Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Żółta czapka — Andrzej Syska-Szafrański
Żółta czapka — Andrzej Syska-Szafrański

Żółta czapka

Cena: 29,00 zł 24,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Romek Romański w jedenastym roku życia zadaje swojej matce pytanie „dlaczego trzeba być dorosłym”? W zamian otrzymuje od niej zagadkowe stwierdzenie, które mocno nim wstrząsa.

Mimo ogromnej ciekawości, jakie wywołały w nim jej słowa, nie jest w stanie porozmawiać z matką na temat sensu owej zaskakującej odpowiedzi. Romek boi się, że każde następne pytanie jej zadane zrodzi kolejną bardziej niezrozumiałą odpowiedź. Bohater czuje, że matka jest w zmowie z tajemniczym osobnikiem, który włożył mu na głowę żółtą czapkę hańby.

Niewidzialne, aczkolwiek mocno uciążliwe nakrycie głowy Romek musi nosić do momentu, aż rozwikła zagadkowe słowa matki. Główny bohater wszelkimi możliwymi sposobami próbuje przez ponad trzydzieści lat rozszyfrować stwierdzenie rodzicielki. Romek wywołuje przeróżne, czasem komiczne zdarzenia, poznaje mnóstwo ciekawych ludzi, sądząc, że właśnie te sytuacje i osoby pomogą mu w rozwiązaniu trudnego zadania.

Między innymi zaprzyjaźnia się ze sznurówką od buta, kolekcjonuje znaczki pocztowe tylko po to, by zlizywać z nich klej, przez chwilę jest psem, sławnym aktorem i ma sąsiada, który wyhodował samowąchający się kwiat. Jednak mimo wielkiego wysiłku, jaki włożył, by dociec sensu słów z dzieciństwa, nie sądzi, że ich rozwikłanie jest bliżej, niż by się tego spodziewał.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2013
  • Format: 130x210mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 258
  • ISBN: 978-83-7722-751-0

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 4 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Hekate Trivia  (25.06.2013)
Syska–Szafrański na egzystencjalną zgagę

Gdy Twój organizm stracił zdolność trawienia banałów, alergicznie reaguje na pigułki życia „by Coelho” i wyzierający z każdego kąta psychobełkot, serwowany przez nieświeże trybuny złotoustych, zażyj sobie na zdrowie „Żółtą czapkę”. Poprawia perystaltykę jelit, regeneruje komórki wątroby, oczyszcza organizm i zapewnia świeży oddech.

Jeśli ktoś, chce dowiedzieć się w skrócie o czym opowiada literacki debiut Syski-Szafrańskiego, niech przeczyta w nocie wydawniczej Novae Res, ja odpowiem najkrócej jak potrafię: o życiu. W ten sposób o „znoszeniu codzienności” już kiedyś opowiadał pewien sekstet: Chapman, Cleese, Gilliam, Idle, Jones i Palin, a jeszcze wcześniej inny brytyjski unikat Jerome K. Jerome. I choć sekstetowi udało się zyskać sposobem snucia opowieści rzeszę wiernych fanów, Jerome’a ten zaszczyt nie spotkał i myślę, że właśnie jego los podzieli książka Syski- Szafrańskiego. Zachwycać się nią będą w następnym wieku pokolenia dzieci z Marsa, uznając ją za kwintesencję kondycji człowieka na progu nowego tysiąclecia, tymczasem jednak „Żółta czapka” może zapewne liczyć na niewielką garstkę miłośników, którzy niczym białego kruka zachowają ją w swoich domowych księgozbiorach, licząc na to, że wydawca nie zrobi już kolejnego dodruku i za parę lat stanie się ona antykwaryczną perełką. Dziś jednak „Żółta czapka” nie spełnia standardów czytelniczego jury. Psychologicznie zagmatwana, że i sam Bergman, by się pogubił, pozbawiona dialogów na rzecz dygresyjnych opisów i zamiast seksownego psychopatycznego bohatera, serwująca w tej roli potomka Lacha sir F. Kiepskiego.

Dodatkowo książka ma swoje niedociągnięcia i niedoróbki, zwłaszcza po stronie redakcyjnej, więc językowych i składniowych purystów zapewne doprowadzi na skraj rozpaczy, przywracając im wiarę w słuszność zachowań suicydalnych.

I tylko dla niewielu współczesnych stanie się ona swoistym „Żywotem Briana”, za pomocą którego odkryją oni długo poszukiwany sens życia wg Romka Romańskiego, Nowaka, Kowalskiego czy nawet może i jakiegoś Smitha.

Miłośnicy symetrii, oczywistej oczywistości oraz faktów autentycznych, powinni sobie tę książkę darować. Zamiast im pomóc, zaszkodzi, a leczenie zgagi może się dla nich zakończyć wrzodami żołądka czy dożywotnim refluksem. Grocholofile i im podobni też winni raczej poszukać kocyka i ciepłych kapci, niż żółtych czapek, bo tamte sprawią im więcej pożytku. Za to za specyfikiem Syski-Szafrańskiego muszą się obejrzeć: abnegaci z wyboru, buntownicy z przymusu, cyrkowi kamikaze, posiadacze pytonów, smakosze absurdu, zawodowi czyściciele, chędożyciele niepodważalności, trzeźwiejący saperzy, anonimowi Polacy oraz wszyscy związani z branżą dziewiarsko-odzieżową, motoryzacyjną, reklamową i odnowy w duchu śniętym.

Z pewnością materiał na wiele powielanych w Internecie prac magisterskich znajdą tu również studenci ostatnich lat psychologii społecznej oraz klinicznej i zgłębiający w ramach siódmej specjalizacji tajniki psychiatrii adepci szlachetnej niegdyś, a dziś moralnie podupadłej medycyny. Również pedagodzy doszukają się tu bez trudu cennych wskazówek odnośnie wychowania dzieci oraz dowodów traumatycznych i dalekosiężnych skutków błędów rodzicielskich. Ale to jeszcze i tak nie wszyscy, którzy z tej książki mogą wyciągnąć szlachetne korzyści. Genetycy bowiem znajdą w niej pomysły na tworzenie nowych gatunków stworzeń, pracownicy opieki społecznej zostaną za jej sprawą skutecznie zmotywowani do przekwalifikowania się z branży ludzkiej, na choćby ochronę środowiska, duchowni katoliccy mają szansę na przebudzenie i nowe wejrzenie w naturę stosunków damsko-męskich, zaś cała branża tak modnych dziś coachów, otrzyma wskazówki wyznaczające im kierunek działań z klientem, by ten mógł wzrastać do pogoni za swoimi życiowymi polami.

By dodatkowo zachęcić powyższy target do sięgnięcia po debiutancką powieść artysty z Kielc (red. - obecnie Dorset w UK), dodam jeszcze, że sięgając po nią czytelnik nabywa właściwie cały zestaw dóbr, tzw. pakiet „wash&go” w jednym czyli: powieść z elementami autobiografii + poradnik + podręcznik + inwestycja w przyszłość (biały kruk w roku 2100).

Osobiście łyknęłam „Żółtą czapkę” w całości z pakietem ości i ogonem, choć innym zalecam jednak konsumować ją na raty, delektując się mięsem i pozwalając trzewiom wszystko powoli i zdrowo strawić. O dziwo nie mam zgagi, choć ta już od lat mi dokucza po wszelkich współczesnych literackich debiutach. Słowo daję, jeśli u kogoś z podobnymi moim - gastrycznymi problemami, Syska-Szafrański nie zadziała, to przykro mi bardzo, ale bez kolonoskopii się nie obejdzie. Innym natomiast na podtrzymanie dobrostanu polecam jeszcze inne opowieści kielczanina na stronie: http://reflux.blog.onet.pl/ , od której historia z żółtą czapką się tak naprawdę się zaczęła.


  Kamil Boguta  (16.07.2013)
Książka Super !!!
po prostu trzeba ją przeczytać.Roman-Romański główny bohater,dziecko z czasem człowiek z charakterem.Na przełomie wielu lat szukając swego pola widzenia opisuję nam w sposób oryginalny i jedyny ciekawą historię.
Ktoś mądry powiedział że książki są odzwierciedleniem nas samych i jest to prawda.Śmieszne dziecinne banalne historie które przeżywa Romek mogą odnosić się praktycznie do każdego z nas.Myślę że to właśnie autor miał na myśli.Obserwacje własne błędy czas odegrały tu kluczową role do przemiany sposobu myślenia.Życia i myślenia na swój sposób.Żadna recenzja nie jest w stanie opisać tej książki bo każdy po przeczytaniu będzie interpretował to na swój sposób.

Jeżeli chcesz żeby coś Cię poruszyło przeczytaj Żółtą Czapkę!! Odnajdziesz soje pole widzenia albo przynajmniej będziesz na dobrej drodze.


  Robert Owczarek  (3.06.2013)
"Od dziecka
predestynują nas Matki,
jakiego Koloru
będziemy nosić Czapki"

Dzięki zastosowaniu purnonsensu,
fantazji, zmian perspektyw odbioru jak i oceny widzianych zdarzeń i osób przez bohatera powieści - treść wydaje się być lekką - lecz w istocie jest próbą znalezienia odpowiedzi na retoryczne pytania: kim jestem, po co żyję, co daje nam radość...
Bohater książki, Romek wcześnie próbuje znaleźć na nie odpowiedzi, bo już w wieku 12 lat. Jako dziecko nie potrafi poradzić sobie z ciężarem nałożonym przez matkę ( w postaci intrygującego stwierdzenia). Reaguje typowo jak dziecko-nie mogąc sprostać zadaniu-czuje się winny, a zasłużoną karą jest noszenie Żółtej Czapki hańby.
Wieloletnie próby pozbycia się tej Czapki (wplecione w okres dojrzewania bohatera i jego wiek dojrzały) to w zasadzie walka Romka z Cieniem - podświadomym konfliktem z matką, jej oschłością i niejasnymi wymaganiami wobec syna. Wewnętrzne "przetrawianie" własnego "ja" w konfrontacji ze zdarzeniami dnia codziennego doprowadza Romka ostatecznie do zrozumienia, że ten tkwiący w podświadomości Cień - jest jego
własną częścią osobowości, jego imaginacją postępowania matki. W momencie akceptacji, pogodzenia się i zespolenia z Cieniem - pojawia się u Romka czyste uczucie miłości do matki, a Żółta Czapka znika.
Autor w sposób dynamiczny a zarazem plastyczny ( za parawanem humoru) manipulując postacią Romka, powoduje, że jego obraz jest tworzony przy współudziale czytelnika - jego własnej wrażliwości, wspomnień z dzieciństwa i bagażu doświadczeń. Powstaje Lustro ( a może krzywe zwierciadło ? ), w którym każdy z Czytelników może sam spróbować znaleźć odpowiedź - " jaki mam mój
punkt widzenia i co z niego wynika? ".


  Patrycja Malesa  (26.05.2013)
‘Synu, jak nie będziesz miał w życiu swojego pola widzenia, to chuj z tego będzie’’- te słowa wypowiedziała matka głównego bohatera- Romka, po tych słowach jego świat zmienia się całkowicie. Od tej pory prześladuje go ów chuj w dzieciństwie i w dorosłym już życiu. Wszelkie nie powodzenia to jego wina. Jego jedyny cel w życiu to pokonanie go i znalezienie swojego pola widzenia. W tym celu eksperymentuje. Myślicie, że najprostszym sposobem na znalezienie odpowiedzi na pytanie, które go prześladuje jest rozmowa z matką? Pomysł może i dobry, ale główny bohater nie jest w stanie porozmawiać z nią o tym. Tytułowa żółta czapka to czapka hańby, która ma na celu przypominać Romkowi o jego misji życiowej. Nosić ja będzie do czasu rozwikłania zagadki. Główny bohater traci na to 30 lat swojego życia. W tym czasie zakłada rodzinne. Niestety, nie jest dobrym ojcem. Rozwikłania sprawiają, że zaniedbuje najbliższych. Mimo wysiłku i poświęceń zdawać się może, że Romek nie jest ani o centymetr bliżej rozwiązania ów zagadki.

Pomysł dość banalny. Jeszcze gdy Romek był dzieckiem mógł szukać odpowiedzi na zadane przez rodzicielkę pytanie, ale gdy stał sie już dorosłym człowiekiem stało się to po prostu śmieszne. Doskonale wiemy, że w dorosłym życiu nie ma czasu na takie gdybanie i marzenia. Dlatego książka wydaje nam się nie realna. Z całej historii wynika, że Romek pracował kiedy mu się zachciało, a żona główny żywiciel pracowała w domu spokojnej starości i mamy kolejny dowód na nie realność, bo kto utrzymałby rodzinę w taki sposób? Takim jedynym dużym plusem całości było ogromne poczucie humoru autora tej książki. Już samo to, że główny bohater zachowuje się jak dziecko jest tematem do żartów. Autor na każdej stronie udowadnia, że traktuje swoje dzieło z dużym dystansem. Wie, że nie jest żadnym wybitnym pisarzem, ale widać, że pisze z pasją.

Książkę czytamy z perspektywy Romka. Mamy okazje poznać jego myśli, które czasami są dość dziwne. Zastanawia się nad wieloma szczegółami, myśli o takich rzeczach, które wzbudzają ciekawość wśród dzieci. Można powiedzieć, że główny bohater jest wiecznym dzieckiem. Sam nie dorósł nawet do wychowania swoich dzieci. Jego jedynym celem jest rozwiązanie zagadki. Odbija się to na jego psychice. Zaczyna mieć zwidy, rozmawia ze sznurówką

Autor pisze przystępnie, używa języka potocznego. Jedynym minusem w jego sposobie pisania, jest rozpisywanie się na dany temat i niekiedy to rozpisywanie wyskakuje poza granice danej historii. Momentami czytając męczyłam się.

Książka nie jest wybitna, ale dostarcza dużą dawkę humoru. Niektóre sytuacje są przewidywalne i aż dziw bierze, że główny bohater danej sytuacji się nie domyślił. Nie jest to pozycja dla wszystkich. Do lektury trzeba mieć poczucie humoru i pozytywne nastawienie.

Dodaj własną recenzję