Witaj, piękna pastereczko
Cena: 49,99 zł 42,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni roboczych
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Opis i recenzje
Wśród albańskich wzgórz splata się los dwóch dusz
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat – przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa. Zamiast głośnymi deklaracjami upajają się milczeniem w blasku ogniska.
Nie wiedzą, jaki epilog znajdzie ta relacja. Pewne jest tylko to, że na zawsze odmieni ich życie.
„Witaj, piękna pastereczko” to poruszająca opowieść o tym, jak przypadkowe „witaj” może stać się początkiem najpiękniejszego „zostań”. Historia o uzdrowieniu – nie przez słowa, lecz przez obecność. I o pięknie drugiego człowieka – tym, które objawia się tylko wtedy, gdy przestajemy oceniać, a zaczynamy naprawdę widzieć.
Gdy znalazła się w odległości, w której mogłem dostrzec jej ciemne, błyszczące oczy, uśmiechnęła się lekko. A ja poczułem, jakby archetyp kobiety właśnie materializował się na mojej drodze. Owce – symbol pokory. Ona – przewodniczka. Ja? Uczeń, który jeszcze nie wie, czego ma się uczyć. Ale już wie, że musi słuchać. Był to uśmiech, który w jednej chwili sprawił, że poczułem coś dziwnego – jakby jakaś niewidzialna siła właśnie popchnęła mnie ku niej. Wtedy, zupełnie instynktownie, powiedziałem:
– Witaj, piękna pastereczko.
Albańskie wzgórza, doświadczony życiem harleyowiec, cieszący się urokami emerytury, i ona – Louisa, dwudziestokilkuletnia, urocza pasterka. Już od pierwszego spotkania na malowniczej, górskiej drodze między nimi rodzi się niezwykła więź.
Z biegiem czasu tworzą własny, intymny mikroświat – przesycony ciszą, spojrzeniami i gestami, które znaczą więcej niż słowa. Zamiast głośnymi deklaracjami upajają się milczeniem w blasku ogniska.
Nie wiedzą, jaki epilog znajdzie ta relacja. Pewne jest tylko to, że na zawsze odmieni ich życie.
„Witaj, piękna pastereczko” to poruszająca opowieść o tym, jak przypadkowe „witaj” może stać się początkiem najpiękniejszego „zostań”. Historia o uzdrowieniu – nie przez słowa, lecz przez obecność. I o pięknie drugiego człowieka – tym, które objawia się tylko wtedy, gdy przestajemy oceniać, a zaczynamy naprawdę widzieć.
Gdy znalazła się w odległości, w której mogłem dostrzec jej ciemne, błyszczące oczy, uśmiechnęła się lekko. A ja poczułem, jakby archetyp kobiety właśnie materializował się na mojej drodze. Owce – symbol pokory. Ona – przewodniczka. Ja? Uczeń, który jeszcze nie wie, czego ma się uczyć. Ale już wie, że musi słuchać. Był to uśmiech, który w jednej chwili sprawił, że poczułem coś dziwnego – jakby jakaś niewidzialna siła właśnie popchnęła mnie ku niej. Wtedy, zupełnie instynktownie, powiedziałem:
– Witaj, piękna pastereczko.
Szczegóły
- Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
- Wydawca: Novae Res, 2026
- Format: 130x210, skrzydełka
- Wydanie: Pierwsze
- Liczba stron: 422
- ISBN: 978-83-8423-271-2
Recenzje czytelników
| Średnia ocena: | z 4 recenzji. | Dodaj własną recenzję |
| Elvira Chaika | (23.01.2026) |
„Nic nie dzieje się przypadkiem - ludzie
pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś
powodu."
Ona ma 22 lata i choć pochodzi z bogatej
rodziny, jej życie od początku było pozbawione wszystkiego, co daje poczucie bezpieczeństwa. Zamiast wolności - przemoc.
Zamiast bliskości - samotność. Zamiast młodości - doświadczenia, które nie powinny spotkać nikogo w tym wieku. Swiat, który zna, jest brutalny і ciasny, jakby nigdy nie pozwolił jej naprawdę oddychać.
On ma 61 lat. Jego życie ułożyło się inaczej.
Ma ludzi, do których wraca. Ma wspomnienia, podróże, drogę za sobą i spokój, który przychodzi z akceptacją tego, co było. Jest kimś, kto już żył, a nie kimś, kto dopiero próbuje przeżyć.
Spotykają się w Albanii. W górach. W miejscu, gdzie wszystko zwalnia, a rozmowa staje się ważniejsza niż reszta świata. I to właśnie rozmowa jest tu kluczem. Nie wielkie gesty, nie dramatyczne wydarzenia, ale słowa — czasem nieporadne, czasem bolesne, czasem zaskakująco szczere.
Ta historia nie opowiada o miłości w oczywisty
sposób. Opowiada o spotkaniu dwóch zupełnie różnych doświadczeń życia. O tym, jak bardzo można być zranionym, mając zaledwie dwadzieścia kilka lat. 1 o tym, jak bardzo można być pełnym życia, mając ich sześćdziesiąt.
Najbardziej poruszyło mnie to, że książka niczego nie upraszcza. Nie próbuje ratować bohaterów na siłę. Nie daje łatwych odpowiedzi. Pokazuje, że czasem sama obecność drugiego człowieka — bez ocen, bez prób naprawiania — potrafi znaczyć więcej niż jakiekolwiek słowa.
To historia ciężka, ale potrzebna. Taka, która zostawia w środku ciszę. I myśl, że nie wszystko w życiu musi mieć sens od razu. Że niektóre spotkania są po to, żeby nas zatrzymać. Zmusić do spojrzenia na siebie inaczej.
Po zamknięciu tej książki zostałam z emocjami, które nie chciały odejść. I z przekonaniem, że to jedna z tych historii, które czyta się raz, ale pamięta długo.
[wspołpraca recenzencka]
pojawiają się w naszym życiu z jakiegoś
powodu."
Ona ma 22 lata i choć pochodzi z bogatej
rodziny, jej życie od początku było pozbawione wszystkiego, co daje poczucie bezpieczeństwa. Zamiast wolności - przemoc.
Zamiast bliskości - samotność. Zamiast młodości - doświadczenia, które nie powinny spotkać nikogo w tym wieku. Swiat, który zna, jest brutalny і ciasny, jakby nigdy nie pozwolił jej naprawdę oddychać.
On ma 61 lat. Jego życie ułożyło się inaczej.
Ma ludzi, do których wraca. Ma wspomnienia, podróże, drogę za sobą i spokój, który przychodzi z akceptacją tego, co było. Jest kimś, kto już żył, a nie kimś, kto dopiero próbuje przeżyć.
Spotykają się w Albanii. W górach. W miejscu, gdzie wszystko zwalnia, a rozmowa staje się ważniejsza niż reszta świata. I to właśnie rozmowa jest tu kluczem. Nie wielkie gesty, nie dramatyczne wydarzenia, ale słowa — czasem nieporadne, czasem bolesne, czasem zaskakująco szczere.
Ta historia nie opowiada o miłości w oczywisty
sposób. Opowiada o spotkaniu dwóch zupełnie różnych doświadczeń życia. O tym, jak bardzo można być zranionym, mając zaledwie dwadzieścia kilka lat. 1 o tym, jak bardzo można być pełnym życia, mając ich sześćdziesiąt.
Najbardziej poruszyło mnie to, że książka niczego nie upraszcza. Nie próbuje ratować bohaterów na siłę. Nie daje łatwych odpowiedzi. Pokazuje, że czasem sama obecność drugiego człowieka — bez ocen, bez prób naprawiania — potrafi znaczyć więcej niż jakiekolwiek słowa.
To historia ciężka, ale potrzebna. Taka, która zostawia w środku ciszę. I myśl, że nie wszystko w życiu musi mieć sens od razu. Że niektóre spotkania są po to, żeby nas zatrzymać. Zmusić do spojrzenia na siebie inaczej.
Po zamknięciu tej książki zostałam z emocjami, które nie chciały odejść. I z przekonaniem, że to jedna z tych historii, które czyta się raz, ale pamięta długo.
[wspołpraca recenzencka]
| Ewa Czyta | (30.01.2026) |
Myślicie, że uczucia patrzą na wiek?
Michał, emerytowany mężczyzna, przemierza Albanię na harleyu. Podczas jednej z podróży spotyka stado owiec prowadzone przez młodą kobietę, która zupełnie nie pasuje do tego miejsca. Piękna, wytatuowana dziewczyna wyraźnie odstaje od wyglądu i zachowania lokalnych kobiet. Zaintrygowany Michał postanawia poznać historię Louisy.
Książka opowiada o spotkaniu dwóch pokrewnych dusz, które tylko pozornie do siebie nie pasują. Mimo dużej różnicy wieku bohaterowie świetnie się dogadują, a to właśnie przy obcym mężczyźnie poraniona dziewczyna zaczyna się otwierać.
Postacie zostały zbudowane na zasadzie kontrastu. Michał – starszy, doświadczony życiem, posiadający swoje zasady oraz zdrowe podejście do codzienności. Louisa – młoda, żywiołowa, poraniona przez przeszłość kobieta, która mimo traum pozostaje nieco naiwna i momentami impulsywna w swoim zachowaniu. Często byłam pod wrażeniem cierpliwości Michała wobec niej oraz jego spokoju i życiowej mądrości.
Nie jest to historia jak wiele innych. Relacja między bohaterami opiera się głównie na rozmowach, które stopniowo odsłaniają ich wnętrza, oraz na akceptacji drugiego człowieka takim, jakim jest. Bo dopiero gdy spotkamy kogoś, kto akceptuje nas w pełni, możemy poczuć się bezpieczni i szczęśliwi. Momentami przypomina to relację uczennicy i nauczyciela – Michał często tłumaczy życie na swój sposób, co pomaga Louisie otworzyć się i przepracować własne traumy.
Pojawiają się tu również uczucia – skomplikowane ze względu na okoliczności i różnicę wieku. Rodzą dylematy, poruszają serca i wywołują obawy przed rozstaniem. Nie jest to jednak klasyczny romans.
Akcja rozgrywa się w otoczeniu przyrody i stanowi swoistą pochwałę prostoty życia oraz cieszenia się tym, co nas otacza. Styl narracji jest prosty i przystępny, dzięki czemu historię pochłania się bardzo szybko.
To książka nieoczywista – taka, która skłania do refleksji nad życiem, miłością, przebaczeniem, a czasem także nad wybaczeniem samemu sobie. Opowiada o wyborach, które nigdy nie są proste, i o tym, jak jedno spotkanie może wpłynąć na resztę naszego życia. Szczerze polecam ❤️
Michał, emerytowany mężczyzna, przemierza Albanię na harleyu. Podczas jednej z podróży spotyka stado owiec prowadzone przez młodą kobietę, która zupełnie nie pasuje do tego miejsca. Piękna, wytatuowana dziewczyna wyraźnie odstaje od wyglądu i zachowania lokalnych kobiet. Zaintrygowany Michał postanawia poznać historię Louisy.
Książka opowiada o spotkaniu dwóch pokrewnych dusz, które tylko pozornie do siebie nie pasują. Mimo dużej różnicy wieku bohaterowie świetnie się dogadują, a to właśnie przy obcym mężczyźnie poraniona dziewczyna zaczyna się otwierać.
Postacie zostały zbudowane na zasadzie kontrastu. Michał – starszy, doświadczony życiem, posiadający swoje zasady oraz zdrowe podejście do codzienności. Louisa – młoda, żywiołowa, poraniona przez przeszłość kobieta, która mimo traum pozostaje nieco naiwna i momentami impulsywna w swoim zachowaniu. Często byłam pod wrażeniem cierpliwości Michała wobec niej oraz jego spokoju i życiowej mądrości.
Nie jest to historia jak wiele innych. Relacja między bohaterami opiera się głównie na rozmowach, które stopniowo odsłaniają ich wnętrza, oraz na akceptacji drugiego człowieka takim, jakim jest. Bo dopiero gdy spotkamy kogoś, kto akceptuje nas w pełni, możemy poczuć się bezpieczni i szczęśliwi. Momentami przypomina to relację uczennicy i nauczyciela – Michał często tłumaczy życie na swój sposób, co pomaga Louisie otworzyć się i przepracować własne traumy.
Pojawiają się tu również uczucia – skomplikowane ze względu na okoliczności i różnicę wieku. Rodzą dylematy, poruszają serca i wywołują obawy przed rozstaniem. Nie jest to jednak klasyczny romans.
Akcja rozgrywa się w otoczeniu przyrody i stanowi swoistą pochwałę prostoty życia oraz cieszenia się tym, co nas otacza. Styl narracji jest prosty i przystępny, dzięki czemu historię pochłania się bardzo szybko.
To książka nieoczywista – taka, która skłania do refleksji nad życiem, miłością, przebaczeniem, a czasem także nad wybaczeniem samemu sobie. Opowiada o wyborach, które nigdy nie są proste, i o tym, jak jedno spotkanie może wpłynąć na resztę naszego życia. Szczerze polecam ❤️
| Anna Kaczor | (7.04.2026) |
Jedna chwila, jedno spotkanie, zwykłe słowo „Witaj”, które jest początkiem nie tylko niezwykłej historii, ale również wielu zmian w życiu bohaterów.
Michał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło. Albańskie góry dały jej schronienie, została pasterką, a jej codziennością jest stado owiec, którymi się zajmuje.
Wystarczyło jedno przypadkowe spotkanie, aby coś zaczęło ich do siebie ciągnąć. Zaczęło się od zwykłej rozmowy, jednak ona była tylko początkiem, a nie końcem tej historii. Początkowo niewinne spojrzenia, delikatne gesty, rozmowy wśród przyrody, w blasku ogniska. Tylko oni, zwierzęta, z dala od innych, z dala od cywilizacji. Jak potoczy się ta znajomość? Jak wiele zmieni w ich życiu? Jak bardzo na nich wpłynie?
Zacznę od tego, że nie jest to historia dla każdego. Dlaczego? Po pierwsze mamy relację między mężczyzną, który już jest na emeryturze, wiele lat życia ma za sobą i młodą dziewczyną, która dość niedawno wkroczyła w świat dorosłych. Po drugie jest dość dużo wulgaryzmów. Mnie jednak ani jedno, ani drugie, ani trochę nie przeszkadzało, a książka zdecydowanie mi się podobała.
Nie jest to historia, która gna, pędzi, a wręcz przeciwnie, rozwija się powoli, dając czas na przemyślenia. Moim zdaniem to jej zdecydowany plus. To opowieść o dwóch zupełnie różnych osobach, których połączyło wiele, o pokonywaniu demonów przeszłości, ruszaniu na przód.
Akcja sprawnie poprowadzona, choć jak już wspomniałam, rozwija się wolno. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji.
Bohaterowie zdecydowanie dobrze wykreowani, różnorodni, wywołujący emocje w czytelniku. Oboje polubiłam, chociaż nie zawsze zgadzałam się z tym, co robili, myśleli.
„Witaj, piękna pastereczko” to książka nie dla każdego, jednak mnie się podobała, a czas, jaki z nią spędziłam, zdecydowanie był udany. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Michał jest na emeryturze, z której korzysta, jeżdżąc harleyem po świecie. To jego czas na odpoczynek po trudzie codzienności, która nie zawsze była łatwa. Louisa ma tylko dwadzieścia kilka lat, a życie już ją doświadczyło. Albańskie góry dały jej schronienie, została pasterką, a jej codziennością jest stado owiec, którymi się zajmuje.
Wystarczyło jedno przypadkowe spotkanie, aby coś zaczęło ich do siebie ciągnąć. Zaczęło się od zwykłej rozmowy, jednak ona była tylko początkiem, a nie końcem tej historii. Początkowo niewinne spojrzenia, delikatne gesty, rozmowy wśród przyrody, w blasku ogniska. Tylko oni, zwierzęta, z dala od innych, z dala od cywilizacji. Jak potoczy się ta znajomość? Jak wiele zmieni w ich życiu? Jak bardzo na nich wpłynie?
Zacznę od tego, że nie jest to historia dla każdego. Dlaczego? Po pierwsze mamy relację między mężczyzną, który już jest na emeryturze, wiele lat życia ma za sobą i młodą dziewczyną, która dość niedawno wkroczyła w świat dorosłych. Po drugie jest dość dużo wulgaryzmów. Mnie jednak ani jedno, ani drugie, ani trochę nie przeszkadzało, a książka zdecydowanie mi się podobała.
Nie jest to historia, która gna, pędzi, a wręcz przeciwnie, rozwija się powoli, dając czas na przemyślenia. Moim zdaniem to jej zdecydowany plus. To opowieść o dwóch zupełnie różnych osobach, których połączyło wiele, o pokonywaniu demonów przeszłości, ruszaniu na przód.
Akcja sprawnie poprowadzona, choć jak już wspomniałam, rozwija się wolno. Książkę czytało się dość szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji.
Bohaterowie zdecydowanie dobrze wykreowani, różnorodni, wywołujący emocje w czytelniku. Oboje polubiłam, chociaż nie zawsze zgadzałam się z tym, co robili, myśleli.
„Witaj, piękna pastereczko” to książka nie dla każdego, jednak mnie się podobała, a czas, jaki z nią spędziłam, zdecydowanie był udany. Ze swojej strony polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
| Ewa Kaziród | (8.05.2026) |
Czy przypadkowe spotkanie może odmienić czyjeś życie?
Michał, 61-letni harleyowiec, samotnie przemierza górskie, surowe krajobrazy malowniczej Albanii. Podróż, która miała być tylko kolejną wyprawą, niespodziewanie zmienia kierunek, gdy na jego drodze pojawia się młoda pasterka – Luiza. To przypadkowe spotkanie szybko przeradza się w wyjątkową więź… a może nawet w coś więcej.
Albania od dawna znajduje się na mojej liście podróżniczych marzeń i być może właśnie dlatego ta książka przyciągnęła mnie tak mocno. Autor serwuje czytelnikowi całą gamę malowniczych opisów dzikiej przyrody i surowych, górskich pejzaży. Czuć tu przestrzeń, ciszę i pewnego rodzaju pierwotność, której tak często nam brakuje. Relacja bohaterów z naturą jest niemal namacalna i działa na wyobraźnię – bo kto z nas choć raz nie marzył o ucieczce od wszystkiego i chwili samotności gdzieś daleko od cywilizacji?
Motyw age gap,który zazwyczaj mi się podobał- tu muszę przyznać, że wzbudził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony intrygujący, z drugiej – momentami wręcz szokujący, bo różnica wieku między bohaterami jest naprawdę duża. Nie do końca potrafiłam się w tym odnaleźć, choć samo zachowanie Michała nie zawsze odzwierciedlało jego metrykę.
Niestety, tym, co mocno zgrzytało podczas lektury, była ilość przekleństw. Moim zdaniem zupełnie zbędna – zamiast podkreślać autentyczność, skutecznie psuła klimat tej historii. Dialogi bohaterów mogły być znacznie bardziej subtelne, intymne i intrygujące, a wulgaryzmy tylko zaburzały ich odbiór.
Mimo tych zastrzeżeń książkę czytało się naprawdę dobrze. Sam pomysł na fabułę jest świeży, zaskakujący i momentami wręcz hipnotyzujący. To historia, która zostawia czytelnika z refleksją – o przypadkach, które wcale nie są przypadkowe, i o tym, jak jedno spotkanie może zmienić wszystko.
Bo może właśnie w takich nieplanowanych momentach kryje się to, co najważniejsze.
Michał, 61-letni harleyowiec, samotnie przemierza górskie, surowe krajobrazy malowniczej Albanii. Podróż, która miała być tylko kolejną wyprawą, niespodziewanie zmienia kierunek, gdy na jego drodze pojawia się młoda pasterka – Luiza. To przypadkowe spotkanie szybko przeradza się w wyjątkową więź… a może nawet w coś więcej.
Albania od dawna znajduje się na mojej liście podróżniczych marzeń i być może właśnie dlatego ta książka przyciągnęła mnie tak mocno. Autor serwuje czytelnikowi całą gamę malowniczych opisów dzikiej przyrody i surowych, górskich pejzaży. Czuć tu przestrzeń, ciszę i pewnego rodzaju pierwotność, której tak często nam brakuje. Relacja bohaterów z naturą jest niemal namacalna i działa na wyobraźnię – bo kto z nas choć raz nie marzył o ucieczce od wszystkiego i chwili samotności gdzieś daleko od cywilizacji?
Motyw age gap,który zazwyczaj mi się podobał- tu muszę przyznać, że wzbudził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony intrygujący, z drugiej – momentami wręcz szokujący, bo różnica wieku między bohaterami jest naprawdę duża. Nie do końca potrafiłam się w tym odnaleźć, choć samo zachowanie Michała nie zawsze odzwierciedlało jego metrykę.
Niestety, tym, co mocno zgrzytało podczas lektury, była ilość przekleństw. Moim zdaniem zupełnie zbędna – zamiast podkreślać autentyczność, skutecznie psuła klimat tej historii. Dialogi bohaterów mogły być znacznie bardziej subtelne, intymne i intrygujące, a wulgaryzmy tylko zaburzały ich odbiór.
Mimo tych zastrzeżeń książkę czytało się naprawdę dobrze. Sam pomysł na fabułę jest świeży, zaskakujący i momentami wręcz hipnotyzujący. To historia, która zostawia czytelnika z refleksją – o przypadkach, które wcale nie są przypadkowe, i o tym, jak jedno spotkanie może zmienić wszystko.
Bo może właśnie w takich nieplanowanych momentach kryje się to, co najważniejsze.
Dodaj własną recenzję
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
![]() |
Woda księżycowa — Aga Janiszewska Masz w sobie siłę, by odmienić całe swoje życie. A gdy ją odnajdziesz, nic nie będzie w stanie cię zatrzymać.
Życie trzydziestoletniej Natalii wydaje się... |
Oferta książek
Wg wydawnictwa
Najpopularniejsze i polecane
Kategorie książek
Zaloguj się | Twoje zamówienia | Twoje dane | Koszty dostawy | Regulamin zakupów
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res




