Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura kobieca -> Układy prawie idealne — Beata Kiecana
Układy prawie idealne — Beata Kiecana

Układy prawie idealne

Cena: 29,00 zł 24,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Beti, samotna matka po trzydziestce, boryka się z problemami dnia codziennego. Jak wychować dziecko na normalnego człowieka, kiedy sytuacja normalna wcale nie jest? Jak zmusić Romana do płacenia alimentów? I za co kupić chociażby lody dla córki, kiedy komornicy pukają do drzwi? A przede wszystkim gdzie spotkać faceta, który oddali te wszystkie troski, pokocha i ją, i Melę?

I tu na scenę wkracza czarujący Mario, który ma same zalety i tylko jedną wadę – dziewczynę, która właśnie spodziewa się jego dziecka.

„Układy prawie idealne” to zakazana miłość i mnóstwo zabawnych perypetii po drodze. Beti, choć na pozór nie radzi sobie z niczym, jak zwykle radzi sobie całkiem nieźle. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie pomoc córki, która nie raz musi potrząsnąć roztrzepaną mamą, i sąsiadek, które mimo własnych kłopotów, zawsze wyciągną pomocną dłoń.

Fabuła książek Kiecany dzieje się wszędzie i bez przerwy. To dobre, klasyczne opowieści podane w skrzącej się od dowcipnych dialogów formie. Książkowa Beti to nasza polska Bridget Jones. Nie, nie odchudzała się. O ten jeden problem miała mniej. Za to wszelakich innych bez liku.

Bogdan Falicki

Beata Kiecana skończyła polonistykę na lubelskim UMCS. Współpracowała z Tygodnikiem Zamojskim i miesięcznikiem „Twoje 9 Miesięcy”. W 2013 roku debiutowała powieścią „Stosunki mega przerywane”.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura kobieca
  • Wydawca: Novae Res, 2016
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 252
  • ISBN: 978-83-8083-057-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 13 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Kasia Pessel  (16.03.2016)
Śmiech to zdrowie, czasem trudno go przywołać, ale są niezawodne sposoby by go pojawił się i pozostał na dłużej nie tylko na naszej twarzy, lecz przede wszystkim umyśle. Jednym z nich jest książka, a dokładniej mówiąc komedia w wersji papierowej. Zabawa słowem, humor sytuacyjny oraz perypetie bohaterów to lek na szaro-burą codzienność oraz troski i smutki, jakie dopadają człowieka, nie pozwalając mu cieszyć się życiem.

Świat niekiedy może dać się ludziom we znaki, Beti wie o tym doskonale, co więcej przekonuje się o tym co i rusz. Samotna matka nie ma łatwo na tym padole, szczególnie kiedy trzeba zmierzyć się z porannym wstawaniem, nad wyraz rozwiniętą kilkulatką, eks facetem zbytnie nie lubiącym przelewać alimentów, przyjaciółkami oraz resztą rodziny i znajomych. W dość dużym skrócie nie jest dobrze, lecz rezolutna trzydziestoparolatka zbytnio nie narzeka, chociaż oddana psiapsióła, mieszkająca aż zanadto po sąsiedzku, ma w tym temacie ciut odmienne zdanie. No, ale w końcu każdy może mieć gorszy vel pechowy dzionek, nawet jeżeli jest to seria trwająca bardzo długo i jeszcze trochę. Jednak nie można się zbytnio rozczulać ponieważ: dziecko jest, pyskate i bardzo często rozsądniejsze niż rodzicielka, sąsiadka również się znalazła, ma też niejedno na sumieniu, faceci niestety też są. Chcąc więc czy nie chcąc musi kobieta walczyć jak lwica, rzecz jasna z czerwonymi pazurkami, z tym galimatiasem zachcianek, oczekiwań, marzeń i ciągłym brakiem pieniędzy. Lekiem na ten rozgardiasz mógłby być mężczyzna, z rodzaju tych, których jeszcze Beti nie spotkała na swej drodze, chociaż tak w ogóle oraz w szczególe kilku poznała i to aż za dobrze. Niestety jak do tej pory samej, a czasem z prawie idealnym Mariem, przychodzi pchać jej życiowy nadbagaż do przodu, co oczywiście zawsze jest powodem do kolejnych utarczek ze złośliwym losem i osobnikami, płci obojga, o podobnym usposobieniu. Jak w takich sytuacjach nie zwariować, bo o zdrowym rozsądku już dawno trzeba było zapomnieć, i przy okazji pozostać twórczym w lawirowaniu pomiędzy mniejszymi i większymi katastrofami ludzko-finansowymi? Odpowiedź na to egzystencjalne pytanie jest niezwykle trudna, ba nawet niemożliwa, ponieważ trudno ubrać w słowa życiowe doświadczenie i teorię chaosu stosowane w zależności od okoliczności z wdziękiem lub przy wtórze łez.

"Układy prawie idealne" to ogromna dawka humoru, niekiedy absurdalnego, oraz lekka satyra o nas samych i wiele celnych spostrzeżeń dotyczących naszej zagonionej codzienności, w której często zapominamy o tym co powinno być ważne w życiu. W czasie lektury książki Beaty Kiecany należy być przygotowanym na to, że będziemy śmiać się często lub wręcz ciągle, ponieważ bohaterki nie pozwalają na dłuższe zachowanie powagi. Autorka nie koloruje świata, lecz dzięki stworzonym przez nią postaciom wydaje się on o wiele bardziej zabawny, a sprawy, jakie traktujemy bardzo poważnie, w tej historii przedstawione są w żartobliwym tonie. "Układy prawie idealne" czyta się szybko i z uśmiechem, trudno nie kibicować Beti w zmaganiach z codziennymi katastrofami i złośliwościami ze strony losu. Pozostaje jeszcze temat miłości, będący jednym z wiodących wątków i stanowiący kolejny przyczynek do dobrego humoru czytelników. Emocjonalne rozterki w wykonaniu pań z ulicy Stawowej w połączeniu z ich zmaganiami z rzeczywistością są gwarancją poprawy nastroju.


  beata kiecana  (21.03.2016)
Beata Kiecana ma ucho na żywą, nieskładną, poszarpaną, i niegramatyczną mowę jaką słyszymy dookoła.I którą jest najtrudniej włożyć w usta literackich bohaterów. A poprawne, składne, literackie zdania pisze się łatwo
lecz czyta przykro.
Po lekturze "Stosunków mega przerywanych" śnili mi się bohaterowie bo zostali we mnie
w słowach które ich urealniły i ożywiły.
Rwały się w pierwszej powieści nie tylko więzi, związki, plany.
Rwały się bohaterom relacje, ustalenia,decyzje. Pielęgnowane wartości prowadziły na mieliznę,
religie do wczoraj najważniejsze dziś obnażały pustkę i bezradność upadającego wyznawcy.
Mamy w rękach kolejną opowieść, a w niej następne nocne kobiet rozmowy, nowe zaskakujące decyzje, olbrzymie nadzieje i jak najbardziej logiczne rozczarowania.Są wypalone papierosy, kofeina i inne trunki. I nic się nie daje zszyć,
powiązać. Jest tylko ciągłość chaosu i nieprzewidywalności.
Wierzę, że nie zmyli Was prawdziwe imię córki autorki (Melania)ani rzeczywista topografia ulic Zacisza, gdzie Beata Kiecana jakiś czas mieszkała.Fabuła książek Kiecany dzieje się wszędzie i bez przerwy. To dobre, klasyczne opowieści podane w skrzącej się od dowcipnych dialogów formie. Książkowa Beti to nasza polska Bridget Jones. Nie, nie odchudzała się. O ten jeden problem miała mniej. Za to wszelakich innych bez liku.
Witaj znowu, Beti! Mam nadzieję, że spotkamy cię jeszcze nie raz, że będą kolejne historie, które przedstawisz nam jak zwykle ze łzami w oczach i szelmowskim uśmiechem na ustach.
Bogdan Falicki


  Agnieszka Fabczyńska  (8.04.2016)
To już druga powieść Beaty Kiecany, którą "połknęłam" błyskawicznie :-). Napisana lekko i z humorem, ale nie brakuje tam też prawdziwego życia. Bohaterkę i jej koleżanki szybko polubiłam i chętnie wypiłabym z nimi lampkę wina słuchając ich kolejnych "przygód ". Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Zanim to nastąpi, na pewno wrócę do obu części raz jeszcze :-)


  Andrzej Edelman  (8.04.2016)
ksiazka warta polecenia spora dawka humoru a zarazem zycia codziennego jak dlamnie ksiazka godna polecenia


  Jolanta Sztorc  (20.04.2016)
Zdecydowanie polecam tę książkę jako lekturę lekką, łatwą i przyjemną. Napisana ze swadą i przymrużeniem oka porusza podstawowe sprawy życia codziennego.
Osią akcji jest zakazana miłość i mnóstwo zabawnych perypetii. Bohaterka pozornie nie radzi sobie z niczym, jednak dzięki rezolutnej córce i sąsiadkom, które mimo własnych kłopotów wyciągają zawsze pomocną dłoń ,daje sobie radę całkiem nieźle. No i mężczyźni... cóż bez nich wart byłby świat Beti.
"Układy prawie idealne" jak i poprzednie "Stosunki mega przerywane" to doskonałe pozycje na nadchodzące wakacje...


  aneta badach  (21.04.2016)
Jeśli ktoś nie potrafi radzić sobie w dramatycznych momentach swojego życia to polecam kolejna powieść Beaty Kiecany jako swoiste repetytorium. Przekonacie sie, że nawet najbardziej skomplikowane perypetie życiowe można przyjąć za dobrą monetę a przy tym nie stracić poczucia humoru. Specyficzny dowcip autorki to klasa sama w sobie. Od książki ciężko się oderwać, bo główna bohaterka jest zdrowo "szurnięta" i przez to ciekawość, co jeszcze może jej się przytrafić sprawia, że czyta się ją jednym tchem. Dla tej książki nie da się nie mieć czasu. Jak już wpadnie w ręce to z uśmiechem na ustach czyta się kartkę po kartce aż do tego smutnego napisu "koniec", po czym z nadzieją czeka się na kolejna powieść ze zwariowaną Beti w roli głównej


  Wanda Tamowicz  (21.04.2016)
Cóż, nie będę pisać o c czym „Układy prawie idealne” Beaty Kiecany są, gdyż większość recenzji już to zrobiło. Ja sięgnęłam po tą pozycję, gdyż rozbawiła mnie poprzednia książka tej autorki „ Stosunki mega przerwane”. Ciekawa byłam co zmieniło się w życiu szalonej Beti, czy znalazła swój podświadomie wymarzony „port” dla siebie i Meli, czy nadal dryfuje licząc, że wreszcie szczęście ją dopadnie.
Lektura pierwszej książki była dla mnie początkowo zaskakująca ze względu na sposób pisania oparty głównie na dialogach, ale czytanie jej było dla mnie frajdą. Lekkość stylu, humor jaki uwielbiam, zadziwiające, ale jakże życiowe, sytuacje spowodowały, że Beata Kiecana mnie kupiła. Byłam rozbawiona (choć sytuacje dla Beti nie były tak radosne), zrelaksowana i zaskoczona, że to jej się udało.
Sięgnęłam więc po „Układy prawie idealne” i…….. nie zawiodłam się. Znowu olbrzymia dawka humoru sytuacyjnego, lekkość stylu i różnorodność perypetii Beti wpłynęły pozytywnie na mój nastrój.
Gorąco polecam lekturę obu powieści Beaty Kiecany szczególnie osobom, które w literaturze nie szukają tzw. drugiego dna ale odprężenia. Myślę, że perypetie Beti to dobry materiał na sitcom.


  Monika Duong  (21.04.2016)
Super ksiazka , bardzo zabawna, czyta sie lekko . Najbardziej urzekly mnie postacie dzieciece . Goraco polecam.


  Dorota Lis  (23.04.2016)
Witam serdecznie bardzo polecam książkę Beaty, bardzo szybko się czyta, jest genialna i pełna humoru:-) nie mogę się już doczekać kolejnej części


  Kama Kowalewska- Kulawinek  (12.05.2016)
Długo czekałam na kolejną pozycję P. Beaty Kiecany ... To pełna uśmiechu , szaleństwa ale także ogromnej refleksji książka , którą " połyka " się jak świeżutką bułkę prosto z piekarni :)
Według mnie książka to idealny scenariusz na ciekawą komedię romantyczną , więc być może doczeka się ona swojej ekranizacji.
Czekam na następne przygody szalonej Beti , Doris oraz ich dzieci .

POLECAM z całego serca , bo książka trafia prosto w serducho...


  Marek Parkot  (3.10.2016)
„Układy Prawie Idealne” jest to druga książka Beaty Kiecany, pod względem literackim widać rozwój, lepszy język i warsztat. Książka napisana jest współczesnym językiem dialogu, który może razić, ale taki on jest. Ocierają się te dialogi nawet o smsy.
W napisaniu każdej książki jest jakiś zamysł, coś autor chce powiedzieć. Co chce powiedzieć Kiecana ??? czy tylko opisuje rzeczywistość.
Każdy kto chce niech przeczyta – czyta się lekko i szybko.
W książce tyle się dzieje, jak na FB wielu osób, trudno nadążyć, ktoś wchodzi ktoś znika, kompletny chaos. Jest też realne życie od pierwszego do pierwszego, a żyć na kredyt się nie da – komornik zawsze znajdzie.
W trakcie czytania często dialogi budzą śmiech - książka wydaje się zabawna, ale taka nie jest. Pokazuje ona problemy i rozterki młodej kobiety w wielkim mieście. Samotnej kobiety z dzieckiem, a to staje się przykrą normą. Beti próbuje żyć tak jak potrafi, bez pieniędzy, dobrego zawodu, ale ma też fanaberie jak wyjazd do Egiptu.
Szuka rozwiązania i znajduje partnera Mario, który nie jest idealny, okazuje się mieć dziewczynę spodziewającą się dziecka.
Koleżanki są dla niej drugą, a może najważniejszą rodziną zwłaszcza Doris, dziewczyny stanowczo za dużo popijają (czy tak rozładowują swój stres) to już jakaś przesada i ciągle szukają facetów co staje się ich głównym celem. Przeciwieństwem Beti jest jej mama Krysia, która nie może się w tym wszystkim połapać „kto jest kto, kto jest z kim i dlaczego niektórzy nie chcą lub nie mogą być z kim chcą”. Córka Mela jest dojrzała nad wiek i często ratuje matkę - ma się do niej ogromną sympatię.


  Z książką w ręku  (6.04.2016)
Nie od dziś wiadomo, że literatura kobieca to jest to, co lubię najbardziej. A jeszcze bardziej lubię, kiedy książka wywołuje u mnie płacz albo śmiech. "Układy prawie idealne" wywołały u mnie to drugie. Jest to książka zabawna, szalona i zwariowana, pełna humoru sytuacyjnego.

Główną bohaterką książki jest Beti - samotna matka po trzydziestce, wychowująca kilkuletnią, aczkolwiek rezolutną Melę. Problemy to specjalność Beti i jej chleb powszedni. Wiecznie nie ma pieniędzy, były partner nie wysyła alimentów. I jak tu żyć, kiedy w dodatku komornik zajmuje konta bankowe, nawet te najbardziej skrywane?

Beti, pomimo licznych problemów, doskonale sobie z nimi radzi. A wszystko za sprawą najlepszej przyjaciółki - Doris, która pomimo tego, że również nie ma w życiu lekko, pomaga głównej bohaterce. Bardzo pomocna jest również Mela, która pomimo tego, że jest jeszcze dzieckiem, nie raz stawia matkę do pionu.

Największą pomocą dla Beti wydaje się być idealny mężczyzna, dzięki któremu pozbyłaby się wszelkich trosk. Owszem, pojawia się niejaki Mario, którego jedyna wadą jest fakt, że ma dziewczynę... w ciąży... Czy taki układ odpowiada Beti?

Pomimo tego, że cała historia jest opisana w bardzo zabawny sposób, zachowanie bohaterki jest troszkę irytujące, przynajmniej dla mnie. Beti i Doris niemalże codziennie popijają piwko, ewentualnie piją na umór. Dziećmi też nie zajmują się jak na stereotypowe matki przystało. W dodatku mając poważne problemy finansowe jaką na wycieczkę do Egiptu... Nie wiem, może to ja mam tylko jakieś dziwne przekonania.

Akcja w książce jest bardzo dynamiczna. Cały czas coś się dzieje. W dodatku brakuje w książce opisów, można policzyć je na palcach jednej ręki. Powieść składa się w przeważającej części z krótkich i skąpych dialogów, może dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie.

"Układy prawie idealne" to duża dawka humoru. Królują tu nie tylko komiczne dialogi ale także sytuacje. Bardzo dużo jest tu nieoczekiwanych zwrotów akcji. Autorka pokazuje nam realny świat, prawdziwe sytuacje w nieco różowym świetle, a to wszystko za sprawą specyficznie wykreowanym bohaterom. Zdarzają się tu sytuacje, które normalnie by nas smuciły, a tu proszę, na odwrót - uśmiechałam się, gdy je czytałam.

Podsumowując, "Układy prawie idealne" to bardzo dobra, specyficzna komedia. Jeśli chcecie poznać zabawne perypetie dwóch szalonych, samotnych pań po trzydziestce - zachęcam do lektury.


  Anna Dobrzyńska  (16.03.2016)
Od długiego czasu staram się przekonać do literatury typowo kobiecej. Poczyniłam już niewielkie postępy i przyjęłam do organizmu kilka dobrych powieści. Co prawda nadal nie dowierzam w fenomen takich pozycji jak „Pięćdziesiąt twarzy Greya” [poczytajcie sobie markiza de Sade to się dopiero zdziwicie], ale nie jest już tak źle jak kiedyś, kiedy reagowałam na takową literaturę z pierwszymi symptomami apopleksji. Tak więc sięgnęłam po „Układy prawie idealne”. Zachęcona pozytywnymi recenzjami poprzedniego tworu Beaty Kiecany, zasiadłam do lektury.


Beata Kiecana jest absolwentką filologii polskiej UMCS w Lublinie. Współpracowała z „Tygodnikiem Zamojskim” oraz dwumiesięcznikiem „Twoje 9 Miesięcy”. Od siedmiu lat mieszka w Warszawie, gdzie uparcie, jak mówi, próbuje zrobić karierę, a w przerwach stara się być dobrą matką dla swojej czteroletniej córeczki. Już nie wie, co jest trudniejsze… „Stosunki mega przerywane” to jej powieściowy debiut.

Beti, samotna matka po trzydziestce, boryka się z problemami dnia codziennego. Jak wychować dziecko na normalnego człowieka, kiedy sytuacja normalna wcale nie jest? Jak zmusić Romana do płacenia alimentów? I za co kupić chociażby lody dla córki, kiedy komornicy pukają do drzwi? A przede wszystkim gdzie spotkać faceta, który oddali te wszystkie troski, pokocha i ją, i Melę? I tu na scenę wkracza czarujący Mario, który ma same zalety i tylko jedną wadę – dziewczynę, która właśnie spodziewa się jego dziecka. „Układy niemal idealne” to zakazana miłość i mnóstwo zabawnych perypetii po drodze. Beti, choć na pozór nie radzi sobie z niczym, jak zwykle radzi sobie całkiem nieźle. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie pomoc córki, która nie raz musi potrząsnąć roztrzepaną mamą i sąsiadek, które mimo własnych kłopotów, zawsze wyciągną pomocną dłoń.

W sumie jestem rozdarta, bo książka najpierw wydała mi się świetna. Ogromne poczucie humoru, komedia pomyłek i kosmiczne tempo wydarzeń. Jednak im dalej w las, tym wiadomo. Obiecałam sobie nie oceniać bohaterek, ale podobieństwo imion autorki i głównej postaci było uderzające i czasami łapałam się na tym, że czytałam to jak biografię. A tu już trzeba powiedzieć stop. Cały czas powtarza się jeden zarzut – poszatkowanie fabuły pod względem chronologii. Czasami robi to dobrze powieści, tutaj jednak tylko się gubiłam i domyślałam wielu wydarzeń pośrednich, a byłby to fajny kontrapunkt do szybkiego tempa. Niewiele tu opisów i dialogi raczej świecą golizna, a tego już nie mogę wybaczyć jako ogromna fanka rozwiązłych opisów. Postaram się teraz nie zaspoilerować bardziej niż to konieczne, ale muszę się tym z wami podzielić. Utrzymywanie związku z facetem, który gra na dwa fronty i mieszka ze swoją ciężarną dziewczyną? No, na miłość boską. Ale to jeszcze bym przełknęła, jeśli miałoby to jakąś puentę na koniec. Komedia jednak trwa. Bohaterki – dwie samotne matki piją niemal codziennie, niewiele zajmując się pociechami, mając stałe problemy finansowe i szukając facetów, co staje się osią oraz sensem ich życia? Dla mnie to kiepska fabuła. Mogłabym zaryzykować twierdzenie, że to obraz współczesnego społeczeństwa bla, bla, bla, ale nie. Za dużo tutaj kokieterii, nieuzasadnienia i braku pomysłu. Może to przez moje przekonania, ale kompletnie odrzucała mnie główna bohaterka i nie mogłam się do niej przekonać, ani utożsamić. A, a propos. Denerwowało mnie ciągłe gloryfikowanie tego, że ktoś napisze książkę – zaręczam wam, że życie niewielu odmienia się po jej wydaniu. W końcu wylałam z siebie to morze żółci, które stało mi w gardle od przeczytania. Jednak muszę przyznać, że dla kogoś, kto szuka szybkiej lektury, przy której może się pośmiać i nie chce się wgłębiać w moralne rozterki, „Układy prawie idealne” mogą się okazać atrakcyjną lekturą. Język nie jest zły, czyta się bardzo szybko, a niektóre zwroty akcji mogą nawet zaskoczyć.

Polecam, kiedy chcecie się pośmiać, nie stracić wiele czasu [ja połknęłam w dwie godziny te 250 stron] i nie chcecie czegoś ciężkiego, w co trzeba się wgryzać. W innym wypadku – nie.


„Krysia wyjeżdża po trzech dniach, oznajmiwszy, że już wszystko posprzątała, poukładała i nic tu po niej. Nudno w tym mieście, na podwórko nie można wyjść i w ogóle w głowie jej się nie mieści, jak tu można żyć. Poza tym nie może połapać się kto jest kto, kto jest z kim i dlaczego niektórzy nie chcą lub nie mogą być z kim chcą. Więc, jeżeli o nią chodzi, to ona już zrobiła, co w jej mocy, czyli starła kurze.
- To pa, mamo.”

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
W poszukiwaniu szczęśliwego domu — Ewa Lenarczyk W poszukiwaniu szczęśliwego domu — Ewa Lenarczyk
Współczesna historia o Kopciuszku!

Młoda tłumaczka Ewelina wyjeżdża na saksy do Stanów. Na jednym z wykwintnych bali, które obsługuje, poznaje przystojneg...