Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Pomniejszy przypadek manii wielkości — Wojciech Czusz
Pomniejszy przypadek manii wielkości — Wojciech Czusz

Pomniejszy przypadek manii wielkości

Cena: 29,00 zł 20,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Ignacy, młody historyk sztuki, samozwańczy arbiter elegancji z obsesją na punkcie piękna i słabością do alkoholu, staje przed największym z wyzwań, jakie czekają w życiu mężczyznę – podbicia serca ukochanej. Tymczasem Zofia, obiekt jego westchnień, nie tylko nic nie wie o tych uczuciach, ale zdążyła już obiecać swoją rękę innemu i zamieszkać w odległym mieście. Straceńczy i niejasny plan Ignacego zakłada, że w ciągu trzech dni, kiedy to Zofia przyjeżdża z wizytą, uda mu się rozniecić w niej gorące uczucie, a wszelką pomocą służyć ma mu zaprzyjaźnione małżeństwo, Feliks i Klara, wraz z barmanem Gustawem, który zawiaduje starą, zakurzoną knajpą „Pod umówionym jaworem”.

„Pomniejszy przypadek manii wielkości” to lekka, ironiczna opowieść, niepozbawiona wszakże dużej dawki humoru i inteligencji.

Wojciech Czusz - rocznik 1990. Urodził się i dorastał w Nowej Dębie. Absolwent porównawczych studiów cywilizacji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wydany w 2016 roku "Pomniejszy przypadek manii wielkości" jest jego debiutem powieściowym. Mieszka i pracuje w Krakowie.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2016
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 256
  • ISBN: 978-83-8083-115-5

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 4 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Anna Dobrzyńska  (2.04.2016)
Ostatnio się nie poznaje. Jak sięgam pamięcią – zawsze ograniczałam się do czytania jednej książki na raz. Wtedy wciągałam się maksymalnie w akcje i bohaterów. Teraz jestem w trakcie lektury, żeby wam nie skłamać, dziesięciu [!] powieści. Co najzabawniejsze ogarniam wątki we wszystkich i pamiętam, gdzie co było. Po prostu magia! Nie odczuwam takiego niedosytu po skończeniu, co kiedyś, bo muszę zamknąć jeszcze co najmniej kilka historii i ciągle coś czytam. Kac książkowy zginął śmiercią tragiczną! :D Dzisiaj mam dla was coś, co męczyłam dłuższy czas, a to z jednego powodu – jakoś tak się składało, że wrzucałam do mojej wyjazdowej torebki wciąż inne powieści i przez moje niedopatrzenie „Pomniejsze przypadki manii wielkości” czytywałam jedynie w domu. Zapraszam na dalszą część recenzji, a tam wszystkie powody, dla których warto się momentami poddać manii wielkości.

Zacznę od tego, że dawno się tak dobrze nie bawiłam. Ostatnim razem chyba na „Alcesaminie” Niklasa Paypera, chociaż tam fabuła skupia się bardziej na grotesce, a tutaj na komizmie postaci. Śmiałam się jak dzika przy niektórych fragmentach. Momentami nieco przez łzy, bo współczułam głównemu bohaterowi, ale nie potrafiłam się opanować. Przygody nieśmiałego intelektualisty zakochanego beznadziejnie od czasów studiów w tej samej kobiecie całkowicie podbiły moje serce. W dodatku jego filozoficzne i poetyckie zacięcie podkręcały język i wywoływały kolejne fale śmiechu. Styl autora jest niebanalny – stylizowany na skomplikowaną i kwiecistą mowę piękną przez wydarzenia zawarte w fabule oraz zachowania bohaterów jest przezabawny. Wielki plus za niesamowicie plastyczne opisy. Ignacy jest bohaterem totalnym – ma coś z tragizmu Wertera, ale też komizm współczesnych kabaretowych interpretacji Romeo. Jest cudnie przerysowany i właśnie dzięki temu wierzę w tę postać. Nie zdziwiłabym się, gdybym kiedyś spotkała kogoś podobnego na ulicy. Bohaterowie poboczni, mimo że nie opowiada się o nich zbyt wiele, są dobrze rozrysowani i trójwymiarowi. Sama chciałabym mieć tak zwariowanych przyjaciół, jakich ma główny bohater! Mimo wielu zwrotów akcji i pewnej dozy nieprawdopodobieństwa wierzę w tę historię. Bardzo prawdopodobne, że podobne przygody mogłyby się przydarzyć komuś z moich znajomych i wysłuchałabym tej historii nad herbatą albo piwem. Humor wylewa się z „Pomniejszych przypadków manii wielkości” bardzo szeroką falą. Przez chwilę zastanawiałam się, czy to swoiste tsunami nie zmiecie mnie z fotela, ale na szczęście tylko się popłakałam ze śmiechu. Historia Ignacego to o tyle dramatyczna historia miłosna, co próba poradzenia sobie z tą sytuacją poprzez humor. Świetnie ukazuje, że nawet największy problem można opisać w taki sposób, by nie wydawał się taki straszny i przytłaczający, jak większości się wydaje.

Polecam każdemu, kto chciałby na chwilę odpłynąć w zupełnie zwariowaną rzeczywistość, gdzie na ulicach w stanie wskazującym cytuje się wiersze, a miłości ze studiów przyjeżdżają pociągiem z innego świata do naszego. Absolutnie genialna.



„ – Ignaś, Ignaś… Ja nie mam pojęcia, co ty zamierzasz zrobić w ogóle, jak chcesz to przeprowadzić, nie wiem, jakiego rodzaju wyrafinowane zagrania taktyczne postanowiłeś przedsięwziąć, ale wiedz, że cokolwiek by to nie było, już mi się nie podoba. Znalazłeś sobie świetny czas na to, by jej mącić w głowie, wyśmienity po prostu! Nie można było, wiesz, wcześniej?
Ignacy wytarł twarz papierowym ręcznikiem i spojrzał na przyjaciela spode łba.
- Wcześniej? Ale co, no co ja jej wtedy mogłem…
- Co mogłeś?
- Zaoferować.
- Co? – żachnął się. – Nie dociera do człowieka. Siebie, Ignacy, siebie! Siebie, na litość boską! Czy ty zawsze musisz mieć weltschmerz jak stąd po dom Goethego?”


  Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska  (4.05.2016)
Recenzja „Pomniejszy przypadek manii wielkości” – W. Czusz

"- Kocham to, co mnie przerasta - wypalił i aż skulił się w sobie, ogarnięty nagłą potrzebą złożenia wyjaśnień.
- Kocham to, przed czym staję onieśmielony, co wzbudza we mnie zachwyt,
co jest większe i lepsze ode mnie. - Poczuł, że zapala się w nim płomień ekscytacji.
- To, co odbiera mi mowę i pozwala tylko wpatrywać się bez słowa, co oszałamia i ogłupia, co chcę chłonąć sobą, całym sobą, ciałem i umysłem. To nazywam...
- Zrobił pauzę dla wzmocnienia efektu. - Pięknem."

"Pomniejszy przypadek manii wielkości" to książka, która od początku bardzo mnie zaintrygowała. Przyznaję, że jest jedną z niewielu, na którą czekałam z niecierpliwością. Dlaczego ? Przede wszystkim moją uwagę przykuła ciemna, ponura okładka ukazująca twarz kobiety z wyraźnie zaznaczonymi czerwoną szminką ustami. Moje pierwsze skojarzenie, gdy ją ujrzałam to zapewne jakiś thriller lub kryminał. Następnie uwagę zwrócił bardzo interesujący tytuł powieści, po którym tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przeczytałam zatem opis z tyłu okładki, który sprawił, że jeszcze bardziej byłam ciekawa tej lektury.

Ignacy to młody historyk sztuki, który rozpoczął studia doktoranckie oraz podjął pracę jako asystent na uniwersytecie. Zrezygnował z akademika, by zająć jeden z pokoi w mieszkaniu swoich przyjaciół - młodego małżeństwa : Klary i Feliksa. Mężczyzna przywiązuje dużą uwagę do swojego stroju, ubrania dobiera tak, aby dodawały szyku. Docenia piękno bijące od kobiet, zwraca uwagę na dokładne rysy twarzy i figurę. Ma słabość do alkoholu, a gdy za dużo wypije, nie pamięta co wydarzyło się poprzedniego dnia. Większość czasu spędza z przyjaciółmi w barze "Pod umówionym Jaworem", gdzie barmanem jest Gustaw, a szefem Tytus. Ponadto Ignacy uwielbia samotne spacery ulicami miasta, w czasie których podziwia architekturę mijanych kamienic i kościołów. Czasami odwiedza również muzea, zachwycając się znajdującymi się w nich obrazami i dziełami sztuki. Od dłuższego czasu darzy uczuciem Zofię - kobietę, która niczego nieświadoma zaręczyła się już z innym mężczyzną, a na dodatek mieszka w odległym mieście. Pewnego dnia kobieta przyjeżdża z wizytą. Wówczas Ignacy postanawia, że w ciągu tych kilku dni rozkocha w sobie Zofię, a jego przyjaciele mają mu w tym pomóc.

Czy Ignacemu uda się zrealizować swój plan ? Czy Ignacy i Zofia stworzą udany związek ? Jak potoczą się losy Ignacego ?

Ignacy jest nietypowym bohaterem, rzadko spotyka się taką osobowość w książkach. Jest człowiekiem inteligentnym, bardzo często rozmyślającym o swoim życiu, kobietach, społeczeństwie, problemach. Twierdził, że nie posiada talentu. Mówiono, że ma umysł badacza. Mnóstwo czasu spędzał na czytaniu i studiowaniu książek, m.in. o kulturach i cywilizacji. To miało mu pomóc w stworzeniu wielkiego dzieła. Niestety nie miał nigdy szczęścia w miłości. Kochał tak naprawdę cztery kobiety. Jednak z żadną z nich z różnych powodów nie potrafił ułożyć sobie życia. Miło spędzał z nimi czas na rozmowach. Natomiast unikał bliskości, kontaktu fizycznego, przytulenia, trzymania się za rękę. Nie potrafił wyrażać swoich uczuć. Zdarzyło się nawet, że chciał popełnić samobójstwo, ale nie miał odwagi. Wykazywał się niezdecydowaniem. Można było odnieść wrażenie, że jest raczej obserwatorem, lubiącym samotny tryb życia. Jednak mimo wszystko pragnącym również miłości. Gdy obdarzył uczuciem Zofię, miał nadzieję, że ona odwzajemnia jego miłość. Przygnębił go widok złotego pierścionka na palcu jej dłoni. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego wybrała innego. Wtedy, dzięki pomocy przyjaciół, podjął decyzję, że zawalczy o nią. Miał zaledwie trzy dni.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia. Byłam bardzo ciekawa ujętej w książce historii i z niecierpliwością oczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ją poznać. Spodziewałam się opowieści, która wywoła we mnie pełną paletę emocji. Tym bardziej, że zachęcona byłam zarówno wizualną oprawą książki, jak i jej krótkim opisem. I niestety trochę się pod tym względem rozczarowałam. Owszem zdarzały się momenty, kiedy na mojej twarzy gościł uśmiech. Czasami też współczułam głównemu bohaterowi, po prostu było mi go żal. Jednak ukazana historia nie do końca do mnie przemówiła. Niektóre fragmenty uważam nawet za zbędne. A takiego zakończenia się w ogóle nie spodziewałam.

Natomiast podobał mi się charakterystyczny styl pisania oraz forma książki, która została podzielona na trzy części, a te z kolei na krótsze rozdziały. Zauroczona jestem połączeniem języka poetyckiego, teatralnego i epickiego. Przeplatają się elementy współczesności z elementami innych epok, w tym średniowiecza. W trakcie czytania książki dostrzegłam nawet pewne podobieństwo - pod względem stylu, formy i języka - do książki "Humus" Rafała Wojasińskiego. Ponadto należą się wielkie ukłony w kierunku autora za ogromną wiedzę, bogate słownictwo, interesujące dialogi, inteligentny, a zarazem ironiczny sposób pisania, a także poczucie humoru.

Podsumowując, "Pomniejszy przypadek manii wielkości" jest książką lekką, przyjemną, niebanalną i niepowtarzalną. Zarówno zawarta w niej treść, jak i tytuł oraz okładka idealnie ze sobą współgrają. Odnosi się wrażenie, że wszystko było starannie dopracowane. Powieść czyta się szybko i z ciekawością tego, jak zakończą się losy głównego bohatera i czy oczywiście uda mu się rozkochać w sobie Zofię. Natomiast przedstawiona historia sama w sobie nie jest porywająca i emocjonująca. Faktem jest, że książka zostanie na długo w mojej pamięci. Jednak nie ze względu na ukazany temat, ale głównie z powodu inteligentnego pióra autora.

"- Wyobraź sobie, że każdy człowiek, którego poznajesz, każde spotkanie, każda rozmowa, każdy temat poruszony, każde zdanie i każde słowo, wszystko po prostu,
wszystko to okazja do otwarcia nowego wątku, który może nas zaprowadzić w nieznane miejsca.
I prześladuje mnie ta myśl, cudowna i przerażająca, ile tych okazji już zaprzepaściłem, ile wspaniałych opowieści nigdy nie poznam, w ilu zdarzeniach nie wziąłem udziału, i żałuję, żałuję niemal wszystkiego, co w życiu zrobiłem,
i gdybym mógł cofnąć czas, wszystko bym zrobił inaczej. Wszystko, rozumiesz ?
Ja potrzebuję chociaż jednej wielkiej, wspaniałej historii, chociaż jednej genialnej puenty wieńczącej genialną opowieść."


  Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska  (28.04.2016)
"Pomniejszy przypadek manii wielkości" to książka, która od początku bardzo mnie zaintrygowała. Przyznaję, że jest jedną z niewielu, na którą czekałam z niecierpliwością. Dlaczego ? Przede wszystkim moją uwagę przykuła ciemna, ponura okładka ukazująca twarz kobiety z wyraźnie zaznaczonymi czerwoną szminką ustami. Moje pierwsze skojarzenie, gdy ją ujrzałam to zapewne jakiś thriller lub kryminał. Następnie uwagę zwrócił bardzo interesujący tytuł powieści, po którym tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przeczytałam zatem opis z tyłu okładki, który sprawił, że jeszcze bardziej byłam ciekawa tej lektury.

Ignacy to młody historyk sztuki, który rozpoczął studia doktoranckie oraz podjął pracę jako asystent na uniwersytecie. Zrezygnował z akademika, by zająć jeden z pokoi w mieszkaniu swoich przyjaciół - młodego małżeństwa : Klary i Feliksa. Mężczyzna przywiązuje dużą uwagę do swojego stroju, ubrania dobiera tak, aby dodawały szyku. Docenia piękno bijące od kobiet, zwraca uwagę na dokładne rysy twarzy i figurę. Ma słabość do alkoholu, a gdy za dużo wypije, nie pamięta co wydarzyło się poprzedniego dnia. Większość czasu spędza z przyjaciółmi w barze "Pod umówionym Jaworem", gdzie barmanem jest Gustaw, a szefem Tytus. Ponadto Ignacy uwielbia samotne spacery ulicami miasta, w czasie których podziwia architekturę mijanych kamienic i kościołów. Czasami odwiedza również muzea, zachwycając się znajdującymi się w nich obrazami i dziełami sztuki. Od dłuższego czasu darzy uczuciem Zofię - kobietę, która niczego nieświadoma zaręczyła się już z innym mężczyzną, a na dodatek mieszka w odległym mieście. Pewnego dnia kobieta przyjeżdża z wizytą. Wówczas Ignacy postanawia, że w ciągu tych kilku dni rozkocha w sobie Zofię, a jego przyjaciele mają mu w tym pomóc.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu tej powieści mam mieszane uczucia. Byłam bardzo ciekawa ujętej w książce historii i z niecierpliwością oczekiwałam momentu, kiedy będę mogła ją poznać. Spodziewałam się opowieści, która wywoła we mnie pełną paletę emocji. Tym bardziej, że zachęcona byłam zarówno wizualną oprawą książki, jak i jej krótkim opisem. I niestety trochę się pod tym względem rozczarowałam. Owszem zdarzały się momenty, kiedy na mojej twarzy gościł uśmiech. Czasami też współczułam głównemu bohaterowi, po prostu było mi go żal. Jednak ukazana historia nie do końca do mnie przemówiła. Niektóre fragmenty uważam nawet za zbędne. A takiego zakończenia się w ogóle nie spodziewałam.

Natomiast podobał mi się charakterystyczny styl pisania oraz forma książki, która została podzielona na trzy części, a te z kolei na krótsze rozdziały. Zauroczona jestem połączeniem języka poetyckiego, teatralnego i epickiego. Przeplatają się elementy współczesności z elementami innych epok, w tym średniowiecza. W trakcie czytania książki dostrzegłam nawet pewne podobieństwo - pod względem stylu, formy i języka - do książki "Humus" Rafała Wojasińskiego. Ponadto należą się wielkie ukłony w kierunku autora za ogromną wiedzę, bogate słownictwo, interesujące dialogi, inteligentny, a zarazem ironiczny sposób pisania, a także poczucie humoru.

Podsumowując, "Pomniejszy przypadek manii wielkości" jest książką lekką, przyjemną, niebanalną i niepowtarzalną. Zarówno zawarta w niej treść, jak i tytuł oraz okładka idealnie ze sobą współgrają. Odnosi się wrażenie, że wszystko było starannie dopracowane. Powieść czyta się szybko i z ciekawością tego, jak zakończą się losy głównego bohatera i czy oczywiście uda mu się rozkochać w sobie Zofię. Natomiast przedstawiona historia sama w sobie nie jest porywająca i emocjonująca. Faktem jest, że książka zostanie na długo w mojej pamięci. Jednak nie ze względu na ukazany temat, ale głównie z powodu inteligentnego pióra autora.


  Miłka Awgul  (3.06.2016)
Główny bohater staje przed trudnym zadaniem. Zdobycie kobiety, w ciągu trzech dni wymaga dobrego planu, odpowiedniego rozegrania sytuacji oraz grupki przyjaciół do pomocy. Sprawa jest tym trudniejsza, że wybranka jest już zaręczona z kimś innym. Mężczyzna nie ułatwia sobie zadania i od pierwszego dnia zachowuje się jak obłąkany. Wybaczcie, ale ani trochę nie czuję romantyzmu głównego bohatera. Akcja zamyka się w owych trzech dniach, a proces zdobywania przeplata się ze wspomnieniami Ignacego. Przeprowadza on czytelnika przez swoje pierwsze miłości, z pamięci wygrzebuje sceny, w których pojawiła się postać Zofii, jego ukochanej. Dodajmy do tego mocno zakrapiane spotkania w knajpie i oto mamy doskonały obraz tej książki.

Ignacy jest bardzo specyficzną postacią. Przez cały czas miałam gdzieś z tyłu głowy zdanie polonistki, które wbiło mi się głęboko w pamięć (nie pytajcie dlaczego) - Kordian jest postacią tragiczną - nieustannie, w myślach zamieniałam Kordiana na Ignacego. Nie mogłam przyzwyczaić się do sposobu bycia głównego bohatera. Jego refleksje, filozoficzne przemyślenia i użalanie się nad sobą doprowadzały mnie do szału. Ciężko czyta się wywody młodego, nieszczęśliwie zakochanego, niepoprawnego romantyka. Chociaż po sposobie jego wypowiedzi można by wnioskować, że jest co najmniej 50-cio latkiem. Mimo wszystko jest to miła odmiana, jeśli brać pod uwagę męskie postaci w literaturze współczesnej.

Przepiękna okładka, zachęcający opis i trzy magiczne określenia: lekka, z dużą dawką humoru i inteligencji, sprawiły, że postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Wydawało mi się, że pochłonę ją w mgnieniu oka - jest krótka i w końcu, w końcu opowieść obyczajowa miała wejść na wyższy poziom. Nie wiem co poszło nie tak, ale próba wczucia się w klimat książki skończyła się niepowodzeniem. Bardzo chciałam, żebyśmy się polubiły - ja i ta historia. Nie wyszło. Chociaż nie skreślam książki, bo jest w niej coś, co pozostawia po sobie ślad i wbija się głęboko w pamięć. To chyba przez ten poetycki język. Chętnie wrócę do niej za kilka lat, może tym razem o spotkanie będzie przyjemniejsze.

Pośredni przypadek manii wielkości z pewnością jest historią, jakich obecnie niewiele. Ja już wiem, że proza poetycka nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim. Mimo wszystko dobrze od czasu do czasu sięgnąć po coś innego, tak dla poszerzenia horyzontów.

Dodaj własną recenzję