Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Woda księżycowa — Agnieszka Janiszewska-Szczepanik
Woda księżycowa — Agnieszka Janiszewska-Szczepanik

Woda księżycowa

Cena: 46,99 zł 39,94 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Masz w sobie siłę, by odmienić całe swoje życie. A gdy ją odnajdziesz, nic nie będzie w stanie cię zatrzymać.

Życie trzydziestoletniej Natalii wydaje się smakować mdławo, niczym kawa z maszyny wendingowej, którą bohaterka wypija codziennie rano przy korporacyjnym biurku. Trudny do zidentyfikowania wewnętrzny niepokój nie pozwala jej skupić się na pracy i odpowiednio zaangażować w osiąganie targetów i spełnianie ki pi ja jów. Jednak nie jest też w stanie zrobić niczego innego – paraliżuje ją lęk przed podjęciem jakiegokolwiek działania, które mogłoby odmienić szarą rzeczywistość. W końcu jednak nadchodzi dzień, w którym poziom frustracji Natalii osiąga poziom krytyczny. Młoda kobieta zostawia za sobą wszystko, co trzymało ją do tej pory w stolicy, i wsiada do pociągu, który zawiezie ją nad morze, do domu ukochanej babci. Ta podróż będzie początkiem wędrówki, podczas której Natalia będzie miała szansę, by uzdrowić swoją duszę i sięgnąć po to, co wcześniej wydawało się jej nieosiągalne…

Jeśli posadzisz sosnę w doniczce na parapecie, razem z pelargoniami, to co z niej wyrośnie? Choćbyś sypała jej najlepsze nawozy, to ona i tak wreszcie uschnie. Jakiś czas będzie walczyć, ale potem korzenie się pościskają w tej doniczce, zacznie się dusić w pomieszczeniu, sypać igłami. Wreszcie się załamie i zwiędnie. A jak pelargonię posadzisz na mchu gdzieś pośrodku lasu, to ile przetrwa?
– Pewnie niedługo… – przyznała Natalia.
– A sosna sobie na mchu poradzi i wyrośnie w górę, cała zadowolona. Sosna nie będzie pelargonią, a pelargonia sosną. Choćby im obu płacić składki, ubezpieczenia i karmić bez końca nawozami. – Babcia się uśmiechnęła. – Roślina czy zwierzę zawsze wie, kim jest z natury i co powinno robić. Człowiek też wie, tylko tyle myśli i błądzi, że wreszcie zapomina, co wiedział. Może i ty zapomniałaś, kochana moja?


Agnieszka Janiszewska-Szczepanik – filolog, life coach i trener, a także doktorantka UŁ na kierunku pedagogika.

Zawodowo wspiera osoby, które – aby odczuwać sens i spełnienie – potrzebują działać twórczo i realizować własne projekty. Sama wygrała kilka konkursów na opowiadania, eseje i artykuły, a „Woda księżycowa” jest jej książkowym debiutem. Uważa, że wewnętrzna potrzeba tworzenia to zaproszenie do jednego z najwspanialszych doświadczeń dostępnych na naszej planecie, ale także siła, której nie należy lekceważyć, ponieważ wtedy staje się niszcząca. Pisarskie inspiracje czerpie od ludzi, przynosi z długich spacerów albo przywozi z wakacyjnych podróży. Rozumie koty, a koty zazwyczaj pozwalają jej się głaskać.
Autorka zaprasza na swoją stronę internetową: coachingdladuszy.pl.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2020
  • Format: 130x210, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 612
  • ISBN: 978-83-8147-883-0

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 8 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Małgosia Brzeska  (23.07.2020)
Czasami dopadają nas w życiu takie chwile, że wszystkiego mamy dość. Wszystko nas denerwuje, jesteśmy znudzeni i zmęczeni pracą, w związku nam się nie układa. Oczekujemy od życia zmiany, czegoś nowego i pobudzającego, czegoś innego, co nada naszemu dotychczasowemu życiu sens … Jaka jest na to recepta? Odwaga i chęć zmiany, szukanie właściwej drogi życiowej …
Natalia zmęczona życiem i pracą w korporacji, szuka swojego miejsca w życiu. Tkwi w związku bez przyszłości i nadziei na rozwój. Potrzebuje czegoś nowego, jakiegoś impulsu do zmian w życiu. I przede wszystkim odwagi. Wkrótce dziewczyna otrząsa się i podejmuje radykalne życiowe zmiany. Wyrusza w podróż nad morze, do ukochanej babci. Gdzie może być lepiej niż pod skrzydłami seniorki rodu? Dzięki babci postanawia realizować się zawodowo i wrócić do swoich marzeń z czasów dzieciństwa. Ta pasja da również jej ukojenie i wewnętrzny spokój. Nie wszyscy bliscy będą ją pochwalać za tę decyzję, ale to jej życie i jej ryzyko … Na drodze dziewczyny pojawi się tajemniczy mężczyzna, z którym szybko nawiąże nić porozumienia. Jak się okaże wiele będzie ich łączyć. Czy Natalia znajdzie swoje miejsce na ziemi i czy będzie potrafiła kogoś jeszcze pokochać? Czy jednak Bartek był tą jedyną i prawdziwą miłością? Na pewno będziecie zaskoczeni i zaintrygowani, ale myślę, że również ciekawi. Zapraszam was w podróż po naszym pięknym kraju, od morza do gór, w poszukiwaniu sensu życia …
„Ale pewnie każdy ma swój własny tor przeszkód, który chwilami tylko biegnie prosto, żeby zaraz zaskoczyć zakrętem, jaskinią albo spacerem po linie”.
Woda księżycowa od pierwszych stron rzuca na nas swój tajemniczy, a zarazem delikatny i subtelny urok. Oczarowuje i przenosi w świat marzeń i spełnień, pragnień i poszukiwań. Świat każdemu z nas bliski, a zarazem potrzebny. W ani jednej chwili nie będziecie się czuć zmęczeni, wręcz przeciwnie, jestem przekonana, że historia Natalii wielu z was skusi i zachęci do zmiany swojego dotychczasowego życia. Pokaże, że warto mieć marzenia i odważnie dążyć do ich realizacji. Z uśmiechem trzeba pokonywać pojawiające się trudności i przeszkody, takie zawsze na pewno będą. Należy iść do przodu i z nutką optymizmu spoglądać na otaczający nas świat, aby na końcu życiowej wędrówki znaleźć ukojenie i spełnienie. Aby z czystym sumieniem i ręką na sercu móc spoglądać w lustro i wyrażać zadowolenie, że tak wiele udało mi się osiągnąć w życiu.
„ Bo księżyc w pełni ma wiele cennych właściwości. Oczyszcza, regeneruje, dodaje witalności”.
W tej magicznej lekturze znajdziecie to wszystko, co powinna mieć wciągająca i hipnotyzująca powieść. Pragnienie miłości, nadzieję, radość i smutek, zmęczenie pracą i wypalenie zawodowe, poszukiwanie sensu życia, realizację pasji i marzeń.
„Wszyscy mają gdzieś swój kłębek, więc wszyscy wloką za sobą całe mnóstwo takich nici. Czasem są to sznury, które wzmacniają i chronią przed upadkiem, a innym razem łańcuchy, przez które latami stoi się unieruchomionym, bez możliwości zrobienia kroku. Można się w nią zaplątać i można przez nią upaść. Są silne i nieskończenie rozciągliwe – sięgają ponad miasta, kraje i kontynenty. A także ponad groby – daleko ponad groby kolejnych pokoleń”.
Autorka miała odważny i zdecydowany pomysł na fabułę, a poprzez prosty i czytelny przekaz, potrafiła przekonać do siebie czytelnika. Wydarzenia płyną wartkim strumykiem, który czasami zmienia bieg i nurt. Bohaterowie bardzo realistyczni, z jednym ale. Pojawiają się wśród nich takie postacie, które zniewalają nas swoimi mocami i niecodziennymi cechami. To powoduje, że czujemy się jak w świecie zabarwionym magią i zjawiskami nadprzyrodzonymi. Chociaż osobiście nie przepadam za takimi klimatami, to jednak w tym przypadku po prostu przepadłam. Ta inność była tak subtelnie przedstawiona, że nie można było się jej oprzeć.
Wakacje to czas zmian i podejmowania trudnych wyzwań. Nie ociągajcie się, pakujcie plecak i wyruszajcie w podróż swojego życia. Zostawcie za sobą to, co was denerwuje i nie pozwala się rozwijać, co was ogranicza. Całe życie przed wami. Weźcie przykład z bohaterki. Przekonajcie się sami, że nie ma rzeczy niemożliwych. Naprawdę.
Tej fascynującej historii nie można się oprzeć. Nawet nie próbujcie, szkoda waszego trudu. Z nią trzeba się samemu zmierzyć, do czego serdecznie was zapraszam.


  Złotowłosa i książki Agnieszka  (31.07.2020)
Natalia ma dość swoistej monotonii. Pracy za biurkiem od świtu do zmroku, łapania nadgodzin i bycia typowym korpoludniek. Jej partner Bartek jest taki sam jak ona pod względem pracy. Z tym ,ze on to lubi. A ona? Z każdym kolejnym dniem odczuwa coraz większy wewnętrzny niepokój. Powracają wspomnienia z dzieciństwa i malowniczy babciny ogród. Jej wewnętrzne ja pragnie wolności i powrotu do natury. W momencie podjęcia może nie do końca przemyślanej decyzji odwiedza babcię Krysię. I od tej pory całe jej życie powoli zmienia bieg. Na jej drodze staje tajemnicza Anastazja, kot Rudolf, Anna i Filip. Przeniesiemy się z wysokich budynków wielkich miast w Góry Świętokrzyskie. Czy Woda Księżycowa da Natalii to czego pragnie? Czy odnajdzie właściwą drogę? Odnajdzie wewnętrzny spokój? Swoje właściwe ja?

Od momentu, gdy ujrzałam okładkę zapragnęłam przeczytać te książkę. Tak, jestem okładkową sroką. Choć nie zawsze one do mnie przemawiają i wtedy daję szansę danej pozycji. Tym razem ramię w ramię z okładką szedł opis. Nie zdradzał za dużo ale podsycał ciekawość. I to lubię w opisach książek. A sama lektura? Zaczyna się z nutką magii. To mogę zdradzić. Od razu bowiem wiadomo, czego mniej więcej można się spodziewać. Urzekły mnie bajeczne opisy. Tak plastyczne i z rozmachem choć utrzymane w realiach. Takie, że wystarczyło zamknąć oczy i już - gotowe. Sam pomysł na fabułę być w moim odczuciu w punkt. Wielu ludzi jest zapracowanych, wrzuconych do wora monotonni i uwięzionych w czterech ścianach. W pogoni za gotówką, dostatkiem. A gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość? Na czystą radość, taka jaką odczuwa dziecko? Ten rozdźwięk został bardzo dobrze podkreślony. Rozbite na elementy i okazujące prawdę. Człowiek więźniem i robotem. A gdzie czas na pasje i rozwijanie się i swoich pasji? Nie mówiąc już o czasie dla rodziny. Bardzo realne, brutalne i rzeczywistne. Za to w momencie przelania tej czary główna bohaterka robi coś, czego bym się po nie j nie spodziewała. Dlaczego? Wydawała się być takim pionkiem w grze. Nie umiała się postawić i zawalczyć o swoje Ciągle tylko poddawała się i odsuwała swoje plany na bok, aby tylko uszczęśliwić Bartka. A on niczym ten pazerniak ciągnął i brał do woli myśląc tylko o sobie. Za to od początku jej kibicowała, gdy w końcu odważyła się zaryzykować. Gdy wyruszyła w podróż do babci i z babcią. I tak, Jak zapewne się domyślacie znajdziecie tu elementy słowiańskie. Sama tytułowa Woda księżycowa. Któż o nie nie słyszał? Tak samo jak Noc Kupały. Tak, ta książka jest naszpikowana takimi elementami. Nie mówiąc już o zdolnościach niektórych ludzi. Bardzo fajnie zostały włączone w fabułę. Zaskakiwały tak samo jak bohaterowie. A poza Natalią i Bartkiem oraz babcią Krysia troszkę ich tu jest. Ale w żaden sposób nikt mi z nich nie przeszkadzał. Każdy się dopełniał i był niczym ta kropla spadająca do dzbanku wypełniające go po brzegi. Bardzo do gustu przypadłą mi babcia - to taka kobieta, którą chciałoby się mieć za swoją babcię. Przeczytacie to będziecie wiedzieć o co mi chodzi. Sama książka swą wielkością może przerażać. Ale nie martwcie się. Jak poznacie życie głównej bohaterki przeplatane retrospekcjami i skosztujecie odrobinę tajemniczości to nawet się nie spostrzeżecie, kiedy was wciągnie tak, że dotrzecie do końca z myślą: ale to już koniec? Taka ona jest - wciągająca i zaskakująca do samego końca. Świetna akcja, która przyszpiliła mnie do fotela na długie godziny.

"Woda księżycowa" pisana jest lekkim stylem. Barwnym z idealnym połączeniem twardej rzeczywistości i tajemniczego Słowiaństwa. Historia Natalii pokazuje, że nie wszystkie podejmowane gwałtownie decyzje, te nie do końca przemyślane, zawsze są złe. Każda z nich jest dobra, bo to czas zmian. Chęć skosztowania czegoś innego. Nawet jeśli mielibyśmy się sparzyć to warto się odważyć. Warto zaryzykować i zrobić ten krok. Warto także zaufać intuicji. To nasze życie i sami musimy przeżyć je tak jak chcemy. To samo tyczy się związku z kimś, z kim jesteśmy z przyzwyczajenia, z nudy, z nacisku innych osób? Nie można całego życia spędzić patrząc się w ekran telefonu czy laptopa. Przekaz jest jasny - wyjdź z kółka, przestań się w nim kręcić niczym ten chomik i pójdź własną ścieżką. Za swoim ja. Rzeczy niemożliwe? Są tylko w waszej wyobraźni. Każdą przeszkodę pokonuj, w kłód ustawiaj most i dąż do wytyczonego celu. Lubicie takie książki? Śmiało czytajcie. Od razu tylko sobie zarezerwujcie kilka dni na tę książkę - nie będziecie mogli się od niej oderwać.

Polecam


  Ewelina Górowska  (2.09.2020)
W wiadomości od wydawnictwa nie doczytałam, że powieść, którą mi przesyła do recenzji ma ponad 600 stron. Możecie sobie łatwo wyobrazić moje niemałe zaskoczenie i wielkie oczy gdy otworzyłam przesyłkę, obawiałam się, że albo zanudzę się na przysłowiową śmierć, albo akcja będzie tak szybko biegła, że w połowie nie będę pamiętać, co zadziało się na początku. Na szczęście nie wydarzyło się nic z tych rzeczy.
Powieść zaczyna się dość specyficznie, przez moment odniosłam wrażenie, że będę czytać kolejną powieść fantasy, długo zastanawiałam się, w jakim celu pierwszy rozdział się pojawił, ale w ostatecznym rozrachunku doskonale współgra z całością.
Główną bohaterkę poznajemy chwilę poźniej gdy próbuje rozpocząć kolejny męczący dzień w pracy, która w ogóle nie przynosi jej satysfakcji, ilość obowiązków ją przytłacza, a myśl o awansie przyprawia ją o ból głowy i mdłości- dziewczyna przejawia klasyczne objawy wypalenia zawodowego. Dodatkowo narzeczony ledwo ją zauważa, a ślub chce wziąć tylko po to, żeby dostać korzystniejszy kredyt hipoteczny. Rodzice średnio się nią interesują, a ukochanej babci nie widziała kilka lat. Istna masakra...
Jedno niespodziewane spotkanie z tajemniczą Anastazją sprawia, że dziewczyna powoli dojrzewa do zmian w swoim życiu, a nowy znajomy udowadnia, że czasami warto zaryzykować... dosłownie rzucić wszystko i wyjechać.

"Księżycowa woda" to ciepła i poruszająca opowieść o poszukiwaniu własnego "JA", o spełnianiu marzeń o godzeniu się z tym co jest nam pisane.
To historia, która płynie swoim rytmem, nie śpieszy się, uspokaja, wbrew pozorom nie przytłacza. Naprawdę odpoczęłam przy tej powieści, czułam się spokojna i zrelaksowana.
Autorka cudownie zbudowała klimat, szczypta magii, która osnuwa tę powieść, pradawne zwyczaje i wierzenia, dodają smaku, ale nie odstraszają. Podkreślam, to nie jest powieść fantasy, to coś zupełnie innego- coś, co naprawdę trudno ubrać w sztywne ramy.
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro. Sprawia to, że naprawdę powieść wciąga, otacza tajemniczością, nie chce wypuścić czytelnika ze swych ramion.
Powieść jest dopracowana w najdrobniejszym szczególe, trudno uwierzyć, że to debiut.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To naprawdę bardzo ciekawy debiut, osobiście z niecierpliwością będę czekać na kolejne powieści pani Agnieszki.

POLECAM...


  Aleksandra Klimaszewska  (11.09.2020)
„Masz w sobie siłę, by odmienić całe swoje życie. A gdy ją odnajdziesz, nic nie będzie w stanie cię zatrzymać.”

Jakiś czas temu zaczęłam czytać książkę, która z początku (przyznaję szczerze!) totalnie urzekła mnie swoją okładką, jak i tytułem.
„Woda księżycowa” - przecież ten tytuł jest absolutnie magiczny!
Kiedy zaczęłam czytać, od razu polubiłam styl pisania autorki.
Czytając pierwszy rozdział trochę zwątpiłam w to, czy wiem o czym jest książka ale kolejne rozdziały wszystko wyjaśniły.
W książce poznajemy bohaterkę, która nie prowadzi zbyt fantazyjnego życia. Przynajmniej według niej samej. Natalia ma trzydzieści lat, pracę, partnera i…chyba jednak czegoś jej w życiu brakuje. I nagle w jej życiu pojawia się ktoś nowy - przypadkowo poznana kobieta. I nagle życie Natalii nieoczekiwanie się zmienia.
„Rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady.” - No, prawie. Jedzie do swojej dawno nieodwiedzanej babci, nad polskie morze. I to co dzieje się później…to coś co warto przeczytać.
Miałeś kiedyś tak, że karciłeś się w myślach za to, że czujesz, że czegoś Ci brakuje, pomimo, że przecież masz tak wiele? Nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Żyjemy w XXI wieku. Dużo pracujemy, szybko żyjemy, cały czas jesteśmy w jakimś niedoczasie. W którym momencie mamy znaleźć czas, aby odnaleźć siebie? Odkryć swoje pragnienia i poobserwować świat? Stać się obywatelem całego świata, a nie posiadaczem dziesięciu kredytów i rezygnacji z marzeń, na rzecz życia kopiuj-wklej, bo tak trzeba, tak przecież robi każdy?
Ta książka skłania do refleksji na temat odnajdywania siebie.
To, że bohaterka zaczyna dogłębnie przyglądać się swojemu życiu, powoduje, że machinalnie zaczynamy robić to samo, zaczynamy zwracać uwagę na to, jak my żyjemy i postrzegamy swoje życie. Powieść przedstawia nam osobę, z którą pewnie wiele z czytelników będzie się utożsamiać. Książka uzmysławia nam, że to jak wygląda obecnie nasze życie i to jak będzie ono wyglądało w przyszłości, leży poniekąd w naszych rękach. Jeśli chcemy, możemy je zmienić. Skłania do refleksji, powoduje, że jako czytelnik zaczynamy zastanawiać się nad naszym życiem, nad naszymi wyborami i tym, co możemy w naszym życiu ulepszyć, poprawić.
Książka absolutnie nie jest poradnikiem, nie ma w sobie treści moralizatorskich czy instrukcji na to jak żyć - jest raczej spokojną opowieścią o kimś, kto szukał swojej drogi i miejsca w życiu i myślę, że warto poznać tę historię.


  Maria Soczówka  (16.09.2020)
Przeczytanie tej książki zajęło mi trochę czasu, bo jej objętość niestety nie pozwoliła przy wszystkich obowiązkach na pochłonięcie jej w "jedną noc". Czy czas spędzony z "Wodą księżycową" był tego warty? Czym jest ta książka, która niejednego człowieka odstraszy swoją objętością?

Początkowo, nim sięgnęłam po tę książkę, bardzo mocno przyciągnął mnie do niej jej okładkowy opis oraz sama szata graficzna (wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale online ciężko zobaczyć coś więcej). Książka ta jest bowiem naprawdę przepięknie wydana. Grafika okładkowa przywodzi na myśl wstęp do licznych legend, opowieści, bajań ludowych bądź innych, zupełnie fantastycznych historii. Bardzo zatem się zdziwiłam, kiedy w rozdziale drugim wraz z autorką wylądowałam w szarej, warszawskiej rzeczywistości, w "kołchozie" czyli przy biurku jednej z korporacji. Natalia ma w sobie jednak coś takiego, co niedługo pozwoli czytelnikowi myśleć, że ta bajeczna okładka jej historii nie miała żadnego znaczenia.

Bardzo, ale to bardzo przypadł mi do gustu sposób narracji. Sam język, jakiego używa autorka potrafi tak wciągnąć w treść, że ciężko się odkleić, a co dopiero już sama jego konstrukcja. Pani Agnieszka bardzo płynnie balansuje pomiędzy tym co dzieje się w głowie bohaterki (tutaj krążą jej myśli oraz myśli pisane kursywą - czyli zwykle te, które dopowiada głos w jej głowie, będący echem tego co niegdyś zasłyszała, np. we własnym domu rodzinnym, przykładowo "W głowie Ci się poprzewracało, zajmij się czymś poważnym").

Czas, jaki poświęciłam lekturze tej książki był najlepszym, dostępnym spędzaniem czasu ostatnich dni. Ta powieść jest po prostu niesamowita. Bardzo, bardzo dokładnie, powolutku odkrywa kolejne warstwy wnętrza bohaterki, dążąc do tego by ona sama dostrzegła kim jest tak naprawdę i czego w jej życiu jej tak bardzo brakuje i czego potrzebuje. To jest po prostu piękne. Najbardziej niezwykły motyw pojawia się wtedy, kiedy czytelnik przestaje mieć wrażenie że chodzi tutaj o bohaterkę główną, a momentami sam staje się tym bohaterem i książka tylko mu uświadamia, że życie jest jedno i należy je przeżyć nie "na siłę" i bez radości, ale w zgodzie z samym sobą i tym kim jesteśmy. Bo nie ma "jednego gatunku człowieka". W powieści zaznaczone jest wyraźnie, że każdy z nas jest inny i tam, gdzie jedni się odnajdują - my wcale nie musimy. Ta książka tak pięknie uświadamia to, że każdy z nas jest zupełnie wyjątkowy i tę wyjątkowość należy umieć docenić i uszanować. Życie jest za krótkie, by przeżyć je będąc cały czas jedynie obok.

www.ksiazkomania17.blogspot.com


  Karolina Łata  (3.08.2020)
"Masz w sobie siłę, by odmienić całe swoje życie. A gdy ją odnajdziesz, nic nie będzie w stanie cię zatrzymać"

Marta to trzydziestoletnia kobieta, pracująca w korporacji.
Jej życie jest nudne, stateczne i bezbarwne.
Codziennie rano wstaje, by wyjść do pracy, w której większość rzeczy robi mechanicznie.
Ma chłopaka-Bartka, który tak jak ona żyje właściwie tylko pracą.
I tak trwają, dzień za dniem, aż do czasu..
Przychodzi dzień, w którym w Marcie zachodzą pewne zmiany.
Poziom jej niezadowolenia i frustracji sięga zenitu, i postanawia coś ze swoim życiem zrobić.
Postanawia pojechać nad morze, do Babci.
Jej wyjazd z Warszawy to jej pierwszy krok, ku zmianie.
Jakie będą to zmiany?
Dobre, złe?
Czy każda podjęta przez nią decyzja będzie miała dobre skutki?
Czy każda nowo poznana osoba, zmieni coś w jej życiu?
Czy może mimo chęci, nic nie zmieni się na lepsze?
Jakie podejmie decyzję?
I co z tym wszystkim ma wspólnego "woda księżycowa" ?

"Wtedy świat był taki świeży. Błyszczał i kusił-jak nierozpakowany prezent pod żywą, pachnącą choinką. Co właściwie stało się ze światem, że przestał taki być? Przecież nie rozpakowała chyba jeszcze wszystkiego, co było dla niej przeznaczone. Na pewno nie, to byłoby okropnie smutne. Naprawdę okropnie smutne"

Macie tak czasami, że zobaczycie okładkę i już wiecie, że musicie przeczytać tę książkę?
Czymś was kusi, przyciąga i jesteście ciekawi, co znajdziecie w środku?
U mnie tak było z książką "Woda księżycowa"
I wszystko było w porządku, dopóki nie zobaczyłam jej grubości.
Nie powiem, że mnie te 600 stron nie przeraziło. Bo z takimi książkami zawsze mam problem.
A jeśli okaże się kiepska? A jeśli będę się przy niej nudzić?
Wiedziałam, że spędzę z nią długie godziny, więc mój niepokój był uzasadniony.
Czy jednak był potrzebny? Nie! Bo ta książka okazała się naprawdę udaną przygodą.
To, co dostałam w tej historii, to opowieść , która może nie wciągnęła mnie od pierwszych stron, ale która mnie zaciekawiła na tyle, że przewracałam kolejną kartkę, chcąc wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Nazwałabym tą książkę nieśpieszną. Bo tu wszystko ma swój rytm. Być może mogłaby być krótsza, mieć mniej opisów, wspomnień czy niepotrzebnych scen. Jednak, po co? Sądzę, że to właśnie urok tej książki, bo czytało mi się ją naprawdę miło i fajnie.
Styl autorki jest lekki i prosty, a cała fabuła okraszona nutką magii dodaje jej tylko uroku.
To książka przede wszystkim, o poszukiwaniu własnego ja. O tym, by pokazać, że nasze życie może być zupełnie inne. Czasami wystarczy tylko zrobić krok w dobrym kierunku. Bo jeśli żyjemy, czując się jak w zamkniętej puszce, gdzie codzienność nas nie cieszy, gdzie każdy dzień jest taki sam, a my ciągle jesteśmy zmęczeni i sfrustrowani, to gdzie w tym jakakolwiek radość? Gdzie uśmiech? Gdzie zabawa?
Czy takie życie, naprawdę można nazwać życiem? Czy może tylko przetrwaniem?

Ta książka idealnie pokazuje nam, że czasami potrzeba naprawdę niewiele, by zmienić swoje życie. Impuls, nowo poznana osoba, dawno zapomniane pasje i marzenia. To wszystko jest ważne, ale trzeba pamiętać, że najważniejszy jesteś Ty!

Czy książkę polecam? Owszem. I naprawdę nie ma co się przerażać jej objętości.
Jak już was wciągnie, to gwarantuje spędzenie kilku długim i satysfakcjonujących godzin.


  Paulina Radziszewska  (13.08.2020)
Ta grubiutka na 600 stron pozycja jest bardzo ciekawa i inspirująca. Niepotrzebne okazały się moje obawy co do jej objętości, ponieważ strony po prostu „leciały”.
„Woda księżycowa” okazała się być bardzo mądrą książką, a zdanie z okładki zdradza nam czego możemy się spodziewać: „Czasami trzeba znaleźć w sobie odwagę, by wbrew wszystkim i wszystkiemu zejść z obranej ścieżki prosto w nieznane”.
30-letnia Natalia pracuje w korporacji. Trafne będzie określenie, że żyje by pracować. Jej codzienność jest pozbawiona energii i kolorów. Kawa pomaga jej przetrwać mechanicznie wykonywane w biurze zadania. Kobieta ma chłopaka, który jest do niej bliźniaczo podobny – skupieni na pracy nie widzą, że ich związek umiera.
W Natalii coraz częściej odzywają się wewnętrzne głosy i niepokój, ale wyniesione od taty nauki z dzieciństwa i lęk przed podjęciem odpowiedniego kroku sprawiają, że dziewczyna stale tkwi w tym samym punkcie. W końcu nadchodzi dzień, kiedy poziom jej frustracji osiąga maksymalny poziom. Dziewczyna zostawia wszystko za sobą i wsiada w pociąg do Gdańska, który zawiezie ją do domu babci.
Tak rozpoczyna się przygoda Natalii: pełna zmian, wewnętrznego oczyszczenia, podejmowania niełatwych decyzji i spełniania marzeń.
Ta wzruszająca książka zmusi nas do refleksji. Czy nasze życie podąża właściwą drogą? Czy nie potrzebujemy dokonać w nim zmian?
Historia Natalii pokazuje, że warto wrócić do tego co najważniejsze, tego co kochamy i nas inspiruje. Jeśli chcesz otrzymać rady jak odnaleźć prawdziwego siebie, to niewątpliwie jest to książka dla Ciebie!
Minusem książki są dla mnie pojawiające się co jakiś czas opisy, zbyt długie i szczegółowe. Przyznam się, że choć fabuła mnie wciągnęła, to omijałam je.
Bardzo podobały mi się wstawki z delikatną fantastyką: wierzenia ludowe i czary idealnie skomponowały się z naszą fabułą i dodały jej pewnej tajemniczości.
Bardzo Wam polecam tą powieść. Jeśli do tej pory nie skusiła Was okładka, to na pewno zrobi to historia Natalii.


  Aleksandra Mianowska  (25.08.2020)
Natalia to trzydziestoletnia kobieta, która jest zmęczona swoim dotychczasowym życiem. Praca w korporacji wysysa z niej ostatnie resztki energii i chęci do życia. Po ośmiu godzinach wraca do ciasnego i pustego mieszkania, ponieważ jej chłopak pracuje od rana do nocy i niezbyt się nią interesuje. Natalia ma wrażenie jakby się dusiła, przytłacza ją ciasnota ulic, samotność i ilość obowiązków. Ma ochotę rzucić wszystko i wyjechać, odetchnąć pełną piersią. I tak właśnie robi! Wyrusza w spontaniczną podróż nad Bałtyk do ukochanej babci. Tylko czy tam uda jej się odnaleźć upragniony spokój i przede wszystkim - odnaleźć siebie?

Zaczynając "Wodę księżycową" byłam pełna optymizmu. Autorka serwuje nam na początek tajemniczą opowieść, która zostaje nagle przerwana i zastąpiona losami Natalii. To skłania czytelnika do dalszego czytania, a przynajmniej skłoniło to mnie. Już od pierwszych chwil Natalia zyskała moją sympatię dzięki pewnym cytatom, których aż żal nie przytoczyć:
• "Ciepła woda podziałała rozluźniająco i kojąco, za co chwała należała się Miejskiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji."
• "Wkroiła plasterki zielonego ogórka. Świeżego, prosto z Ryneczku Lidla."
• "Jak zwykły proszek w porównaniu z Vizirem."

Jednak z czasem postać Natalii zaczęła mnie przytłaczać. Często przywoływane były fragmenty z jej życia, gdzie chodziła jeszcze do szkoły oraz spotykała się z koleżankami. Trochę za dużo było tam dla mnie rozważań, myśli, a za mało akcji. Rozumiem, iż jest to powieść obyczajowa i nie będzie w niej żadnych szalonych pościgów czy morderstw, ale dla mnie było troszeczkę za nudno.
Autorka skupiła się na postrzeganiu świata i uważniej jego obserwacji.
Ten zabieg bardzo mi się podobał, ponieważ skłaniał do refleksji i zastanowienia się, ile rzeczy tracimy, na ile nie zwracamy uwagi. No ale przez tyle stron?
Denerwował mnie też występujący w tej książce slang korporacyjny. Wiem, że występuje on w wielu powieściach i ma oddać trochę takiego klimatu wielkiej korporacji, prestiżu, ale w języku polskim istnieje wiele słów i można je wykorzystywać w tym slangu, a nie zapożyczać i przekształcać słówka z języka angielskiego. Ja ogólnie nie jestem fanką zapożyczeń czy wtrącania angielskich słówek w wypowiedziach, dlatego mnie to irytuje. Chociaż brawa dla autorki, że zgłębiła temat korporacji i występujących w nich zwrotach, wyrażeniach. Podsumowując, książka nie należy do najgorszych. Wymaga przemyśleń i pozwala skupić się bardziej na otaczającym nas świecie oraz docenić to, co mamy.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Pliniusz Młodszy — Jacek Hajduk Pliniusz Młodszy — Jacek Hajduk
Apogeum potęgi cesarstwa rzymskiego.

Pliniusz Młodszy jest bliski śmierci. W Bitynii, gdzie przebywa jako namiestnik prowincji, rozpamiętuje przeszłość.
...