Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Inne -> Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki (... — Katarzyna Kluczwajd
Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki (niekoniecznie dla najmłodszych) — Katarzyna Kluczwajd

Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki (niekoniecznie dla najmłodszych)

Cena: 32,00 zł 20,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Opowieści jak pierniki... słodkie i ostre jednocześnie!

Co mają ze sobą wspólnego gender i toruńskie pierniki? Dlaczego w herbie miasta znalazł się klucz? Gdzie w czasach Kopernika kupowano najlepsze korzenne ciastka? Ile lukrodransów liczy piernigodzina? Kiedy słynne toruńskie wypieki służyły za lekarstwo? Kto i dla kogo wymyślił pierczyki, piaskowe i zygmunciki? Czy to prawda, że pierniki jedzono kiedyś jako dodatek do… karpia?
Na te i mnóstwo innych pytań odpowiada w swoich bajkach Katarzyna Kluczwajd, torunianka, historyczka sztuki, blogerka i pasjonatka gier językowych. Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki to 36 pełnych humoru krótkich opowiastek, ukazujących historię i legendy Torunia od bajkowo niecodziennej, a zarazem zaskakująco współczesnej strony.
Książka wydana dzięki stypendium artystycznemu Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Książka w atrakcyjny sposób buduje historyczną, bajkowo kreowaną narrację, a jej walorem jest szeroki kontekst z płynnie łączonymi epokami, wydarzeniami i postaciami; często przeplatają się humor i ironia, skojarzenia i dygresje, a bogaty język umiejętnie posługuje się neologizmami i archaizmami, dbając o pełne poszanowanie tradycji.
Porównując tę pozycję z dotychczasowymi publikacjami Katarzyny Kluczwajd można uznać, że jest to atrakcyjny dodatek do wyników wieloletniej pracy badawczej Autorki w dziedzinie historii sztuki i kultury, także kultury popularnej, ze szczególnym uwzględnieniem Torunia.

Lidia Smentek, profesor nauk fizycznych, teoretyk chemii kwantowej, z zamiłowania humanistka i regionalistka, autorka m.in. biografii Zygmunta Moczyńskiego ("Zygmunt Moczyński. Podróż do źródeł").


Piernikajki... to rzecz absolutnie niestandardowa. Wychodząc naprzeciw aktualnym trendom w prezentowaniu wiedzy, Katarzyna Kluczwajd proponuje publikację, która połączy różne dziedziny. To bajki, ale pełne faktografii. Zbiór informacji, ale skonstruowany w formie zachęcającej do uczestnictwa i umysłowego treningu. Historia, ale przedstawiona przystępnie. Dlatego książka jest tak ważna. W Piernikajkach... dostrzegam wiele z (twórczej) zabawy w detektywa, zachęcam więc do pójścia tropem tych wyjątkowych opowieści.
Marcel Woźniak, autor m.in. "Biografii Leopolda Tyrmanda…" i powieści kryminalnych, dziennikarz.

KATARZYNA KLUCZWAJD – przede wszystkim torunianka (to stan ducha i umysłu), zawodowo historyczka sztuki, muzealniczka, regionalistka, popularyzatorka sztuki dawnej (sztuka użytkowa, sztuka Torunia).
Współautorka m.in. "Dziejów sztuki Torunia", pierwszej monografii sztuki miasta od 1933 roku, książki "Toruń jest... jaki? Wizja miasta zależy od Ciebie", ukazującej Toruń w nowy sposób, serii "Toruń SPACErkiem", publikacji: "Toruń między wojnami 1920-1939. Opowieść o życiu miasta", "Toruń, którego nie ma", autorka i redaktor naukowy licznych publikacji – nie tylko o rodzinnym mieście.
Pasjonatka pracy na rzecz historii sztuki i kultury oraz zabytków także w wymiarze społecznym: w Toruńskim Oddziale Stowarzyszenia Historyków Sztuki – od zawsze, oraz w wymiarze wirtualnym – jako toruniarka (blog dot. dziejów kultury i sztuki Torunia, http://toruniarnia.blogspot.com/).
Kontakt: katarklucz@wp.pl

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Inne
  • Wydawca: Novae Res, 2018
  • Format: 145x205, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 240
  • ISBN: 978-83-8147-091-9

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 1 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Anna Kazior  (5.11.2018)
Mam dwa ulubione miasta – Kraków i Toruń, sądzę, że właśnie w takiej kolejności. Do Krakowa chętnie wracam raz do roku i odwiedzam ulubione miejsca na Starym Rynku, które zawsze jednakowo mnie zachwycają, Toruń z kolei to miasto mi bliskie, bo tam spędziłam najlepsze lata życia (mam na myśli studia), tam też osiadła spora część mojej rodziny.. Niezmiennie kocham atmosferę tamtejszej starówki, okazałość architektury, bogactwo oferty kulturalnej i rozrywkowej. Właśnie dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Katarzyny Kluczwajd „Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki”, w podtytule której możemy się dowiedzieć, ze to pozycja niekoniecznie dla najmłodszych.
Niestety, mam z tą książką trochę problem. Z jednej strony, dotyczy mojego cudownego, magicznego miasta, opowiada o jego symbolach, historii, legendach, wspaniałościach, a z drugiej jest bardzo trudna w odbiorze. Książka działa na zmysły – nie da się inaczej, kiedy pisze się o korzenno-miodowych cechach najbardziej rozpoznawalnego atrybutu miasta – piernikach, ukazuje wiele historii związanych z tym charakterystycznym wypiekiem, wspomina o Mikołaju Koperniku – być może drugim, jeśli nie pierwszym skojarzeniem dotyczącym miasta, opisuje różne historie, np. związane z symboliką herbu Torunia, wielu konfliktów pomiędzy mieszkańcami miasta, kilka legend. Przebija z książki ogromna miłość do miasta, a także wprawne oko historyka sztuki, które potrafi dostrzec i objaśnić detale architektoniczne, znajdujące się na wielu budynkach. Znajdziemy tam wiele zdjęć takich szczegółów, smaczków, obok których teraz już na pewno nie przejdę obojętnie, kiedy następnym razem odwiedzę moją ukochaną starówkę.
Jednocześnie czytało mi się to wszystko bardzo ciężko. Autorka posługuje się dziwnym językiem, pełnym skojarzeń, które dla mnie niekoniecznie były jasne. Podziwiać można jej sprawność językową, wyrażoną bogatym słowotwórstwem, jednak źle to się odbija na czytelności książki, zbyt często zwyczajnie nie wiedziałam, o czym jest mowa. Autorka często odnosi się też w swoim utworze do teraźniejszości, na zasadzie skojarzeń komentuje współczesną rzeczywistość, co w moim odczuciu dodatkowo gmatwało trudną w odbiorze formę książki. Mój kolejny zarzut dotyczy słabej jakości zdjęć pokazanych w zbiorku – wolałabym widzieć je w większym formacie, wyraźniejsze, może niekoniecznie kolorowe, ale lepszej jakości.
A zatem, moje spotkanie z tą książką muszę uznać za porażkę. Bardzo chciałam poznać legendy toruńskie, piernikowe ciekawostki, poczuć odrobinę magii tego miasta, jednak językowe wygibasy autorki skutecznie mi to uniemożliwiły. Poniekąd oczekiwałam książki, która będzie przeznaczona i zainteresuje młodych czytelników, niestety nie pomoże tutaj nawet bajkowa narracja.
Jednocześnie muszę przyznać autorce, że wykonała kawał dobrej roboty, jako że zgromadzenie materiału do książki z pewnością wymagało ogromnej pracy w archiwach, bystrego oka, wielkiej determinacji i ogromnej kreatywności. Może innych przekona, mnie niestety nie uwiodła.

Dodaj własną recenzję