Błękitne koperty
Cena: 37,99 zł 32,29 zł
Wysyłamy w 1-3 dni roboczych
Książki dostarcza firma DPD
Czas oczekiwania na paczkę
Książki dostarcza firma DPD
Czas oczekiwania na paczkę
Opis i recenzje
Komu ufasz bardziej: własnemu umysłowi czy swoim bliskim?
Co roku, w dniu swoich urodzin, Łucja otrzymuje tajemnicze listy. Zawsze wyglądają podobnie – mają błękitną kopertę, złote zdobienia i tego samego nadawcę. Anonimową przyjaciółkę, która zdaje się wiedzieć o życiu kobiety więcej, niż ona sama, a do tego opisuje rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły.
Przez lata Łucja trzyma tę korespondencję w sekrecie, ale w końcu dzieli się tajemnicą ze swoim narzeczonym, Przemkiem. Właśnie wtedy wszystko zaczyna się psuć.
Pudło z kopertami nieoczekiwanie znika, a ukochany informuje ją, że… nigdy tak naprawdę nie istniało. Łucję nękają niepokojące halucynacje, przez co zaczyna wątpić, czy to, czego przez lata doświadczała, wydarzyło się naprawdę. Tylko terapia może pomóc jej znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania.
Czy błękitne koperty były jedynie wytworem jej wyobraźni?
A może… komuś bardzo zależy, by uwierzyła, że traci rozum?
Co roku, w dniu swoich urodzin, Łucja otrzymuje tajemnicze listy. Zawsze wyglądają podobnie – mają błękitną kopertę, złote zdobienia i tego samego nadawcę. Anonimową przyjaciółkę, która zdaje się wiedzieć o życiu kobiety więcej, niż ona sama, a do tego opisuje rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły.
Przez lata Łucja trzyma tę korespondencję w sekrecie, ale w końcu dzieli się tajemnicą ze swoim narzeczonym, Przemkiem. Właśnie wtedy wszystko zaczyna się psuć.
Pudło z kopertami nieoczekiwanie znika, a ukochany informuje ją, że… nigdy tak naprawdę nie istniało. Łucję nękają niepokojące halucynacje, przez co zaczyna wątpić, czy to, czego przez lata doświadczała, wydarzyło się naprawdę. Tylko terapia może pomóc jej znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania.
Czy błękitne koperty były jedynie wytworem jej wyobraźni?
A może… komuś bardzo zależy, by uwierzyła, że traci rozum?
Szczegóły
- Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
- Wydawca: Novae Res, 2026
- Format: 130x210
- Wydanie: Pierwsze
- Liczba stron: 286
- ISBN: 978-83-8423-448-8
Recenzje czytelników
| Średnia ocena: | z 3 recenzji. | Dodaj własną recenzję |
| Mirosława Dudko | (25.05.2026) |
Bohaterką jest dwudziestoośmioletnia Łucja, kobieta, która pozornie ma wszystko, by czuć się szczęśliwą. Ma uporządkowane życie: jest młoda, zdrowa, ukończyła studia graficzne i pracuje w renomowanym wydawnictwie, gdzie tworzy ilustracje do książek dla dzieci. Mieszka z narzeczonym, którego kocha z wzajemnością. Nie mają problemów finansowych. A jednak poznajemy ją w momencie, gdy siedzi w gabinecie psychoterapeutycznym. A jednak zdiagnozowano u niej zaburzenia lękowe z napadami paniki. Od roku przyjmuje leki przeciwdepresyjne, lecz nie widać żadnej poprawy. Łucja zmaga się z wewnętrznymi problemami: często czuje się źle, doświadcza nieuzasadnionego lęku, budzi się zmęczona, nie czuje się bezpieczna ani w tłumie, ani samotnie w domu. Pojawiają się też halucynacje — ma wrażenie, że dzieją się rzeczy, które nie mają miejsca. Objawy te skutecznie odbierają jej spokój i możliwość normalnego funkcjonowania.
Główna akcja rozgrywa się w roku 2025, ale co pewien czas cofamy się w przeszłość, by poznać epizody związane z tajemniczymi listami – zawsze w błękitnej kopercie, które Łucja otrzymuje odkąd skończyła dwanaście laty. Każdy list zaczyna się od słów „Droga Lucy!”, co początkowo wzbudza zdziwienie zarówno dziewczynki, jak i nasze, bo przecież bohaterka ma na imię Łucja. Każdy list podpisany jest „Przyjaciółka” i wydaje się, że pisząca osoba wie o adresatce wszystko, nawet to, co wydarzy się w ciągu najbliższego roku.
„Błękitne koperty” to druga samodzielna książka tej pisarki, po tym jak zadebiutowała powieścią „Toskański ślub”, który sygnowała tylko swoim nazwiskiem, już bez współudziału pani Jolanty Kosowskiej. Okazało się, że świetnie sobie radzi w tworzeniu fascynujących historii i podobnie jest z jej najnowszą opowieścią.
Pani Marta Jednachowska ma styl skłaniający do czytania, gdyż opowiada historię lekko, płynnie, wciągający oraz spójny styl i ciekawy pomysł na fabułę. Pomysł jest oryginalny z zaskakującymi zwrotami akcji i ważnymi zagadnieniami wziętymi z życia. Akcja biegnie dosyć wartko, nie ma nudnych opisów, bo nawet wewnętrzne dylematy bohaterki wzbudzają emocje. Wątek listów przepowiedniami i wskazówkami nadaje całości nieco tajemniczości i wzbudza ciekawość i jest istotnym elementem powieści.
Autorka w interesujący sposób kreśli portret bohaterki, odsłaniając jej problemy, relacje rodzinne, związek z narzeczonym oraz sposób, w jaki postrzega własne życie. Konstrukcja fabuły opiera się na sesjach terapeutycznych, podczas których bohaterka, mówiąc w pierwszej osobie, stopniowo ujawnia swoją historię. Zamiast rozbudowanych opisów, informacje o bohaterce pojawiają się naturalnie w dialogach z terapeutką. Wychodzą przy tym różne kwestie i problemy, w tym zagadnienie toksycznej relacji, w której ofiara nie dostrzega zagrożenia dla własnej wolności. Bardzo trafnie autorka ukazuje sposób myślenia osoby uwikłanej w związek z partnerem o narcystycznych cechach, jej zachowania, postawy oraz to, jak długo po zerwaniu w umyśle pozostają utrwalone schematy.
Istotnym elementem fabuły jest także wątek listów z przepowiedniami, które nadają historii tajemniczości i wzbudzają ciekawość. Zawarte w nich wskazówki i mądrości podkreślają, że niezależnie od tego, czy ktoś próbuje przewidzieć naszą przyszłość, ostateczne decyzje zawsze należą do nas. Bohaterka początkowo traktuje listy jako ograniczenie swojej woli, choć w rzeczywistości są one jedynie radami – w przeciwieństwie do działań Przemka, który faktycznie tę wolę tłamsi. Z czasem bohaterka zaczyna dostrzegać manipulacje narzeczonego, a odkrycie drugiego dna relacji z Przemkiem okazuje się szczególnie zaskakujące.
Historia pochłonęła mnie od początku swoją wciągającą, pełną wydarzeń fabułę, ale też skłaniającą do przemyśleń. W listach bowiem zawartych jest wiele mądrych słów i wskazówek, które dla Łucji stanowiły rodzaj wskazówek i dobrych rad, które ona nie raz traktuje jak ograniczenie jej woli. Ciekawe, że widzi to w listach, a nie dostrzega manipulacji i ograniczeń ze strony otaczających ją osób.
"Błękitne koperty" to opowieść o tym, jak można odzyskać kontrolę nad sobą. Autorka stworzyła historię, która ciekawi nie tylko zagadką błękitnych listów. Opisała też trudne relacje i pokazuje, jakie mogą być skutki złych decyzji i manipulacji. Pisze łatwo i prosto, przez co można zanurzyć się w jej słowa i śledzić emocje bohaterki.
Muszę przyznać, że z dużą ciekawością podążałam ku końcowi, szczególnie chcąc poznać wyjaśnienie tajemnicy listów. W pierwszej chwili zakończenie wydało mi się dziwne, wręcz bezsensowne — jakby niczego nie wyjaśniało, jakby było mało przekonujące. Spodziewałam się logicznego, klarownego rozwiązania. Jednak po głębszym zastanowieniu i analizie tego, o czym opowiada autorka, sens listów stał się dla mnie jasny. Razem z bohaterką odkrywamy prawdę o tym co jest dla nas ważne.
Nikt nie kocha nas tak, jak my sami, bo najważniejszą osobą zawsze w naszym życiu jesteśmy my sami. Łucja uświadamia sobie, że razem z nią, w każdej sytuacji była ktoś, kto kochał ją najbardziej bez względu na wszystko. Jest nią ona sama, zawsze wierna sobie. Nie jest to powiedziane wprost, a jednocześnie stanowi najważniejszą odpowiedź, jaką niesie ta historia. Bez względu na to, czy ktoś nam przewiduje przyszłość, czy nie, zawsze to my podejmujemy decyzje i jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym życiu.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
Główna akcja rozgrywa się w roku 2025, ale co pewien czas cofamy się w przeszłość, by poznać epizody związane z tajemniczymi listami – zawsze w błękitnej kopercie, które Łucja otrzymuje odkąd skończyła dwanaście laty. Każdy list zaczyna się od słów „Droga Lucy!”, co początkowo wzbudza zdziwienie zarówno dziewczynki, jak i nasze, bo przecież bohaterka ma na imię Łucja. Każdy list podpisany jest „Przyjaciółka” i wydaje się, że pisząca osoba wie o adresatce wszystko, nawet to, co wydarzy się w ciągu najbliższego roku.
„Błękitne koperty” to druga samodzielna książka tej pisarki, po tym jak zadebiutowała powieścią „Toskański ślub”, który sygnowała tylko swoim nazwiskiem, już bez współudziału pani Jolanty Kosowskiej. Okazało się, że świetnie sobie radzi w tworzeniu fascynujących historii i podobnie jest z jej najnowszą opowieścią.
Pani Marta Jednachowska ma styl skłaniający do czytania, gdyż opowiada historię lekko, płynnie, wciągający oraz spójny styl i ciekawy pomysł na fabułę. Pomysł jest oryginalny z zaskakującymi zwrotami akcji i ważnymi zagadnieniami wziętymi z życia. Akcja biegnie dosyć wartko, nie ma nudnych opisów, bo nawet wewnętrzne dylematy bohaterki wzbudzają emocje. Wątek listów przepowiedniami i wskazówkami nadaje całości nieco tajemniczości i wzbudza ciekawość i jest istotnym elementem powieści.
Autorka w interesujący sposób kreśli portret bohaterki, odsłaniając jej problemy, relacje rodzinne, związek z narzeczonym oraz sposób, w jaki postrzega własne życie. Konstrukcja fabuły opiera się na sesjach terapeutycznych, podczas których bohaterka, mówiąc w pierwszej osobie, stopniowo ujawnia swoją historię. Zamiast rozbudowanych opisów, informacje o bohaterce pojawiają się naturalnie w dialogach z terapeutką. Wychodzą przy tym różne kwestie i problemy, w tym zagadnienie toksycznej relacji, w której ofiara nie dostrzega zagrożenia dla własnej wolności. Bardzo trafnie autorka ukazuje sposób myślenia osoby uwikłanej w związek z partnerem o narcystycznych cechach, jej zachowania, postawy oraz to, jak długo po zerwaniu w umyśle pozostają utrwalone schematy.
Istotnym elementem fabuły jest także wątek listów z przepowiedniami, które nadają historii tajemniczości i wzbudzają ciekawość. Zawarte w nich wskazówki i mądrości podkreślają, że niezależnie od tego, czy ktoś próbuje przewidzieć naszą przyszłość, ostateczne decyzje zawsze należą do nas. Bohaterka początkowo traktuje listy jako ograniczenie swojej woli, choć w rzeczywistości są one jedynie radami – w przeciwieństwie do działań Przemka, który faktycznie tę wolę tłamsi. Z czasem bohaterka zaczyna dostrzegać manipulacje narzeczonego, a odkrycie drugiego dna relacji z Przemkiem okazuje się szczególnie zaskakujące.
Historia pochłonęła mnie od początku swoją wciągającą, pełną wydarzeń fabułę, ale też skłaniającą do przemyśleń. W listach bowiem zawartych jest wiele mądrych słów i wskazówek, które dla Łucji stanowiły rodzaj wskazówek i dobrych rad, które ona nie raz traktuje jak ograniczenie jej woli. Ciekawe, że widzi to w listach, a nie dostrzega manipulacji i ograniczeń ze strony otaczających ją osób.
"Błękitne koperty" to opowieść o tym, jak można odzyskać kontrolę nad sobą. Autorka stworzyła historię, która ciekawi nie tylko zagadką błękitnych listów. Opisała też trudne relacje i pokazuje, jakie mogą być skutki złych decyzji i manipulacji. Pisze łatwo i prosto, przez co można zanurzyć się w jej słowa i śledzić emocje bohaterki.
Muszę przyznać, że z dużą ciekawością podążałam ku końcowi, szczególnie chcąc poznać wyjaśnienie tajemnicy listów. W pierwszej chwili zakończenie wydało mi się dziwne, wręcz bezsensowne — jakby niczego nie wyjaśniało, jakby było mało przekonujące. Spodziewałam się logicznego, klarownego rozwiązania. Jednak po głębszym zastanowieniu i analizie tego, o czym opowiada autorka, sens listów stał się dla mnie jasny. Razem z bohaterką odkrywamy prawdę o tym co jest dla nas ważne.
Nikt nie kocha nas tak, jak my sami, bo najważniejszą osobą zawsze w naszym życiu jesteśmy my sami. Łucja uświadamia sobie, że razem z nią, w każdej sytuacji była ktoś, kto kochał ją najbardziej bez względu na wszystko. Jest nią ona sama, zawsze wierna sobie. Nie jest to powiedziane wprost, a jednocześnie stanowi najważniejszą odpowiedź, jaką niesie ta historia. Bez względu na to, czy ktoś nam przewiduje przyszłość, czy nie, zawsze to my podejmujemy decyzje i jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym życiu.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
| Michał Machnacki | (3.06.2026) |
Błękitne koperty pani Marty Jednachowskiej to nie pierwsza powieść autorki, którą miałem okazję przeczytać. Dwie wcześniejsze, które czytałem, napisała wraz ze swoją mamą, Jolantą Kosowską. Fani tej drugiej na pewno kojarzą ich wspólne dzieła, dwie części Kalendarza adwentowego, opowiadające losy dzieci z domu dziecka, które podczas adwentu dostawały magiczne prezenty. Dobre recenzje zyskała również jej samodzielna powieść, którą także miałem przyjemność przeczytać, a był to Toskański ślub.
Pani Marta, podobnie jak jej mama, jest z zawodu lekarzem, tyle że weterynarii. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie. Prowadzi własną stajnię. To właśnie tam spędza większość czasu, który dzieli jeszcze między pisanie powieści a życie rodzinne. Oprócz koni szczególnie bliskie są jej także psy i koty. Jej pasją są również podróże. Warto zajrzeć i polubić jej fanpage: Marta Jednachowska – Konie i Książki.
Gdybym nie znał powieści ani opisu z czwartej strony okładki, mógłbym napisać, że przyciąga ona subtelnym spokojem, delikatnością i nostalgią. Lekko beżowe tło kontrastuje z intensywnym błękitem koperty. Ten błękit świetnie współgra z kolorem tytułu. Sylwetka kobiety, która idzie w nieznanym kierunku, może sugerować, że czegoś szuka w swoim życiu. I tutaj pojawia się pole do interpretacji. Czy listy odgrywają w jej życiu ważną rolę? Czy stworzą historię, która może zaważyć na jej dalszej egzystencji?
Czy wyobrażacie sobie co roku otrzymywać list od tajemniczej przyjaciółki w dniu swoich urodzin? I zawsze miałaby to być błękitna koperta, a w środku list napisany na maszynie? I niemal zawsze trafiałby do waszej skrzynki pocztowej? Wszystko zaczyna się w chwili, gdy główna bohaterka, Łucja, w dniu swoich dwunastych urodzin otrzymuje pierwszy list. To właśnie przez niego kłóci się ze swoją najlepszą przyjaciółką, Julką, co kładzie się cieniem na ich relacji.
Teraz Łucja jest już dorosłą kobietą. Jednak listy nadal przychodzą regularnie, dokładnie w dniu jej urodzin. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego wszystko, co zostało w nich napisane, sprawdza się z niemal stuprocentową dokładnością. Ma wrażenie, że coś jest z nią nie tak, dlatego szuka pomocy u psychoterapeutki. Problem w tym, że jest nią kuzynka jej partnera, Przemysława. Łucja zaczyna odnosić wrażenie, że wszystko, o czym mówi podczas spotkań, trafia do jej chłopaka. Postanawia zmienić terapeutkę, z czego Przemek nie jest zadowolony.
Ba! - można odnieść wrażenie, że Łucja długo nie dostrzega, iż jej druga połówka próbuje nią manipulować. Dziewczyna wpada w coraz gorszy stan psychiczny, który z czasem się pogłębia, i wydaje się, że nie poradzi sobie z tym sama. A do tego dochodzą jeszcze listy… które nagle znikają. To sprawia, że Łucja staje na granicy obłędu. Zastanawia się, czy w jej głowie wszystko jest w porządku. Przemek z każdym dniem nie pomaga partnerce, próbując wymóc na niej rozwiązania korzystniejsze bardziej dla siebie niż dla niej. Czy Łucja sobie z tym poradzi?
To nie jest łatwa powieść, bo mamy tutaj do czynienia z manipulacją i ubezwłasnowolnieniem. Z traumą i walką o swoje „ja”. Koszmary i strach mogą doprowadzić człowieka do najgorszego, nawet do samobójstwa, bo nie każdy jest w stanie poradzić sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami.
Błękitne koperty to powieść pełna emocji, niedopowiedzeń i trudnych tematów, które pani Marta Jednachowska porusza z dużą wrażliwością. To historia o walce o siebie, o próbie odnalezienia prawdy w świecie pełnym manipulacji i o tym, jak łatwo można zatracić granicę między tym, co realne, a tym, co podpowiada nam lęk. To książka, która momentami boli, momentami niepokoi, ale przede wszystkim zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Pani Marta, podobnie jak jej mama, jest z zawodu lekarzem, tyle że weterynarii. Kocha zwierzęta, a w szczególności konie. Prowadzi własną stajnię. To właśnie tam spędza większość czasu, który dzieli jeszcze między pisanie powieści a życie rodzinne. Oprócz koni szczególnie bliskie są jej także psy i koty. Jej pasją są również podróże. Warto zajrzeć i polubić jej fanpage: Marta Jednachowska – Konie i Książki.
Gdybym nie znał powieści ani opisu z czwartej strony okładki, mógłbym napisać, że przyciąga ona subtelnym spokojem, delikatnością i nostalgią. Lekko beżowe tło kontrastuje z intensywnym błękitem koperty. Ten błękit świetnie współgra z kolorem tytułu. Sylwetka kobiety, która idzie w nieznanym kierunku, może sugerować, że czegoś szuka w swoim życiu. I tutaj pojawia się pole do interpretacji. Czy listy odgrywają w jej życiu ważną rolę? Czy stworzą historię, która może zaważyć na jej dalszej egzystencji?
Czy wyobrażacie sobie co roku otrzymywać list od tajemniczej przyjaciółki w dniu swoich urodzin? I zawsze miałaby to być błękitna koperta, a w środku list napisany na maszynie? I niemal zawsze trafiałby do waszej skrzynki pocztowej? Wszystko zaczyna się w chwili, gdy główna bohaterka, Łucja, w dniu swoich dwunastych urodzin otrzymuje pierwszy list. To właśnie przez niego kłóci się ze swoją najlepszą przyjaciółką, Julką, co kładzie się cieniem na ich relacji.
Teraz Łucja jest już dorosłą kobietą. Jednak listy nadal przychodzą regularnie, dokładnie w dniu jej urodzin. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego wszystko, co zostało w nich napisane, sprawdza się z niemal stuprocentową dokładnością. Ma wrażenie, że coś jest z nią nie tak, dlatego szuka pomocy u psychoterapeutki. Problem w tym, że jest nią kuzynka jej partnera, Przemysława. Łucja zaczyna odnosić wrażenie, że wszystko, o czym mówi podczas spotkań, trafia do jej chłopaka. Postanawia zmienić terapeutkę, z czego Przemek nie jest zadowolony.
Ba! - można odnieść wrażenie, że Łucja długo nie dostrzega, iż jej druga połówka próbuje nią manipulować. Dziewczyna wpada w coraz gorszy stan psychiczny, który z czasem się pogłębia, i wydaje się, że nie poradzi sobie z tym sama. A do tego dochodzą jeszcze listy… które nagle znikają. To sprawia, że Łucja staje na granicy obłędu. Zastanawia się, czy w jej głowie wszystko jest w porządku. Przemek z każdym dniem nie pomaga partnerce, próbując wymóc na niej rozwiązania korzystniejsze bardziej dla siebie niż dla niej. Czy Łucja sobie z tym poradzi?
To nie jest łatwa powieść, bo mamy tutaj do czynienia z manipulacją i ubezwłasnowolnieniem. Z traumą i walką o swoje „ja”. Koszmary i strach mogą doprowadzić człowieka do najgorszego, nawet do samobójstwa, bo nie każdy jest w stanie poradzić sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami.
Błękitne koperty to powieść pełna emocji, niedopowiedzeń i trudnych tematów, które pani Marta Jednachowska porusza z dużą wrażliwością. To historia o walce o siebie, o próbie odnalezienia prawdy w świecie pełnym manipulacji i o tym, jak łatwo można zatracić granicę między tym, co realne, a tym, co podpowiada nam lęk. To książka, która momentami boli, momentami niepokoi, ale przede wszystkim zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
| Teresa Wojnarowska | (28.04.2026) |
(NIE)CHACIANA PRZESYŁKA
"Nikt nie uratuje ciebie, jeśli ty sama tego nie zrobisz."
Epistolografia była niegdyś umiejętnością, której posiadanie było wyrazem dobrego wychowania, wykształcenia i pozycji w środowisku. Sztuka sformułowania odpowiednich zdań w poprawnym stylu i guście była oznaką szacunku i inteligencji. Wysyłano listy, kiedy ktoś chciał przekazać coś ważnego dla nadawcy i odbiorcy, ale także lekkiego i mniej pilnego. Na wiadomości się czekało, na listy się odpowiadało, a każda wizyta listonosza wzbudzała emocje. Dzisiaj ową formę komunikacji przejęły wiadomości tekstowe, maile i inne rodzaje elektronicznej rozmowy, czyli ciągle czujemy potrzebę wysyłania do innych na szybko (lub wolno) sklecone zdania. Jak wielkim zaskoczeniem zatem musi być otrzymanie listu w formie papierowej, napisanego eleganckim pismem na pięknej papeterii, który w dodatku przepowiada przyszłość. Już sama myśl wydaje się dziwna, a co dopiero realna koperta. Czy na takie przesyłki też czekałoby się obecnie z wielkim utęsknieniem?
Łucja właściwie do końca nie wie, czy błękitne koperty bardziej ją fascynują czy przerażają, czy czeka na nie z ciekawością czy obawia się kolejnych przepowiedni. Czując, że jest w tym coś niecodziennego, nie informuje nikogo o swojej nietypowej jednostronnej korespondencji. Bo jeśli nie ma nadawcy, to może to tylko żart? A może owych listów wcale nie ma, a ona cierpi na jakąś chorobę psychiczną, którą trzeba po prostu leczyć? W takim przeświadczeniu utrzymuje ją jej narzeczony Przemek, któremu rzeczona niedyspozycja umysłowa jest całkiem na rękę. A być może nie tylko on na tym korzysta? Kto tu jest ofiarą, kto katem, a kto manipuluje wszystkimi dookoła? Nawet zaangażowana w sprawę pani psycholog zaczyna gubić się w tej grze pozorów, kłamstw i samospełniających się przepowiedni.
"Nie zawsze da się naprawić popełnione błędy. Nie każde drzwi zostają na zawsze dla nas otwarte."
„Błękitne koperty” to opowieść o potędze manipulacji i potrzebie samoakceptacji. Tutaj nie tylko bohaterowie wpadają w pułapki chorego umysłu, ale sam czytelnik staje się uczestnikiem intrygi. Nie sposób pozostać obojętnym na zabiegi manipulacyjne, jakie serwuje nam autorka i sami zaczynamy błądzić w fabule, szukając logicznego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Jak mocno damy się wkręcić w wykreowany świat? Jak bardzo będziemy chcieli odkryć prawdę? A może wszystko to jedna wielka iluzja?
Polecam – niech do was także dotrze tajemnicza błękitna koperta. Sami zdecydujcie, czy ją otworzyć.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Błękitne koperty, Marta Jednachowska, Wydawnictwo Novae Res, 2026
*Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Novae Res
"Nikt nie uratuje ciebie, jeśli ty sama tego nie zrobisz."
Epistolografia była niegdyś umiejętnością, której posiadanie było wyrazem dobrego wychowania, wykształcenia i pozycji w środowisku. Sztuka sformułowania odpowiednich zdań w poprawnym stylu i guście była oznaką szacunku i inteligencji. Wysyłano listy, kiedy ktoś chciał przekazać coś ważnego dla nadawcy i odbiorcy, ale także lekkiego i mniej pilnego. Na wiadomości się czekało, na listy się odpowiadało, a każda wizyta listonosza wzbudzała emocje. Dzisiaj ową formę komunikacji przejęły wiadomości tekstowe, maile i inne rodzaje elektronicznej rozmowy, czyli ciągle czujemy potrzebę wysyłania do innych na szybko (lub wolno) sklecone zdania. Jak wielkim zaskoczeniem zatem musi być otrzymanie listu w formie papierowej, napisanego eleganckim pismem na pięknej papeterii, który w dodatku przepowiada przyszłość. Już sama myśl wydaje się dziwna, a co dopiero realna koperta. Czy na takie przesyłki też czekałoby się obecnie z wielkim utęsknieniem?
Łucja właściwie do końca nie wie, czy błękitne koperty bardziej ją fascynują czy przerażają, czy czeka na nie z ciekawością czy obawia się kolejnych przepowiedni. Czując, że jest w tym coś niecodziennego, nie informuje nikogo o swojej nietypowej jednostronnej korespondencji. Bo jeśli nie ma nadawcy, to może to tylko żart? A może owych listów wcale nie ma, a ona cierpi na jakąś chorobę psychiczną, którą trzeba po prostu leczyć? W takim przeświadczeniu utrzymuje ją jej narzeczony Przemek, któremu rzeczona niedyspozycja umysłowa jest całkiem na rękę. A być może nie tylko on na tym korzysta? Kto tu jest ofiarą, kto katem, a kto manipuluje wszystkimi dookoła? Nawet zaangażowana w sprawę pani psycholog zaczyna gubić się w tej grze pozorów, kłamstw i samospełniających się przepowiedni.
"Nie zawsze da się naprawić popełnione błędy. Nie każde drzwi zostają na zawsze dla nas otwarte."
„Błękitne koperty” to opowieść o potędze manipulacji i potrzebie samoakceptacji. Tutaj nie tylko bohaterowie wpadają w pułapki chorego umysłu, ale sam czytelnik staje się uczestnikiem intrygi. Nie sposób pozostać obojętnym na zabiegi manipulacyjne, jakie serwuje nam autorka i sami zaczynamy błądzić w fabule, szukając logicznego wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Jak mocno damy się wkręcić w wykreowany świat? Jak bardzo będziemy chcieli odkryć prawdę? A może wszystko to jedna wielka iluzja?
Polecam – niech do was także dotrze tajemnicza błękitna koperta. Sami zdecydujcie, czy ją otworzyć.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Błękitne koperty, Marta Jednachowska, Wydawnictwo Novae Res, 2026
*Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Novae Res
Dodaj własną recenzję
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
![]() |
Miłość przez przypadek — Weronika Górska TOJAVER Przypadki chodzą… parami!
Dwudziestojednoletnia Charlie Moore przeprowadza się z malowniczego Lawendowego Wzgórza do Sky City, aby rozpocząć pracę jako as... |
Oferta książek
Wg wydawnictwa
Najpopularniejsze i polecane
Kategorie książek
Zaloguj się | Twoje zamówienia | Twoje dane | Koszty dostawy | Regulamin zakupów
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res




