicie przekonać się sami, natomiast gwarantuję wam, że tym razem autorka przedstawia zawoalowaną, romantyczno-tragiczną historię relacji międzyludzkich, pełną metafor, trafnych cytatów niemalże na każdej stronie i środków wyrazu, od których puchnie serce – puchnie ze szczęścia, że jego właściciel lub właścicielka może czytać te jakże mądre słowa! Wydarzenia przeszłe krzyżują się w idealnych proporcjach z teraźniejszymi, ukazując jednoznacznie siłę konsekwencji wynikających z raz podjętych pod wpływem uporu czy rozgoryczenia decyzji.

Nić opowieści tkanej przez Knedler jest subtelna niczym pajęcza sieć, skrząca się w promieniach słonecznych po deszczowym poranku. Jedna z czytelniczek bardzo trafnie określiła jej styl jako elegancki i ja się pod tym epitetem absolutnie podpisuję, ponieważ kunszt słowa tej wrocławskiej pisarki wprowadza literaturę popularną i jakby nie było rozrywkową, na nowy poziom.

Co więcej, w prozie Knedler każdorazowo znaleźć można hołd oddany olimpijskim muzom, znanym z greckiej mitologii. Nie inaczej jest w „Historii Adeli”, w której znaczącą rolę odgrywa:
- muzyka - Polihymnia powinna czuć się ukontentowana jazzowymi brzmieniami, nadającymi powieści niepowtarzalnego charakteru,
- taniec - Terpsychora zapewne doceni talent taneczny Daniela Raczyńskiego, którym to zarazi niepostrzeżenie główną bohaterkę,
- film - rola dziesiątej, bezimiennej muzy jest w tej książce nie do przecenienia,
- literatura - Kalliope pod rękę z Erato z pewnością zaaprobowałyby wprowadzone w fabule wątki korespondencji miłosnej, wymienianej przez parę drugoplanowych bohaterów pod postacią stron z różnorodnych dzieł. Znalazło się w tej książce również miejsce dla sztuki, jaką jest malarstwo, co bezapelacyjnie dopełnia walorów edukacyjnych, płynących w nienachalny i bardzo przekonujący sposób z tego tytułu, łączącego w sobie nuty rozrywki i erudycyjnej przygody.

Mając za sobą lekturę niemal wszystkich książek, które wyszły „spod pióra” Magdaleny Knedler, z pełnym przekonaniem uznaję „Historię Adeli” za najlepszą powieść w jej dorobku, a już na pewno za najlepszą polską książkę roku 2017.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu „Novae Res” za egzemplarz recenzencki oraz gratuluję decyzji o wydaniu „Historii Adeli” w gustownej, twardej oprawie z przyciągającą oko swoją ascetycznością okładką.

www.facebook.com/domiczyta


  Anna Ciesielska  (10.12.2017)
Magdalena Knedler należy do moich ulubionych polskich pisarek. Ma bardzo charakterystyczny styl, a jej książki poruszają ciało i duszę. Uwielbiam Dziewczynę z daleka, a na półce czeka kolejna zimowa opowieść Niecałkiem białe Boże Narodzenie.

Historia Adeli jest niesamowita, nie mogłam się od niej oderwać. Porusza, daje do myślenia, ale również wzrusza.

Adela Henert, po śmierci męża, wraca do rodzinnego Wrocławia. Zostawiła za sobą włoską Sperlongę, sprzedała domek - nie była w stanie mieszkać tam sama. Wokół otaczało ją tyle wspomnień związanych z Pawłem. Razem wyjechali, razem prowadzili małą księgarnio-kawiarnię Giro Tondo, co znaczy kółko graniaste.Zżyli się z mieszkańcami, a ich kawiarenka zawsze była pełna. Paweł chorował na stwardnienie rozsiane, które atakowało błyskawicznie - pewnego dnia uwolnił ciało od choroby, a żonę od siebie. Adela wróciła do rodzinnego miasta, ale nie miała do kogo wracać.... Kiedy wyjeżdżali z Pawełem zrobili to wbrew swoim rodzinom. Paweł był skonfliktowany z rodzicami,którzy nie rozumieli jego miłości do jazzu, a Adela w końcu zrobiła coś dla siebie, wbrew rodzicom, którzy układali jej życie.

We Wrocławiu znalazła pracę i nowe przyjaciółki w kawiarni Becky Sharp, której została managerem. Znalazła również mieszkanie w starym domu należącym do Daniela, wykładowcy uniwersyteckiego. Zaprzyjaźniła się z Danielem i wspierali się wzajemnie, dwie poranione przez życie i samotne dusze. Dzięki listom ciotki Stefy, razem odkrywali rodzinne tajemnice Daniela i ich relacje zacieśniały się. Czy życie Adeli wróci na szczęśliwe tory? Jak na jej dalsze życie wpłyną relacje rodzinne?
Przeczytajcie tę przepiękną opowieść i sami się przekonajcie :)

Historia Adeli to jedna z tych książek, które zapadają w pamięć. Znajdziemy tutaj skomplikowane relacje rodzinne, dążenie do szczęścia, radzenie sobie ze stratą i samotnością, ale również przyjaźń i miłość. Cały kalejdoskop gorących uczuć zamkniętych tajemniczą czarno-białą okładką. Bardzo podoba mi się wydanie książki, które zachęca do otwarcia i zapoznania się z historią młodej kobiety, która wiele doświadczyła w swoim życiu. Pomimo wielu smutnych epizodów, które znajdziecie w tej powieści, est ona niezwykle optymistyczna i niesie ogromne pokłady pozytywnych emocji.

Mnie ta opowieść poruszyła i pomimo odłożenia książki na półkę, nadal mam ją w swojej głowie i sercu - polecam gorąco :)

https://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2017/12/historia-adeli-magdalena-knedler.html


  Mała Pisareczka  (13.12.2017)
Adela Henert pod wpływem pewnego wydarzenia postanawia całkowicie zmienić swoje życie. Sprzedaje położony na skale domek, z którego przez lata podziwiała morze o barwie limonek, oddaje prowadzoną przez dekadę kawiarnio-księgarnię i opuszcza malowniczą włoską Sperlongę. Na rzecz zasypanego śniegiem Wrocławia. Przywozi ze sobą dwie walizki, długi warkocz i plan - zrobić jedną dobrą rzecz.

Co prawda główna bohaterka z czasem nieco skręca z obranego planu, ale tak to przecież bywa w życiu, że ciężko przewidzieć dalsze losy. W tej plątaninie zdarzeń są te bardziej niespodziewane, jak i te bardzo do przewidzenia. Dlatego też z jednej strony Historia Adeli to powieść obyczajowa jakich wiele, a z drugiej strony dająca obietnicę na znacznie więcej emocji podczas lektury i przeżyć po zakończeniu.

Od niemal początku Historii Adeli odniosłam przeczucie, że do jej końca będę miała do czynienia z zygzakiem akcji. Tak - zygzakiem, ponieważ raz dany rozdział całkowicie pochłaniał mą uwagę i nie pozwalał oderwać się od lektury, by innym razem nie zachwycić w ogóle. Raz mamy tajemnice, zagadki, zaskakujące dialogi. Drugi raz: codzienność, przewidywalne, schematyczne przemyślenia osoby "opuszczonej", których czytelnik może się domyślić. Bywały momenty, że nie mogłam się doczekać rozwiązania danej "zagwostki", ale jedynie z połączeniem wykładania wszystkiego przez autorkę "kawę na ławę". Mówiłam, że zygzak.

A mimo to autorka zaskakuje swoją konwencją twórczą. Nieważne, co się działo w książce i jak bardzo niektóre kwestie były trywialne, Magdalena Knedler potrafiła zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Możliwe, że ten "zygzak" był zamierzony - kto wie! Że niby taka alegoria życia - niewykluczone. Szczególnie że akcja osadzona jest typowo w polskich, współczesnych realiach. Stąd też miłym dodatkiem były rozmyślenia na temat polskiej literatury (i nie tylko) w wykonaniu postaci. Krótkie, acz treściwe pozwoliły na odczytanie Historii Adeli w lepszym świetle. Bo w końcu główna bohaterka była taka jak każdy z nas.

Skoro już mowa o bohaterach...Tutaj mamy ich wielu, ale każdy z nich jakoś wchodzi w konwencję obyczajowego życia. Akcję poznajemy z perspektywy pierwszoosobowej (patrz: tytuł) i choć to na niej skupia się główna oś fabularna, nie zabraknie także innych postaci. Niestety nie mogę powiedzieć, bym jakoś kogoś szczególnie polubiła. Byli, to byli: niektórzy stereotypowi, inni zwyczajni, a jeszcze inni na siłę zabawni. Nie przeszkadzało mi to szczególnie. W tle rozgrywał się także wątek miłosny, co było miłym urozmaiceniem powieści, choć jakoś nie potrafiłam głównej parze kibicować.

Magdalena Knedler potrafi zaciekawić czytelnika niektórymi rozwiązaniami fabularnymi, ale kolosalną rolę w tym przedsięwzięciu odegrał jej lekki styl prowadzenia akcji. Krótko mówiąc, autorka pisze dobrze, a przez całą Historię Adel po prostu się mknie. Całość czyta się na raz, jednym tchem.

Podsumowując, Historia Adeli jest rzeczą ciekawą, miłą odskocznią od dnia codziennego. Może niektórych pobudzi do czynienia dobra, może innych rozbawi i wzruszy. To powieść dobra w pełni znaczenia tego słowa. Niewybitna, ale przyjemna. Rozświetlająca ponure dni. Odpowiednia dla matki i córki! A przecież to oto tutaj chodziło, prawda?

Oby tak dalej pani Knedler! :)

http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/12/historia-adeli-magdalena-knedler.html


  Monika Pieniak  (4.12.2017)
Adela w wieku dwudziestukilku lat wraz z Pawłem wyjechała do Włoch, aby tam rozpocząć nowe życie. Wydawało by się, że w słonecznej Sperlondze wiedli wymarzone życie. Uroczy domek na skale, z którego rozciągał się widok na morze koloru limonki oraz kawiarnio-księgarnia, którą kobieta prowadziła od lat to rozdział zamknięty w jej życiu. Po śmierci męża Adela sprzedaje swoją posiadłość i wraca do rodzinnego Wrocławia, gdzie musi zacząć wszystko od zera, ale ma plan by zrobić choć jedną dobrą rzecz.

W tej powieści występuje narracja pierwszoosobowa, dzięki czemu lepiej odczuwamy emocje głównej bohaterki. Akcja książki opiewa 10 miesięcy i jest to czas, kiedy Adela boryka się z wieloma problemami. Powrót po 10 latach w rodzinne strony i zaczynanie życia w wieku trzydziestu czterech lat na nowo, a także zmaganie się z traumatycznym przeżyciem nie jest czymś łatwym. Kobieta zmaga się z ogromnymi wyrzutami sumienia oraz bólem po stracie najbliższej jej osoby, a także ze swoimi demonami przeszłości, które zostawiła we Wrocławiu, kiedy decydowała się na wyjazd.

Na szczęście wokół kobiety znajdują się osoby, na których wsparcie może liczyć i to one pomagają jej przebrnąć przez trudy codzienności. Daniel Raczyński, od którego wynajmuje piętro domu, „Sybilla Trelawney”, czyli jej szefa, a także Władysław Kraszewski, czyli antykwariusz to świetnie wykreowane postaci. Autorka się postarała o to, aby wiele wniosły do powieści, ale przede wszystkim o to, że są bardzo realne. To ogromna zaleta tej książki – wykreowanie takich pozornie zwyczajnych postaci, nieprzerysowanych, które możemy spotkać na ulicy.

Magdalena Knedler w „Historii Adeli” stworzyła niesamowity klimat, którym jakby przenosiła nas do innej epoki, co mi się bardzo spodobało. Listy z przeszłości, wizyty w antykwariacie, mnóstwo jazzu, odwołań do klasyki literatury oraz starszych filmów. Takie rzeczy sprawiają, że warto się zatrzymać i zastanowić nad pewnymi sprawami, a przede wszystkim dla mnie to dodało pewnego uroku całej historii.

Ta książka to wspaniała opowieść o przeżywaniu żałoby i radzeniu sobie z nią, o poczuciu winy i czynieniu dobra w ramach zadość uczynienia, a także o poszukiwaniu szczęścia i próbie naprawienia tego, co kiedyś utraciliśmy. Niesie ważne przesłanie, a przeplatających się kilka wątków sprawia, że nie można się od niej oderwać dopóki nie pozna się zakończenia.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Z teściową za pan wróg  — Izabela Milik Z teściową za pan wróg — Izabela Milik
OLA STOI U PROGU SZCZĘŚCIA. PRZEKRACZA TEN PRÓG, A ZA NIM CZEKAJĄ NA NIĄ TEŚCIOWIE!

Czy dobre chęci z obu stron wystarczą, by życie małżonków i teściów po...