Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Szukając szczęścia — Aneta Krasińska
Szukając szczęścia  — Aneta Krasińska

Szukając szczęścia

Cena: 29,00 zł 17,40 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

W momencie gdy u malutkiej Dagusi zdiagnozowano zespół Pierre’a Robina, cały szczęśliwy świat Malwiny runął. Młoda niepracująca matka – opuszczona przez męża, samotnie wychowująca niepełnosprawną córkę – stara się jednak iść przez życie z podniesioną głową, ciesząc się z każdego dnia i kolejnych nowych umiejętności córki, w duchu licząc na uśmiech losu.

Malwina codziennie na nowo odbudowuje w sobie chęć do życia i walki o lepsze jutro dla siebie i swojego dziecka, które przez wielu, w tym również przez własnego ojca, zostało odtrącone, a tym samym pozbawione miłości, troski i wsparcia, którego ze względu na swój stan zdrowia szczególnie potrzebuje.

www.facebook.com/krasinskaaneta

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2015
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 240
  • ISBN: 978-83-7942-999-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 6 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Krystyna-cyrysia M.  (4.12.2015)
Narodziny dziecka to niezwykły moment w życiu rodziców. Ale czasami może stać się zaczątkiem poważnych problemów.....

Malwina i Artur Zarzyccy od trzech lat są zgodnym, kochającym się małżeństwem. Mają własne mieszkanie, dobrą pracę i dziecko w drodze. Po prostu pełnia szczęścia. W końcu nadchodzi ten długo wyczekiwany dzień – poród. Niestety sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Okazuje się, że ich córeczka: Dagmara, urodziła się z Zespołem Pierre'a Robina. To ogromny szok dla młodych rodziców. Czy dadzą radę zająć się chorym dzieckiem? A może wybiorą inne rozwiązanie?

Aneta Krasińska to absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Na swoim koncie posiada kilkanaście artykułów naukowych oraz debiut prozatorski zatytułowany ''Finezja uczuć'', który miałam niewątpliwą przyjemność poznać i oceniam nadzwyczaj pozytywnie. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja przeczytania kolejnej powieści autorki, nie wahałam się ani chwili. Czy warto było? Po stokroć tak! Pani Aneta już wcześniej udowodniła, że nie boi się poruszać trudnych, życiowych tematów. Tym razem także poznałam poważną historię, ale opisaną w bardzo ciepły sposób. Widzimy świeżo upieczonych rodziców, których życie ulega całkowitej zmianie. Niepełnosprawność córeczki odziera ich z marzeń o idealnej rodzinie. Rokowania nie są najlepsze. Oprócz rozszczepu podniebienia i warg istnieje wiele wad współtowarzyszących, między innymi: wada serca, słuchu i wzroku, a także obniżona odporność całego organizmu, co grozi częstymi infekcjami. Jak poradzić sobie w takich okolicznościach?

Bardzo mnie poruszyły perypetie Malwiny i Artura. Spotkał ich smutny los. Z jednej strony widać radość z narodzin potomka, z drugiej najgłębsze, największe cierpienie. Każde z małżonków inaczej przeżywa ten dramat. Ona dzielnie walczy o zdrowie swojej kruszynki, całe dnie spędza w szpitalu, bierze udział w zajęciach rehabilitacyjnych, przyjmuje wsparcie psychologiczne. On pogrążony w odrętwieniu, szuka ucieczki i zapomnienia w pracy. Ma problem z nawiązaniem kontaktu z własną córką; ani razu nie wziął jej na ręce, nie przytulił i nie odezwał się do niej nawet słowem. Autorka boleśnie uświadamia, że trudno jest pogodzić się z niepełnosprawnością dziecka. Pojawia się poczucie zawodu i niespełnionych nadziei, szukanie winnych za zaistniałą sytuację, wstyd lub dążenie do normalności za wszelką cenę. Jak zatem znaleźć optymalną równowagę? Czy małżonkowie dojdą do porozumienia i wspólnymi siłami zadbają o córeczkę? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Książka wywołała we mnie szereg emocji i skłoniła do wielu refleksji. Nic tu nie jest przerysowane, przekoloryzowane, przedramatyzowane czy odrealnione. To samo życie. W najczystszej postaci. Oprócz wątku głównego mamy jeszcze subtelnie zarysowany wątek rodzącej się i kiełkującej przyjaźni i miłości. Nie zabraknie też walki o wolność mając na względzie czyjeś dobro. Nic więcej nie zdradzę, żeby nikomu nie zepsuć przyjemności czytania.

Autorka posiada wyjątkowo plastyczne i lekkie pióro. Widać tu dużo włożonej pracy, no i oczywiście serca. Wszystko jest na swoim miejscu, a każdy detal starannie dopracowany. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na bohaterów. To postacie z krwi i kości. Bywają dobrzy i podli, popełniają błędy, mają swoje chwile słabości etc. Jednak dzięki temu są nam znacznie bliżsi, niż zwykliśmy sądzić. Jedynie liczyłam na ciut dokładniejszą analizę psychologiczną Artura. Na szczęście pod koniec powieści mężczyzna odsłania swoją duszę i głęboko skrywane emocje. Dlatego w ostatecznym rozrachunku jestem zadowolona i usatysfakcjonowana. Dostałam piękną, przejmującą historię, acz bez grania na uczuciach czytelnika, co uważam za dodatkowy atut.

Co tu dużo pisać czy przesadnie zachwalać - wystarczy samemu sięgnąć po książkę Anety Krasińskiej, aby się przekonać, że jest warta swojego czasu i uwagi. Z mojej strony mogę tylko gorąco polecić!


  Klaudia Skiedrzyńska  (4.12.2015)
„Niedopowiedzenia niszczą każdy związek – odezwała się Malwina. – Też coś o tym wiem. Czasem lepiej, żeby bolało, ale chociaż masz świadomość sytuacji.” str. 84

Malwina Zarzycka główna bohaterka powieści jest szczęśliwą żoną. Praca bibliotekarki przynosi jej satysfakcję, ale niestety niskie zarobki, dlatego często dorabia sobie udzielając lekcji gry na gitarze oraz pianinie. Kobieta jest w pełni zadowolona ze swojego małżeństwa z Arturem. Mężczyzna pracuje w policji, gdzie spędza sporo czasu lecz oboje nie narzekają na to, do czasu...

„Życie jest pełne niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji.” str.10

Wkrótce ma się pojawić na świecie ich pierwsze dziecko, oboje są z tego powodu bardzo szczęśliwi. Przygotowują pokoik dla malucha, kupują mebelki, malują ściany, wszystko po to aby ciepło przywitać je w domu. Nie chcą znać płci, chcą mieć niespodziankę, ale najważniejsze jest to, by dziecko urodziło się zdrowe. Na świat przychodzi córka! Jednak nikt się nie spodziewał tego, co los dla nich przygotował. U dziewczynki zdiagnozowano Zespół Pierre'a Robina. Najpiękniejszy dzień w życiu Zarzyckich, staje się jednym z najgorszych. Zaczynają się problemy nie tylko ze względu na chorobę dziecka, ale również próbie zostaje poddane ich małżeństwo.

„Tak to już jest, że po narodzinach dziecka świat rodziców wyraźnie się kurczy, stając się coraz bardziej hermetycznym. Przestają też liczyć się ich własne potrzeby, aspiracje i dążenia. Wszystko kręci się wokół najmłodszego członka rodziny. To on dyktuje własne warunki, wymaga miłości, troski i opieki, jednocześnie oczekuje bezwzględnego
poświęcenia.” str. 10

Każdy rodzic zapytany: czy wolałby aby urodził się chłopiec czy dziewczynka, odpowie z przekonaniem, że nie liczy się płeć, bo tak samo będzie kochał córkę bądź syna, a najważniejsze jest to, by dziecko urodziło się zdrowe. Autorka bardzo dogłębnie ukazała, przez co musi przejść małżeństwo, które nie daje sobie rady z obowiązkami związanymi z chorobą dziecka. Dalej do czego jest zmuszona matka, i z czego musi zrezygnować, aby być w pogotowiu przez całą dobę. Do jakich poświeceń zdolny jest mąż, który psychicznie nie może dać sobie rady z chorobą córki. Krasińska ukazała również więź rodziców z córką, mam tutaj na myśli Malwinę i jej ojca, z którym była niezwykle zżyta, który pomagał jej na tyle na ile było to możliwe. Zupełnym przeciwieństwem była matka, z którą miała ciągłe spięcia.

„Swojej pracy poświęcała się bezgranicznie, nawet gdy na świecie pojawiła się Malwina. To ojciec kładł ją do snu. To on czytał jej książki na dobranoc. To on chodził do szkoły na zebrania i pamiętał o jej występach kończących naukę w kolejnych klasach szkoły muzycznej.
Był z nią.
Był dla niej.” str. 95

Autorka po raz kolejny udowodniła jak doskonałym kunsztem włada. Książka pod względem stylu, fabuły i narracji wypada bardzo dobrze. Pomimo trudnego i bolesnego tematu, lekturę czyta się bardzo szybko z ogromnym zaciekawieniem. Postacie są nakreślone doskonale, w szczególności główna bohaterka Malwina, z którą odbiorca przeżywa wszystkie wzloty i upadki. Zakończenie powieści miło zaskakuje. Oprawa graficzna mnie zachwyciła, jest naprawdę bardzo ładna. Także całość bardzo dobrze się komponuje.

„ Chcesz rozmawiać o faktach? Świetnie! – Znowu zaczęła się denerwować. – Fakt numer jeden: najważniejsza była i pewnie nadal jest dla ciebie praca! Fakt numer dwa: zostawiłeś mnie! Fakt numer trzy: zerwałeś kontakt ze swoją córką!” str.5

Cała recenzja znajduje się na blogu: http://nhoryzonty.blogspot.com/2015/12/przedpremierowo-szukajac-szczescia.html


  Agnieszka Kolanowska  (4.01.2016)
„Życie jest pełne niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji”.

Aneta Krasińska jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Lubi obserwować ludzi i przestrzeń, w której funkcjonują. Jest miłośniczką dobrej literatury kobiecej, napisała kilkanaście artykułów naukowych. W 2014 roku zadebiutowała powieścią „Finezja uczuć”, którą miałam przyjemność przeczytać. Autorka kolejny raz podjęła się napisania książki, która porusza skomplikowany i niebanalny temat, i po raz drugi zrobiła to w ciekawy oraz ujmujący i poruszający sposób.

Malwina i Artur są młodym, kochającym się i szczęśliwym małżeństwem, kiedy Malwina zachodzi w ciążę, ich szczęście i radość nabierają jeszcze większych rozmiarów. Ciąża przebiega pomyślnie — pozornie nic nie może zakłócić idylli młodych małżonków. Jednakże, kiedy na świat przychodzi ich upragniona córeczka, okazuje się, że dziewczynka jest poważnie chora. Początkowo lekarze nie potrafią postawić jednoznacznej diagnozy, niemniej jednak z czasem okazuje się, że córeczka Malwiny i Artura choruje na zespół Pierre'a Robina. Ponadto lekarze już w pierwszej fazie po narodzinach stwierdzili wadę serca oraz rozszczep wargi, toteż dziewczynka musi przejść szereg niebezpiecznych i poważnych operacji — czeka ją bardzo długi pobyt w szpitalu oraz długotrwała rehabilitacja. Szczęśliwy i poukładany świat młodych małżonków zostaje mocno wstrząśnięty i poważnie zaburzony. Tymczasem Malwina absolutnie się nie poddaje, postanawia walczyć o życie i zdrowie swojej ukochanej córeczki, jednakże z pomocą przychodzi wyłącznie jej ojciec, natomiast Artur zupełnie przestaje sobie radzić z tak zaskakującą i bardzo trudną rzeczywistością. Czy związek młodych, pozornie szczęśliwych, ale bardzo zagubionych małżonków może przetrwać tak niebanalną próbę?

„Szukając szczęścia” to szalenie ujmująca i poruszająca książka, niezwykle emocjonalna bowiem wywołuje pełen wachlarz różnorodnych uczuć. Jednocześnie wzrusza i złości, boli i bulwersuje, budzi sprzeciw, jak i aprobatę, ale wywołuje także podziw i ogromne współczucie dla bohaterów niniejszej powieści. To bardzo zajmująca lektura, od której naprawdę trudno oderwać uwagę. Aneta Krasińska ukazała tę historię w sporej rozpiętości czasowej, mianowicie poznajemy losy bohaterów w ciągu dziesięciu lat — śledząc kolejne rozdziały, dowiadujemy się, jak niezwykle trudnym i wymagającym zadaniem jest wychowywanie upośledzonego dziecka, które potrzebuje znacznie większych nakładów miłości i opanowania. Mimo tej dużej rozpiętości czasowej, książka smakuje niczym wyborna przystawka, w której zebrano najistotniejsze składniki bowiem, absolutnie nie nudzi i nie męczy czytelnika zbędnymi i nadmiernie wydłużonymi opisami. Ponadto autorce udało się w bardzo realny i rzetelny sposób nakreślić bohaterów oraz fabułę, ta historia nie budzi wątpliwości, ale skłania do wielu refleksji, jednocześnie pozwalając docenić własne, jakże w tym wypadku mało skomplikowane życie.

Reasumując, „Szukając szczęścia” autorstwa Anety Krasińskiej to książka o trudnej miłości, o walce z przeciwnościami losu, o szalenie skomplikowanym rodzicielstwie, które nie zawsze jawi się w jaskrawych kolorach bowiem wielokrotnie jest niezwykle ciężkie, często wymaga poświęcenia oraz rezygnacji z marzeń i wcześniej obranych życiowych celów. To także książka o trudnej drodze do szczęścia, która bywa bardzo kręta i wyboista i nie zawsze wiedzie przez spełnienie, dając wyłącznie satysfakcję. Niniejsza powieść dotyka bardzo trudnych kwestii związanych z nieustanną walką o zdrowie i szczęście własnego dziecka, ale także z problemem zachowania spokoju i szczerości w nieoczekiwanych i skomplikowanych momentach życiowych. Ta powieść w subtelny i błyskotliwy sposób ukazuje siłę ludzkiego charakteru, który w niezwykle umiejętny sposób potrafi pokonywać trudne sytuacje. Jednakowoż autorka wskazuje także, jak ważne w życiu każdego człowieka jest wsparcie bliskich. Nie jest łatwo pokonywać trudności losu, kiedy brakuje pomocy ze strony życzliwych nam osób. Mimo tak trudnego chwilami poruszającego i przykrego tematu książkę czyta się z niezwykłą lekkością, łatwością i przyjemnością. Autorka nie zasypuje nas skomplikowaną i niezrozumiałą treścią, która przytłacza i męczy, całkowicie psując odbiór. Tę książkę pochłania się z ogromną ciekawością, ponadto Aneta Krasińska serwuje czytelnikowi zupełnie zaskakujące zakończenie, które u mnie wywołało pełną satysfakcję z przeczytanej lektury. Serdecznie zachęcam!

Cała recenzja znajduje się na blogu: http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/2016/01/szukajac-szczescia-aneta-krasinska.html


  Grażyna Wróbel  (22.05.2016)
Malwina to szczęśliwa kobieta, która ma wspaniałego męża Artura. W momencie w którym dowiadują się, iż jest w ciąży oboje nie posiadają się ze szczęścia. Wszystko się zmienia, kiedy na świat przychodzi Dagmara, która okazuje się być chora, choć badania wcześniej tego nie wykazywały. Artur nie radzi sobie z chorobą córki i z każdym dniem zdaje się oddalać od swojej rodziny. Malwina pozostaje sama z chorobą córki, jednak zawsze może liczyć na pomoc swojego ojca.

Czy ta historia zakończy się szczęśliwie?

Aneta Krasińska napisała wspaniałą książkę, którą czytałam z przejęciem, zastanawiając się jak potoczą się dalsze losy Malwiny oraz Dagmary.

Kochająca się rodzina, przyjście na świat dziecka, wiadomość, że jest niepełnosprawne, rozstanie rodziców. Ile takich historii ma miejsce w rzeczywistym świecie? Myślę, że wiele. Małżeństwo, które przysięgało sobie bycie ze sobą na dobre i na złe, a jednak kiedy pojawia się problem, jedno z nich nie daje rady i się poddaje. Współczułam Malwinie i wcale się nie dziwiłam, kiedy była wściekła na swojego męża, który wcale jej nie pomagał przy opiece nad córką. Wszystko spoczęło na jej barkach, cały trud wkładany każdego dnia w wychowywanie swej niepełnosprawnej córeczki. Jednakże również bardzo podziwiałam ją, za to, że miała w sobie tyle sił, by walczyć o lepsze jutro dla siebie i swojej córki. Myślę jednak, że gdyby nie jej ojciec ona sama również w pewnym momencie by się poddała.

"Kiedy kładła się do łóżka, marzyła o odpoczynku, bo czekał ją kolejny pracowity dzień i nie mogła powiedzieć, że jest zmęczona."

Kochała swoją córkę mimo jej niepełnosprawności. Bo czy Dagusia była winna temu, że nie przyszła na świat zdrowa? Oczywiście, że nie. Czasem w życiu dzieją się takie rzeczy, a my nie mamy na nie wpływu. Mimo wszystko to jednak nadal nasze dziecko, dziecko, które potrzebuje miłości na każdym kroku swego życia. Upór Malwiny, ciągła rehabilitacja, przebywanie w szpitalu zaczęły jednak przynosić swoje dobre strony - Dagmara zaczynała robić postępy w swoim rozwoju.

Zastanawiam się jak czuje się matka, kiedy dowiaduje się, że na świat przychodzi jej dziecko, które miało być zdrowe a tak nie jest? Nie mogę jednak odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie jestem jeszcze matką. Mogę się jednak domyślać.

Malwina mimo problemów, stara się cieszyć każdymi najdrobniejszymi pozytywnymi rzeczami jakie spotykały ją w życiu. To córka i jej postępy były motorem napędzającym ją do życia.

Kiedy zostawił ją mąż, nie mogła zrozumieć jak osoba, której wtedy najbardziej potrzebowała mogła ją zostawić samą.

"Co noc kładła się do łóżka z albumem wypełnionym zdjęciami z ich ślubu i każdej nocy jedno z nich darła na najmniejsze kawałeczki."

Mimo wszystko nie poddała się, znalazła w sobie siłę, by iść dalej na przód. Wsparcie miała jedynie w swoim ojcu, któremu była ogromnie wdzięczna.
Mogłoby się wydawać, że narodziny dziecka to najpiękniejszy moment w życiu szczęśliwych rodziców. Kto by pomyślał, że może się jednak okazać dniem, który zmieni dotychczasowy bieg życia rodziny?
Zarówno Malwina jak i Artur przeżywali ten dramat na swój sposób. Ona mówiła o nim otwarcie, natomiast on tłumił to w sobie.

"Szukając szczęścia" to książka, która na długo zapadnie w mojej pamięci. Autorka napisała przepiękną i jakże nadzwyczajną historię, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Widać, że włożyła w jej napisanie całe swoje serce, a wszystko dopracowała najstaranniej jak mogła. To książka z której każdy z nas wyciągnie jakieś refleksje i przemyśli swoje życie.
Gorąco polecam każdemu, gdyż naprawdę warto przeczytać.


  Michalina Foremska  (16.11.2016)
Dotychczas małżeństwo Malwiny i Artura było niemalże sielanką. Do pełni szczęścia brakowało tylko potomka. Gdy na świat przychodzi ich córka, u której lekarze stwierdzają zespół Pierre’a Robina, radość z rodzicielstwa pryska niczym bańka mydlana. Malwina poświęca cały swój czas opiece i wychowaniu córeczki, Artur zaś zaczyna odsuwać się od rodziny…


Szukając szczęścia to ujmująca i wypełniona całą gamą przeróżnych emocji historia o tym, że nic w życiu nie jest pewne, że cieszyć trzeba się z najmniejszych rzeczy, by poznać smak szczęścia. To historia, o tym ile jest w stanie znieść matka, by ratować swoje dziecko, by czuło się ono szczęśliwe i radosne, nawet jeśli jest ono niepełnosprawne albo przede wszystkim wtedy… Gdzie każdy dzień jest wyzwaniem wypełnionym i dobrymi, i gorszymi chwilami oraz jak ważne jest wsparcie z zewnątrz… I jak wygląda życie rodziny, gdy małżonkowie nie potrafią się w takiej sytuacji odnaleźć, nie potrafią ze sobą rozmawiać…


Życie z niepełnosprawnym dzieckiem jest ciężkie, powie to każdy, kto ma w rodzinie niepełnosprawne maleństwo lub zna takie dziecko… To ciągła walka o lepsze jutro, o drobne postępy, które umożliwiłyby dziecku choć minimalną samodzielność, o to by mogło być szczęśliwe.


Aneta Krasińska podjęła się trudnego tematu, z którego świetnie wybrnęła. Stworzyła emocjonującą historię, którą czyta się szybko i lekko (niemożliwe, a jednak). Dialogi i opisy zawarte w książce idealnie ze sobą współgrały, oddając feerie emocji z nich płynącą. Dodatkowym plusem była narracja trzecioosobowa, która pozwalała na poznanie historii z szerszej perspektywy.
Choć zabrakło w niej nieco perspektywy Artura. Tego, co on czuł, jak postrzegał zaistniałą sytuację i dlaczego zachowywał się tak, jak się zachowywał.

Ciekawostką jest podzielenie powieści na rocznice urodzin małej Dagmary (rozdziały), której życie poznajemy rok po roku od momentu narodzin, w połączeniu z wydarzeniami z danego roku.


Podsumowując: Szukając szczęścia to powieść pełna różnych emocji, jakich pełno w życiu każdego z nas. Historia o trudach rodzicielstwa niepełnosprawnego dziecka… o tym, że rozmowa to podstawa udanej relacji, bo gdy jej brak związek rozpada się na drobne kawałeczki… To także historia o miłości i jej wielu odcieniach…
A zakończenie… na pewno Was zaskoczy!

Polecam serdecznie!


  Eva Scriba  (11.07.2019)
Opinia o książce z punktu widzenia bibliotekarki. Zapraszam :)

https://evascriba.blogspot.com/2019/07/bibliotekarka-szuka-szczescia.html

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Szepty i tajemnice. Tom I — Agnieszka Janiszewska Szepty i tajemnice. Tom I — Agnieszka Janiszewska
„Szepty i tajemnice” to przedstawiona na tle wielkiej historii opowieść o skomplikowanych i nietuzinkowych losach rodziny Matzerów.

Pierwsze dwudziestolec...