Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Thriller -> W szponach szaleństwa — Agnieszka Lingas-Łoniewska
W szponach szaleństwa — Agnieszka Lingas-Łoniewska

W szponach szaleństwa

Cena: 32,00 zł 27,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Bieszczadzka sekta, energiczna komisarz, wielka miłość i Wrocław, który nie jest już bezpiecznym miejscem.

Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Kiedy na drodze energicznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.

„W szponach szaleństwa” to pełen dramatyzmu thriller o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy, o ludziach, którzy decydują o losie innych ludzi, a także o tym, że miłość często okazuje się zbyt słaba, aby pokonać zło.


Agnieszka Lingas-Łoniewska – wrocławska pisarka tworząca powieści łączące sensację i kryminał z romansem, zwana przez swoich czytelników „Dilerką Emocji”.
Autorka ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii.

Założycielka projektów „Czytajmy Polskich Autorów” oraz „Pisarka czyta”. Wspiera fundacje prozwierzęce i schroniska, zbierając na licznych spotkaniach autorskich karmę w akcji „Karma zamiast kwiatka”. Ma fanklub czytelniczy, zwany „Sektą Agnes”.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Thriller
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 130x210, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 292
  • ISBN: 978-83-8083-651-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 8 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Kasia Pessel  (1.11.2017)
Zło nie powstaje z niczego, nie przychodzi nagle i nie wiadomo skąd, wprost przeciwnie jest tuż obok, rośnie w siłę prawie na naszych oczach. Kiedy w końcu zostaje dostrzeżone niektórzy uciekają od brutalnej prawdy, drudzy stawiają jej czoła, lecz czasem jest to początek szaleństwa.

Morderstwo dla komisarz Ewy Barskiej nie jest niczym niezwykłym, lecz nie traktuje kolejnych spraw z rutyną. Doświadczenie nie wyparło z niej emocji, każde dochodzenie jest ważne, co bywa niebezpieczne. Najnowsze śledztwo nie zapowiada się na proste i łatwe, ofiara została pozbawiona życia nie tylko w brutalny sposób, ale i okoliczności towarzyszące wskazują na nietypowe motywy. Policjanci doskonale wiedzą, że czas im nie sprzyja, zwłaszcza w tym konkretnym przypadku muszą działać i to bardzo szybko. Morderca wyprzedza ich pozostawiając krwawe ślady. Tropów jest bardzo mało, ale Barska ma na swym koncie wiele sukcesów i także tym razem nie zamierza się poddać. To czego zdołała dowiedzieć się o zamordowanej prowadzi ją uczelnię, być może tam znajdą się jakieś ślady, które pomogą w dochodzeniu. Jeden z wykładowców zwraca uwagę Ewy, zresztą z wzajemnością, pani komisarz nie łączyła nigdy pracy z życiem osobistym, jednak teraz to coś zupełnie innego. Obowiązki zawodowe są dla niej najważniejsze, ale osoba Mateusza Herza również nie jest jej obojętna. Kolejne ofiary wzmagają strach i determinację policję by jak najszybciej ująć zbrodniarza, Barska nie daje sobie taryfy ulgowej, lecz coś lub raczej ktoś staje się dla niej równie ważny. Może w końcu nadszedł czas na to by otwarła nowy rozdział w swej egzystencji i to nie sama? Gdzieś tam jest on, bezwzględny zabójca, którego trzeba schwytać za wszelką ceną, pytanie tylko jaka ona będzie i kto ją zapłaci?

Porywająca, nieustannie zaskakująca i przede wszystkim nieobliczalna, taka jest najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. „W szponach szaleństwa” to kawał dobrego thrillera, w jakim suspens splata się z ogromną dawką emocji, a zakończenie niejednego przysłowiowo wciśnie w fotel. Autorka nie idzie na skróty, nie używa eufemizmów, przedstawia zło takim jakim jest w rzeczywistości, konsekwentnie utrzymuje klimat dreszczowca, stopniując go, lecz nie zapominając o nim nawet na moment. Motyw kryminalny poprowadzono po mistrzowsku, już od pierwszej strony wyczuwalne jest napięcie i tajemnice, atmosfera ta nie opuszcza czytelnika do samego końca, Agnieszka Lingas-Łoniewska zadbała by czytelnicy byli świadomi, że w każdej chwili jest możliwy zwrot akcji, a to co już wiedzą jest dopiero wstępem do tego co dopiero ma się wydarzyć. „W szponach szaleństwa” widzi się człowieka od najmroczniejszej strony, jest on pokazany w chwilach gdy kieruje się jedynie morderczymi pragnieniami. Pisarka nie ogranicza się do pokazania zbrodni oczami trzeciej osoby, wprost przeciwnie czytelnicy mają wgląd w umysł mordercy. Zresztą zło jest pokazane w różnych postaciach i stadiach, każdy szczegół ma swoje znaczenie i jest kolejną cegłą w tworzeniu ludzkiego potwora. Doskonale z treścią książki komponuje się okładka - mroczna, jednocześnie wiele mówiąca, lecz to co najważniejsze pozostawiająca do odkrycia. „W szponach szaleństwa” ważnym elementem są również uczucia, one znajdują u podstaw działania ludzi i od nich zależy jaką drogę obiorą, jeżeli zostaną niewłaściwie odczytane można znaleźć się prawdziwym niebezpieczeństwie. Czytający dostają do rozwiązania zagadkę, która wraz z kolejnymi rozdziałami okazuje się czymś więcej niż jedynie kryminalną szaradą. Sięga ona głęboko w umysł i duszę, gdzieś na ich styku znajduje się odpowiedź, lecz nie tak łatwo ją zaakceptować …

Gdzieś tam kryje się zabójca, bezwzględny, by odkryć jego tożsamość nie wystarczy skupić się na śladach. Szaleństwo maskuje to co najważniejsze. Nie zawsze kiedy rozum się budzą się demony, czasem również na jawie są one obecne. Prawda bywa zbyt przerażająca i przytłaczająca by móc stawić jej czoła, ale ucieczka od niej może być najgorszym wyborem jakiego się dokonało.


  Karolina krakowiak  (15.11.2017)
Jeżeli książka najpierw nie pozwala ci zasnąć, bo musisz ją czytać. Później nie pozwala, bo wzbudziła wielkie emocje. Wiedz, że to dobra książka.



Na początku chciałabym powiedzieć kilka słów o fabule. Ewa Barska jest komisarzem we Wrocławskiej policji. Jak nikt inny wie ile zła kryję się na ulicach tego miasta. Jednak wciąż nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Pewnego dnia zostaje wezwana do brutalnego morderstwa. Zwłoki młodej kobiety są mocno okaleczone i to nie w miejscach, o których myślimy w pierwszej chwili :) Kolejne ofiary sprawiają, że szaleństwo ogarnia całe miasto. Każdy trop prowadzi jednak do Uniwersytetu Wrocławskiego, na Wydział Historii. Tam właśnie spotykamy niezwykle przystojnego, o magicznych oczach, doktora Mateusza Herza. Uczucie rośnie w szybkim tempie. Chciało by się powiedzieć, że tak szybko jak pojawiają się nowe ofiary, tak szybko rozwija się uczucie między Ewą i Matuszem. Jednak nic nie jest takie na jakie wygląda. Zagadki, tajemnice, niedopowiedzenia. To właśnie odnajdują bohaterowie i czytelnicy.



Agnieszka Lingas-Łoniewska jest nazywana dilerką emocji. Znana jest ze swojego niezwykłego pióra, zwięzłych fabuł i wrocławskich klimatów. Tutaj nie jest inaczej. Tajemniczość książki jest chyba najlepsza. Spotykamy tutaj dwa sposoby narracji. Narracje trzecioosobową, gdzie narrator widzi Ewe. Czytelnik widzi wszystko, co dzieje się u kobiety i wie co ona myśli. Jej emocje stają się naszymi. Drugi narrator jest, moim zdaniem, ciekawszy. Dość długo próbujemy odgadnąć kim on właściwie jest. Tutaj mamy narracje pierwszoosobową. Wspomnienia i teraźniejszość tajemniczego osobnika przeplata się wzajemnie. Gdy mówi do nas, tajemniczy ktoś, dowiadujemy się o pewnej sekcie. Sekcie Mądrości. Sekcie, która działała w sposób brutalny. Sekcie, która już nie istnieje. Sekcie, która miała swe miejsce w Bieszczadach. Przez ową sektę mnożą się tylko pytania. Co ciekawe? Autorka prowadzi czytelnika przez tę historie w sposób, że gdy wydaje nam się, że już wszystko wiemy, że wiemy kim jest tajemniczy ktoś, nagle zaczynamy wątpić. Jeszcze ciekawszy jest wątek braterski. Tutaj więcej nie zdradzę :) Mamy jeszcze jedną ciekawą postać. Kalinowski, który jest jedną wielką zagadką. W trakcie czytania, tysiąc razy zmieniałam moje zdanie na jego temat. Raz go lubiłam, za chwile mnie wkurzał. Momentami było mi go szkoda, innym razem oskarżałam go o wszystko. Kim on właściwie jest? Kim się okazał? To musicie sprawdzić sami.



"W szponach szaleństwa" jest książką, która ma w sobie wszystko co powinna mieć dobra książka. Wywołuje milion emocji. Nie można się od niej oderwać. Później żałujemy, że już się skończyła.
Powoduje skołowanie. Zagadki mnożą się zamiast się rozwiązywać. Czytelnik jest cały czas w napięciu, "co będzie za chwilę?". Po przeczytaniu za to kac murowany. Dla mnie dużym plusem jest miejsce akcji. Kocham moje miasto. Każda książka, której akcja dzieje się we Wrocławiu, na dzień dobry mnie zaciekawia. Uwielbiam czytać i wiedzieć gdzie to jest. Widzieć te miejsca. Nie chcę się powtarzać. Jednak autorka ma bardzo plastyczny język i zwięzłe fabuły. Jej książki to prawdziwe perełki.



Agnieszka Lingas-Łoniewska należy do grona autorek, które każdą swoją kolejną książką, dają poprzeczkę coraz wyżej. Dziękuję!



Moja ocena: ******

Skala ocen: * nie polecam ** nie moja bajka *** daje radę **** dobra ***** bardzo dobra ****** lotta poleca


  Beata Matuszewska  (15.11.2017)
Komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce zbrodni gdzie znaleziono zwłoki młodej studentki. Na miejscu okazuje się, że ciało kobiety zostało makabrycznie okaleczone. Lecz to dopiero początek tego makabrycznego szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w niesamowitym tempie a ślady prowadzą do Wydziału Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pani komisarz prowadząc śledztwo poznaje młodego historyka doktora Mateusza Herza. Między tą dwójką już od samego początku pojawia się wspólne przyciąganie a z czasem stworzą związek.
Kto tak naprawdę jest seryjnym mordercą?
Co wydarzyło się dwadzieścia lat temu w Bieszczadach?
Jaką rolę odegra w tym wszystkim Mirek Kalinowski?

Agnieszka Lingas – Łoniewska wrocławska pisarka tworząca powieści łączące sensację i kryminał z romansem, zwana przez swoich czytelników „Dilerką Emocji”. Autorka ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii.

„W szponach szaleństwa” jest to niesamowity thriller, który trzyma w napięciu i nie pozwala czytelnikowi odłożyć książki aż do przeczytania ostatniego zdania. Ewa Barska to główna bohaterka powieści, która jest zamknięta w sobie, lecz zarazem bezpośrednia i nerwowa. Od jakiegoś czasu jest sama zerwała zaręczyny z Tomkiem tłumacząc sobie ze nie jest jeszcze gotowa na taki krok. Wystarczyło jedno spotkanie na Uniwersytecie, aby serce mocniej zabiło naszej pani komisarz.

Tytuł książki od samego początku przykuł moją uwagę, ale po przeczytaniu powieści mogę stwierdzić, że jak najbardziej pasuje do niej. Autorka od samego początku wprowadza nas do przestępczego świata, jakim jest morderstwo studentki gdzie do sprawy jest przydzielona Ewa Barska wraz z jej partnerem Szymonem Drakońskim. Ofiar przybywa a śledczy nie mogą znaleźć przestępcy, który ciągnie ich za nos. Kiedy Ewa domyśla się, kim jest przestępca akcja książki nabiera tempa tak, że książkę czyta się jednym tchem, aby przeczytać jak na szybciej. Autorka nie oszczędza nas i kolejny raz udowadnia, iż dostarcza nam dużą dawkę emocji.

Autorka porusza tematy Bieszczadzkiej sety, która ludziom z mózgu zrobiła papkę. Dla mnie ciężko jest zrozumieć jak można zaufać jednemu mężczyźnie i nazwać go kapłanem, czcić, oddać swój cały dorobek a na dodatek pozwolić na ofiarowanie swoich najbliższych dla bogini Ateny. Ludzie są wybierani bardzo skrupulatnie a osoby, które nie stosują się do zasad są karani. W powieści pojawia się wątki miłosne, lecz to nie jest najważniejszym wydarzeniem, ale nakreśla początki wydarzeń, do których dochodzi. Autorka w niesamowity sposób opisuje nam działania mordercy i jego umysłu.


Agnieszka Lingas – Łoniewska i tym razem zaspokoiła moje oczekiwania, co do treści książki. Pisarka sprytnie połączyła thriller z wątkami miłosnymi gdzie wszystkie elementy zgrały się w całość. Mroczna i miażdżąca opowieść nie pozwala czytelnikowi na nudę. Kolejny raz Pani Agnieszka udowadnia nam, że nie boi się pisać w żadnym gatunku literackim i muszę przyznać, że wyszło SUPER. Pani Agnieszko proszę o więcej takich powieści, po których ciągle nie mogę dojść do siebie.

„W szponach szaleństwa” to niesamowity, wstrząsający, zaskakujący i poruszający thriller, który swoją powieścią powala nas na łopatki. Jeśli jeszcze nie przeczytaliście to zastanówcie się dwa razy, bo ja już nie mogę wydostać się ze szponów szaleństwa. Serdecznie polecam!


  Anna Makieła  (17.11.2017)
Dwa małe szatany. Możecie mnie wyklinać, ale sześciolatek i dwuipółlatka (dziatwa moja) to prawdziwe szatany. Jak się zawezmą to nie dadzą żyć. Nie pomagają groźby, nie pomagają ostrzeżenia, prośby w stylu „Mamusia czyta, zajmijcie się sobą”. Oj nie. „A co czytasz?”. Pomyślałam, że co mi tam, pokażę. Popatrzyli na okładkę, na siebie, na mnie i… poszli. Chyba zrozumieli, co im grozi, jeśli zaraz nie zostawią matki w spokoju. Dzięki Bogu za Lego. I za Agnieszkę Lingas – Łoniewską. Swoją najnowszą książką „W szponach szaleństwa” dała mi kilka godzin spokoju. Nie. Wróć. To nie było kilka spokojnych godzin. Bo uwierzcie mi – cztery godziny na wdechu to trochę wyczyn. Przy dwudziestej szóstej stronie obstawiłam zabójcę myląc się przeokrutnie. Potem było już tylko gorzej. Ze mną. Łapałam powietrze co kilka stron zastanawiając się, czy dotrwam do końca bez interwencji karetki. A szatany? Poległy na dywanie przytulając ludziki z Lego. Bardzo pedagogiczne.

Ciężko być oryginalną, jeśli chodzi o ocenę twórczości Agnieszki Lingas – Łoniewskiej. O tym, że jest wielbiona przez rzesze członkiń Sekty Agnes wiadomo nie od dziś. Zupełnie nie zdziwi mnie, jak za parę lat jej kandydatura pojawi się w wyborach prezydenckich. Już widzę tłum fanów w czerwonych koszulkach skandujący „Lingas – Łoniewska na prezydenta!”. To byłoby coś - Partia Czytających Książki jako rządząca w polskim parlamencie. A tak poważnie, to uwielbienie dla pisarki nie jest niczym dziwnym. Przecież tworzy dla każdego - dla zwolenników romansów, obyczajówek, thrillerów i New Adult. Nawet kotów. Są pisarze, którzy polegli na takim podejściu, ale to nie ten przypadek. Jej najnowsza książka to krwisty thriller, w którym spotykamy się ze szczególnego rodzaju okrucieństwem, fanatyzmem, zaburzeniami i dewiacją. Mamy zderzenie świata wykształconych pedagogów Uniwersytetu Wrocławskiego ze światem zabobonów i sekciarskim kultem Ateny.

We Wrocławiu zostają znalezione zwłoki bardzo zdolnej studentki Wydziału Historycznego tamtejszego uniwersytetu. To, co zrobił jej zabójca, przechodzi najśmielsze oczekiwania i w żaden sposób nie pozwala na myślenie o nim inaczej, jak o psychopacie. Śledztwo prowadzi komisarz Ewa Barska, która w całą sprawę zostaje wmieszana również uczuciowo. O tym, że autorka potrafi pisać romanse wszyscy wiedzą. Niemniej jednak ja jestem jej szczególnie wdzięczna za to, że tak dobrze wyważyła w tej książce proporcje między gatunkami. Bo to nie jest romans i nie tego oczekiwałam. Na szczęście po prostu porządnie splotła wszystko ze sobą tak, że nie miałam wątpliwości, z jakim gatunkiem mam tutaj do czynienia. Akcja nabiera tempa z każdym rozdziałem, co spotęgowane jest dwutorową narracją – z jednej strony toczy się śledztwo, a z drugiej wchodzimy w meandry umysłu psychopaty, poznając motywy jego działania. Autorka skrupulatnie wpuszcza nas w tak zwane maliny zmieniając tropy i podstawiając nam teoretycznie jasne rozwiązanie, by po chwili skierować nasze prywatne śledztwo w zupełnie przeciwną stronę. Oj, można się spocić przy tym ganianiu za mordercą. Zwłaszcza stając po stronie któregokolwiek z bardzo charakterystycznych bohaterów.

„W szponach szaleństwa” to lektura obowiązkowa dla tych czytelników, którzy w książce lubią się zatracić, zapomnieć o otaczającym świecie, poświęcić wieczór na niełatwe spotkanie z bardzo nieprzewidywalnym mordercą. Zdecydowanie odradzam czytania tej książki „po kawałku”. Tu trzeba pozwolić się oddać akcji, zostać cieniem bohaterów, przeżywać całym sobą to, co funduje nam autorka. Naprawdę warto.
I jeszcze jedno krótkie pytanie do wydawnictwa: czy mogliby Państwo dodawać do książek Agnieszki Lingas – Łoniewskiej jakieś Lego? Żeby dzieci uśpić :)


  Domi Czyta  (21.11.2017)
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

PREMIERA: 25.10.2017

„(…) wiedziała, że nie może być osłabiona, jeśli chce wyjść z tego cało. Bo nie przewidywała dla siebie innej opcji. Miała zamiar przeżyć i wiedziała, że zrobi wszystko, żeby nie zostać ofiarą jakiegoś chorego wyznawcy jeszcze bardziej chorego kultu.” – fragment powieści.

Agnieszka Lingas-Łoniewska tworzy powieści z prędkością światła, a wzmianka o każdym nowym tytule przyjmowana jest przez liczne grono jej odbiorców z niegasnącym entuzjazmem. Po lekturze najnowszej książki „W szponach szaleństwa” mogę powiedzieć, że wspomniany wyżej entuzjazm powinien sięgnąć zenitu, ponieważ autorka prezentuje w nim najwyższą (a do tego moją ulubioną) formę, którą opisać można prostym równaniem: sensacja + miłość = przepis na wydawniczy sukces.

Dolnośląska pisarka perfekcyjnie wykreowała mocny i mroczny thriller, w którym fanatyzm i żądza mordu mrożą krew w żyłach. Szaleństwo wyziera niemalże z każdej strony i, mimo obecnych w niej przerywników romantycznych, nie sposób traktować tej lektury jako łatwej, lekkiej i przyjemnej. Wyraźnie widoczne jest dążenie autorki do zaprezentowania czytelnikom swoistego studium dewiacji psychicznej, która popycha człowieka do okrutnych i nieodwracalnych poczynań, ukierunkowanych na zadawanie śmierci niewinnym osobom. Bo ofiara musi zostać złożona w imię chorej ideologii…

Autorka osadziła miejsce akcji w swoim rodzinnym Wrocławiu, przy czym dzięki retrospekcjom sprzed dwudziestu lat, czytelnik może spędzić nieco czasu w bieszczadzkiej osadzie. To właśnie malownicze Bieszczady, a właściwie prowadząca tam skromny żywot specyficzna społeczność, ceniąca ponad wszystko (i to dosłownie!) intelekt, okazuje się być źródłem wszelkiego zła, które kilka lat później zbiera śmiertelne żniwo w stolicy Dolnego Śląska. Kiedy kolejne młode kobiety padają tam ofiarą sadystycznego mordercy, okaleczającego je w trudny do opisania sposób, miasto nie może spać spokojnie.

Na pewno nie śpi spokojnie prowadząca śledztwo policjantka – trzydziestodwuletnia komisarz Ewa Barska – osoba doświadczona w policyjnym fachu, nieustępliwa, wnikliwa i zorientowana na jak najszybsze ujęcie sprawcy. Wraz z rozwojem sprawy, Ewa spędza coraz więcej czasu z uniwersyteckim historykiem Mateuszem Hertzem (bo pierwszą zamordowaną była właśnie utalentowana studentka historii na Uniwersytecie Wrocławskim), ale nie może nawet podejrzewać, jak dużą rolę odegra ten ujmujący mężczyzna w jej życiu. I będzie to rola zdecydowanie warta Oscara…

Na olbrzymie uznanie zasługuje dwugłos narracyjny, jaki zastosowała autorka w swojej najnowszej powieści, bo z jednej strony, niczym zaintrygowani obserwatorzy, śledzimy poczynania Ewy, mozolnie próbującej dotrzeć do mordercy i uprzedzić jego kolejny ruch, a z drugiej – wnikamy w umysł szaleńca, którego perwersyjne myśli odbijają się echem w naszych własnych mózgach. Nie bez znaczenia jest fakt, że fabuła skonstruowana jest w tak sprawny sposób, że niemal do końca trudno się domyślić się, kto tak naprawdę zabija.

Książki o tak potężnej dawce emocji, niedoścignionym tempie akcji, psychologicznych konotacjach oraz piorunującym zakończeniu jeszcze w dorobku Lingas-Łoniewskiej nie było, a wiem, co piszę, bo mam już za sobą lekturę wszystkich dotychczas wydanych tytułów jej autorstwa. Przewracając ostatnią stronę powieści na usta cisnęły mi się jedynie słowa: „ale jak to?!”, a szeroko otwarte ze zdumienia oczy dobitnie świadczyły o sporym wrażeniu, jakie wywarła na mnie lektura „W szponach szaleństwa”. Gwarantuję, że jeśli dacie się porwać tej intensywnej historii tak, jak dałam porwać się ja, to nie wypuści Was ona ze swoich szponów, dopóki nie dotrzecie do samego jej końca.

Ogromne podziękowania kieruję w stronę Wydawnictwa „Novae Res”, które umożliwiło mi przedpremierową lekturę tego naszpikowanego szaleństwem tytułu.

#domiczytaipoleca


  Paulina Kwiatkowska  (21.11.2017)
Agnieszka Lingas-Łoniewska z każdym rokiem zdobywa nowych fanów swojej twórczości. Czy ja także się do nich zaliczam?

Przeglądając bloga, natknęłam się na informację, że w 2012 roku zapoznałam się z trylogią autorki pt. ,,Zakręty losu", a rok później z książką ,,W szpilkach od Manolo". Od tego czasu słyszałam wiele bardziej i mniej dobrych słów na temat twórczości Wrocławianki, ale nie bardzo ciągnęło mnie do tego, by zgłębić temat. Ostatnio jednak postanowiłam skusić się na najnowszą publikację ,,W szponach szaleństwa", w której miłość miesza się z kryminałem, ale nie zabrakło także erotyki. Teoretycznie, pełen wachlarz emocji, prawda?

Komisarz Ewa Barska to bardzo dobry glina. Dzięki swojemu zaangażowaniu, intuicji i niebanalnym pomysłom rozwiązała niejedną sprawę. Razem z nadkomisarzem Szymonem Drakońskim przyjdzie im zmierzyć się z brutalnymi morderstwami młodych studentek, związanych z wrocławskim wydziałem historii. Jedna ofiara jeszcze nie wskazuje na seryjność, ale kolejna nasuwa już pewne podejrzenia. Trop kręci się wokół uczelni, wykładowców. Czy przeszłość mająca wpływ na przyszłość już na zawsze zmieni postrzeganie uniwersytetu?

Pomimo tego, że przeczytałam tę publikację praktycznie na raz, nie odczułam większych zachwytów. Mam wrażenie, że fabułę można przedstawić za pomocą jednostajnej linii. Pojawia się tutaj seryjny morderca, komisarz, która, nie bacząc na dobro śledztwa, zakochuje się w jednym z podejrzanych. Ofiary, które nie były niczemu winne. Sprawa z przeszłości, która ma wpływ na bieżące wydarzenia. Miłość, która nie powinna się zdarzyć. To już było. Nie da się jednak ukryć, że miło spędziłam z nią czas. Jedynie bez fajerwerków.


  Maria Derejczyk-Zwierzyńska  (15.12.2017)
Komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce zbrodni, w którym odnaleziono zwłoki okaleczonej młodej dziewczyny. Jak się później okazuje, to morderstwo zapoczątkuje szereg kolejnych zbrodni. Trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Czy uda się powstrzymać mordercę, zanim dojdzie do kolejnej zbrodni?

Był czas, gdy ta książka wyskakiwała mi na obserwowanych przeze mnie mediach społecznościowych i blogach. Wszyscy ją zachwalali, więc w końcu postanowiłam przekonać się, czy faktycznie jest tak dobra, jak wszyscy mówią.

Pewnie będę musiała wziąć na klatę lincz, ale mnie ta książka nie porwała. Nie kupiłam kompletnie postaci pani komisarz. Była kreowana na babkę z temperamentem, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, a moim zdaniem taka nie była. Nie uwierzyłam też w jej relacje z Mateuszem. Co do niego samego, nie mam zbyt wielu zarzutów. Całkiem nieźle go skonstruowano, w przeciwieństwie do Tomasza, którego można było spokojnie wyciąć z treści i ta niewiele by na tym straciła.

Przyznam szczerze, że ostrzyłam sobie zęby na sektę, która została wspomniana na okładce. Jak dla mnie ten wątek był taki sobie. Ani mnie parzył, ani ziębił. Liczyłam na to, że wywoła we mnie więcej emocji. Zapowiadał się dobrze, ale moim zdaniem w ostatecznym rozrachunku nie wybrzmiał tak jak powinien. A miał duży potencjał. Takiej sekty jeszcze w literaturze nie spotkałam.

Jeśli chodzi o samo śledztwo - znacie mnie i wiecie, że jestem starym wyjadaczem thrillerów. Sporo ich w życiu przeczytałam i bardzo trudno wbić mnie w fotel fabułą. Tutaj zapowiadało się całkiem nieźle, ale szybko dodałam dwa do dwóch i domyśliłam się, kto za tym wszystkim stoi. To było dla mnie dość oczywiste. Nic mnie jakoś specjalnie nie zaskoczyło.

Ta historia miała spory potencjał, ale moim zdaniem nie został on wykorzystany. Liczyłam na to, że Agnieszka Lingas-Łoniewska mnie zaskoczy i uda się jej utrzymać mnie w napięciu, niestety, nie wyszło.

To nie jest tak, że moim zdaniem to jest gniot i trzeba się od niego trzymać z daleka. Po prostu przeczytałam za dużo podobnych książek i mam bardzo wysoko postawione oczekiwania. Nie jest łatwo mnie pod tym względem zadowolić. Myślę, że W szponach szaleństwa spodoba się bardziej czytelnikom, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z thrillerem.


  Magdalena Zeist  (13.01.2018)
"W szponach szaleństwa" to dobry kryminał, z ciekawą fabułą. Jednak bez niewyobrażalnego napięcia i zaskakującego zakończenia. Jednak jeśli macie ochotę na lekki, niezobowiązujący kryminał to czuję, że ta książka może Wam się spodobać.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Dziewczyna NN — Ewa Kaliściak Dziewczyna NN — Ewa Kaliściak
Ona – dziewczyna no name – uwielbiająca książki, zaszyta w swoim świecie, w którym do tej pory nie było miejsca dla chłopaka…

On – Mistrz – chłopak, który...