Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Thriller -> Gałęziste — Artur Urbanowicz
Gałęziste — Artur Urbanowicz

Gałęziste

Cena: 38,00 zł 32,00 zł
Nakład wyczerpany
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś...

Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej...

Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta – oni nie potrzebują nabierać powietrza...

Jest taki demon, o istnieniu którego wolałbyś nie wiedzieć. Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec...

Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść...

Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.

Odważysz się?

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Thriller
  • Wydawca: Novae Res, 2015
  • Format: 145x205mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 462
  • ISBN: 978-83-8083-016-5

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 13 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Marcin Moskal  (13.12.2015)
"Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś." - stwierdzam, że to hasło przewodnie książki Artura Urbanowicza jest niekompletne. A to dlatego, że powinno brzmieć: "Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz i... czytasz, bo autor i tak jest dwa kroki przed Tobą. I tak Cię oszuka. I tak Cię zaskoczy".

Przyznam - sam dałem się zwieść. Sam, pomimo że książka napisana jest lekkim, młodzieżowym językiem i czyta się ją bardzo przyjemnie, momentami niecierpliwiłem się - jest za mało strasznie, rozkręć się człowieku! Zaskocz mnie czymś wreszcie, zrób jakąś jump scenę czy coś. Sam dałem się wciągnąć w tę grę autora z czytelnikiem.

I przegrałem.

Tu nic nie jest tym, czym się wydaje. To nie jest kolejna obyczajówka ze szczyptą grozy o skłóconej parze nastolatków. Nie jest to też typowy horror, w którym flaki latają niczym ptaki i krew leje się litrami. Nie, to coś innego. Nowego. Dreszczowiec pełen symboli i tajemnic. Thriller paranormalny, który zmusza do myślenia, refleksji nad pewnym zagadnieniem na wyższym poziomie. Horror, który do tego czerpie całymi garściami z naszej rodzimej, słowiańskiej kultury. Myślicie, że groza opiera się w nim na wampirach? Nie, to już było. To może na duchach albo diable? Ziew. Zombie? Chyba żartujesz! Wilkołakach? To też nie to.

Opis na tył okładki nie mówi za wiele na temat fabuły, więc trochę Wam ją przybliżę. Karolina i Tomek to specyficzna para. Dzieli ich praktycznie wszystko - od wzrostu, przez cechy charakteru, po podejście do wiary w Boga. Ich wielkanocny wypad na Suwalszczyznę ma być ostatnią próbą ratowania ich wiszącego na włosku związku. Aktywnie spędzony czas, wspólna przygoda na łonie natury, która ma ich do siebie zbliżyć. Z każdą mijającą minutą perspektywa ta staje się jednak coraz bardziej wątpliwa. Tym bardziej, że dalej się kłócą. Tym bardziej, że cukrzyca Tomka, w połączeniu z nieodpowiedzialnym w jej obliczu trybem życia chłopaka, raz za razem dostarczają im coraz to nowych, nie do końca pozytywnych wrażeń. Tym bardziej, że całkiem niedawno w okolicy w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła pewna kobieta. Tym bardziej, że w wiejskim domu, w którym się zatrzymają, zaledwie kilka godzin wcześniej ktoś umarł. Tym bardziej, że w pięknych suwalskich lasach czai się nieokreślone zło...

Owszem, nie jest idealnie. Bywają dłużyzny, bywają przewidywalne sytuacje, albo motywy, które widziało i czytało się już wielokrotnie. Bywają też momenty, w których odnosi się wrażenie, że mogły zostać napisane lepiej (czasem nie wiadomo, czy czytamy narratora, czy myśli bohaterów). Są, a jakże. Ale całość to jeden wielki fabularny majstersztyk.

Moja rada - nie dajcie się zwieść temu, że akcja dosyć wolno się tu rozkręca. Bądźcie cierpliwi, przeczytajcie tę powieść do końca. Tu nawet wzmianki rodem z przewodnika po Suwalskim Parku Krajobrazowym mają znaczenie i kryją w sobie istotne sekrety. Czytajcie uważnie. Zapamiętujcie szczegóły. Zwracajcie uwagę nawet na takie rzeczy jak to, że pewne słowa w jednym akapicie są napisane wielką literą, a w innym małą.

Zapamiętaliście? Niepotrzebnie. Zakończenia i tak nie przewidzicie.


  Janina Steczkowska  (15.12.2015)
Coraz większą popularnością zarówno w Polsce, jak na świecie cieszą się fantastyczne powieści grozy i gatunek horroru. Lęk, strach, niepokój – to uczucia, których często pragniemy doznać, choć paradoksalnie człowiek ma wręcz genetycznie zakodowaną potrzebę bezpieczeństwa. Dla ludzi młodych fantastyka z elementami grozy stanowi ucieczkę od problemów codzienności, kreując rzeczywistość wyzwolonej wyobraźni – tajemnicy, barwnych postaci, nieujarzmionych instynktów i skrywanych głęboko w podświadomości pragnień.

Książka Artura Urbanowicza znakomicie wpisuje się w ten nurt, jednak tym, co ją wyróżnia jest dodatkowe bogactwo wątków zaczerpniętych z historii i kultury Suwalszczyzny. Odnaleźć w niej można także dalekie echa twórczości Stefana Dardy, najpopularniejszego polskiego pisarza z gatunku horroru, w której klimat grozy potęguje subtelny opis nieprzebranych lasów rodzinnej Lubelszczyzny. W czasach dominacji plastikowej, mainstreamowej kultury amerykańskiej, beletrystyka fantastyczna budowana na kanwie wątków polskiej i słowiańskiej tradycji oraz historii regionu staje się poszukiwaną współcześnie wartością. I to wydaje się być właśnie największym atutem "Gałęzistego" – interesująca fabuła połączona z oryginalnością pomysłu na stworzenie i budowanie nastroju grozy. We wprowadzone ze znawstwem przedmiotu realia geograficzne i historyczne suwalskiej ziemi i wierną topografię Suwałk wpleciony został nadprzyrodzony świat słowiańskich demonów i suwalskich legend. Jakby tego było mało, fabuła silnie czerpie z historii Jaćwingów – zawarte w powieści dygresje znakomicie poszerzają naszą wiedzę o tym bałtyckim ludzie. Dygresje, poza walorem stricte poznawczym stają się także elementem konstrukcyjnym fabuły powieści Artura Urbanowicza. Wymagają do czytelnika bardzo uważnej lektury, bowiem objaśniają znaczenie kolejnych fragmentów opowiadanej historii.

Powieść Artura Urbanowicza powinna zainteresować zwłaszcza młodego czytelnika. Wciągająca fabuła, wzbogacana dygresjami, sporo tajemnic, mnożące się coraz to nowe pytania i autentycznie zaskakujące zakończenie czynią ją naprawdę atrakcyjną lekturą. Ponadto świetnie oddany klimat rodzimej fantastyki, wyraziście przedstawieni bohaterowie, całkiem udana pisarska próba psychologicznego uzasadnienia ich wyborów życiowych oraz sposobu postrzegania świata, wiary i wartości wyższych, wreszcie prosty, często wręcz potoczny język odbijający współczesne trendy komunikowania się młodych ludzi - stanowią rzeczywiste walory powieści. Pisarski zamysł wprowadzenia narratora – emocjonalnego przyjaciela, jednego z nas, sprawia, że fabuła powieści może silnie wpłynąć na uczucia młodego czytelnika, przemycając przy tym cenną wiedzę o rodzimych tradycjach oraz pięknie i niesamowitej baśniowości Suwalszczyzny. Książka zmusza więc do myślenia, chwilami prowokuje, a już na pewno zaciekawia, stając się zarazem przyjazną i atrakcyjną lekturą dla młodzieży.

(autorka recenzji jest doktorem nauk humanistycznych ze specjalnością: Literatura XX wieku)


  Marta Zagrajek  (21.01.2016)
Karolina i Tomek wyjeżdżają na krótki urlop, który ma naprawić ich związek. Zjawiskowe krajobrazy Suwalszczyzny mają uatrakcyjnić im prace nad wspólną przyszłością. Przecież to właśnie tam można spotkać najdzikszą przyrodę i zupełnie przypadkowo natrafić na rusałki czy ogniki, które zmylą nam dojście do właściwej trasy. Idealne miejsce na refleksje nad swoim życiem i tym, co dla nas najistotniejsze. Zero zasięgu, zero Internetu, tylko ich dwoje i przyroda. Pytanie czy ta wycieczka scementuje ich związek czy zweryfikuje ich poglądy na wspólne życie razem?

Karolina jest mocno wierzącą dziewczyną, która studiuje psychologię i próbuje wcielać jej metody w życie. Postać Karoliny widzimy z kilku ujęć, łącznie z jej samokrytyką własnej osoby. Wyjazd z Tomkiem to był jej pomysł, który miał zacieśnić ich relację i od początku wszystko idzie w zupełnie przeciwnym kierunku niż zamierzony. Nie dość, że miejsce, w którym będą spać nie jest typowym hotelem, tylko zwykłym domkiem, w którym właśnie umarł jeden domownik(!), to jeszcze jego właścicielka jest idealnie w typie Tomka (duże cycki, kobiece krągłości). Nie ma co! Wymarzone miejsce dla polepszenia stosunków!

Tomkowi nie udało się ukryć jak bardzo podoba mu się nowa znajoma, jednak stara się zachowywać w porządku i nie kusić losu (trzeba przyznać, że dość kiepsko mu wychodzi). Jako matematyk i ateista w jednym nie wierzy w przypadki, a losowe zdarzenia stara się wytłumaczyć w logiczny sposób. Dziwny dom, dziwny domownicy, jeszcze dziwniejsza okolica – zdarza się! Po co się martwić na zapas? Szczerze mówiąc ja już po pierwszych kilku rozdziałach uciekałabym gdzie pieprz rośnie albo i dalej.


Całość recenzji na zukoteka.blox.pl


  Izabela Nestioruk  (26.01.2016)
PRZEDZIWNA - ZASKAKUJĄCA - INTRYGUJĄCA - PRZERAŻAJĄCA

Książka inna niż wszystkie inne dotąd przeze mnie czytane. Thriller, którego akcja rozgrywa się na baśniowych terenach Suwalszczyzny. Musicie ją przeczytać, musicie ją przeżyć, musicie się jej bać.
Są takie miejsca, w których przenigdy nie chcielibyśmy się zgubić, historie, których nie chcielibyśmy przeżyć. I oni - młodzi zakochani, których opowieść mrozi krew w żyłach.

Studenci z Warszawy- Karolina Górska i Tomek Wawrentowicz to para, której kilkuletni związek przeżywa kryzys. Kochają się, ale ostatnio coraz więcej ich dzieli niż łączy. Ona spokojna katoliczka, on nerwowy ateista. Coraz więcej między nimi niedomówień, ustępstw i łez. Wielkanocny wypad na Suwalszczyznę ma pomóc uzdrowić ich związek, zbliżyć do siebie. Chcą nie tylko zwiedzić ciekawe miejsca regionu, ale też spędzić ze sobą jak najwięcej czasu.

Wszystko od samego początku idzie nie tak. Problemy Tomka ze skaczącym cukrem, zabrani po drodze autostopowicze. Na miejscu okazuje się, że właściciele gospodarstwa agroturystycznego, w którym mieli zamieszkać wyjechali. Zamiast w Osinkach nocują w Białodębach, tuż przy dawnym cmentarzu Jaćwingów. Tu w ramach rekompensaty dostają tańszy nocleg. Wydawałoby się super!!! Ale to dopiero początek. Sploty wydarzeń doprowadzają do ekstremalnych, dziwacznych sytuacji, w których STRACH to naprawdę mało oddające emocje słowo.

Dom Prusów wita ich niemiłą sytuacją, nagle umiera dziadek Natalii Jerzy. W domu panuje napięta atmosfera. Już pierwszej nocy okazuje się, że ktoś chodzi po korytarzu, widać tajemnicze cienie... Mało tego... Tomek ulega urokowi młodej właścicielki posesji, nocą wychodzi z nią do lasu, gdzie łączy ich ... cudowny, nieziemski seks. Skruszony chłopak wraca do swojej dziewczyny, dręczą go jednak wyrzuty sumienia. Karolina chciała zachować czystość aż do ślubu, Tomek nie sprostał jej oczekiwaniom. Zdarzały mu się skoki w bok.

Rankiem młodzi wyruszają na zwiedzanie okolicy. Suwalszczyzna kusi starymi zabytkami, jeziorami, mostami. Zamkowa Góra, Sokolniki, Gałęziste... No i ten las... tutaj wyjątkowy, demoniczny. Pełno w nim odgłosów, penetrujących oczu. Wydawałoby się, że żyje, wyciąga ku nim ręce, kieruje ich myślami i czynami. Gubią się, nie potrafią odnaleźć drogi. To coś zagraża ich życiu. I wszędzie ten trupi odór. Czy to tylko wyobraźnia? Czy spacer po lesie może tak zmienić ludzkie życie?
Gniew, bezsilność i frustracja towarzyszą bohaterom książki. Karolina i Tomek znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Czują, że jakiś dziwny steruje ich losem, wszystkim tym co dzieje się dokoła. Nie potrafią tego racjonalnie wytłumaczyć. Jaką rolę w tym wszystkim odgrywają leśnik Zdancewicz, Natalia Prus, Anna Zawadzka i wreszcie Andrzej Rogucki?

"Zamiast "najczystszego obcowania z Bogiem... Mieli spotkanie z totalnym jego przeciwieństwem. Spotkanie z tą piekielną siłą, która bawiła się z nimi jak z dzieci przypalające mrówki skupionym przez lampę światłem słonecznym. Zamiast fajnego czasu w gronie najbliższej rodziny, ciepła, radości, wyciszenia od codzienności, mieli strach, smutek, beznadzieję i bezsilny gniew.
Słowem - nic tego dnia nie było tak, jak powinno."



DEMON - MISTRZ KŁAMSTWA - CUDOWNIE MANIPULUJE - NISZCZY OD ŚRODKA

Jak zakończy się ten koszmar? Dlaczego zamiast uroczystego wielkanocnego śniadania mieli tę tajemniczą historię? Gdzie jest Bóg, w którego tak bardzo wierzy Karolina? Dlaczego nie obroni ich przed nadchodzącym złem? Komu zależy na życiu tych dwojga?
Książka jest tak pełna realizmu, że nie sposób się od niej oderwać. Autor potrafi oddać perfekcyjnie atmosferę grozy, tajemniczości. Trzymająca w napięciu akcja, emocjonujące opisy, demoniczność. Przyznam, że czasami miałam gęsią skórkę. I ten przedziwny czarny humor. To sprawia, że ją się po prostu chłonie.

Nie mogę nie wspomnieć o przepięknych opisach Suwalszczyzny, jej walorach turystycznych, zabytkach, wierzeniach. Do tego jeszcze nasze swojskie klimaty: sceny pijaństwa i niedoleczonego kaca, typowe polskie wulgaryzmy, zewsząd bijący erotyzm. I wiele pytań o to, co w życiu ważne, a może nawet najważniejsze: czym jest wiara, ile jest w stanie człowiek poświęcić dla miłości, czy można uciec przeznaczeniu?

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niebanalny pomysł, zaskakujące zakończenie, pytania oczekujące odpowiedzi. Autor naprawdę zasłużył na szczere słowa uznania. Mam nadzieję, że zechcecie poznać historię, której nie chcielibyście przeżyć. Odważycie się odbyć podróż po Suwalszczyźnie, która was nie tylko zaintryguje, ale przerazi do szpiku kości.

ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com


  Kasia Pinkowicz  (27.01.2016)
Młoda para, Karolina i Tomek, wybiera się na Suwalszczyznę, by podreperować swój nie do końca idealny już związek. W wyniku pomyłki osób, u których mieli się zatrzymać, trafiają do wsi Białodęby, w gościnne progi młodej i niezwykle powabnej Natalii. Ich gospodarze - na czele z urokliwą dziewczyną- na pierwszy rzut oka wydają się całkiem normalni. Do czasu...

Nie wierz w nic, co usłyszysz.


Książka, o której całkiem sporo słyszałam. Często natykałam się na jej okładkę, aż wreszcie postanowiłam po nią sięgnąć. Jak myślicie, czy pozytywne recenzje ujawniały całą prawdę?
W związku Karoliny i Tomka nie dzieje się najlepiej- on jest zbyt władczy, często wpada w złość, ona- zbyt dobra, uczynna, łatwo mu wybacza. Podróż "w nieznane" ma być świetnym pomysłem na naprawienie tego, co ich łączy. W wyniku wielu niespodzianek trafiają do Białodębów, gdzie zatrzymują się u Natalii. Z dnia na dzień sytuacja panująca we wsi wydaje im się coraz dziwniejsza, a mieszkający tam ludzie... cóż, mają o wiele więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać.

Gałęziste to książka niezwykle klimatyczna, pełna mroku, tajemnic i stworzeń nie z tego świata. Podczas czytania łatwo przeniosłam się w leśne tereny, błądząc wraz z bohaterami. Niejednokrotnie irytowałam się na Tomka, starając się naprowadzić go na właściwy trop (jak to zazwyczaj robię np. podczas oglądania horrorów- wtedy słychać tylko "nie idź tam!"). Historia, jaką zaprezentował nam pan Urbańczyk wciąga do tego stopnia, że do ostatniej strony nie chce się (a wręcz nie może) wypuścić z ręki tomiszcza. Tylko ona zaprzątała moje myśli dopóki jej nie skończyłam, a i długo po tym rozmyślałam nad zakończeniem.

Bo zakończenie, moi Drodzy, to majstersztyk. Autor tak to zapętlił, tak skrzętnie ukrył pewne fakty, które wyszły na jaw dopiero pod koniec, że byłam pewna- happy end na sto procent, nie ma innej opcji. Cóż... ktoś na pewno był szczęśliwy, ale nie była to Karolina. Tak więc finisz historii to istna wisienka na torcie.

Opowiedziałam Wam już o emocjach związanych z zakończeniem, a muszę dodać coś jeszcze odnośnie całości- przez te ponad czterysta stron zastanawiałam się, jak wiele jest w pewnych wydarzeniach złej magii, a ile w tym zwykłej działalności człowieka?

Historia intryguje nie tylko ze względu na wątek paranormalny, lecz również na część typowo obyczajową. Ciekawiło mnie, czy dwójka bohaterów dojdzie ostatecznie do porozumienia, czy rozstaną się w złości.

Podsumowując, Gałęziste to książka dla każdego, kto rozczytuje się w paranormalnych thrillerach. Obiecuję, żadnych wampirów, wilkołaków i innych zmiennokształtnych- tylko las, zapomniani bogowie i... magia Suwalszczyzny. Warto!


  Agata Nalborska  (31.01.2016)
Są trzy rzeczy, które w wydawnictwie Novae Res mi nie pasują. Pierwsza, to fakt, że publikuje praktycznie same debiuty. Druga, to możliwość czytania tylko polskich książek, a trzecia... I tak nie mogę się oprzeć.

Jeśli ta książka nie przysporzy większej sławy wydawnictwu i autorowi, to już żadna inna tego nie zrobi.

Uwielbiam horrory, ale moje doświadczenie jest trochę zawężone. King, Masterton, Koontz i... nikt inny. Może dlatego ''Gałęziste'' tak mnie zaskoczyło? Szczerze? Sama nie wiem. Wiem tylko, że nie żałuję ani minuty z tą książką. Żal mi tylko tego, że tak mało tych minut było.

Wszystko zaczyna się trochę jak zwykła obyczajówka. Dwójka skłóconych młodych ludzi wyjeżdża na Suwalszczyznę. Jeśli czegoś w książkach nie lubię, to właśnie tych polskich klimatów i miejscowości. Po wielu wpadkach, kłótniach i problemach docierają do Osinek, gdzie powinien mieścić się ich domek wypoczynkowy, ale... Właścicieli nie ma. Jest za to polana z kilkoma drewnianymi domkami. Białodęby - ''miejsce ich przeznaczenia''.

Dualizm. Jedno słowo, które opisuje głównych bohaterów. Ateista i zatwardziała katoliczka. Egoistyczny i silny mężczyzna, a także drobna, sympatyczna dziewczyna. On rosły, ale chory na cukrzycę. Ona drobna, ale chora z miłości. Potrzebują czasu na dotarcie się, ale Białodęby nie śpią. Czuwają.

Owszem, jest tu kilka potknięć. Migoczące światła i trupy. Koszmary i przewidywalne sytuacje, ale... Całość zwala z nóg. Myślisz, że zjawiska paranormalne zostały wyjaśnione? To nie to. Myślisz, że świat naprawdę zwariował? To nie to. Myślisz, że wszystko jest zabawą? To nie to. Myślisz, że wszystko jest na poważnie? To nie to.

Ta książka to ogromne zaskoczenie i przełom w polskiej beletrystyce. Novae Res może być dumne. Artur Urbanowicz... Cóż, proszę przyjąć moje ukłony.


  Bookendorfina Izabela Pycio  (22.02.2016)
"To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem."

Bardzo dobry thriller, osadzony w klimacie pięknych miejsc Suwalszczyzny, umiejętnie nawiązujący do miejscowych legend, baśni, wierzeń i demonów. Świetnie się go czyta, napięcie budowane jest z dużą smykałką, lekkim piórem i zrozumieniem czytelniczych potrzeb. Zajmująco skonstruowana intryga. Nie brakuje wyczucia uruchamiania wyobraźni czytelnika, przykuwania jego uwagi, przewrotnego sugerowania prawdopodobnego przebiegu wypadków. Po spokojniejszych wydarzeniach, wprowadzone zostają nagłe przyspieszenia i gwałtowne zwroty akcji. Autorowi sprawnie udało się osiągnąć efekt zmysłowego przenikania się dwóch światów, realnego i nierzeczywistego. Mocno zaskakujące i nieprzewidywalne zakończenie, doskonale wpasowuje się w kontekst opowiadanej historii. Bardzo udany debiut.

Ciekawe i pogłębione portrety głównych bohaterów, młodej pary warszawiaków, dla których wycieczka jest okazją do naprawienia relacji i odświeżenia związku. Animozje między Karoliną i Tomkiem, zaczynają być coraz bardziej widoczne, często się kłócą, ranią słowami i wzajemnie oskarżają o niepowodzenia. Wydaje się, że wspólny wyjazd w ich przypadku nie jest chyba najlepszym, i jak się okazuje, najszczęśliwszym pomysłem. Postaci bardzo wiarygodne, z całkowicie odmiennym spojrzeniem na świat i poglądami odnośnie wiary, z mieszanką wad i zalet, które ubarwiają ich charaktery i mają znaczący wpływ na przebieg wydarzeń. Ona studentka psychologii, katoliczka, chętnie niosąca pomoc innym. On przyszły matematyk, ateista i skoncentrowany na sobie. Mieszkańcy wioski i jej okolic wnoszą wiele ciekawego swoimi dobrze zarysowanymi profilami i niezwykle tajemniczą przeszłością. Już od początku powieści zaczyna się nakręcać spirala obaw i niepewności, która towarzyszy czytelnikowi podczas pojawiania się drugoplanowych osób.

Z wielkim zaangażowaniem śledzimy ciekawe losy bohaterów, momentami chaotyczne i desperackie działania, niebezpieczną walkę z niezidentyfikowanymi nadprzyrodzonymi mocami. Towarzyszy nam przy tym prawdziwy dreszczyk emocji, a przygody Karoliny i Tomka nasycone są mocnymi i nieoczekiwanymi akcentami. W miarę rozwijania się opowieści zwielokrotniają się dziwaczne i irracjonalne wydarzenia, a w konsekwencji pojawia się u młodych ludzi coraz większe zadziwienie, zaniepokojenie, obawa, lęk, strach i przerażenie. Autor z łatwością wciąga nas w intrygującą grę psychologiczną, sukcesywnie i niemal niepostrzeżenie zostajemy coraz bardziej wchłonięci przez ciemny i złowrogi las, z którego prawie niemożliwym jest się wydostać, udaje się to tylko nielicznym, ale czy na pewno? Jak bardzo wyobrażenie studentów o świecie różni się od tego, czego są świadkami i uczestnikami? Z czym przychodzi zmierzyć się bohaterom? Kto i co czyha na ich życie? Czy uda im się wyjść obronną ręką z tego koszmaru?

bookendorfina.blogspot.com


  Monika Halman  (23.02.2017)
"Gałęziste" to debiutancki thriller Artura Urbanowicza. Akcja toczy się na Suwalszczyźnie, na terenach niezwykle malowniczych i nieco tajemniczych. Karolina i Tomek właśnie to miejsce obrali za cel kilkudniowej wycieczki. Dziewczyna uważa ten wypad za idealną okazję do naprawienia relacji z partnerem. Inaczej postrzega to chłopak - dla niego jest to przede wszystkim ucieczka przed rodzinnym spotkaniem. Nie tylko to różni tych dwoje młodych ludzi. Przede wszystkim mają odmienne charaktery i spojrzenie na świat. Para nieustannie wdaje się w kłótnie i ostre dyskusje. Bohaterowie często nawzajem się ranią i obwiniają o niepowodzenia. To, co czeka ich podczas pobytu we wsi Białodęby, całkowicie odmieni ich myślenie i wzajemne relacje. Bohaterowie powoli zaczną dostrzegać, że dzieją się tam rzeczy niezwyczajne. A otaczający to miejsce las skrywa różne mroczne tajemnice.

Muszę przyznać, że autor bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczył! Nie wiem, czy kiedykolwiek spodziewałam się czegoś tak dobrego po debiucie literackim. Ta książka uruchomiła wszystkie istniejące mechanizmy mojej wyobraźni. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie opisy przyrody i okolicznych miejscowości, bardzo zmysłowe i wciągające. Czytając Gałęziste czułam zapach leśnej ściółki i powiew wiatru, słyszałam trzask gałęzi i szum drzew. Kolejnym plusem jest umiejętnie stopniowane napięcie. Autor zwalniał tempo akcji, by za chwilę ponownie przyspieszyć i robił to naprawdę z dużą gracją. Zdecydowanie pomagały w tym różne odniesienia do miejscowych legend, wierzeń i demonów. Dreszczyk emocji towarzyszył mi niemal od samego początku aż do ostatniej strony. Dodatkowo w trakcie lektury odniosłam wrażenie, że Artur Urbanowicz prowadzi ze mną psychologiczną grę. Podsuwa mi pomysły na rozwój dalszych wydarzeń, a za chwilę śmieje się z mojej naiwności. Ta przewrotność działała na mnie dwojako. Z jednej strony miałam ochotę udusić autora gołymi rękami, a z drugiej - nie byłam w stanie przerwać czytania!

Ta historia budziła u mnie całą gamę uczuć. Przeżycia bohaterów zostały opisane niezwykle wiarygodnie. Śmiałam się z zabawnych rozmów prowadzonych przez bohaterów, razem z nimi odczuwałam smutek, złość, niepokój, przerażenie i paniczny strach. Miałam wrażenie, że jestem tam razem z nimi, doświadczam tych wszystkich dziwnych zdarzeń, złudzeń i niewytłumaczalnych zjawisk. Karolina i Tomek to bohaterowie z krwi i kości - mają wady i zalety, za które można ich polubić lub też nie. Para, jakich mijam wiele każdego dnia. A jednak ich przeżycia są niezwykłe, wręcz irracjonalne! I napędziły mi takiego stracha, że nie wyobrażam sobie wejść do lasu przez najbliższy miesiąc...

Uważam, że "Gałęziste" to debiutancki majstersztyk. Autorowi nie można wiele zarzucić. Mógłby popracować nad długością niektórych zdań (tych wielokrotnie, wielokrotnie złożonych). Były momenty, gdy pochłaniałam tekst na jednym wdechu i nagle następowała pauza. Rozbudowane frazy zmuszały mnie do ich ponownego prześledzenia, bo czułam, że coś mi umknęło. Niemniej, thriller jest naprawdę fantastyczny i warto poświęcić na niego swój czas. Ja cały czas czuję się oszołomiona i jednocześnie zbita z tropu po nieoczekiwanym zakończeniu tej historii. Gorąco polecam!

Cała recenzja na: www.halmanowa.pl


  Aleksandra Szałek  (21.03.2017)
Jest takie miejsce, w którym pod żadnym pozorem nie chciałbyś się znaleźć. Gdzieś tam znajduje się las, który ustala swoje własne zasady i nikomu nie okazuje litości. Kto raz tam wejdzie, już nigdy nie będzie w stanie odnaleźć drogi powrotnej. Miejsce to jest prawdziwym uosobieniem zła, które bez żadnych skrupułów mami swoją ofiarę oraz sprawia, że całkowicie traci ona wszystkie swoje zmysły. Tutaj cienka granica pomiędzy rzeczywistością, a jawą całkowicie zanika i już nie wiadomo, co tak naprawdę jest prawdą, a co tylko stworzoną przez to miejsce iluzją. Jedno jest pewne – jeśli choć raz wkroczysz do tego lasu, to już przenigdy nie uciekniesz przed jego gniewem… Czy odważysz się wkroczyć do tego świata?

"To miejsce to gniew. Gniew jest tym miejscem."

Tomek oraz Karolina przyjeżdżają do Białodębów – małej wsi na Suwalszczyźnie, by naprawić swój związek oraz odetchnąć od codziennych trosk. Wydawałoby się, że możliwość spędzenia kilku dni na łonie natury będzie idealną okazją na przemyślenie kilku spraw oraz krótki odpoczynek. Nic bardziej mylnego. Młodzi studenci już na samym początku wyprawy napotykają na swojej drodze same trudności, jednak pomimo wszystkiego udaje im się w końcu dotrzeć do małego pensjonatu położonego tuż obok cmentarza. Miejsce to jest jednak zupełnie inne niż wszystkie i z niewiadomych powodów napawa ono Tomka oraz Karolinę ogromnym niepokojem. Zaraz po ich przyjeździe zaczyna dochodzić do niezwykle podejrzanych incydentów, których w żaden sposób nie da się logicznie wytłumaczyć…

„Pozwalał jej tylko wegetować. Jak roślina, jeszcze jedno drzewo o pniu w kształcie człowieka. Wegetować i… się bać.”

Od chwili przybycia do Białodębów Karolinę zaczynają dręczyć przerażające wizje oraz koszmary związane z tym miejscem i dziewczyna bardzo szybko przekonuje się, że dzieje tutaj coś bardzo złego. W chwili wkroczenia do lasu młodzi studenci zostają poddani niezwykle trudnym próbom, która okażą się prawdziwym testem ich odwagi oraz siły walki. To właśnie tutaj oboje będą musieli zmierzyć się ze swoimi najbardziej skrywanymi lękami oraz odnaleźć wyjście z tego przerażającego miejsca, które pod żadnym pozorem nie zamierza pozwolić im uciec. Żadne z nich nie ma pojęcia z jaką siłą tak naprawdę przyszło im się mierzyć oraz jak wiele będą musieli poświęcić, by odnaleźć drogę powrotną...

„Jeszcze się zdziwisz. Zdziwisz się, co jeszcze tutaj zobaczysz i co przeżyjesz. Zdziwisz się, jaka jest tego inwencja. Odwoła się do twoich najgłębszych, najbardziej zakorzenionych lęków, o których nawet nie miałeś pojęcia i przed którymi nie masz żadnych szans się obronić.”

Opis tej książki wydał mi się niezwykle intrygujący i zaraz po jego przeczytaniu nabrałam ogromnej ochoty, by jak najszybciej zapoznać się z tą historią. To, co Artur Urbanowicz zaserwował swoim czytelnikom całkowicie przerosło jednak wszelkie moje oczekiwania. Największą zaletą tej książki jest pełen grozy oraz tajemniczy klimat, który już od pierwszych stron wywołuje poczucie zagrożenia oraz lekkiego niepokoju. Cała historia trzyma czytelnika w niepewności aż do samego końca i muszę przyznać, że naprawdę nie mogłam oderwać się od tej książki choćby na chwilę. Artur Urbanowicz zabiera nas w niezwykłą podróż do zupełnie innego, chwilami przerażającego świata, w którym odróżnienie rzeczywistości od iluzji może okazać się niewykonalne…

Nie mogę nie wspomnieć również o pięknych opisach Suwalszczyzny, które bardzo dobrze uzupełniają całą historię oraz czynią ją jeszcze bardziej ciekawą. „Gałęziste” to książka, która niejednokrotnie wywoła u Was gęsią skórkę oraz napełni dużą dawką niepokoju, a czasami nawet lęku. Stworzona przez autora opowieść pod każdym względem wyróżnia się spośród pozycji, które do tej pory przeczytałam i z całą pewnością przez długi czas nie będę w stanie o niej zapomnieć. Jeśli szukacie książki, która przyprawi Was o szybsze bicie serca oraz zauroczy niezapomnianymi opisami natury, to bardzo gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Gałęziste”. Na pewno się nie zawiedziecie!


  Jolanta Bugała-Urbańska  (18.12.2018)
Czy istnieje tylko to, co możemy dotknąć, zobaczyć, czy udowodnić naukowo? Każdy z nas instynktownie dąży do racjonalnego wyjaśnienia wydarzeń, które zdają się mistyczne, czy paranormalne. A jeżeli nie da się ich wytłumaczyć? Czy dopuściłbyś inną możliwość? Czy byłbyś skłonny uwierzyć?

Klimatyczne krajobrazy Suwalszczyzny okazują się nie tylko cudownym miejscem do odpoczynku na łonie natury, ale również tajemniczym i mrocznym, o czym przekonują się Karolina i Tomek. Para młodych ludzi, których zaczyna więcej dzielić, niż łączyć, przyjeżdża na Wielkanoc do małej miejscowości Białodęby, by podjąć próbę poprawy wzajemnych stosunków. Doskwiera im rutyna, zaczyna się wzajemne obwinianie i wyrzucanie braku zaangażowania. Różnice chociażby w poglądach religijnych, które wcześniej były akceptowalne, urastają do rozmiaru problemów.

Młodzi ludzie realizują aktywny plan zwiedzania urokliwych miejsc regionu, jednak co rusz przydarzają im się dziwne i niewytłumaczalne sytuacje. Początkowo ukrywają je przed sobą nawzajem, próbując je tłumaczyć, lub obawiając się ośmieszenia. Z czasem otaczająca ich aura tajemniczości i dziwnych zjawisk zaczyna się zacieśniać wywołując wręcz paniczny strach. Czy stare legendy są nadal żywe i doświadczają właśnie tego ukrytego w nich ziarnka prawdy? Czy może natura dopomina się należnego jej szacunku i strzeże lasu przed intruzami? W każdym razie objawiają się moce, których istnienia się nie spodziewali w małej suwalskiej wsi.

W książce znajdziemy opisy wielu ciekawych miejsc tego regionu, widzianych oczyma bohaterów. Jest to swoisty przewodnik po okolicy wpleciony w bieżące, często mrożące krew w żyłach, wydarzenia. Poznajemy mroczne legendy zamieszkujących te tereny Jaćwingów, lokalne baśnie i ludowe wierzenia. W połączeniu z tym, co spotyka bohaterów oraz realistycznymi opisami ciemnych okolicznych lasów, budują niesamowity klimat, w którym nietrudno o dreszcz strachu i oczy szeroko otwarte z przerażenia.

Autor umiejętnie buduje napięcie, angażując i wprawiając czytelnika w stan oczekiwania, który zmusza do pochłaniania kolejnych i kolejnych stron. Pomysł na zakończenie zaskakuje i znakomicie oddaje klimat całej historii, która momentami jest wręcz irracjonalna. Gorąco polecam wszystkim lubiącym wniknąć w klimat grozy i poczuć to specyficzne mrowienie na karku, ten pierwotny lęk przed tym co nieznane i niewytłumaczalne.


  Kraina Książką Zwana  (17.09.2016)
Thrillery to książki, które jakiś czas temu zyskały moją sympatię. Potrafią trzymać w napięciu, wywoływać wielkie emocje, chwile uśmiechu, zwątpienia, słone łzy oraz targać nerwy czytelnika. Najczęściej książki z tego gatunku, które stoją na mojej półce i nad którymi się zachwycałam, pochodzą z rąk zagranicznych autorów. Cieszy mnie to, że moi rodacy coraz częściej piszą i to dobrze piszą, a kolejne debiuty stają się coraz ciekawsze. Dziś pragnę podzielić się z Wami moją opinią na temat thrillera polskiego autora, debiutanta, który na dodatek swoją fabułę osadził w Polsce. Czy to go nie zgubiło?

Artur Urbanowicz, kto to taki? Matematyk, informatyk i wykładowca na Uniwersytecie Gdańskim. Swoją pierwszą powieść napisał w wieku 14 lat. Od dziecka uzależniony od pisania, wymyślania różnych historii i zafascynowany gatunkiem horroru pod każdą jego postacią. Wychodzi z założenia, że literatura ma pełnić funkcję przede wszystkim rozrywkową, więc w swoich tekstach stawia na lekkość, bawienie czytelnika, manipulowanie nim i obowiązkowe zaskoczenie na końcu. Chorobliwy perfekcjonista. Jego kolejna książka ma się ukazać pod koniec 2016 roku. [opis autorski]

Akcja powieści rozgrywa się na Suwalszczyźnie. Karolina i Tomek, młodzi i ambitni po studiach postanawiają zatroszczyć się o swój związek. Wyruszają w odludne miejsce i tak trafiają do wsi Białodęby, a dokładnie do pensjonatu znajdującego się tuż obok cmentarza. Nie mija dużo czasu, a zaczynamy być świadkami dziwnych incydentów. Zwidów, tajemnic, snów... Zaczyna się robić coraz bardziej tajemniczo, mrocznie i strasznie...

Lubicie czytać debiuty? Często spotykam się z opinią, że ludzie nie lubią sięgać po debiuty, ponieważ nie wiedzą czego się spodziewać po autorze. Cóż, coś w tym jest. Ja jednak mam na odwrót. Lubię poznawać debiutanckie powieści, dzięki którym od początku mogę wyrabiać sobie zdanie o autorze i jego twórczości. Wiedzieć jak się rozwija i zmienia z każdym kolejnym dziełem. Tym razem szansę dałam Arturowi Urbanowiczowi i wiecie co? To była kolejna dobra decyzja. Gdybym nie wiedziała, nie powiedziałabym, że to pierwsza wydana książka autora. Spisał się naprawdę dobrze.

Czego oczekuję po thrillerze, sensacji? Może nie zupełnie nowej, oryginalnej fabuły, bo wiem, że o taką bardzo ciężko. Wymagam jednak odpowiedniego napięcia, porządnych emocji i choć odrobiny dreszczu, który pozostawi przez chwilę gęsią skórkę na moich rękach.To wszystko udało się autorowi. Po niezwykle intrygującym opisie zabrałam się za lekturę. Od samego początku odczułam dobrze poprowadzone tempo i rosnące z każdą chwilą napięcie. Cieszę się, że w miejscu, w którym aktualnie przebywam nie ma żadnych lasów (zazwyczaj ubolewam nad tym faktem), ale dziś jest inaczej. Kocham lasy, jednak po skończonej opowieści po prostu bałabym się tam wejść! Pisarzowi udało się również pobudzić moje emocje. Nie wbiły mnie one w fotel, jednak były bardzo przyjemne, podobnie jak dobrze poprowadzony wątek obyczajowy. Ta książka nie jest mocnym horrorem (których nie lubię!), a połączeniem thrillera z powieścią obyczajową i elementami paranormalnymi, które tutaj mnie zaskoczyły. `

Karolina i Tomek to świetnie wykreowana para bohaterów. On niecierpliwy i szybko się denerwujący, a ona miła, uczynna i spokojna. Idealnie się uzupełniają i przyciągają sympatię czytelników. Skrajne charaktery jednak nie ułatwiają im znalezienia klucza do szczęścia i furtki, za którą kryje się idealna (dla nich) przyszłość.

To, co najbardziej mnie zauroczyło to opisy Suwalszczyzny. Nigdy tam nie byłam i chętnie kiedyś odwiedzę jej okolice. Sposób jednak, w jaki autor opisał bardzo dobrze sobie znane miejsce jest wyjątkowy i magiczny. Uważam, że wielu autorów powinno brać z niego przykład - osadzać fabułę swojej powieści w miejscu, które się bardzo dobrze zna, dzięki czemu można oddać jego głębię, magię i sprawić, że czytelnik bez problemów przeniesie się w najdalsze zakamarki świata.

Gałęziste to debiut, który stawia wysoko podniesioną poprzeczkę autorowi na jego twórczej ścieżce. To powieść, która trzyma w napięciu od początku, niemal do samego końca, przenosi czytelnika do wspaniałego miejsca i porusza emocje. Przy tej książce nie sposób się nudzić. I... uważajcie na lasy! Polecam.

http://krainaksiazkazwana.blogspot.com


  odSłońKulturę BP  (10.02.2017)
Książkę gorąco polecam. Oczywiście znalazłam pewne niedociągnięcia, ale oklaski dla autora, który prezentuje ciekawy sposób prowadzenia fabuły. Lektura momentami nuży, wielowątkowość i liczne retrospekcje mogły w wielu miejscach zostać pomięte, ale każdy z tych elementów jest niewielkim fragmentem układanki i zbliża nas do zakończenia historii. Sam sposób opowiedzenia historii Karoliny i Tomka nie jest odkrywczy – mamy mitologię i legendy, dom w głębi lasu, posępnych mieszkańców wioski i tajemnicę, którą musimy doprowadzić do końca. Artur Urbanowicz zasługuje jednak na uznanie. Muszę przyznać, że "Gałęziste" to jeden z lepszych debiutów, które miałam w swoich rękach. Skusicie się na tę powieść?

Więcej na www.odslonkulture.pl


  VeryLittle BookNerd  (6.05.2018)
Przede wszystkim zadajcie sobie pytanie, czy jesteście gotowi na tę książkę. Po lekturze „Gałęzistych” mogę z ręką na sercu powiedzieć, że jako straszny cykor nie raz podczas czytania miałam ciarki na plecach.

W książce śledzimy losy dwójki studentów, Karoliny i Tomka. Są oni parą już jakiś czas, ale ostatnio przestało im się układać. Wielkanocny wyjazd we dwoje w piękne okolice Suwałk ma pomóc im nieco podreperować relacje. W ten sposób trafiają do małej wsi Białodęby położonej w głębi lasu. Lasu, który skrywa wiele tajemnic i niebezpieczeństw, o czym bohaterowie stopniowo przekonują się na własnej skórze…

Jeśli chodzi o bohaterów, bardzo mi się podobało to, że zostali oni przedstawieni niezwykle realistycznie: żadnego wyidealizowania, mocno widoczne wady każdego z nich, naturalny język zawierający też nieco wulgaryzmów (co niektórym może odrobinę przeszkadzać)…

Pomieszanie rzeczywistości i zjawisk paranormalnych wyszło autorowi naprawdę dobrze. Czasami ciężko było odróżnić jedno od drugiego, co tylko potęgowało klimat grozy. „Gałęziste” to też jedna z tych książek, które mają fenomenalne zakończenie: nieprzewidywalne, zaskakujące i zapadające w pamięć.

Generalnie książka mi się podobała, fabuła wciągnęła, a bohaterowie mniej lub bardziej zdobyli moją sympatię. No i co najważniejsze, poczułam ten mroczny, groźny, przerażający klimat. Podobała mi się i będę ją na pewno dobrze wspominać :)


Na nieco bardziej szczegółową opinię zapraszam tutaj: http://mala-czytelniczka.blogspot.com/2018/05/gaeziste-artur-urbanowicz.html :)

Dodaj własną recenzję