Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Kryminał -> Nie całkiem białe Boże Narodzenie — Magdalena Knedler
Nie całkiem białe Boże Narodzenie — Magdalena Knedler

Nie całkiem białe Boże Narodzenie

Cena: 39,00 zł 33,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje


Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów.

Osobliwa zagadka, krzątanina podejrzanych i wreszcie duet śledczych, który szuka mordercy w niemal aktorski sposób. Magdalena Knedler potwierdza, że potrafi operować nie tylko klasyką kryminału, ale równie swobodnie wykracza poza jej ramy, aby nadać powieści autentycznego humoru. Polecam nie tylko na święta!

Miłka Kołakowska, mozaikaliteracka.pl

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Kryminał
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 130x210, twarda
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 436
  • ISBN: 978-83-8083-599-3

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 7 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Katarzyna Dąbrowska  (5.12.2017)
Panią Magdalenę Knedler znam z kilku jej wcześniejszych dokonań literackich i mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać. Jeśli nie znacie autorki, to wiedzcie, że jej styl pisania jest bardzo przystępny, nie męczący, wręcz czytanie jej książek to czysta przyjemność i często znakomita rozrywka, utrzymana na wysokim poziomie literackim. W każdym razie kiedy raz zatopicie się w lekturze, to ciężko się potem oderwać od danej pozycji.
Podobnie było u mnie z książką "Nie całkiem białe Boże Narodzenie". Pozycja ta została utrzymana w klimatach okołoświątecznych, ale z cudownym wątkiem kryminalnym, który z każdą kolejną stroną czy rozdziałem zostaje co raz bardziej zagmatwany i w całości nas pochłania. 
Pani Magdalena wykreowała świetną historię, w której w zasadzie do końca nie jesteśmy pewni, kto tak naprawdę był tajemniczym mordercą - osobiście się Wam przyznam, że chybiłam w typowaniu :)
Nie ma tu postaci jednostronnych, jednolitych. Każda z osób występujących w książce wnosi ze sobą własną historię, tworząc niejako osobny, ale jakże interesujący wątek. Powolutku poznajemy wszystkich mieszkańców pensjonatu Mścigniew, co daje nam możliwość eliminacji z każdą kolejną mijaną stroną potencjalnego mordercy.

Na ogromny plus zasługuje kreacja głównych postaci, które w zasadzie ciągną w całości tę powieść a także akcję dziejącą się momentami dość sennie i melancholijnie. Zarówno cudowny duet Wojtka z Grzegorzem, jak i Olga, która z czasem do nich dołącza, tworzą zgrany zespół, który jest kołem napędowym historii zawartej w powieści i my - czytelnicy, zostajemy niejako wciągnięci w tę grę poszukiwań, dochodzenia do prawdy i próbowania rozwikłania "na własną rękę" zagadki morderstwa. To było naprawdę świetne uczucie :)

Niewątpliwie na uwagę zasługuje również bardzo precyzyjne opisanie działań policyjnych, które jak się okazuje autorka zbierała "na własnej skórze". W bardzo ciekawy sposób opisała, praktycznie rozkładając na czynniki pierwsze, całą drogę dochodzenia jaką przeprowadza policja podczas odkrywania kolejnych kart śledztwa. Bardzo mi się ten aspekt w tej książce podobał i jest on mocną stroną tej pozycji.

Książka "Nie całkiem białe Boże Narodzenie" to tak naprawdę świetny kryminał opatrzony lekką dozą humoru, utrzymany w lekko melancholijnym klimacie, gdzie wątki poszczególnych postaci przeplatają się pomiędzy sobą, tworząc tym samym ciekawą propozycję na okołoświąteczny nastrój. Nie znajdziecie tu ckliwego romansu, czy też typowej obyczajówki nastawionej na wprowadzenie czytelnika w świąteczny klimat. Jest to całkowicie inna, ale jednocześnie bardzo ciekawa powieść, którą bez wątpienia mogę Wam polecić!

Pozytywne słowa należą się również dla wydawnictwa Novae Res, które zdecydowało się na wydanie tej pozycji w twardej oprawie. Za to jest ogromny plus. Poza tym pozytywne słowa również kieruję do grafika, który zdecydował się ukazać w zasadzie całą magię książki poprzez okładkę. Mamy tu znany skandynawski, bożonarodzeniowy wzór. Musicie przyznać, że jest on dość charakterystyczny. Jednak, gdy się przypatrzycie uważniej, to dostrzeżecie czaszki! Tak, właśnie to, nawiązujące do charakteru, czy raczej gatunku pozycji. Żart grafika czy może celowe zagranie?


  Anna Sukiennik  (14.12.2017)
"So this is Christmas and what have you done?". No właśnie, "co zrobiłeś"? Dwa trupy. I policja musi się, za przeproszeniem, obsrywać ze śledztwem w przeddzień wigilii i Świąt Bożego Narodzenia.

Wielkopolska. Mścigniew, uroczy pensjonat położony na terenie parku krajobrazowego w malowniczym zakątku Polski. Cisza, spokój, czas na refleksję, zadumę. I typowa, polska, nie całkiem biała zima. Czyli opady deszczu ze śniegiem, plucha, wiatr i +3 stopnie Celsjusza na termometrze. No iście magiczna i romantyczna aura. Pensjonariusze dworku bynajmniej nie planują rodzinnych, tradycyjnych Świąt Bożego Narodzenia. Każdy gość ucieka od tradycji, od mokrych buziaków ciotki Jadźki, od sztucznej gadki z dawno niewidzianym kuzynem i od opychania się śledziową sałatką w akompaniamencie słów "jedz, jedz, bo się zmarnuje". Każdy z gości pana Tomasza – właściciela dworku – ma swoje powody, aby tak, a nie inaczej spędzać tegoroczne Święta Bożego Narodzenia. Ale trup w wannie przekreśla plany wszystkich. A kolejny trup znaleziony w lesie nieopodal dworku przesądza sprawę – wśród gości ukrywa się morderca. Do akcji wkracza wspaniałe trio: miłośnik krówek ciągutek i Alice Munro (rety, jaki dziwoląg=D) podinspektor Grzegorz Romanowski, ekscentryczny i elegancki prywatny detektyw Wojciech Suzin oraz Olga Mierzwińska, która próbuje przetrawić niepowodzenie i pogodzić się z porażką . Takich dwóch, jak ich trzech nie było ani jednego! Noooo, chyba że Herkules Poriot ;)

Pani Knedler... jeśli kryminały to tylko takie jak ten =) na polskiej ziemi, z polskimi przywarami, w klimacie absurdu i z komizmem sytuacyjnym. Żadne tam Szwecje, Norwegie czy inne Skandynawie;) Nie całkiem białe Boże Narodzenie to ukłon w stronę kryminałów Agathy Christie ale z zachowaniem specyficznego, polskiego klimatu. Rola Herkulesa (albo Panny Marple) przypada Grzegorzowi, Oldze i Wojtkowi, którzy w dość nietypowy sposób usiłują dotrzeć do prawdy, znaleźć zabójcę, ale przede wszystkim próbują zrozumieć. Bo absolutnie każdy z pensjonatu jest podejrzany, każdy kłamie, coś ukrywa i coś przemilcza. Ale żadna z osób obecnych zdaje się nie mieć motywu.

Nie całkiem białe Boże Narodzenie to nie całkiem poważny kryminał, takie mrugnięcie okiem w stronę czytelnika. Brak pościgów, tryskającej zewsząd krwi, socjopatów, psychopatów i wartkiej akcji. Detektywistyczne trio popija herbatę, snuje teorie spiskowe, przeprowadza symulacje, podsłuchuje, obserwuje. Wzorem Poriota skupiają się na wnikliwej analizie faktów, pozornie nic nie znaczących zdarzeń i słów. Jakieś buty, wiadro z mydlinami, ślady łopaty i kłamstwa. Niedomówienia. Tajemnice. Finał kryminalnej afery w Mścigniewie jest pyszny jak krówka ciągutka, którymi zajada się Grzegorz.

Czy to w powieściach obyczajowych, czy kryminalnych autorka przemyca do testu garść kultury i nauki;) W Nie całkiem białym Bożym Narodzeniu przebrzmiewa bowiem typowo świąteczna nuta – przekrój najpopularniejszych kolęd i utworów świątecznych (które uwielbiam). Mamy także sporo odwołań do twórczości wspomnianej Agathy Christie i Alice Munro (opowiadanie utkane na kanwie paralipsy musi być genialne – nie omieszkam sprawdzić, chociaż upodobań Grzegorza nie podzielam;)). Jest ciekawie, jest klimatycznie i mimo zmiennej aury, topniejącego śniegu bardzo swojsko i rodzinnie. Po cichutku liczę, że z Grzegorzem&Olgą&Wojciechem spotkam się raz jeszcze. Np.: w Wielkanoc?;)

Serdecznie i świątecznie – polecam =)

http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2017/12/nie-cakiem-biae-boze-narodzenie.html


  Domi Czyta  (3.01.2018)
„Romanowski, niestety, nadal nie potrafił niczego udowodnić. Wiedział, że jego teoria jest w miarę spójna i ma sens. Kiedy wczoraj patrzył na wszystkie czynności wykonywane przez Olgę, jeszcze mocniej utwierdził się w tym przekonaniu. Obraz uzupełniały poszlaki. Ślady znalezione w łazience, metocard pod łóżkiem, informacje zebrane od gości. Romanowski był więc prawie pewny, jak dokonano morderstwa, ale wciąż nie widział, kto go dokonał i dlaczego. Ci ludzie tutaj…” – fragment powieści.

Recenzję najnowszego kryminału Magdaleny Knedler pt. „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” rozpocznę dość przewrotnie. Znacie disnejowski hit dla dzieci (i nie tylko ;)) „Kraina lodu”? Znaczącą rolę gra tam bałwanek Olaf, wygadana postać z wielkim sercem. W jednej ze scen, kiedy Olaf zbytnio zbliża się do buchającego ogniem kominka, żeby ratować swoją przyjaciółkę – księżniczkę Annę, pada z jego ust ważna kwestia: „bo dla niektórych to warto się roztopić”. No, a w kontekście książki Magdy można by tę kwestię z powodzeniem przekuć na: „bo dla niektórych to warto zamordować”. Poza tym, zimowe okoliczności przyrody łączą te dwie historie, stąd to moje pokrętne skojarzenie.

Zaintrygowani?

Mam nadzieję, bo Knedler stworzyła kryminał, w którym poszukiwanie motywu zbrodni oraz dotarcie do mordercy to nie lada gratka, ponieważ autorka pokusiła się o jakże udane randez–vous z konwencją znaną z klasycznych kryminałów Agathy Christie. Mamy tu zatem niewielką przestrzeń, w obrębie której dochodzi do morderstwa; mamy dość hermetyczną grupę potencjalnych sprawców, z których każdy skrywa wstydliwe sekrety, a wreszcie mamy śledczych – zarówno profesjonalistów, jak i amatorów, którzy z sherlockowską dokładnością analizują dowody i tropią poszlaki. Obraz ten uzupełniają barwnie opisane okolice Wschowy w województwie lubuskim, w której to lokalizacji autorka uruchomiła uroczy pensjonat „Mścigniew”, stanowiący oazę spokoju i relaksu. Jest tak jednak do czasu, kiedy jeden z hotelowych gości traci życie w okolicznościach tylko z pozoru wyglądających na nieszczęśliwy wypadek…

Autorka na kartach swojej dziewiątej powieści powołała do życia plejadę pełnokrwistych bohaterów, którzy skumulowani w jednym miejscu tworzą mieszankę wybuchową. Powiązania między nimi, interpersonalne napięcie, grzechy ciężkie i nieistotne w ostatecznym rozrachunku grzeszki wychodzą na jaw wraz z postępami w śledztwie prowadzonym przez osobliwe, ale niewątpliwie skuteczne i sympatyczne trio: podinspektora Grzegorza Romanowskiego, prywatnego detektywa Wojciecha Suzina oraz Olgę Mierzwińską – osóbkę, która miała w planie spędzić Boże Narodzenie w błogiej atmosferze z dala od zgiełku miasta, a przyszło jej wpaść w sam środek krwawych zdarzeń. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o moim drugoplanowym ulubieńcu, aspirancie Przemku Lubowiczu – genialnej postaci, będącej perełką w policyjnych szeregach z uwagi na nieskalaną rutyną bystrość umysłu oraz wyssaną z mlekiem matki literacko-kulturalną wiedzę. Gdyby nie Lubowicz postępy w dochodzeniu mogłyby być dużo wolniejsze. Ogólnie rzecz ujmując, fabuła tej powieści prowadzona jest po mistrzowsku, ponieważ cienkie nitki prawdy przeplatają się z żeglarskimi linami kłamstw, co niejednokrotnie wyprowadziło mnie na manowce przy ustaleniu tego, kto rzeczywiście zabił.

Ku mojej satysfakcji, Knedler tworzy książki z żelazną konsekwencją i bez względu na to, czy spod jej pióra wychodzi powieść obyczajowa, czy kryminalna, czaruje czytelników kunsztownym, ale nie napuszonym językiem, literacko-kinematograficznymi odniesieniami oraz realistycznymi opisami miejsc – w przypadku „NCBBN” jest to Lgiń wraz z przylegającymi do niego lasami i jeziorem oraz Wiedeń, do którego prowadzi życiorys ofiary morderstwa w przeddzień Bożego Narodzenia. Do tego wszystkiego dochodzi psychologiczna niemal analiza ludzkich przywar oraz motywów działania, popychających człowieka do zdrady, oszustwa, a nawet… zabójstwa. I nic to, że wokół rozbrzmiewają dźwięki świątecznych piosenek (autorka funduje nam przebieżkę po najbardziej znanych świątecznych nutach, przemycając własną opinię na ich temat za sprawą swoich bohaterów), a zapach piernika smakowicie drażni zmysł powonienia (niech żyje moc wyobraźni!). Książkę tę można bowiem z powodzeniem czytać o każdej porze roku.

Biorąc pod uwagę wyżej opisane kwestie, nie boję się okrzyknąć Magdaleny Knedler „polską Agathą Christie” i domagam się wręcz kolejnych perypetii teamu Romanowski, Suzin & Mierzwińska, na co jednoznacznie wskazuje zakończenie książki. Mam nadzieję, że zarówno autorka, jak i Wydawnictwo „Novae Res” mają takową kontynuację w planach i niebawem o niej usłyszymy.

Trzymam również kciuki za utrzymanie dotychczasowego wysokiego poziomu graficznego okładek dedykowanych powieściom wrocławskiej pisarki, ponieważ idealnie oddają one ich charakter oraz fantastycznie prezentują się na półce czy na zdjęciach.

Czytajmy Knedler, bo warto!

www.facebook.com/domiczyta


  Anna Ciesielska  (3.01.2018)
Po książki Magdaleny Knedler sięgam w ciemno, bo autorka pisze świetnie i ma bardzo oryginalne pomysły na fabułę. Nie całkiem białe Boże Narodzenie urzekło mnie fantastyczną okładką i pięknym, starannym wydaniem. Okładka, tak jak i samo wnętrze, jest nieoczywista. Na pierwszy rzut oka świąteczna, ale jak się przyjrzycie to uśmiechają się do was czaszeczki, co oznacza, że nie jest to słodka świąteczna opowieść, tylko naprawdę świetny kryminał w stylu Agathy Christie we współczesnym wydaniu.

Akcja powieści dzieje się niedaleko Wschowy, koło malowniczego Lginia w lubuskiem, w pensjonacie Mścigniew, gdzie grupa ludzi spędza czas w Boże Narodzenie. Akcja obejmuje dosłownie kilka dni, jest nieoczywista, a przy tym pomimo powagi sytuacji i nieboszczyka w wannie, jest zabawna.
Pensjonat prowadzi Tomasz Malanowski, który dźwiga na swoich barkach szereg obowiązków z tym związanych, pomaga mu kucharka i dochodząca sprzątaczka. W domu przebywa również, pod opieką pielęgniarki, jego chora żona, Sabina. Pensjonat pulsuje światełkami i świąteczną muzyką, a wszędzie porozstawiane są choinki i świąteczne ozdoby. Gospodarzowi zależy na gościach, bo finansowo kiepsko mu się powodzi. Dobija go więc wypadek, który zdarza się w pensjonacie. W wannie topi się jeden z gości, Niemiec Heine Steiner. Boi się, że reszta gości wyjedzie...
Gości jednak o wyjeździe nie myślą, z ciekawością obserwują działania policji. Olga, która znalazła trupa jest zaintrygowana, a w dodatku znajduje wlesie podczas nordic walking kolejną ofiarę, miejscowego kłusownika z rozbitą głową. To wiele jak na osobę, która przyjechała w spokoju spędzić święta...
Do pensjonatu wprowadzają się miejscowy policjant i prywatny detektyw i dyskretnie prowadzą śledztwo, w które zostaje zaangażowana Olga. Przesłuchują mieszkańców, analizują ślady, a one prowadzą ich w przeszłość do starej historii rodzinnej...K
Jest trochę jak u Agathy Christie, wszyscy pozostają w pensjonacie i są podejrzanymi, a każdy z nich kłamie. Kto zabił Steinera i dlaczego? Przeczytajcie sami! Czeka was znakomita zabawa!

Nie całkiem białe Boże Narodzenie to kryminał w klasycznym stylu, bez pościgów i rozlewu krwi, ale z dedukcją i sprytem, gdzie akcja toczy się w klimacie Bożego Narodzenia, a wokół towarzyszy nam świąteczna muzyka. Zamiast Herkulesa Poirot mamy Grzegorza, Wojciecha i Olgę, którzy prowadzą dochodzenie, a grupa pensjonariuszy wcale im tego zadania nie ułatwia. To barwne i bardzo różnorodne towarzystwo, które połączyło Boże narodzenie i Mścigniew. Okolice z powieści są mi doskonale znane, bo leżą niedaleko miejsca, gdzie mieszkam i latem bywam, więc to kolejna książka, która jest mi bliska i przemawia do mojej wyobraźni.
Pochłonęłam książkę Magdaleny Knedler w mgnieniu oka i z ogromną przyjemnością - jest doskonała i błyszczy wśród świątecznych pozycji na księgarskich półkach. Nie przegapcie jej!

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2018/01/nie-cakiem-biae-boze-narodzenie.html


  Katarzyna Sosnowicz  (21.02.2018)
Jeśli chodzi o polskie kryminały, to naprawdę nie mamy się czego wstydzić! „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” to kawał bardzo wciągającej intrygi, w którą wchodzi się z tak wielką przyjemnością, że aż człowiekowi żal, gdy widzi ostatnią stronę. Celowo sięgnęłam po nią tuż przed Bożym Narodzeniem, bo chciałam jeszcze bardziej wczuć się w klimat. Gwarantuję Wam jednak, że fabule dacie się ponieść nawet w upalne lato, bo Knedler jak zwykle pisze tak, że jak już się zacznie czytać, to nie można przestać.

Już na samym początku dostajemy od Autorki wyraźne sygnały, że przed nami powieść w stylu Agathy Christie. I faktycznie: „żadnych ekwilibrystycznych opisów trupa (…), nikt nikogo przez pół książki nie goni. Z rzadka też bohaterowie dają sobie po gębach”. Jest morderstwo, a nawet dwa, a potem szczegółowe rozpracowywanie potencjalnych podejrzanych, obserwowanie, podsłuchiwanie, łączenie faktów i wyciąganie wniosków. Raczej na spokojnie (co wcale nie znaczy, że nudno), bez krwawych opisów czy nagłych zwrotów (choć w kilku momentach na pewno wykrzykniecie: wow!). Z logicznym, ale i zaskakującym oraz w pełni satysfakcjonującym zakończeniem. Dla mnie to była bardzo miła odmiana, bo choć „brutalne” kryminały czytać bardzo lubię, od czasu do czasu mam też ochotę pogłówkować w stylu panny Marple czy Herkulesa Poirota.

To, co jeszcze wyróżnia tę powieść, to świetnie skonstruowani bohaterowie, których mamy okazję poznać naprawdę dokładnie, a także humor – czasem zaśmiewałam się w głos, zwłaszcza gdy to akcji wkraczali trochę przewrażliwiony podinspektor Romanowski i wymądrzający się detektyw Suzin (zresztą już sam sposób, w jaki znajdują się w pensjonacie, wywołuje szeroki uśmiech na twarzy).
Bardzo liczę na to, że jeszcze kiedyś będę mogła wspólnie z Romanowskim i Suzinem rozwiązać jakąś zagadkę. Jest nadzieja, bo… zresztą sami przeczytajcie.

Kasia Sosnowicz, www.sieczyta.com.pl


  Iga Wu  (25.12.2017)
Tytuł książki Magdaleny Knedler idealnie pasuje do tegorocznych świąt – nie da się ukryć, że nie są całkiem białe. W sumie to w ogóle nie są białe. Jakoś trzeba się jednak o ten świąteczny klimat postarać, a wybór lektury z tak świąteczną okładką na pewno w tym pomoże.
To moje trzecie spotkanie z twórczością autorki. Choć pierwsze nie było udane, dwa kolejne ją zrehabilitowały. Nie całkiem Boże Narodzenie mnie nie zawiodło – okazało się bardzo przyjemnym kryminałem, z którym można miło spędzić kilka godzin.
Pensjonat Mścigniew leży z dala od natrętnych ludzkich oczu, nic więc dziwnego, że w poszukiwaniu ciszy i spokoju na święta przyjeżdża do niego pełen komplet gości. W akompaniamencie kolęd i blasku choinkowych światełek spędzają miło czas, spożywając smaczne jedzenie, którego nie musieli sami przygotowywać, i wdychając przyjemny zapach choinki. Sielska atmosferę psuje jednak trup. Goście mogliby przeżyć Niemca, który za dużo wypił i utopił się w wannie, ale kolejne morderstwo w pobliżu pensjonatu skutecznie niszczy ich spokój. Pokój Niemca szybko zajmuje para mężczyzn. Goście biorą ich za gejów – są to jednak policjant i prywatny detektyw. Łączą oni siły z Olgą, amatorką nordic walkingu, która miała to nieszczęście znaleźć oba trupy, i wspólnie usiłują wyjaśnić zagadkę śmierci Niemca oraz morderstwa kłusownika (bo co do tego, że druga śmierć była morderstwem, nie ma żadnych wątpliwości).
Nie całkiem Boże Narodzenie to kryminał utrzymany w stylu powieści Agathy Christie – na okładce znajduje się nawet cytat z autorki. Mamy zamkniętą przestrzeń i bohaterów, z których jeden musi być zabójcą. Na początku nic nie wskazuje na to, by którykolwiek z gości miał jakiś motyw – ba, choć naszym bohaterom udaje się ustalić, jak zamordowano Niemca, nie potrafią wyjaśnić, dlaczego zginął. W zasadzie cytat z Christie jest podpowiedzią, bo sugeruje, by wyjaśnienia zagadki szukać w przeszłości. Na jaw powoli wychodzą kolejne sekrety bohaterów i okazuje się, że każdy ma coś do ukrycia.
Autorka pisze lekko i z humorem i nie zanudza czytelnika mało ciekawymi szczegółami, przez co choć książka liczy sobie całkiem sporo stron, czyta się ją bardzo szybko. Nie jest to nic ambitnego ani szczególnie odkrywczego, ale nie zawsze trzeba mieć ochotę na ambitne lektury. Nie całkiem Boże Narodzenie, tak jak wspomniałam już na początku, to przyjemna powieść, przy której można się zrelaksować. Dodatkowo została bardzo ładnie wydana – mnie osobiście urzekły czaszki na okładce, które zresztą zauważyłam dopiero, gdy trzymałam tę książkę w dłoniach. Biały papier i twarda okładka czynią z niej co prawda dość ciężką pozycję (ale tylko dosłownie), której nie zabrałabym ze sobą do autobusu, ale nadaje się ona idealnie na takie chwile jak teraz, kiedy mamy trochę wolnego. Polecam.


  Magdalena Zeist  (17.05.2018)
Jestem zachwycona tą książką! Dużo osób twierdzi, że styl Magdaleny Knedler bardzo przypomina Agathę Christie. Niestety nie czytałam żadnej książki królowej kryminału, niemniej jednak "Nie całkiem białe Boże Narodzenie" bardzo mi się podobało. Lekki kryminał w którym na próżno szukać akcji i napięcia, jednak napisany w przyjemny i wciągający sposób. Moja ciekawość z rozdziału na rozdział była coraz bardziej podsycana. Polecam, nie tylko w okresie świątecznym. Chociaż blask choinkowych lampek i świąteczne przeboje w tle sprawiły, że zatęskniłam za Świętami

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 139 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
365 dni. Zobaczymy się znów — Alicja Górska 365 dni. Zobaczymy się znów — Alicja Górska
Lullaby jest szczęśliwa z Evanem - wydaje jej się, że ma w życiu wszystko, czego szukała. Gdy jednak poznaje swojego nowego wykładowcę, jest nim oczarowana. ...