Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura przygodowa -> Podziemne miasto — Przemek Corso
Podziemne miasto — Przemek Corso

Podziemne miasto

Cena: 34,00 zł 28,00 zł
Nakład wyczerpany (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Robert Karcz, archeolog, po niebezpiecznym incydencie, który miał miejsce podczas wykopalisk prowadzonych w Egipcie, musi być w trybie natychmiastowym ewakuowany do Polski. Jego siostra Justyna, znana dziennikarka telewizyjna, załatwia mu pracę nauczyciela historii w legnickim gimnazjum. Karcz poznaje tam miejscowych entuzjastów historii miasta i pod ich wpływem sam zaczyna się interesować przeszłością Legnicy. Przynajmniej dopóki pewnego dnia dosłownie nie zapada się pod ziemię...

Nie musisz szukać przygody, ona sama cię znajdzie! A wraz z nią najtrudniejsze wyzwanie do tej pory, mroczne tajemnice i śmiertelne niebezpieczeństwo...


Przemek Corso – debiutował w 2012 roku powieścią kryminalną „Studium w czerwieni”, a rok później wydał wnikliwy dramat psychologiczny „Maraton”. Felietonista, konferansjer, głos radiowy, autor bajek dla dzieci.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura przygodowa
  • Wydawca: Novae Res, 2014
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 366
  • ISBN: 978-83-7722-885-2

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 5 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Kasia Pinkowicz  (26.08.2014)
Robert Karcz jest archeologiem; niestety, niebezpieczna sytuacja w Egipcie doprowadziła go do przymusu ucieczki, a następnie... objęcia stanowiska nauczyciela w legnickim gimnazjum. I choć Karcz nie był zbyt entuzjastycznie nastawiony do zmian, to na miejscu okazuje się, że Legnica wcale nie jest taka zła czy nudna- co więcej, okazuje się być bardzo tajemniczym miejscem ...

... pełnym przyjaciół i wrogów, naturalnie.

No dobra, najpierw w oko wpadła mi okładka. Później tytuł, bo też ma w sobie coś intrygującego. Może trochę się zniechęciłam, kiedy przeczytałam, że głównym bohaterem jest historyk (naturalna awersja do wszystkiego, co historyczne), ale zdecydowanie zasiadłam do czytania. I jak widać, książka mnie nie pożarła...

Robert Karcz jest zapaleńcem, jakich mało; dlatego może w głębi ducha miał lekki żal do siostry Justyny, która zabroniła mu brania udziału w kolejnych niebezpiecznych eskapadach. I do tego jeszcze załatwiła mu pracę nauczyciela, choć dobrze wie, że nie posiada za grosz profesorskiego talentu ! Co za ironia ! Tak oto nasz bohater wylądował w Legnicy, zakładając, że jego żywot przebiegnie bez większych komplikacji. Oj, jak bardzo się mylił ...

Przyznam, że Podziemne miasto jest lekturą bardzo wciągającą; przybiła mnie do siedzenia. To coś jak fantastyczna opowieść rozgrywająca się w polskich realiach. Okazuje się, że nasze miasta również mogą kryć w sobie wiele tajemnic, nie trzeba ruszać daleko, by się na nie natknąć. A przecież to gratka dla prawdziwych podróżników !

Bardzo polubiłam Roberta, tak samo zresztą jak i pozostałych bohaterów- Rajmunda, Zuzannę czy nawet Kasię. Są wyraziści, nieprzekolorowani, tacy jak my; aż czasami zapominałam, że to tylko papierowi bohaterowie. A bardzo chętnie zaprzyjaźniłabym się z nimi w prawdziwym życiu !

Cóż dodać ? Nie mogę się doczekać dalszych losów Roberta Karcza i jego przyjaciół. Mam nadzieję, że pan Corso nie będzie nam kazał długo czekać ;)


  Radek Hućko  (6.09.2014)
Robert Karcz, archeolog, po niebezpiecznym incydencie, który miał miejsce podczas wykopalisk prowadzonych w Egipcie, musi być w trybie natychmiastowym ewakuowany do Polski. Karcz obejmuje teraz stanowisko nauczyciela historii w legnickim gimnazjum. Karcz poznaje tam miejscowych entuzjastów historii miasta i pod ich wpływem sam zaczyna się interesować przeszłością Legnicy. Przynajmniej dopóki pewnego dnia dosłownie nie zapada się pod ziemię...

Z początku pomyślałem, że będzie to bardzo ciekawa powieść przygodowa. I nie myliłem się ani trochę, chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Podziemne miasto będzie dziełem bardzo podobnym do Pana Samochodzika. Jako, że serię Zbigniew Nienackiego pochłonąłem w kilka tygodni, przeczytanie tej pozycji nie sprawiło mi żadnych trudności.Wręcz przeciwnie, było to dla mnie wielką przyjemnością.

Wiele elementów, które chcąc nie chcąc, już zawsze będą kojarzył mi się z panem Tomaszem to m.in. ciekawe przedstawianie historii omawianych w książce miejsc, oryginalny pojazd, jakiego nie ma nikt inny i zawód Karcza. To ostatnie może nie jest prawdą w stu procentach, ale archeolog ma dość podobne zadanie jak historyk sztuki. Nie chciałbym jednak powiedzieć, że Corso skopiował Pana Samochodzika, bo tak nie jest. Po prostu autor zna czynniki, dzięki którym powieść przygodowa zyskuje na wartości.

Bardzo polubiłem głównego bohatera, jak i pozostałe postaci. Mam na myśli postaci pozytywne, bo te przedstawione w złym świetle, jak najbardziej sprawiedliwie znienawidziłem. Potrafimy wyobrazić sobie Roberta, Kasię, Zuzę i Rajmunda jako zwykłych ludzi, niczym nie wyróżniających się z tłumu. Dokładnie poznajemy ich charaktery i myśli, dzięki czemu stają się oni wyraziści i nieschematyczni. Zderzenie tych rożnych osobowości jest przyczyną różnych zachowań, czasami wesołych, ale bywało też odwrotnie. Śledzenie ich poczynań sprawia Czytelnikowi niezłą frajdę.

Nie jestem stary (przynajmniej tak myślę), ale Podziemne miasto było dla mnie powrotem do dzieciństwa. Czytania z latarką w ręku, pod poduszką, bo już dawno minęła godzina dziesiąta, a o tej godzinie taki szkraby już dawno powinny spać. Szalenie przyjemnie jest cofnąć się w przeszłości z taką powieścią w ręku. A czepiając się przeszłości Roberta Karcza. Z chęcią przeczytałbym powieść opisującą jego pobyt w Egipcie, ponieważ w tej książce autor uchyla tylko małego rąbka tajemnicy tej fascynującej wyprawy.

Dobrym pomysłem było umieszczenie historii w prawdziwym, bliskim sercu autora, miejscu. Taka Legnica. Wcześniej słyszałem o niej nie wiele. A teraz? Mógłbym bez wahania przecinać jej ulice, a przy okazji odwiedziłbym ruiny starej mleczarni i pomnik przyjaźni. Kto wie, może udałoby mi się spotkać samego autora? W dodatku wiem więcej o Legnicy niż niektóry jego mieszkańcy.

Zaciekawił mnie również prolog do historii. Wszystko dlatego, że ani Danieli, ani jej starej matki w późniejszym czasie nie było. Czyżby Przemek Corso szykował jakąś niespodziankę dla swoich fanów? Mam taką nadzieję, bo na kolejny tom przygód Karcza będę wyczekiwał z niecierpliwością, a kiedy już takowe dzieło wyjdzie na rynek, obiecuję, że będę pierwszym, który je zakupi. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Podziemne miasto spogląda już na mnie z półki na ulubione książki. Wam też polecam przeczytanie tej pozycji, ponieważ na pewno znajdzie się ktoś, kto polubi Karcza bardziej niż ja. Jeżeli nie zachęciła Was moja recenzja, tajemniczy i interesujący opis, oraz świetna okładka, to nie wiem, czym jeszcze można Was zaciekawić. Gorąco więc polecam!


  Agnieszka Deja  (6.10.2014)
Przemek Corso debiutował w 2012 roku. Jest felietonistą, konferansjerem i autorem bajek dla dzieci. W 2014 roku Novae Res wydało jego książkę „Podziemne miasto”.
Robert Karcza jest bezrobotnym archeologiem. Wrócił do Polski i nie ma grosza przy duszy. Jego siostra postanawia mu pomóc – załatwia mu pracę w szkole. Robert ma uczyć dzieci historii. Gimnazjaliści są ciekawi nowego nauczyciela, ale nie są mu zbyt przychylni. Dziwi ich fakt, że archeolog osiada w Legnicy. Robert wie jednak, że chwilowo to jedyne zajęcie, którym może się zająć. Poznaje ludzi i historię miasta. Zadziwia go fakt, że tak wiele rzeczy dzieje się w tym z pozoru nudnym mieście. Wraz z młodziutką dziewczyną odwiedza ruiny mleczarni, a nowi znajomi opowiadają mu o tunelach, które podobno rozciągają się pod całą miejscowością. Dla Roberta to niesamowita wiadomość. Informacja ta zainteresowała go, postanowił sprawdzić, czy jest to w ogóle możliwe, by do tej pory nikt nie znalazł tuneli. Mieszka w Legnicy dopiero kilka dni, a już poznał nie tylko tajemnice miasta, ale też ciekawych i dziwnych ludzi... Powoli dokonuje odkryć, które zaskakują nie tylko jego, ale też nowych znajomych.
Narracja trzecioosobowa śledzi głównie Roberta, choć mamy fragmenty, w których widzimy zachowanie Zuzy, młodej dziewczyny, która jest nieco szalona, albo innych bohaterów. Dzięki temu dowiadujemy się o wszystkim, co dzieje się wokół Roberta. To dobry zabieg, który pojawia się dopiero po połowie książki, ale rozjaśnia wiele sytuacji.
Narrator pozwala sobie nie tylko na opisywanie wszystkiego z pozycji obserwatora. Czasem dodaje jakiś komentarz, choć może nie zawsze robi to świadomie. Jednak nazwanie kogoś panem Jakimśtam sugeruje, że nie jest to wszechwiedzący narrator, a mówienie o tym, co czują inni, nie tylko Robert, daje do zrozumienia, że jest on jednak wszechwidzący.
Bohaterów nie jest dużo, są oni za to bardzo różni. Autor przedstawia nie tylko dorosłych, ale też dzieci i młodzież. Każdy wnosi coś do powieści. Niektóre postacie są przedstawione tak, jak widzi ich główny bohater – czytelnik może wyczuć jego niechęć lub sympatię. Inne są całkowicie neutralne i sami możemy wyrobić sobie zdanie na ich temat.
Bardzo podobały mi się tytuły rozdziałów, które trochę nie pasowały mi do tej książki. Jednak były naprawdę zabawne i miały identyczny schemat – „Rozdział X, który/w którym...”. W kilku słowach tytuł informował o tym, co będzie się znajdowało na kolejnych kartkach. Pomysł świetny.
Można powiedzieć, że jest to mieszanka kryminału, sensacji i książki przygodowej. Znajdziemy w niej zalążki miłości, niespodziewane zwroty akcji, ciekawą tajemnicę... Robert zaczyna nowe życie w nowym miejscu, ale czytelnik stopniowo odkrywa jego przeszłość i związane z nią problemy. Wątki historyczne są świetnie zaprezentowane, nie przytłaczają czytelnika. Główny bohater jest interesujący, chociaż w pewnym momencie może zacząć drażnić, bo wydaje się, że ma wszystko. Autor jednak nie pozwala zbyt długo pozostać nam pod tym wrażeniem, chociaż czasem zbyt wiele się Robertowi udawało.
Ogólnie książka bardzo mi się podobała. Napisana była z pomysłem, główny bohater był interesujący, a historia wciągała. Liczę na to, że zapowiadany przez autora ciąg dalszy nastąpi szybko.
Polecam osobom, które szukają interesującej książki z historią w tle. To pozycja, która wciągnie was, ale nie na długo – czyta się bardzo szybko, nie pozwala się oderwać.


  Aga CM  (9.10.2014)
Dolny Śląsk. Legnica. W gimnazjum zostaje zatrudniony nowy nauczyciel - Robert Karcz. Mężczyzna niedawno był jeszcze etatowym archeologiem, a teraz trafiła mu się "fucha" - nauczyciela historii. Nigdy mu nawet przez myśl nie przeszło, że będzie uczył kiedyś młodzież. Pracując do tej pory wyłącznie przy wykopaliskach mężczyzna nie potrafi odnaleźć się w nowej roli. Jednak nie może obecnie prowadzić prac archeologicznych. Został ewakuowany z Egiptu, ponieważ popadł w konflikt z niebezpiecznymi ludźmi...

Gdy siostra załatwia mu po znajomości "nową" pracę nasz bohater był niezadowolony. Jednak trzeba z czegoś żyć. Zatem podjął wyzwanie. Jednak nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewał się, że najbliższe miesiące będą obfitowały w taki ogrom doświadczeń. Związanych z historią miasta. Nie zawsze przyjemnych. Często bardzo niebezpiecznych. Pełnych zagadkowych miejsc, tajemniczych legend. Pościgów i bójek. I ciągle pojawiających się nowych niewiadomych.

Akcja pędzi, aż brak tchu. Każda nowa strona przynosi następnych podejrzanych, kolejne tropy. Wiele razy już myślałam, że zdołałam rozwiązać zagadkę. Jednak po chwili okazywało się, że znów mi się nie udało. Robert Karcz co i rusz popadał w nowe tarapaty. I za każdym razem miałam wrażenie, że to już jego ostatnie chwile życia. Jednak nasz bohater każdorazowo odradzał się jak feniks z popiołów. Bez względu na to, jak ogromne odniósł razy. Aż chwilami stawało się to trochę nierealne. Jakby był nadczłowiekiem. Nawet momentami trochę przypominał mi MacGyvera. Z każdej sytuacji wychodził cało.

Wątek historyczny mocno mnie wciągnął. Rozbudził uśpioną od dawna miłość do odkrywania. Krótko mówiąc - wzięłam udział w interesującej przygodzie i to nie ruszając się z mojego ulubionego fotela. Książka przeniosła mnie w inne miejsce i zapewniła mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Poniemieckie tunele pod miastem, zaginione złoto, pamiętnik rosyjskiego żołnierza i tajemnicze malowidła na ścianach starej budowli. Poza tym wielu podejrzanych typków, groźnych osiłków i ludzi gotowych zrobić wszystko, aby ukryć swą haniebną przeszłość. I to uczucie ciągłego zagrożenia życia. Pojawiające się na każdym kroku. Aż strach się bać.

Trudno przypisać tej książce jednej etykiety. Określiłabym ją jako kolaż kilku gatunków. Odnalazłam tu wątek kryminalny, odrobinę romansu i oczywiście mnóstwo przygody. Nieczęsto zdarza się, aby taki miszmasz wychodził lekturze na dobre. Wiele razy zawiodłam się takimi pozycjami. Tym razem jestem jednak całkowicie usatysfakcjonowana. Nawet dodam, że momentami perypetie Roberta Karcza kojarzyły mi się z tymi opisanymi przez Zbigniewa Nienackiego czy Alfreda Szklarskiego. I wtedy robiło mi się cieplej na serduchu, ponieważ Pan Samochodzik i Tomek byli ulubionymi bohaterami mojego dzieciństwa. Myślałam, że już nigdy nie natknę się na tego rodzaju lekturę...


  Karolina Pająk (Dzosefinn)  (19.01.2015)
[...]

Robert Karcz przybywa do położonego w środkowej części województwa dolnośląskiego miasta wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Po zawirowaniach życiowych związanych z pracą archeologa, siostra głównego bohatera załatwia mu pracę w legnickim gimnazjum, która w pewnym sensie ma mu pomóc nie tylko ochłonąć po minionych wydarzeniach, ale także ustatkować się. Mężczyzna dosyć sceptycznie i z obawami przekracza granice miasta, lecz nowo poznani ludzie pomagają mu przezwyciężyć chwilowe trudności oraz przy okazji rozbudzają w nim ciekawość odnośnie Legnicy. Niewinne odkrywanie i poznawanie miasta doprowadzają bohatera do jego tajemnic, które wprowadzają w życie archeologa chaos, a ponadto sprowadzają na niego kolejne kłopoty. Czy za tajemnice skrywane przez dolnośląską miejscowość nie będzie musiał zapłacić zbyt wysokiej ceny? I czy poznani tam ludzie wyciągną do niego pomocną dłoń?

Na samym wstępie chciałabym podziękować autorowi za niesamowitą przygodę po tajemnicach Legnicy. Czytając i poznając wraz z bohaterem jej ciemne oraz nieznane oblicza także wzbudził we mnie ciekawość, lecz nie odnośnie Legnicy gdzie toczy się akcja, ale do mojego miasta – Łodzi. W trakcie lektury zdałam sobie sprawę z tego, jak mało wiem o mojej miejscowości i poniekąd Podziemne miasto motywuje mnie do bliższego jej poznania. Na razie brakuje mi czasu, by spokojnie pogrzebać w historii Łodzi, ale kto wie, czy za jakiś czas nie zajrzę do odpowiednich źródeł? Powracając jednak do Podziemnego miasta, ta rozbudzona ciekawość do odkrywania tajemnic i historii własnego miasta zdecydowanie przemawia na korzyść tej lektury. Plusem okazała się także wartka akcja książki, dzięki której czytelnik nie ma prawa się nudzić. Historia opowiedziana przez pana Corso jest niezwykle dynamiczna i tak naprawdę czasem nie można złapać oddechu. No i bohaterowie, oni także są mocną stroną Podziemnego miasta. Autor wykreował wachlarz różnorodnych postaci i tak naprawdę większość z nich to bardzo pozytywne osobowości, które wzbudzają w czytelniku sympatię. Każdy bohater wykreowany jest w sposób przemyślany i odgrywa szczególną rolę. Dla autora nie ma słowa przypadek, wszystko jest poukładane i uporządkowane. Robert Karcz jest główną i jednocześnie sympatyczną, choć trochę pechową postacią, ponieważ jak to ładnie ujęto ma okładce przygoda sama go znalazła. To taki typ człowieka, którego nie omijają żadne przeszkody, a życie lubi stawiać przed nim kolejne wyzwania i ogląda, jak sobie z nimi poradzi. W odkrywaniu tajemnic towarzyszą mu m.in. szalona nastolatka Zuza, która początkowo może wywołać w czytelniku różne reakcje, bo nie wiadomo czego można się spodziewać po nastoletniej blondynce, ciekawski rudy Rajmund, który wszędzie węszy podstęp oraz ładna bibliotekarka Kasia, która wyjątkowo jest gadatliwą osóbką. Wszyscy razem tworzą bardzo wybuchową mieszankę postaci, dzięki którym akcja nabiera sensu.

To byłoby na tyle, jeśli chodzi o jasne strony Podziemnego miasta. Pierwszym mankamentem na jaki trafiłam w trakcie lektury to błąd merytoryczny. [...]. W książce przeszkadzały mi także aluzje autora, a konkretnie jedna odnosząca się do przyszłości bohatera. Halo, czytelnicy lubią być zaskakiwani! Jak dla mnie autor w tym przypadku po prostu strzelił sobie w stopę. Ostatnią sprawą są powtórzenia, które mogą drażnić szczególnie wrażliwych na tym punkcie czytelników.

Ogólnie Podziemne miasto jest napisane prostym językiem, a przez fabułę się po prostu płynie. Niestety wcześniej wspomniane wpadki trochę psują cały wizerunek książki i rzucają cień na resztę dobrze skonstruowanych elementów. Czytało mi się ją bardzo dobrze i przyjemnie było odkrywać wraz z bohaterami tajemnice Legnicy. Autor oprócz ciekawej fabuły i nieprzeciętnych postaci stworzył niepowtarzalny klimat, dzięki któremu mogłam poczuć na własnej skórze konsekwencje ciekawości Karcza. Nie jest to lektura wysokich lotów, spełnia ona funkcję rozrywkową, a jeśli miałabym z niej wyciągnąć coś wartościowego to chyba tylko tyle że nigdy nie należy się poddawać oraz niepowodzenia przyjmować na przysłowiową klatę.

Z zakończenia wynika, że autor planuje kontynuację przygód archeologa Roberta i szczerze powiedziawszy z chęcią się z nimi w przyszłości bym zapoznała.


[http://dzosefinn.blogspot.com/2015/01/corso-przemek-podziemne-miasto.html]

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Polecamy:
Jeśli tylko... — Karolina  Klimkiewicz Jeśli tylko... — Karolina Klimkiewicz
Dziewczyna z plaży

Leo jest normalnym facetem – ma dobre stanowisko i perspektywy zawodowe, zewsząd otaczają go przyjaciele, a piękne kobiety ustawiają si...