Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć — Tomasz Kowalski
Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć — Tomasz Kowalski

Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć

Cena: 34,00 zł 28,00 zł
Nakład wyczerpany (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Czy można w sposób zabawny mówić o śmierci, religii, sztuce, patriotyzmie i eutanazji? A o samobójstwie, alkoholizmie, literaturze i wampiryzmie? Otóż można. Wystarczy zajrzeć do baraku grabarzy z cmentarza parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ponurej. Tam przy papierosie i wódce Tomasz, Rysiek i Młody bez litości karcą świat pozorów, tandetnego blichtru, ludzkiej głupoty i hipokryzji. Świat, który niczym hordy dzikich barbarzyńców odzianych w szare garnitury próbuje wedrzeć się na teren cmentarza – tego ostatniego bastionu wolnej myśli, niczym nieskrępowanej refleksji zapominanego już prawa do nieprzejmowania się prędkością, z jaką kręci się nasza zadyszana Ziemia. W misji tej pomagają im goście i stali bywalcy cmentarza. Są to między innymi handlarz i wytwórca zniczy pan Ćwieczek, stara dewotka Walazkowa, wampir alkoholik Wincenty Murnałowski, mocno przechodzona prostytutka Madame Helikopter, Profesor Hieronim Baltazar Staroświecki oraz tytułowa Śmierć. Kpina i ironia z naszych narodowych wad i zwykłej ludzkiej małości wypełniają rozmowy grabarzy niczym trumna mogiłę. Dostaje się prawie wszystkim, nawet samemu Bogu. A za co jemu? Za wszystko.

W środku znajdziecie również nieco przydługą opowieść o Oblivokrach. Kim lub czym są rzeczone Oblivokry? Sami przeczytajcie i…strzeżcie się ich!


Tomasz Kowalski. Urodzony w 1970 roku w Katowicach. Z wykształcenia prawnik.
W 2010 roku zadebiutował książką „Kamienica przy RueSainte-Anne 43” podejmującą temat kary śmierci.
Zarówno jego debiut, jak i „Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć” zostały napisane na kanwie dwóch tekstów dramatycznych, za które autor został uhonorowany wyróżnieniami podczas I i II Ogólnopolskiego Konkursu Dramatycznego „Lustro, Obraz, Iluzja” w Łodzi.
W 2008 roku Polskie Radio Białystok zrealizowało słuchowisko radiowe na podstawie jego monodramu pod tytułem „Kolęda”.
Tomasz Kowalski jest miłośnikiem muzyki barokowej, pączków z nadzieniem różanym, papierosów i Katowic, w których kocha spędzać wakacje. Jego ulubione święta to oczywiście… Wszystkich Świętych.



Wszystkich Świętych i Zaduszki,
Przyłóż czaszkę do poduszki.
Wsłuchaj się w wieczoru trzaski,
Jęki, zgrzyty, straszne wrzaski.
To jesienni kolędnicy:
Strzyga, upiór, trup z kostnicy.
Dzwonią śnieżno-białe kości,
Czas cmentarnej to radości.
Znicze ogniem hen, strzelają,
Dzieci trumny otwierają.
Groby wszystkie wypełnione,
Pięknie kwieciem ozdobione.
Ach listopad, zmarłych czas,
Wkrótce czeka to i nas.
Pomyśl w końcu o przyszłości,
Gdzie położysz stare kości.
Zanim będziesz zimny trup,
Bierz łopatę, kop se grób.
I gdy kiedyś Przyjacielu miły,
Kłaść cię będą w dół mogiły,
Ty raz jeszcze, zdziwisz uszu wiele,
Krzycząc: Kurde! Patrzcie! Jaką mam kwatere!
— Grabarz Tomasz

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2013
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 386
  • ISBN: 978-83-7722-872-2

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 3 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Kasia Pinkowicz  (4.10.2013)
Cmentarz, zmarli, a nawet... Kostucha ? I to z papierosem w ręce ? Tego jeszcze nie grali ! Choć nasza "meta" z założenia ma być miejscem spokojnym, to w wersji pana Tomasza Kowalskiego dostojność panuje tylko na pogrzebie, w obliczu straty. Pierwszy raz czytając książkę dotyczącą grabarzy naprawdę dobrze się bawiłam ! Nie ukrywam, że cmentarze nie są miejscami mi strasznymi, ale po przeczytaniu Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć chyba całkowicie o strachu zapomniałam. Przy lekturze bawiłam się wyśmienicie- nie ma to jak docinki z grabarskiego repertuaru ! Nie mówiąc już o wielu złotych radach i filozoficznych przemyśleniach, w szczególności Tomasza. Żal było rozstawać się z tą pozycją, ale cóż zrobić ?


  Karolina Pająk (Dzosefinn)  (26.10.2013)
Śmierć kojarzy nam się jednoznacznie – z utratą bliskiej osoby, końcem doczesnego życia, rzeczą, przed którą nikt się nie wywinie (no chyba, że wcześniej dopadnie cię wampir), ale to i tak nie oznacza, iż Kostucha po ciebie ni przyjdzie.

Co byście zrobili, gdyby odwiedziłaby Was Śmierć? No właśnie „syf, kiła i mogiła”. Ale tak na poważnie? Okazuje się jednak, że może ona przyjść z całkiem innych pobudek, niż wskazywałaby na to jej profesja. Odwiedza ona grabarzy w mieście o bardzo niejednoznacznej nazwie, Ponurej, do wbrew pozorom wykształconych ludzi, którzy rozprawiają między sobą (i nie tylko) na wszelakie tematy. Od nauki, poprzez bogactwo (materialne i duchowe), miłości i na śmierci skończywszy. Co dziwne – a może i nie, tym sposobem Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć łamie stereotypy, jakoby grabarze nie mieliby nic ciekawego do powiedzenia. A cmentarz staje się miejscem żywych, ponieważ odwiedza tę trójkę mieszane towarzystwo i co ważne, z każdym z osobna nawiązują niezwykłe oraz ciekawe konwersacje.

Autor, można powiedzieć, że przy „okazji” zaznajamiania czytelnika z etyką grabarzy, uczłowiecza nam obraz Śmierci, co powoduje, iż nie jest ona taka straszna. Zachowuje jednak jej stereotypowy wygląd (kosa musi być), natomiast dodaje jej rozum legalnej blondynki 3 oraz ideologię zwaną tumiwisizm [1]. Grabarze traktują ją jak starą przyjaciółkę i nie czują w jej obecności lęku. Może, jak to ładnie autor ujął, przychodzi do nich (na razie) w celach rozrywkowych (jaką jest niewątpliwie rozmowa), a nie służbowo. Jednakże jestem wielce ciekawa jak nasi bohaterowie zareagowaliby, gdyby Kostucha odwiedziłaby ich tak, jak odwiedza innych – na poważnie? Tego czytelnik, niestety się nie dowie. Pozostaje gdybanie.

Obok tytułowych bohaterów, także wspomnianej przeze mnie wcześniej Śmierci, pojawiają się i inne postaci, które nie tylko swoim statusem oraz postawą skłaniają do rozmowy, ale również tym, iż łamią utarte stereotypy. Grabarze chętnie podejmują się tego wyzwania, jakim jest niestety wymiana zdań. Autor zaserwował czytelnikom tej powieści naprawdę duży wachlarz różnych charakterów. Każda z postaci jest na swój sposób ciekawa, intrygująca i wyjątkowa. Czasami bywa tak, że bohaterowie są bardzo do siebie podobni, można powiedzieć, że jadą na jednym twórczym wózku, a różnice pomiędzy nimi są znikome. W Rozmowach na trzech grabarzy… na szczęście (i dzięki Bogu!) tego nie ma, czytelnik może się delektować postaciami, jak w trakcie degustacji przepysznych ciast po konkursie kulinarnym.

Trochę posłodziłam, a teraz trochę posolę (w końcu równowaga musi być zachowana, czyż nie?). Niestety historia zawarta na kartach Rozmowy na trzech grabarzy… bardzo się dłuży. Miałam wrażenie, że czytam i czytam i skończyć nie mogę. Prawdopodobnie spowodowane to było mocno naładowaną dawką rozmów i wplecionych w nie praw, które chyba każdy szanujący się człowiek, zna.

I jak można się domyślić, akcja nie jest dynamiczna. Cała fabuła sprowadza się do konwersacji, które niekiedy są bardziej inne mniej poważne. Czasami czułam przesyt, jednak to wynagradzali mi bohaterowie oraz ich rozsądne spostrzeżenia.

Jeśli chodzi o miejsca, w których konwersowano były naprawdę klimatyczne. Raz w baraku grabarzy przy lampce (i to dosłownie!) czegoś mocniejszego, innym razem w trakcie kopania nowej mogiły, a nawet przy śmietniku. To wszystko w połączeniu z tematami zajmującymi bohaterów naprawdę tworzyło jedną spójną całość. Powaga, żart, a nawet zdrowy sarkazm przeplatają się jak kolory w bańce mydlanej, kiedy promienie słoneczne na nią padają.

Moi drodzy, przyszli czytelnicy Rozmów…, czego możecie się spodziewać po tej lekturze? Na pewno nie jednego, a kilku (do kilkunastu) wieczorów z grabarzami, sporej dawki wszelakich emocji, ciekawych tematów poruszanych w trakcie wymiany poglądów oraz Śmierci, będąca niekiedy legalną blondynką 3 a także wampira (!), który zamiast czerwonego płynu woli ten bardziej przeźroczysty.

Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć pozwalają spojrzeć na świat trochę bardziej krytycznym i zdrowym okiem.

~*~

Wy śmiertelnicy macie to szczęście, że nie możecie przeginać w nieskończoność. [3]

[dzosefinn.blogspot.com]


  Ewelina Wawrzyniak  (28.10.2013)
Po książkę Tomasza Kowalskiego sięgnęłam z ciekawości. Zaintrygowała mnie okładka i opis z tyłu książki.

"Tomasz Kowalski. Urodzony w 1970 roku w Katowicach. Z wykształcenia prawnik. W 2010 roku zadebiutował książką „Kamienica przy RueSainte-Anne 43” podejmującą temat kary śmierci. Zarówno jego debiut, jak i „Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć” zostały napisane na kanwie dwóch tekstów dramatycznych, za które autor został uhonorowany wyróżnieniami podczas I i II Ogólnopolskiego Konkursu Dramatycznego „Lustro, Obraz, Iluzja” w Łodzi.

W 2008 roku Polskie Radio Białystok zrealizowało słuchowisko radiowe na podstawie jego monodramu pod tytułem „Kolęda”.

Tomasz Kowalski jest miłośnikiem muzyki barokowej, pączków z nadzieniem różanym, papierosów i Katowic, w których kocha spędzać wakacje. Jego ulubione święta to oczywiście… Wszystkich Świętych." Źródło Interesujące, prawda?

Jak w większości miast także w Ponurej znajduje się cmentarz. I jak na miejsce pochówku przystało, muszą pracować tam grabarze. Jednak to nie są zwykli grabarze, którzy nam stają przed oczyma, kiedy wyobrażamy sobie takiego stereotypowego kopidoła. Tomasz - szef, Rysiek i Młody spędzają dużo czasu na rozmowach na trudne tematy. Dosłownie. I swoją polemikę dzielą z nie byle kim - z samą Kostuchą! Oprócz tej jakże barwnej czwórki przez cmentarz przewijają się inne indywidua. Nie będę wymieniać, żeby nie psuć przyjemności czytania. Wspomnę tylko o Oblivokrach. To są diabły, które wystawiają człowieka na pokuszenie.

"Rozmowy..." Tomasza Kowalskiego to jest naprawdę ciekawa i wciągająca lektura, która dodatkowo skłania czytelnika do refleksji na tematy, które poruszają grabarze. Ich rozmowy sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, jakie jest nasze zdanie w temacie który akurat jest poddawany analizie. I ostrzegam - nie są to łatwe i przyjemne kwestie, dotyczące życia doczesnego. Religia, śmierć, samobójstwo, pokusa, eutanazja - to tylko kilka przykładów.

Autor w swoich opowiadaniach obala stereotyp grabarza "półgłówka". Chyba nam wszystkim ta praca nie kojarzy się specjalnie miło, przy której można wdać się w polemikę. A tu niespodzianka - wystarczą odpowiedni kompani i można wymieniać myśli i poruszać problemy, które dotykają nasz świat i nas samych.
Grabarze na swoim cmentarzu co i rusz spotykają niezwykłe osoby, z którymi rozmawiają na tematy, które skłaniają czytelnika do myślenia. Zwłaszcza opowieści Kostuchy. Z resztą sama jej postać intryguje i szokuje. Bo kto by pomyślał, że Pani Śmierci może nonszalancko opierać się o kosę, z lubością i dostojeństwem palić papierosa i puszczać dymka.

Wszystkie postacie, pojawiające się w "Rozmowach.." są bardzo oryginalne i zapadają w pamięci. Oj mają charakterki, mają. Każdy jest wyjątkowy i ma cechy, które odróżnia ich od reszty. A sami grabarze wzbudzają sympatię. Zwłaszcza Młody. Choć jest naiwny, nie sposób go nie lubić.

Jedyne czego mi brakowało w książce to ilustracji, które dodałyby książce dodatkowych walorów. Choć oczywiście niczego jej nie brakuje. Jest tajemniczość, groza, ale też dawka humoru i oryginalne podejście do tematu śmierci, w sposób, który może niektórych szokować. I na pewno skłaniać do refleksji.

Czy polecam? Jak najbardziej tak. Warto się przez chwilę zatrzymać i pokontemplować.

Dodaj własną recenzję