Nocna Służba 1992
Cena: 44,99 zł 38,00 zł
Wkrótce w sprzedaży
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Opis i recenzje
Jednej nocy granica między tym, co znane, a tym, co obce, przestaje istnieć
Jesienią 1992 roku w niewielkim warmińskim miasteczku zapada noc, która zamienia codzienne życie mieszkańców w koszmar. Nad torami pojawia się tajemnicza łuna, na ulicach zaczynają krążyć obce istoty, a znana rzeczywistość rozpada się w jednej chwili.
Wszystko zaczyna się od trzech osób, które jako pierwsze zauważają, że tej nocy dzieje się coś niewytłumaczalnego. Marek, chłopiec z domu dziecka, jako jeden z pierwszych widzi coś, czego nie powinien zobaczyć. Piotr, emerytowany nauczyciel, obserwując miasto z okna, dostrzega postać, która nie jest człowiekiem. Paweł, młody dyżurny policji, zostaje odcięty od przełożonych i jakiegokolwiek wsparcia. Z pozoru przypadkowe obserwacje prowadzą ich ku wspólnemu zagrożeniu.
Gdy większość mieszkańców zapada w nienaturalny, kamienny sen, tylko nieliczni zachowują świadomość. Policyjne procedury przestają mieć znaczenie, a broń okazuje się bezradna wobec przeciwnika nie z tej ziemi. W odciętym od świata miasteczku rozpoczyna się nierówna walka, której finału nikt nie potrafi przewidzieć.
Widział tylko szary, może szarobrązowy kształt, bez żadnych szczegółów. Ruszał się, jakby wciąż coś z ziemi zbierając.
– No, nareszcie dzieje się coś ciekawego! – pochwalił się Piotr sam przed sobą dobrą jego zdaniem wiadomością i podregulował lornetkę.
Wpatrzony w źródło ruchu, wiedział już, że postać mu nie ucieknie, a także że on sam dziś nie zaśnie, nie dowiedziawszy się, kogo obserwuje. Postać powoli wstała i zaczęła prostować kark. Kolejny, tym razem już nie tak jasny błysk rozświetlił niebo. Tak jak w przypadku dwóch poprzednich i tym razem nie doczekał się grzmotu. Ale zarejestrował ten fakt niejako mimowolnie i ani na sekundę się nad nim nie zamyślił. Czuł się, jakby cała krew odpłynęła mu z ciała, a zwłaszcza z głowy i z ramion. Znieruchomiał, choć to określenie było niewystarczające w odniesieniu do stanu, w jakim się znalazł. On dosłownie skamieniał. Wszystko bowiem, co zobaczył, wskazywało na to, że obserwowana „osoba” nie jest człowiekiem.
Jesienią 1992 roku w niewielkim warmińskim miasteczku zapada noc, która zamienia codzienne życie mieszkańców w koszmar. Nad torami pojawia się tajemnicza łuna, na ulicach zaczynają krążyć obce istoty, a znana rzeczywistość rozpada się w jednej chwili.
Wszystko zaczyna się od trzech osób, które jako pierwsze zauważają, że tej nocy dzieje się coś niewytłumaczalnego. Marek, chłopiec z domu dziecka, jako jeden z pierwszych widzi coś, czego nie powinien zobaczyć. Piotr, emerytowany nauczyciel, obserwując miasto z okna, dostrzega postać, która nie jest człowiekiem. Paweł, młody dyżurny policji, zostaje odcięty od przełożonych i jakiegokolwiek wsparcia. Z pozoru przypadkowe obserwacje prowadzą ich ku wspólnemu zagrożeniu.
Gdy większość mieszkańców zapada w nienaturalny, kamienny sen, tylko nieliczni zachowują świadomość. Policyjne procedury przestają mieć znaczenie, a broń okazuje się bezradna wobec przeciwnika nie z tej ziemi. W odciętym od świata miasteczku rozpoczyna się nierówna walka, której finału nikt nie potrafi przewidzieć.
Widział tylko szary, może szarobrązowy kształt, bez żadnych szczegółów. Ruszał się, jakby wciąż coś z ziemi zbierając.
– No, nareszcie dzieje się coś ciekawego! – pochwalił się Piotr sam przed sobą dobrą jego zdaniem wiadomością i podregulował lornetkę.
Wpatrzony w źródło ruchu, wiedział już, że postać mu nie ucieknie, a także że on sam dziś nie zaśnie, nie dowiedziawszy się, kogo obserwuje. Postać powoli wstała i zaczęła prostować kark. Kolejny, tym razem już nie tak jasny błysk rozświetlił niebo. Tak jak w przypadku dwóch poprzednich i tym razem nie doczekał się grzmotu. Ale zarejestrował ten fakt niejako mimowolnie i ani na sekundę się nad nim nie zamyślił. Czuł się, jakby cała krew odpłynęła mu z ciała, a zwłaszcza z głowy i z ramion. Znieruchomiał, choć to określenie było niewystarczające w odniesieniu do stanu, w jakim się znalazł. On dosłownie skamieniał. Wszystko bowiem, co zobaczył, wskazywało na to, że obserwowana „osoba” nie jest człowiekiem.
Szczegóły
Polecamy:
![]() |
Nie pozwolę ci spaść — Tatiana Anna Konończuk Spotkali się na krawędzi… ale mogą uchronić się przed upadkiem
W rocznicę trudnego rozwodu Alicja wchodzi na dach wieżowca, w którym pracuje, aby skonfron... |
Oferta książek
Wg wydawnictwa
Najpopularniejsze i polecane
Kategorie książek
Zaloguj się | Twoje zamówienia | Twoje dane | Koszty dostawy | Regulamin zakupów
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res




