Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Wspomnienia -> Schowani do wora. Wspomnienia byłego wychowawcy... — Andrzej Flügel
Schowani do wora. Wspomnienia byłego wychowawcy więziennego  — Andrzej Flügel

Schowani do wora. Wspomnienia byłego wychowawcy więziennego

Cena: 29,99 zł 25,49 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

10 lat za kratami… z zupełnie innej perspektywy.

Lata 80., siermiężne czasy minionego ustroju. Młody mężczyzna, świeżo po studiach, przypadkiem trafia do pracy w areszcie śledczym. Rzeczywistość, z którą będzie musiał wkrótce się skonfrontować, nie napawa optymizmem. Z jednej strony - skostniały system Służby Więziennej, gdzie długie włosy i liberalne poglądy czynią z niego niemal kosmitę. Z drugiej - osadzeni, w gwarze więziennej zwani złodziejami, bez względu na powód ich zatrzymania. A że złodziej zawsze siedzi za niewinność, to wychowawcy z zasady nie ufa…

Słowo „resocjalizacja” jeszcze nie nabrało swojego prawdziwego znaczenia, a nieżyciowe jak cały ówczesny ustrój przepisy i obopólna wrogość czynią codzienną pracę w Służbie Więziennej brutalną szkołą życia.

„Schowani do wora” to wspomnienia byłego wychowawcy, bezkompromisowy i szczery zapis przeżyć za więziennym murem, który obnaża wszystkie absurdy systemu penitencjarnego czasów PRL-u.

Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że dziesięć lat spędzę za kratami jako funkcjonariusz Służby Więziennej, popukałbym się w głowę. Ja, człowiek, który całym sobą był zaprzeczeniem tego, co niesie za sobą jakaś służba mundurowa. Pacyfista z przekonania; gość, którego nigdy nie fascynował mundur, a uniknięcie służby wojskowej było dla niego równie ważne jak obrona pracy magisterskiej. Ale cóż, życie przynosi różne i zgoła niespodziewane scenariusze. Zawsze gdy gdzieś w jakiejś powieści czytałem taką sentencję, uważałem ją za nieco wydumaną i przywoływaną przez autora na potrzebę chwili. Przekonałem się jednak na własnym przykładzie, że to prawda.

Andrzej Flügel - rocznik 1954. Absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Zielonej Górze. Nauczycielem był zaledwie pół roku, potem na ponad dekadę trafił do Służby Więziennej. Przez sześć lat pełnił rolę wychowawcy w Areszcie Śledczym w Zielonej Górze, a kolejne trzy spędził za biurkiem w Zakładzie Karnym w Krzywańcu. Na niespełna rok, tym razem już w roli szefa wychowawców, powrócił do Aresztu w Zielonej Górze. W listopadzie 1990 roku został dziennikarzem „Gazety Lubuskiej”, od 1991 roku był kierownikiem działu sportowego. W listopadzie 2019 roku przeszedł na emeryturę, nadal współpracując z redakcją. Obsługiwał wielkie imprezy sportowe, na czele z igrzyskami olimpijskimi w Atenach, Pekinie i Londynie.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Wspomnienia
  • Wydawca: Novae Res, 2020
  • Format: 121x195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 258
  • ISBN: 978-83-8147-915-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 6 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Lubię To Czytam  (13.09.2020)
"W gwarze więziennej ktoś "schowany do wora" oznacza skazanego grypsującego, co do którego są jakieś wątpliwości i do czasu sprawdzenia, czy wszystko z nim jest okej, był w poczekalni". Ten cytat wyjaśnia pochodzenie i znaczenie tytułu książki. Są to wspomnienia wychowawcy więziennego, przedstawienie więzienia oczami kogoś, kto stoi po drugiej stronie krat. Ponad dziesięć lat pracował w służbie więziennej na różnych stanowiskach.
Autor przytacza wydarzenia, których był świadkiem lub w których brał udział podczas swojej służby. Wspomina poszczególnych więźniów, transporty, wizytacje, zmiany zachodzące na przestrzeni czasu. Duży nacisk kładzie na traktowanie więźniów przez strażników oraz ogólne przyzwolenie zwierzchników na panujące zwyczaje. W każdym tym wspomnieniu pojawia się fragment życia codziennego w więzieniu, relacji między pracownikami, osadzonymi. Autor opisuje system kar i nagród oraz próby wprowadzenia resocjalizacji jako stałego elementu w więzieniu. Wskazuje swoje sukcesy wychowawcze oraz porażki pokazując, że człowiek nie jest nieomylny. Historie zabawne przeplatają się z tymi dramatycznymi. Styl pisania jest interesujący a opowieści wciągają. Mimo, że tematyka jest trudna, książkę chce się czytać.


  Ewelina Górowska  (23.09.2020)
Urodziłam się w połowie lat 80. Więc świat, który mnie otaczał i zmiany ustrojowe, które miały wtedy miejsce znam tylko z opowieści starszych członków mojej rodziny. Teraz dzięki wspomnieniom pana Flügla mogę zobaczyć, jak te zmiany zmieniały życie za więziennym murem.
Autor w swej opowieści wspomina trudny czas przemian, wprowadzania reform i nowych zwyczajów, które nie zawsze były akceptowane przez tak zwaną "starą gwardię" służby więziennej.
Z nostalgią wspomina byłych osadzonych, przytacza wiele anegdot z więziennego życia, pokazuje, jak było tam na co dzień i od święta, albo w trakcie wielkich wizytacji znakomitych dygnitarzy.
Autor opisuje swoją pracę, ale także system, który był brutalny, momentami nieprzewidywalny wręcz niebezpieczny. Opisy kar za różnego rodzaju przewinienia do tej pory wywołują we mnie szok i niedowierzanie. Doskonale czuć złego ducha tamtych czasów.
Pan Andrzej wspomina również o swoich porażkach, nie każdemu dało się pomóc, a wielu osadzonych wracało za więzienne mury. Potwierdza tym samym tezę, że niektórzy nie potrafili dostosować się do zmian, które ich zastały na wolności. Na szczęście wielu odnalazło się po drugiej stronie i już nigdy nie zeszło na złą drogę.
Nie mogłam się oderwać od każdej opisywanej historii. Szczerze kibicowałam każdemu osadzonemu, niejednokrotnie uroniłam łzę nad ich losem, ale zdarzały się również szczere wybuchy śmiechu. Groteskowość niektórych opisywanych sytuacji powalała wręcz na kolana.
Książka napisana jest w bardzo przystępny i wciągający sposób. Naprawdę czyta się jednym tchem i nie chce się jej kończyć.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Schowani do wora" do bezkompromisowy zapis wspomnień obnażających absurdy służby więziennej z czasów PRL, a przy okazji doskonała lekcja historii.

POLECAM...


  meandmybookz pl  (25.09.2020)
Areszt śledczy wywołuje strach. Na samą myśl do głowy napływają lęki tj. izolacja, walka o przetrwanie, przemoc i brak poczucia bezpieczeństwa. Ten zamknięty świat dla większości ludzi jest zagadką. Krąży wiele legend o życiu za kratami, ale jak jest naprawdę, wiedzą tylko Ci, co zobaczyli więzienną codzienność na własne oczy.

Po „Schowani do wora” sięgnęłam przede wszystkim z ciekawości. Życie za kratami jest mi zupełnie obce, nigdy też nie czytałam literatury na ten temat, dlatego to, z czym przyszło mi się zmierzyć w biografii Pana Andrzeja Flügel, zrobiło na mnie duże wrażenie i mocno mną wstrząsnęło.

Były wychowawca dzieli się wspomnieniami z pracy w areszcie śledczym, do którego trafił przez przypadek. Zdecydowanie nie była to praca marzeń młodego mężczyzny, świeżo po studiach, ale na podstawie przeczytanych fragmentów, jestem skłonna stwierdzić, że doskonale odnalazł się w opisanej rzeczywistości. Oczywiście, nie było łatwo! Przez dziesięć lat służby miał za sobą wiele zwątpień, zawirowań, problemów z przełożonymi i porażek. Jednak na tle przygnębiającej codzienności za więziennymi murami, możemy przeczytać również, o tych piękniejszych urywkach i „dumach pedagogicznych”, którzy nigdy już nie wrócili do aresztu.

Autor w krótkich rozdziałach opisuje historie swoich wychowanków. Jedne śmieszą, inne wywołują smutek, przerażenie, a nawet niedowierzanie. To, co najbardziej mnie poruszyło i momentami wywoływało dreszcze, to samouszkodzenia osadzonych tj. połykanie przeróżnych przedmiotów, wstrzykiwanie śliny w kolano, czy łamanie nóg. Pan Flügel zdradza szczegóły więziennych układów, panującej hierarchii i stosunków między osadzonymi, a funkcjonariuszami. Możemy zaobserwować, jak sytuacja kraju w czasach PRL-u wpływała na życie w areszcie, ukazując przy tym chory i brutalny system, w którym słowo „resocjalizacja” nie istniało.

Jestem pozytywnie zaskoczona tą pozycją i śmiało mogę Wam ją polecić. Pomimo trudnego tematu, książkę czyta się naprawdę szybko.


  Sylwia Machowska  (24.09.2020)
Schowani do wora – Andrzej Flügel

„Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że dziesięć lat spędzę za kratami jako funkcjonariusz Służby Więziennej, popukałbym się w głowę.”
-
Ta książka to zbiór wspomnień młodego człowieka, który właściwie przypadkiem trafił do więzienia na stanowisko wychowawcy. Nigdy nie przypuszczał, że kiedykolwiek wyląduje w takim miejscu, a tym bardziej, że spędzi tam wiele lat, obserwując masę przeróżnych, osób, ich zachowań, historii i ogromnych zmian jakie w przeciągu dziesięciu lat zachodziły na terenach jego pracy.
To opowieść człowieka, który zdaje się całkowicie nie pasować do otaczającego go miejsca, wychowawca więzienny to z całą pewnością nie była jego wymarzona praca. Przez to też wielokrotnie wywoływał szokujące spojrzenia ludzi nad nim, przez swoje dłuższe włosy i zarost, które nie były mile widziane w pracy.
Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób ta książka została napisana, spodziewałam się bowiem takiego lekko przytłaczającego klimatu, ogromu przemocy i bardzo poważnie poprowadzonego tematu. Czytając jednak, czułam jakbym stała obok autora i słuchała długiej opowieści, pełnej zabawnych momentów i historii życia wielu, przeróżnych więźniów.
To książka która pokazuje życie w tym miejscu od trochę innej strony, nie tylko najciekawsze przypadki i wydarzenia, ale też codzienność i obowiązki pracowników. Pozwala też zobaczyć jakie podejście mają odsiadujący swoje wyroki ludzie właśnie względem wychowawcy i reszty pracowników.
Zauważyłam, że miałam mały problem z czytaniem tej książki „ciągiem” i musiałam dawkować sobie fragmenty i opowiadania.
Poza tym nie widzę tu nic na co mogłabym narzekać, myślę, że właśnie takie lektury są potrzebne, dla samego uświadomienia się jak wygląda życie w więzieniu. Tym bardziej, że opisywane tu wydarzenia nie polegają na pokazaniu pracowników jako tych idealnych i przykładnych, a widzimy właśnie wiele ich potknięć i błędów. I dokładnie to samo względem skazanych.
Polecam, szczególnie dla osób zainteresowanych tą tematyką.
Za książkę dziękuję @wydawnictwo_novaeres


  Zuza Maniek  (5.10.2020)
Jak zostać wychowawcą więziennym? Okazuje się, że prócz typowych odpowiedzi znajdzie się i taka: przypadkiem. Atrakcyjna pensja, obietnica mieszkania mogą być dobrym argumentem. Tak właśnie w latach 80. autor trafia, jako wychowawca, do aresztu śledczego, później do zakładu karnego. Pacyfista, liberał w mundurze i długich włosach, z niewyparzonym językiem... Czasy się zmieniały, zasady i zwyczaje też, ale przełożeni i ich podejście niekoniecznie. Musiało iskrzyć. Osadzeni też z założenia uprzejmością i szczerością nie grzeszą. Co z tego wyniknie? Mnóstwo ciekawych historyjek, anegdot. Bywa śmiesznie, bywa strasznie. Osadzeni i skazani, którzy nie szczędzili "rozrywek" swojemu wychowawcy - przecież co do zasady wszystko polega na tym, kto kogo przechytrzy w tym układzie. Satysfakcja, gdy udało się komuś pomóc, złość na własną naiwność, gdy "złodziej" wcisnął bajkę i wykorzystał sytuację. Z drugiej strony przełożony, który niekoniecznie ułatwia życie, niezbyt pokornemu, pracownikowi. I jeszcze koledzy z pracy, którzy też dostarczyli kilku dobrych tematów. ⛓️
Wspomnienia snują się lekko, płynnie przechodząc od historii do historii. Taki gawędziarski styl jest bardzo przyjemny w odbiorze, choć trochę powierzchownie prześlizguje się po tematach. Jest grzecznie i spokojnie, mi brakowało silniejszych emocji podczas czytania. Może dlatego, że więziennictwo mnie ciekawi i rzeczy, które dla laika będą fascynujące, dla mnie odkrywcze nie są. Ale absolutnie nie odbieram autorowi umiejętności zaciekawienia czytelnika i przyjemnego stylu opowiadania.
⛓️
Polecam Wam "Schowanych do wora", warto przeczytać. Kalejdoskop zabawnych często przypadków, absurdów, zaskakujących sytuacji sprawia, że wspomnienia czytają się same


  Małgosia Brzeska  (11.10.2020)
Tematyka więzienna zawsze wydaje nam się obca, nieznana i okryta szczyptą tajemniczości. Zazwyczaj nie mamy do czynienia z więźniami, więc takie relacje z pierwszej ręki są ciekawe i intrygujące, wydają się nam mało prawdopodobne.
Autor książki ponad 10 lat był funkcjonariuszem służby więziennej, wychowawcą, a przede wszystkim bacznym obserwatorem tego, co się działo za bramą więzienia. Pracę rozpoczynał w czasach PRL-u, a więc w innym ustroju i całkiem odmiennych od dzisiejszych realiach. Widzimy świat więzienny widziany zarówno oczami osadzonych, jak i klawiszy. Obraz to bardzo smutny i przerażający. Autor przytacza wydarzenia, których był świadkiem i w których sam uczestniczył. Prezentuje nam liczne umoralniające rozmowy z osadzonymi, ich wyrafinowane sposoby na samookaleczenie, wizytacje, kontrole. Poznajemy system kar i nagród, brutalnych metod rozprawiania się z niebezpiecznymi osadzonymi. Widzimy, jak to wszystko się zmieniało na przestrzeni lat, jak podlegało ewolucji. Z zadziwieniem czytałam o sposobach więźniów na przedostanie się do szpitala. Zaskakujące, i dla mnie niewyobrażalne, trudne do zaakceptowania. Ale jakie pomysłowe.
Andrzej Flugel w swoich wspomnieniach przytacza historię wielu osadzonych, tych którzy najbardziej zapadali mu w pamięci, ale również tych, którzy najbardziej dali mu w kość, przez których sam musiał sobie radzić ze swoimi emocjami i przeżyciami. Nie miał łatwo w pracy, przez przypadek trafił w piekło.
W tych okraszonych nutką sentymentalizmu i ironii wspomnieniach brakuje mi trochę większych emocji, szerszego opisu przywoływanych sytuacji i spraw, omówienia poszczególnych przypadków. Odnoszę wrażenie, że autor w tej niewielkiej pozycji chciał przekazać bardzo dużo i pobieżnie. Taka szybka relacja z pracy w więzieniu, pracy niezbyt lubianej, ale dającej szansę na … własne „m”. Owszem, wiele się dowiedziałam z tej lektury, wniknęłam w świat mi daleki i obcy, świat, z którym nigdy nie miałam nic wspólnego. Ale liczyłam na trochę więcej, brakowało mi aspektu psychologicznego opisywanych przypadków, rozebrania ich na czynniki pierwsze. Być może ta książka nie miała być o tym, więc nie powinnam mieć do autora pretensji.
Książka składa się z krótkich i treściwych rozdziałów, co pozwala na rozgraniczenie poszczególnych opisywanych elementów, wprowadza to pewien zamyślony przez autora porządek.
Momentami denerwowała mnie niesubordynacja bohatera, jego przekorny charakter i sposób postępowania. Zdecydował się na pracę w służbach mundurowych, a jednak starał się iść ze swoimi przekonaniami pod prąd. A wszystko w niebezpiecznych czasach PRL-u. Taki samotny outsider; on i cała reszta. Na przykład nieustannie był karany za długie włosy, nie chciał się dostosować do panujących ówcześnie realiów, chciał coś w ten sposób zademonstrować, swoją inność i ignorancję wobec panujących zasad.
Książkę czyta się szybko, tym bardziej, że opisywane historie są prawdziwe, miały kiedyś miejsce. Bije z nich realizm i szczerość. Jednak odrobinę czegoś mi zabrakło, to taka reporterska opowieść, trochę pozbawiona głębszych emocji, pokazania prawdziwego oblicza pracownika służby więziennej. Ale na pewno jest ciekawa i wnosi coś nowego do naszego życia, w którym kierujemy się utartymi rytuałami i zasadami postępowania. Jestem przekonana też, że ta lektura spowoduje, że takie przybytki będziecie omijać szerokim łukiem.

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Dziura w bucie — Magdalena Kobis Dziura w bucie — Magdalena Kobis
„Dziura w bucie” Magdaleny Kobis to fascynujące zapiski autobiograficzne. Autorka opisuje swój pobyt w paryskim szpitalu psychiatrycznym. Poprzez szczegółowe...