Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura kobieca -> Za głosem serca — Monika Gut-Bartosiak
Za głosem serca — Monika Gut-Bartosiak

Za głosem serca

Cena: 32,00 zł 27,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Miłość nie zawsze przychodzi z tej strony, z której jej wypatrujemy.

Czy to niezwykłe zrządzenie losu, czy raczej złośliwość przeznaczenia postawiła na jednej drodze tych dwoje? Ona – szkolna brzydula z głową w chmurach, artystyczna dusza pogrążona w pilnej nauce. On – bożyszcze tłumów, szkolny playboy z olśniewającą urodą i bajeczną fortuną. Nic ich nie łączy.

Nieoczekiwanie wynik losowania sprawia, że muszą pójść razem na bal połowinkowy…

Gorący romans w studenckim, imprezowym klimacie. Nie tylko na wakacje!

Czy Robert nie dostrzegał, że balową suknię zastąpiły wytarte dżinsy pamiętające lepsze czasy? Że nie miała wytwornie ułożonych włosów? Że jej twarz nie nosiła śladu makijażu? Że… wyglądała jak wcześniej, była wciąż „rudą maszkarą”?
Co się z nim działo, do diabła?!
– Dlaczego właśnie ja? – wyrwało jej się. – Są inne, które zabiłyby się dla możliwości spędzenia z tobą nocy.
Chwilę milczał, chyba skrępowany.
– Potrzebuję dziewczyny z klasą.
– I niby ja nią jestem? – spytała beznamiętnie.
– Tak – powiedział szczerze, nie odrywając od niej wzroku. Zatraciła się w tych oczach bez reszty.


Monika Gut – Bartosiak: ur. 03.09.1978r., magister resocjalizacji, urzędnik. Mieszka w Wałczu, w województwie zachodniopomorskim. Od kilkunastu lat pozostaje w szczęśliwym związku małżeńskim, prowadzi spokojne, stabilne życie, w wolnych chwilach tworząc opowiadania o miłości, osadzone w polskich realiach. Pisze o zwyczajnych ludziach w zwyczajnym świecie, ze zwyczajnymi problemami i rozterkami, ale z niezwykłymi pasjami i namiętnościami. W 2012 roku zadebiutowała książką pt. „Carpe diem”, wydaną przez Wydawnictwo Novae Res.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura kobieca
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 121x195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 292
  • ISBN: 978-83-8083-688-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 6 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Izabela Wyszomirska  (18.09.2017)
Podczas losowania par na bal studencki, Robert Dobanowski wyciąga los Olimpii Stanisławskiej - uznanej za szkolną brzydulę. Lecz w dniu balu wydarzy się coś niespodziewanego. Po tym jednym wieczorze dla obojga już nic nie będzie takie samo... Czy tak arogancki typ, jakim jest Robert, może się zmienić? Kto stanie na drodze do szczęścia tej dwójki? Czy w wyniku pewnej intrygi i nieporozumienia ich drogi rozejdą się na zawsze?

"Nie wyobrażał sobie, że mógłby na tak ważnej imprezie pojawić się z kaszalotem przy boku. Zawsze dużą wagę przywiązywał do wyglądu kobiety, spotykał się z najpiękniejszymi. Miał do tego pełne prawo, wszak sam nie zaliczał się do potworów. Dlatego wylosowana brzydula nie zasługiwała na jego zainteresowanie żadną miarą. Robert kochał piękno i wręcz brzydził się ludzką szpetotą."

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, są z krwi i kości, mają swoje wady i zalety. Zazwyczaj w książkach spotykam się z bohaterkami, które są piękne, albo można uznać je za ładne. Tymczasem tu jest zupełnie na odwrót. Olimpia to tzw. brzydkie kaczątko wśród murów szkolnych, jak i poza nimi. Sprawia wrażenie zasadniczej, gburowatej, nieprzystępnej, a z drugiej strony to inteligentna, ciepła, skromna, troskliwa, opiekuńcza dziewczyna z niskim poczuciem własnej wartości. Nadmiernie kontroluje swoje emocje, nie pozwalając dojść im do głosu, uciekając w pisanie romantycznych opowiadań. Jej postać jest pełna sprzeczności i dlatego przez te wszystkie cechy jest nam bardzo bliska, z łatwością można się z nią utożsamić. Z kolei jeśli chodzi o Roberta, to chce pokazać ojcu, że jest coś wart, kiedy dostanie pakiet kontrolny akcji klubu "Corona". Jednak nie jest to takie proste. Ojciec obawia się oddać władzę w ręce syna, gdyż uważa go za lekkomyślnego bawidamka. I nie ma tu nic z przesady. Jak na dwudziestoośmiolatka to nadal zachowuje się jak młokos. Traktuje kobiety przedmiotowo i nie wierzy w miłość.

Wątek miłosny nie zdominował powieści, choć jest wiodący. Sceny miłosne są nieprzesadzone, przedstawione ze smakiem. Autorka zadbała o inne elementy fabuły, które umiejętnie tworzą spójną całość. Są trudne relacje rodzicielskie, temat alkoholu czy narkotyków. Książka pełna jest zaskakujących zwrotów akcji. Język, jakim została napisana książka jest prosty, czasem dosadny, idealnie odwzorowujący ten, jaki można spotkać u studentów. Dialogi są cięte, niekiedy zabawne. Czyta się naprawdę z przyjemnością. Jednak książka nie jest pozbawiona wad, niektóre wątki aż proszą się o rozwinięcie. Chciałabym np. lepiej przyjrzeć się relacji Roberta z ojcem.

Monika Gut-Bartosiak uświadamia nam, że na krzywdzie innych nie można stworzyć szczęśliwego związku. Zakochana kobieta jest zdolna do wszystkiego, co wyraźnie widać w przypadku bohaterów tej książki. Drugą sprawą jaką pokazano jest to, że nigdy nie jest za późno na naprawienie błędów oraz to, jak mylne są często pozory.

"W życiu każdego człowieka zdarzają się takie chwile, kiedy pragnie naprawić swoje błędy i zmienić dotychczasowe postępowanie. Nie zawsze jest to pragnienie słuszne, ale zasługuje na podziw."

"Za głosem serca" to powieść o pierwszej, prawdziwej miłości, dorastaniu, popełnianiu błędów, zaufaniu, pozorach, zazdrości, żalu, nienawiści, wybaczeniu. To także książka o tym, że każda kobieta na swój sposób jest piękna. Musi jedynie to piękno w sobie dostrzec, podkreślić i pozwolić, by inni je również zauważyli.
sza-terazczytam.blogspot.com


  Patrycja Stolarz  (7.11.2017)
Roberta Dobanowskiego zna całe miasto, zwłaszcza jego kobieca część. Ma miano uczelnianego playboya, wciąż podrywa kolejne dziewczyny a one choć marzą o związku z synem burmistrza, nie mogą liczyć na nic więcej. Chłopak liczy, że przejmie po ojcu bar "Corona". Ten arogancki chłopak uważa się za "pępek świata". Olimpia Stanisławska jest na piątym roku pedagogiki resocjalizacyjnej. Marzy o chłopaku rodem ze średniowiecza, o którym pisze opowiadania. Olimpia to nieprzystępna ale i ciepła, troskliwa i opiekuńcza dziewczyna. Mieszka z siostrą i matką jeżdżącą na skutek wypadku na wózku inwalidzkim. Olimpia nie podziela zachwytu koleżanek nad Robertem, nie szuka faceta na jedną noc. Robert i Olimpia to dwa różne światy. Na ich uczelni ma się odbyć losowanie kandydatek na bal połowinkowy. Jak się spodziewacie Robert wylosuje Olimpię, żadne z nich nie jest z tego faktu zadowolone. Jednak w dniu balu Olimpia oczaruje Roberta. Czy czar nie zniknie kiedy dziewczyna zmyje makijaż, zdejmie piękną suknię, włosy nie będą wytwornie ułożone i znów będzie "rudą maszkarą"? Nie można zapomnieć o odrzuconej Magdzie, która wciąż ma dobrze przemyślany plan zdobycia Roberta i planuje zemstę.

"Za głosem serca" to typowa historia o Kopciuszku. Olimpia, szkolna brzydula, idzie na bal z przystojnym chłopakiem. Robert nie wierzy w miłość a dziewczyna rozbudziła w nim skrywane uczucia. Nawet najbardziej arogancki typ potrafi przeistoczyć się w czułego partnera.

Książka nie grzeszy oryginalnością i szczerze mówiąc spodziewałam się po niej czegoś więcej. Już na samym początku historia zaczęła mnie lekko irytować, później troszeczkę się rozkręciła, niestety na krótko i zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Robert wywołał we mnie duże emocje - negatywne. Nie raz miałam ochotę nim potelepać, ma naprawdę okropny charakter. Jego podejście do kobiet odrzuca. Za to z Olimpią mogłabym się zaprzyjaźnić. Ta dziewczyna jest inteligentna, ale ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. Podziwiałam ją za to, że wytrzymuje z Robertem. Na szczęście wątek miłosny nie zdominował całej powieści. Dialogi są naturalne, typowo studenckie i dzięki nim powieść czyta się w bardzo szybkim tempie. "Za głosem serca" nie jest złą książką, mam jednak wobec niej bardzo mieszane uczucia. Autorka poruszyła w niej poważne tematy: brak szacunku wobec innych, trudne relacje między rodzicem a dzieckiem czy temat narkotyków. Udowadnia, że zwykłe nieporozumienie może przerodzić się w prawdziwą nienawiść.

"Za głosem serca" to historia miłosna przepleciona wieloma trudnościami i problemami, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie. Czy podążą za głosem serca i wybiorą prawdziwą miłość, którą mają na wyciągnięcie ręki? Sami musicie się przekonać.


  Natalia Świerczyńska  (19.11.2017)
Nie tylko w literaturze, ale też w prawdziwym życiu zdarzają się osoby, będące skrajnymi przeciwieństwami. Dwa przeciwległe bieguny. Wydaje się, że nie ma szans, aby tych dwoje zapałało do siebie cieplejszymi uczuciami. Musiałby chyba wydarzyć się cud…
Olimpia to nieśmiała studentka, typ mola książkowego, niepoprawnej romantyczki. Robert to klasyczny bad boy – arogancki przystojniak, syn właściciela największego klubu w Wolinowie – Corony. Swoimi erotycznymi ekscesami imponuje każdemu chłopakowi w okolicy.  Pożeracz niewieścich serc – wszystkie dziewczyny marzą o tym, aby spędzić z nim choć jedną noc. Robert, poza krótkim, w porę zakończonym epizodem małżeńskim, nigdy nie pozostawał w trwałym związku. Liczy się dla niego przede wszystkim dobra zabawa i nie widzi powodu, aby zmieniać swoje postępowanie. Tych dwoje nie łączy zupełnie nic… poza ukrywanym od dłuższego czasu uczuciem, którym Olimpia darzy Roberta. Tylko czy to uczucie rzeczywiście łączy…? W tym sęk. Mężczyzna preferuje raczej biuściaste blondynki, które aż kipią seksapilem. Olimpię uważa za kogoś brzydszego niż ustawa przewiduje.
Przewrotny los sprawia, że Olimpia i Robert muszą pójść razem na bal połowinkowy. Z czasem okaże się, że to jedno wspólne wyjście wpłynie nieodwracalnie na ich wzajemne stosunki…
Pierwszym, co przyszło mi do głowy, gdy tylko przeczytałam książkę, było stwierdzenie, że przykre wydarzenia z dzieciństwa rzutują na dorosłość. Oczywiście, nie trzeba być psychologiem, żeby to stwierdzić. A jednak autorka przedstawiła to w sposób niezwykle wyraźny i namacalny – Robert, codziennie przeżywając odrzucenie ze strony ojca, podświadomie odreagowuje tę sytuację poprzez kontakty z rówieśnikami. Jest, delikatnie mówiąc, nieźle pokręcony psychicznie. Z tej powieści może wypływać nauka dla dorosłych: nie bądź przyczyną traumy twojego dziecka, bo to bardzo się odbije na jego późniejszym życiu. Nie teraz. Dopiero za paręnaście lat. Ale wtedy to trochę już podrośnięte dziecko może, kierowane wewnętrznym bólem, skrzywdzić kogoś innego.
Książka przekazuje nam także inny morał: intryga i zemsta nie popłacają. Dają chwilową satysfakcję, ale z biegiem czasu zaczynamy zdawać sobie sprawę, że jednak przyniosły więcej zła niż dobra. Przykładem tego może być nieszczęsna Madi i to, jak bardzo uknute przez nią intrygi odbiły się na niej samej.
Skoro już pisałam o intrygach i traumach, możemy przejść do przyjemniejszego aspektu powieści – przyjaźni i miłości. Olimpia ma wiele koleżanek, ale taką jej najlepszą przyjaciółką jest chyba Martyna. Ostatecznie to z nią bohaterka utrzymywała kontakt jeszcze długo po zakończeniu studiów.
Co do obrazu miłości, jaki został przedstawiony w powieści, mam pewne zastrzeżenia. Moim zdaniem, była ona zbyt naiwna. Tak samo jak zakończenie. Było przyjemne, owszem, ale według mnie, Olimpia zbyt szybko wybaczyła Robertowi. Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby bez cienia wątpliwości od razu puścić wszystkie złe rzeczy w niepamięć, nawet jeśli te złe rzeczy czyniła nasza ukochana osoba.
Zastanawiała mnie też trochę postawa matki Olimpii, która niemal namawiała dziewczynę na seks przedmałżeński. Chyba starała się być „na czasie”, ale bez przesady. Odniosłam wrażenie, że sama Olimpia miała poważne wątpliwości, czy chce decydować się na tak poważny krok, jakim jest rozpoczęcie z partnerem współżycia. Rozmowa z matką wpłynęła na jej decyzję, ale to już każdy czytelnik powinien ocenić sam, czy był to dobry wpływ, czy raczej nie.
Autorka w ciekawy sposób przedstawiła wątek, znany wszystkim nieco bardziej zaprawionym w bojach czytelniczkom romansów – miłość grzecznej dziewczyny i bad boya. Nie zawiodłam się.
Co do spraw czysto technicznych: wspaniała okładka i BRAK BŁĘDÓW! Podczas lektury nie wychwyciłam najdrobniejszej literówki, co właściwie się nie zdarza. Wydawnictwo bardzo poważnie podeszło do sprawy korekty „Za głosem serca”, czym zyskali moje wielkie uznanie.
Powieść polecam wam na każdą porę roku, nie tylko na lato (parafrazując sformułowanie z tylnej części okładki). Nie zawiedziecie się, podobnie jak ja. Książka mnie wciągnęła i gdy tylko wracałam do domu po ciężkim dniu – od razu po nią sięgałam. Spędziłam przy niej bardzo przyjemne chwile. Monika Gut-Bartosiak ma bardzo dobre pióro, czego serdecznie jej gratuluję. Z chęcią sięgnę po jej następne powieści, o ile takowe pojawią się na rynku.


  Niko N.  (18.03.2018)
Miłość lubi zjawiać się znienacka, nie pytając nas o zdanie. Często potrafi przyjść z całkiem innej strony, niż wypatrujemy. I chociaż obiekt naszych westchnień może znacznie odbiegać od wcześniejszych marzeń, to nie mamy na to dużego wpływu. Że miłość nie wybiera przekonała się główna bohaterka powieści Moniki Gut-Bartosiak, której przyszło zapałać gorętszym uczuciem do szkolnego uwodziciela.

Olimpia uchodzi za szkolną brzydulę. Tyczkowata, ruda i piegowata dziewczyna nie przyciąga wzroku mężczyzn. Robert to jej całkowite przeciwieństwo. Przystojny i popularny chłopak nie ma problemu z zaciąganiem co noc innej dziewczyny do swojego łóżka. Na uczelni na której studiują organizowany jest bal, a partnera do niego będzie można zdobyć poprzez losowanie. Przekorny los sprawia, że ta dwójka zostaje skazana na siebie. Czy będą potrafili przetrwać imprezę w swoim towarzystwie? Jak dalej potoczy się ich historia? Czy będzie dane im zaznać szczęścia, mimo tak znaczących różnic, które ich dzielą?

Autorka serwuje nam klasyczną historię miłosną, w której dwójka głównych bohaterów mimo dzielących ich różnic i przeciwności losu, będzie starała się wytrwać w uczuciu, które ich połączyło. Jest to typowa powieść z motywem 'brzydkiego kaczątka', które wcale takie brzydkie nie było, jak wszyscy myśleli. Muszę przyznać, że miałam pewien problem z tą kwestią. Czytamy że Olimpia jest brzydulą i maszkarą, później, że ma oryginalną urodę, a gdy nałoży makijaż, każdy facet się za nią obróci. Zdaję sobie sprawę jaki był zamysł autorki, ale do samego końca nie potrafiłam sobie zwizualizować Olimpii w głowie. Pisarka nie sili się na żadne urozmaicenia prowadząc fabułę jak od linijki, przez co podczas lektury możemy sobie podśpiewywać 'ale to już było'. Nie wiele nas zaskoczył, a kolejne wydarzenia są oczywiste i przewidywalne. Jednak w całej tej banalności jest coś przyciągającego, co sprawia, że Za głosem serca mocno wciąga, nie pozwalając odłożyć książki na bok. Może właśnie w takich prostych historiach drzemie jakaś wewnętrzna siła? Wszystko kręci się wokół wątku miłosnego, on tutaj wiedzie prym, i wszystkie inne wątki są tylko delikatnie naznaczone. Szkoda, że Monika Gut-Bartosiak nie pokusiła się o ich szersze rozwinięcie, a nie ostre ucięcie czy pozostawienie samym sobie bez ciekawego zakończenia. Szczególnie mam tutaj na myśli wątek z ojcem Roberta i przejęciem przez niego lokalu, który po pierwszym rozdziale sprawił wrażenie istotnego. Za głosem serca przypadnie do gustu osobą, które lubią dynamiczną akcję w której nie ma zbędnych przestojów i dłużyzny. Ale mniej może spodobać się osobom, które nastawione są na przeżywanie mnóstwa emocji. Autorka nie do końca poradziła sobie z przelaniem uczuć na papier. Całość wypada dosyć sucho i skąpo. Nie mamy szansy zagłębić się w umysły głównych bohaterów i poznać targające nimi emocje. Jesteśmy tylko biernymi obserwatorami ciągu wydarzeń.

Kreacje bohaterów wypadają dosyć przyzwoicie, chociaż w moim odczuciu zbyt czarno - biało. Nie mamy do czynienia ze zbyt złożonymi charakterami. Olimpia i Robert zostali przedstawieni na zasadzie kontrastu. Skromna, szara myszka i przebojowy, popularny chłopak, który dostaje zawsze to co chce. Pisarka oferuje nam narrację trzecioosobową, więc głębsze poznanie ich osobowości jest trudne. Czyny naszej dwójki zakochanych nie zawsze zgrywają się z charakterami, jakie niby mają posiadać, ale nieraz mawia się, że miłość zmienia czy po prostu ogłupia, więc na to można przymknąć lekko oko. Gorzej z postaciami drugoplanowymi, których zachowanie kształtuje się tak jak wiatr zawieje. Pisarka manipuluje nimi według własnych potrzeb, co niestety obniża znacznie wiarygodność. Tyczy się to szczególnie zakończenia, któremu nie można zarzucić braku realności, bo na pewno takie coś mogłoby się wydarzyć, ale finał zaskakuje w ten nieprzyjemny sposób. Wygląda to zbyt naciągane, a jednocześnie zbyt prosto i łatwo.

Mimo tych wszystkich mankamentów i wad lektura Za głosem serca sprawiła mi sporą przyjemność. Historia potrafi zainteresować, chociaż nie należy nastawiać się na coś oryginalnego. Tytuł ten to klasyczna miłosna opowiastka dla duszyczek spragnionych bajkowej fabuły, gdzie szare kaczątko odnajduje swojego księcia. Scen erotycznych nie jest za wiele i są w przedstawione w subtelny i smaczny sposób, więc także starsza młodzież mogłaby się skusić. Dzieło Moniki Gut-Bartosiak polecam osobą, które nie szukają wymagającej lektury, głębokiej fali uczuć i emocji, a chcą raczej poznać proste, miłosne love story


  Paulina Dziub  (19.03.2018)
Kto jest tu ze mną dłużej i uważnie śledzi nowe recenzje, ten z pewnością wie, że uwielbiam, wprost kocham książki, które należą do gatunku Young/New Adult. Wszystkie historie, których akcja rozgrywa się za czasów studiów, a w dodatku skupiają się bardziej lub mniej wokół wątku miłosnego, na 99% zostaną przeze mnie przeczytane :D Dlatego właśnie po zapoznaniu się z opisem, który sugeruje podany wyżej gatunek, zapragnęłam sięgnąć po „Za głosem serca”. Spodziewałam się przyjemnej, acz niezobowiązującej lektury na wieczór, czy dwa. Oczekiwania, oczekiwaniami, a jak się one mają do rzeczywistości?

Jest on, czyli typowy uczelniany playboy, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, jest i ona, szara myszka, która trzymie się na uboczu, nie lubi zwracać na siebie uwagi i nade wszystko stara się osiągnąć dobre wyniki w nauce. Na ich uczelni ma się odbyć niedługo bal połowinkowy, do którego można „znaleźć” partnera na zasadzie losowania. Już się pewnie domyślacie, że los sprawił iż powyższa para pójdzie na ową zabawę razem. Przeznaczenie, sielanka i „żyli długo i szczęśliwie”? Buzia na kłódkę ^^

Już na początku dość szybko pojawia się pierwszy zgrzyt – bohaterka, a właściwie nie ona sama, a sposób, w jaki została wykreowana. Mianowicie, autorka usilnie stara się dać nam do zrozumienia, że Olimpia jest brzydulą, maszkarą, podkreśla co chwilę, że dziewczyna jest najzwyczajniej w świecie brzydka. Alee co z tego, skoro za chwilę któryś z bohaterów myśli sobie, że po dokładniejszym przyjrzeniu jej się, można dostrzec, że posiada ona oryginalna urodę. Jedno wyklucza drugie. Chyba rozumiem, do czego dążyła pani Monika i nie powiem, miała dobry pomysł, no bo przecież, czy każda bohaterka musi olśniewać wszystkich swoim pięknem? Jednak wykonanie już tu troszkę klapło.

Czy polubiłam Olimpię? Przyznam szczerze, że nie do końca. Na początku sprawiała wrażenie twardo stąpającej po ziemi, odpowiedzialnej dziewczyny, która skrycie kocha pewnego chłopaka (nawiasem mówiąc, czy określenie „kochać” nie było aby nieco za mocne? Przecież nawet z nim nie rozmawiała...), a w pewnym momencie przeistoczyła się w lekkomyślną i naiwną wręcz. Był taki moment, że po prostu w nią zwątpiłam. Ja rozumiem, że wybaczanie i druga szansa, ale czasami chyba warto poczekać i małymi kroczkami.

O Olimpii powiedziałam, to teraz przyszedł czas na Roberta. Powiem tak, w pewnym momencie czytam, czytam i myślę sobie o nim „ ty zidiociały baranie”. Chyba możecie się domyślić, że nie do końca przypał mi do gustu :D Nie powiem, ma on dobre cechy, potrafi był troskliwy, przyjacielski, wrażliwy nawet, aleee. Jego tępa upartość, którą mamy wątpliwą przyjemność doświadczyć w pewnym momencie, okropnie działała mi na nerwy. Niestety nie mogę Wam zdradzić o co dokładnie chodziło, bo byłby to spoiler, ale czasami jego zachowanie było po prostu absurdalne i irytujące. Kochasz? To jednocześnie zaufaj.

Autorka oprócz głównych bohaterów, stworzyła także kilku pobocznych, ale odgrywających ważną role w fabule. Podobało mi się, że starała się nakreślić bardziej lub mniej każdego z nich, o każdej postaci, czy to przyjaciółka Olimpii, czy kumpel Roberta co nieco wiemy, a nawet delikatnie możemy śledzić historię innej pary, której swoją drogą kibicowałam :D Ciekawą postacią jest matka Olimpii, kobieta, która swoje przeszła, ale nie straciła pogody ducha i cały czas stara się wspierać, jak tylko może swoje dwie dorosłe córki.

Sama fabuła miałam wrażenie, że momentami była nieco niedopracowana, niektóre wątki były ucięte i zabrakło mi ich rozwinięcia, czy szerszego opisu. Początkowo nie umiałam się jakoś wkręcić, przyzwyczaić się do sposobu, w jaki ta książka została napisana. Plusem natomiast jest to, że mimo nieco cięższego języka, czyta się ją całkiem szybko.

Pewnie już się domyśliliście, że nie do końca przypadła mi ta książka do gustu. „Za głosem serca” nie zaliczę do totalnych gniotów, ale z pewnością nie dołączy do grona tych, które bardzo lubię i nieprędko zapomnę. Nieco się zawiodłam, bo liczyłam na coś nie tyle wspaniałego, ale świetnego, a tak naprawdę dostałam historię ani to dobrą ani złą, którą co prawda, czytało mi się szybko i nawet, nawet przyjemnie, ale pewnie szybko ją zapomnę. Nie będę was nadmiernie zachęcać do tej książki , ale też... nie odradzam. Nie powiem, że macie tego nie czytać, bo wcale by mnie zdziwiło, gdyby ktoś stwierdził, że on czytał i bardzo mu się spodobało. W końcu każdy z nas ma inny gust ;)
zabookowanyswiatpauli.blogspot.com


  Patrycja Połoch  (22.03.2018)
o przeczytaniu opisu spodziewałam się lekkiego young adult z wątkiem romantycznym i nie myliłam się. "Za głosem serca" to książka na jeden wieczór, gdyż historię Olimpii i Roberta czyta się naprawdę szybko. Zdecydowanie pomaga w tym przyjemny styl pisania autorki i nie skomplikowana fabuła. Nie da się ukryć, że wystarczy przeczytać kilka zdań opisu i już jesteśmy w stanie przewidzieć prawie całą książkę. Ale, nie myślcie sobie, że "Za głosem serca" to przesłodzona historyjka dwójki młodych ludzi. Znajdziecie w tej pozycji też "łyżkę dziegciu". Ale nie zdradzę Wam nic więcej. Nie chcę spojlerować. Bohaterowie są wykreowani prawdziwie, mają swoje wady i zalety. Olimpia to typowa szara myszka z niską samooceną. Bardzo łatwowierna i naiwna, ale to z nią mogłabym się zaprzyjaźnić. Robert to ten typ faceta, którego nie toleruję. Ma o sobie wysokie mniemanie, ale czy aby na pewno słusznie?

Malutkim minusem tej książki było dla mnie niedopasowanie zachowania bohaterów do ich wieku. Autorka stworzyła historię o osobach 20+, a czasami miałam wrażenie, że czytam o niedojrzałych nastolatkach. Troszkę mi to przeszkadzało, ale mniej więcej w połowie książki zaczęłam się przyzwyczajać.

Podsumowując, przy "Za głosem serca" spędziłam miło kilka godzin. Odprężyłam się i dałam umysłowi odpocząć po ciężkich uczelnianych trudach. Książka idealnie nadaje się dla młodych osób, lubiących przewidywalne historie z wątkiem romantycznym. Lekturę tej pozycji wspominać będę z przyjemnością, ale raczej już do niej nie wrócę.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Galaktyka języka Internetu — Joanna Wrycza Galaktyka języka Internetu — Joanna Wrycza
„Galaktyka języka Internetu” to zbiór jedenastu esejów dotyczących przemian, jakim podlega słowo pisane i tekst w mediach elektronicznych. Analizie poddane z...