Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura kobieca -> Na zawsze i na wieczność — Monika Cieluch
Na zawsze i na wieczność — Monika Cieluch

Na zawsze i na wieczność

Cena: 44,99 zł 38,24 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Niektóre marzenia mogą mieć smak gorzkiej lukrecji.

Kiedy Brooklyn wraca do rodzinnego domu po poważnym wypadku samochodowym, jest przekonana, że jej życie się skończyło. Jedna tragiczna chwila spowodowała, że nagradzana tancerka usłyszała wyrok: koniec kariery. Zdana na rodziców, nie potrafiła pogodzić się z losem do dnia, w którym dały o sobie znać duchy przeszłości. Jednym z nich był Matt, jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Problem w tym, że lata temu Brook i Matt przyrzekli sobie nawzajem, że na zawsze o sobie zapomną…

Cóż to jest za historia! Przed wami opowieść usłana emocjami, utkana z marzeń – tych zapisanych na papierze, tych zdeptanych, a także tych, o które warto walczyć. To historia, która potrafi wycisnąć łzę, poturbować, ale i sprowokować do absolutnie szczerej radości. Opowiada o mocy przyjaźni i miłości, której nie straszny jest czas. Jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję czytać, nie możecie jej sobie odpuścić!
Weronika Tomala, pisarka


Śmiałam się i płakałam, rumieniłam i wzdychałam, a moje serce biło w rytmie serc głównych bohaterów. Pełna wschodów i zachodów słońca, smakująca gorzką lukrecją historia pięknej przyjaźni, w której jedna obietnica łamie wiele dusz. Wiem, że do książki Moniki będę wracać myślami każdego dnia, a Brook i Matt (i Bessie!) pozostaną ze mną na zawsze i na wieczność.
Monika Sygo, pisarka

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura kobieca
  • Wydawca: Amare, 2024
  • Format: 130x210, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 376
  • ISBN: 978-83-8373-094-3

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 12 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Ewa Polińska  (11.05.2024)
"Wiesz, czym jest magia? (...) Magia to miłość. Ta skomplikowana i ta dziecięco prosta. I szkopuł tkwi w tym, że na świecie jest niewielu magików, którzy potrafią prawdziwie czarować"

A dla was czym jest magia? Dla mnie jest siłą, która napędza do działania spełniając najskrytsze pragnienia jak i marzenia. Tylko trzeba uwierzyć. Magia jest w każdym z nas!
W przypadku książkowej bohaterki Brooklin magia jest w niej samej w sile, która w niej drzemie, która ją napędza do działania oraz do zmierzenia się z przeszłością. Dziewczyna po poważnym wypadku wraca w rodzinne strony. Jedna tragiczna chwila spowodowała, że może zapomnieć o karierze tanecznej. Zdana na rodziców nie potrafi pogodzić się ze swoim losem na domiar złego dają o sobie znać duchy przeszłości. Jednym z nich jest Matt, jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Najgorsze jest to, że Matt jak i Brooklin lata temu przyrzekli, że o sobie zapomną. Co się mogło wydarzyć?

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, której pióro uwielbiam. Pokochałam tę historię już od samego początku, która jest o miłości, poświęceniu i walce o szczęście. Autorka w sposób bardzo realny i pełen emocji opisuje relację między bohaterami, ich życie, radości i smutki. Przeplata teraźniejszość z przeszłością więc możemy poznać co takiego wydarzyło się między bohaterami w przeszłości. Historia pisana jest z perspektywy Matta i Brooklin więc znamy przemyślenia bohaterów. Ich historia porusza serce i skłania do refleksji nad własnymi relacjami z bliskimi, Matt niestety nie miał oparcia w rodzinie. Książka pokazuje, że nawet najtrudniejsze chwile mogą być przezwyciężone, jeśli tylko istnieje między dwojgiem ludzi prawdziwa więź. Dodatkowo jest jeszcze jedna barwna postać, która zasługuje na brawa. Mała, słodka dziewczynka Bessi, która dodała tej książce barw i kolorów. Miejscami nie mogłam powstrzymać śmiechu, dzieci potrafią być bardzo pomysłowe.

#nazawszeinawiecznosc to wzruszająca, ciekawa, pełna humoru opowieść o miłości i poświęceniu, które przetrwało wszystkie próby. Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom romansów oraz tym, którzy szukają pięknych i poruszających historii.


  Anastasiya Adryan  (15.05.2024)
Są książki, które wywołują tak ogromne emocje, że nagromadzone wewnątrz muszą znaleźć ujście, bo inaczej rozsadzają człowieka od środka.
Są książki tak piękne, że nie można znaleźć słów, by to opisać.
Są bohaterowie tak cudowni, że rozstanie z nimi powoduje fizyczny ból.
To wszystko o najnowszej książce Moniki Cieluch "Na zawsze i na wieczność".
Nie ma nic bardziej rozdzierającego serce, niż poczucie straty, niż bezsilność i pustka, niż tęsknota za tym utraconym, za tym, co mogłoby być.
Nie ma piękniejszej miłości od takiej, która na pierwszym miejscu stawia tę drugą osobę, kiedy kocha się tak mocno, że jej marzenia stają się naszymi marzeniami. Nie ma nic piękniejszego, niż zatracenie się w tej drugiej osobie, z miłości.
O tym wszystkim pisze Monika Cieluch w "Na zawsze i na wieczność".
Brook i Matt, przyjaciele z dzieciństwa, których różniło wszystko: pochodzenie, status społeczny, sytuacja rodzinna. Łączyło natomiast to, że mieli marzenia, siebie i swoją miłość.
Jak potoczy się życie tych dwojga, kiedy okrutny los podda próbie te młodzieńcze plany i marzenia?
To w jaki sposób Monika Cieluch poprowadziła tę historię jest absolutnym majstersztykiem. Czułam całą sobą każdą emocję, czułam miłość i wdzięczność, bezsilność i pustkę, a później miałam nadzieję... Więc już chyba was nie dziwi, że się wzruszyłam.
Ta historia o walce o marzenia jest po prostu niesamowita. Skomplikowana, bolesna, a jednocześnie refleksyjna, piękna i momentami zabawna. To ostatnie określenie zdecydowanie zawdzięcza pewnej rezolutnej młodej damie, która skradła moje serce.
Ta historia udowadnia, że nawet w trudnych chwilach, kiedy los weryfikuje nasze marzenia, nie wolno się poddawać. I że to, co jest w życiu najważniejsze, jest blisko, wystarczy się rozejrzeć...


  Izabela Wyszomirska  (22.05.2024)
Każdy z nas ma większe lub mniejsze marzenia, prawda? Jeśli udaje się je zrealizować - czujemy się spełnieni i szczęśliwi. Bywa, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Życie potrafi być nieprzewidywalne i wywrócić wszystko do góry nogami. Czasem nasze marzenia muszą poczekać lub nigdy nie dojdą do skutku. Jednak zawsze warto o nie walczyć. 

To książka, w której zatraciłam się i pokochałam od pierwszego zdania. To historia, na którą składają się emocje. Łzy wzruszenia, radość, rumieniec i przeczołganie - Monika Cieluch doskonale wie, co zrobić, byśmy wszystko co przeczytamy, odczuwali całym sobą. 

Relacja między Brooklyn i Mattem jest bardzo realna. Naprzemienna narracja pozwala dowiedzieć się, co wydarzyło się między bohaterami w przeszłości. Autorka podkreśla, jak ważne jest wsparcie rodziny. Niestety Matt tego nie otrzymał. Ale nie jest to decydujący aspekt w tym, czy uda się nam przezwyciężyć trudności. Liczy się nasza determinacja w walce i więź z bliską osobą.

Moje serce zdobyła również przesłodka, urocza, z dziecięcą szczerością i bezpośredniością Bessi. Za jej sprawą i pomysłów uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wniosła do książki sporo światła i pozytywnych wibracji. A to, że niejednokrotnie stawiała Matta w niezręcznych sytuacjach... no cóż, takie są już dzieci.

"Na zawsze i na wieczność" to jedna z tych książek i z bohaterami, którzy zostaną ze mną na dłużej. Ba! Nawet na zawsze! Strach, lęk, tajemnice, poświęcenie, trudne decyzje i tak kluczowy wątek obietnicy złożonej bliskiej osobie - daje piękną, acz i bolesną powieść, którą musicie przeczytać. Poznajcie moc przyjaźni i miłości, dla których czas to pojęcie względne. I gońcie swoje marzenia!

sza_teraz_czytam


  Ela Matusiak  (22.05.2024)
Książki Moniki Cieluch niosą ze sobą otuchę i to, że zawsze warto walczyć. O siebie, o najbliższych, o marzenia, etc. Z powieści na powieść, jej historie są bardziej wyrafinowane, głębsze i piękniejsze. A dziś krótko o najnowszej, która stała się moją ulubioną.

Jest to historia miłości dwojga ludzi, którzy są dla siebie stworzeni. Los płata im figle i rozdziela na kilka lat. Ich nici przeznaczenia jednak splatają się po dłuższym czasie, a życie szarpie nimi w każdą stronę i ciągnie ku sobie. Ponowne zbliżenie jednak jest procesem żmudnym i pracochłonnym, ale miłość przezwycięży każdą przeszkodę.

To książka, którą śmiało włożyłabym do szuflady z gatunkiem YA. Przypominała mi nieco twórczość Abbi Glines, której romanse mają w sobie mnóstwo ładunków emocjonalnych, ale zawsze na pierwszym planie stoi miłość. Tak też było i w przypadku tej powieści.

Lekkość z jaką Monika Cieluch opowiada o utraconym uczuciu jest niebywała. Pięknie opowiada o przeżytych traumach, ukazuje trudności, z którymi bohaterowie muszą borykać się na co dzień, ale cały czas daje czytelniczkom nadzieję, że te trudy i starania warte są nagrody, która czeka na końcu tej ciężkiej podróży.

To urocza i bardzo romantyczna historia miłosna, pełna wzlotów i upadków, ale i nadziei na lepsze jutro, które dzięki wspólnej pracy może zaprocentować wspólnym, szczęśliwym życiem.

Gorąco polecam wszystkim miłośniczkom romansów, które nie skupiają się jedynie na relacji dwojga ludzi a ukazują prawdziwe życie, z blaskami i cieniami.


  Patrycja Kojzar  (27.05.2024)
Życie Brooklyn skończyło się w chwili, gdy doszło do poważnego wypadku. Może zapomnieć o swoich marzeniach i tańcu, który był dla niej wszystkim. Dziewczyna nie może się pogodzić ze swoim losem do dnia, w którym przeszłość o której miała zapomnieć, powróciła.
Matt jest najlepszym przyjacielem Brooklyn z dzieciństwa, jednak lata temu przysięgli sobie, że zapomną o sobie na zawsze.

"Na zawsze i na wieczność" to poruszająca powieść o tym, aby nigdy się nie poddawać, nawet w momencie, kiedy całe Twoje dotychczasowe życie ulegnie zmianie i już nic nie będzie takie samo. Warto wstać z podniesioną głową i pokazać światu na co Cię stać, choć możesz nie mieć na to sił i może się wydawać, że wszystko się skończyło i nie masz o co więcej walczyć.
Niestety nasza główna bohaterka Brooklyn chciała się poddać, ponieważ jej marzenia o karierze tanecznej legły w gruzach, a taniec był dla niej całym światem i nie miała już szans do jego powrotu. Nie było co się z resztą dziwić, każdy na jej miejscu by się załamał, ale na szczęście jej bliscy ją poskładali. Brooklyn była niesamowicie silną dziewczyną, która dodała mi wiary w marzenia i to, że zawsze może być jeszcze dobrze, wystarczy zaakceptować swój los.
Matt był na swój sposób uroczym już mężczyzną, który miał dobre serce i potrafił się zatroszczyć o swoich bliskich. Był najlepszym tatą dla Bess, dzięki której wielokrotnie pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Ten duet był wspaniały, rozczulał moje serce, a ich teksty mnie rozwalały.
Byłam ciekawa co się w przeszłości takiego stało, że najlepsi przyjaciele, którzy ze sobą spędzali niemal każdą wolną chwilę, tak nagle postanowili o sobie raz na zawsze zapomnieć. Ich historia była smutna i jednocześnie piękna zarazem. Piękne było to, kim dla siebie byli. Autorka wstawiła zmianki z ich przeszłości, dzięki czemu lepiej poznajemy ich relację i to jak ważni dla siebie byli. Było mi przykro patrzeć na to, co się z nimi stało. Na całe szczęście istnieje jeszcze coś takiego jak przeznaczenie, które sprawiło, że ich obietnica poszła w niepamięć i po latach znowu stali się sobie bliscy. Byłam podekscytowana ich ponownym spotkaniem i przebiegiem rozwoju ich relacji. Wszystkie skrywane dotąd tajemnice wyszły na jaw, niektóre mnie zaskoczyły, ale też wiele wyjaśniły.
"Na zawsze i na wieczność" to piękna, emocjonalna historia o marzeniach, miłości oraz przyjaźni. Na zawsze i na wieczność pozostanie ona w moim sercu, polecam


  Sandra Smolińska  (4.06.2024)
Wierzysz w przeznaczenie?

Ja trochę wierzę! dlatego mogłam delektować się tym w najnowszej książkę Moniki Cieluch „Na zawsze i na wieczność”.
Kocham książki autorki od pierwszego naszego „spotkania”.

Historia Brooklyn i Matta to niesamowita historia przyjaźni. Matt wychowany przez ojca alkoholika, w domu w którym przemoc była na porządku dziennym, pragnął normalności.
Jego normalnością była przyjaciółka Brook i jej mama. Niezwykłe kobiety, które po prostu okazywały mu serdeczność. Wraz z upływem lat relacja młodych zmieniała się z przyjaźni w miłość. Którą poniekąd rozdzielił ocean. Po latach Brook uległa poważnemu wypadkowi i chcąc nie chcąc musiała wrócić do rodzinnego domu i do miasteczka gdzie był on. Tam czekało na nią sporo niespodzianek. Jak młoda dziewczyna, która straciła wszystko odnajdzie się w miejscu które zamiast siły powoduje w niej smutek? Czy uda jej się wytrwać w swoim postanowieniu? Czy Matt również będzie wstanie wywiązać się z danego słowa?

Jakie to było piękne… NA ZAWSZE I NA WIECZNOŚĆ to historia, która pokazuje, że nic w życiu nie jest na zawsze, że warto mieć plan b, a może nawet c. Że po każdej burzy wychodzi słońce! Że czasem nie warto wierzyć w to co się widzi i że zawsze prawda się obroni.
To historia o różnych rodzajach miłości, o przyjaźni o szacunku i o walce o siebie, o bliskich i co najważniejsze o marzeniach!
Warto mieć marzenia i te małe i te duże bo one napędzają człowieka do działania.
Kocham takie książki


  Natalia Fabisiak  (4.06.2024)
Recenzja - (ig czytelniczka_z_promienistej)

Kiedy na horyzoncie pojawiają się wieści o nowej książce Moniki Cieluch, wiem że to gwarancja lektury na najwyższym poziomie i tym razem również tak jest.

"nic, na co ciężko pracowaliśmy, nie jest nam dane na zawsze. Z którymś wschodem słońca odbierane nam są marzenia, plany, zdrowie, bliscy... To jak niechciana i znienawidzona loteria, w której zmuszani jesteśmy uczestniczyć."

Dokładnie, niczego w życiu nie można być pewnym, w każdym momencie może coś się zmienić, warto mieć więc coś w zanadrzu, bo życie potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie i nie zawsze będą to pozytywne zmiany. Brooklyn i Matthew przekonali się i tym na własnej skórze.

Za sprawą "Na zawsze i na wieczność" Monika Cieluch w swój jedyny i niepowtarzalny sposób zabiera czytelnika w podróż obfitujacą w emocje, życiowe i niezwykle autentyczne, które targają sercem, które wylewają się każdej strony, które sprawiają, że zaczyna dostrzegać się rzeczy, które tak naprawdę są ważne. Ta historia dosłownie napisana jest emocjami.

W książce mamy perspektywe zarówno Brook jak i Matta, więc możemy dogłębnie poznać ich myśli, spojrzenie na ich sytuację i to jakie uczucia nimi targają. Do tego autorka zabiera czytelników również w przeszłość, a tam w retrospekcjach widzimy jak wyglądała przyjaźń małych B i M, a później jako nastolatkowie ich więź się wzmacniała, jak rozkwitały w nich uczucia które przerodziły się w tą pierwszą, szaleńczą miłość. Rozdziały z przeszłości pozwolą również na zrozumienie, dlaczego stracili kontakt na wiele lat.

"Czy prawdą jest, że nasze szczęście jest zależne od tego, jak postrzegamy życie i otaczającą nas rzeczywistość i kogo spotykamy na swojej drodze?"

Ta książka to nie tylko romans drugiej szansy, czy friends to lovers, to przede wszystkim książka o marzeniach, o próbie uzdrowienia nie tylko ciała, ale też duszy, to książka o relacjach rodzinnych, o mierzeniu się z codziennością, o odbudowaniu znajomości, przyjaźni i zaufania.

"Poznawaliśmy się od nowa. Od nowa budowaliśmy zaufanie, bliskość i tę wyjątkową więź, która na przestrzeni minionych lat stała się zaledwie cienką linią łączącej nas przeszłości."

Wykreowana przez Autorkę powieść jest piękna, niesamowita, fascynująca, a przez to jak Monika operuje słowem, w ten swój magiczny sposób, czytelnik na własnej skórze odczuwa każdą najdrobniejszą emocje, wręcz delektuje się nią.
Książka o trudnych wyborach i konsekwencjach tych decyzji.
Akcja toczy się w naturalny sposób. Nic tu nie jest idealizowane, przekoloryzowane, przez co książka jest niezwykle realna.
Nie brakuje tu zwrotów akcji, wywołujących w czytelniku skrajnych uczuć.
Jednak pośród tego wszystkiego jest jeden mały-wielki promyczek, który na imię ma Bessie. Za sprawą tej dziewczynki uśmiech wpełzał mi na twarz, za każdym razem gdy się wypowiadała. Cudowna, rezolutna, bezpośrednia, otwarta i szczera do bólu osóbka, która skradła moje serce w pierwszej chwili jak tylko pojawiła się w tej historii.

Może nie jest to łatwa historia, cukierkowa bo i bohaterowie swoje musieli przejść, ale jak pisałam wyżej, jest piękna. "Na zawsze i na wieczność" skłania do refleksji, niesie ze sobą pewien morał, daje nadzieje na lepsze jutro, a to co tu zastaniemy dotyka najgłębszych zakamarków duszy człowieka. Dlatego nie bójcie się po nią sięgnąć, bo gwarantuje, że na długo zapamiętajcie historię Brook i Matta.

Polecam!


  Katarzyna @historie_budzace_namietnosc  (7.06.2024)
„Czasem trzeba pozwolić sercu przekrzyczeć rozum.”

Wierzycie w magię? Wierzycie w miłość? A co, jeśli magia to miłość? Bo niekiedy trzeba być czarodziejem, by zaczarować czyjeś serce, by wbić się w nie tak mocno, że nawet ból, tęsknota, zdrada, a nawet czas nie pozwolą ci zapomnieć o ukochanej osobie. Bo dopiero przy niej widzicie świat przez kolorowe szkiełka. A co marzeniami? Przecież każdy z nas je ma. Prawda? Zawsze trzeba je mieć i krok po kroku spełniać je, bo nie da się bez nich żyć. Tak jak nie da się żyć bez przyjaciela i miłości. A co, jeśli przyjaciel okaże się również tym którego pokochacie całym sercem, ale i tym który złamał wam je. Brook i Matt, przyjaciele z dzieciństwa, kochankowie i dwa złamane serca. Czy przysięga i uczucie okażą się silniejsze od wszystkich przeszkód?

„Bądź przy niej nawet wówczas, gdy nie będzie tego chciała. Bądź, gdy będzie kazała ci wyjść, bądź, gdy z bezradności będzie cię wyzywała. Bądź, bez względu na wszystko, na przekór, na złość, na zawsze i na wieczność, pamiętasz?”

Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Moniki Cieluch, to koniecznie to zmieńcie! Bo każda jej książka to cudowna przygoda, która z każdą przeczytaną stroną dostarcza niezapomnianych przeżyć i emocji. Od śmiechu po strumienie łez. Od radości po smutek i rozpacz. Złamie wam serce i to tylko po to, żeby je potem posklejać. Wszystko przyprawi romantyzmem, realizmem, miłością i pożądaniem. A wszystko po to, żeby pokazać czytelnikowi, że jej bohaterowie i fabuła może być prawdziwa. Bo każdy odnajdzie cząstkę siebie w każdej jej książce, a najnowsza „Na zawsze i na wieczność” pokaże wam, że marzenia są po to, żeby je spełniać, ale nie dla innych a dla siebie. Że miłość przetrwa każdą próbę, nawet tą czasu. Że nawet gdy upadniemy i stracimy sens życia, to znajdą się ludzie, którzy będą nas ciągnąć do góry i będą się o nas troszczyć. Że nawet gdy jedno marzenie zostanie nam odebrane, to można zacząć od nowa i mieć nowe marzenia, które będziemy realizować i nie poddamy się. Że w każdej ciemności trzeba znaleźć jasny punkt, który oświetli nam ją. I znajdziecie w niej nawet mały promyczek, imieniem Bess. Pokochacie tę małą dziewczynkę od samego początku, a ona będzie wam rozbawiać swoimi tekstami, szczerością i że zawsze trzeba walczyć o swoje zdanie i nie dać się stłamsić. Książki Moniki poruszą w was każdą najmniejszą cząsteczkę, chwycą za duszę i skradną serce. I to do takiego stopnia, że nie będziecie mogli o nich zapomnieć ani na chwilę. Bo jak raz wejdziecie do świata Moniki Cieluch, to już nie będziecie chcieli z niego wyjść i ciągle będzie wam mało, bo pokochanie ją tak jak ja. Gorąco polecam.


  Kamila Walota  (8.06.2024)
"Na zawsze i na wieczność" Moniki Cieluch to romans naładowany emocjami. Historia Brooklyn Elliot i Matthew Hughesa pokazuje, że przeszłość ma ogromny wpływ na teraźniejszość. Autorka stworzyła historię o przyjaźni, miłości, zaufaniu, bliskości, walce o własne szczęście, samotnym rodzicielstwie. Poznajemy Brooklyn, która odniosła wielki sukces jako tancerka. Niestety po poważnym wypadku samochodowym zmuszona jest wrócić do rodzinnego Pangbourne. Załamana dziewczyna nie może pogodzić się z końcem kariery, a na dodatek musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Gdy na jej drodze staje Matthew Hughes, przyjaciel z dzieciństwa, zrozumie, że nie ma sensu uciekać przed przeszłością.
Co takiego stało się w przeszłości, że Brooklyn i Matt poróżnili się?
Czy odbudują swoją relację?

Wielkie WOW!!! Zdecydowanie jest to historia, która ściska za serce I rozbija emocjonalnie wrażliwego czytelnika. Autorka pokazuje nam, że to co mamy zawdzięczamy swojej ciężkiej pracy, ale też daje do zrozumienia, że nic nie jest nam dane na zawsze. W jednej chwili możemy stracić zdrowie, miłość i bliskich, dlatego warto doceniać życie i to co mamy oraz cieszyć się z każdej chwili. Śledziłam losy Brooklyn i Matthewa z ogromną ciekawością. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, a my możemy dowiedzieć się, co ich łączyło kiedyś i co stało się, że rozstali się. Przewracałam kartkę za kartką, by dowiedzieć się, czy odbudują swoje zaufanie. Przekonacie się, że nasze życie należy tylko do nas i nikt nie ma prawa decydować o tym jak ono będzie wyglądać. Każdy ma prawo do własnych wyborów. Warto walczyć o swoje marzenia nawet wtedy gdy los rzuca nam kłody pod nogi. Pokochałam małą Bessie, która od samego początku skradła moje serce, a teksty jakimi rzucała wielokrotnie rozbawiły mnie do łez.
Gwarantuję Wam, że jest to piękna i życiowa historia, która dostarczy Wam emocji jak na kolejce górskiej.
Warto czytać takie mądre i refleksyjne powieści.

Gorąco polecam!

BRUNETTE BOOKS


  Mirosława Dudko  (9.06.2024)
„Nawet smutna rzeczywistość może być magiczna.
Jedyne, co musisz zrobić, to spojrzeć na nią
przez odpowiedni pryzmat i znaleźć swoje własne słońce”.

Życie mieni się wieloma barwami, które nie trudno dostrzec, gdy czujemy się szczęśliwi i wszystko układa się bez problemów. Trudniej je zobaczyć, w momencie, kiedy pojawiają się trudności, a nasz dotychczasowy świat rozpada się w jednej chwili. Tak stało się u bohaterki książki „Na zawsze i na wieczność”.

Sięgając po książkę Moniki Cieluch wiedziałam, że czeka mnie niesamowita historia z wieloma emocjami, po tym, jak przeczytałam jej powieść „Niepokorna” i „Pod skrzydłami żurawi”, które znacząco różniły się pod względem gatunkowym i atmosfery. „Na zawsze i na wieczność” dołączyła do nich, jako opowieść pełna wzruszeń, więc po raz trzeci autorka skradła moje serce.

Ta powieść ubrana w uroczą okładkę, wrzuca nas w zawiłe losy dwojga bohaterów, którzy od dziecięcych lat spędzają ze sobą dużo czasu, mają swoje słodkie tajemnice, sekretne miejsca i ulubione smakołyki. Ich przyjaźń wspiera mama dziewczyny, traktując Matta jak swego syna. Gorzej jest z ojcem Brooke, który patrzy nieprzychylnie na ich relację, gdyż ojciec Matthew oraz jego brat znani są z tego, że nie stronią od alkoholu i wciąż są z nimi problemy.

Wchodzimy w tę historię w momencie, gdy Matt Hughes i Brooke Elliot są nastolatkami i mają po 13 lat. Siedzą na plaży nad rzeką i podziwiają widoki patrząc przez kolorowe szkiełka. Między innymi rozmawiają o dorosłym życiu i marzeniach. Brooke chciałaby zostać znaną tancerką, natomiast Matt stwierdza, że nie ma marzeń. Chce jedynie, by jego dorosłe życie było spokojne. Brooke postanawia wymyślić dla niego marzenie, więc w dniu ich wspólnych urodzin daje mu w prezencie „Notes na małe i wielkie marzenia”. Wpisała mu na powitanie pierwsze z nich: „Nigdy nie zapomnieć o Brook Elliot”. Rozdziały dotyczące tego rodzaju wspomnień zostały oznaczone kursywą, więc łatwo można odróżnić co jest przeszłością, a co teraźniejszością.

W kolejnym rozdziale spotykamy Brooklyn już jako dwudziestoczteroletnią kobietę robiącą karierę w Nowym Jorku. Zastajemy ją w momencie, gdy razem ze swoim zawodowym partnerem, Danielem, czekają na wyniki w konkursie Mistrzostw Świata par zawodowych w tańcach latynoamerykańskich odbywających się w Kalifornii. Liczy na zwycięstwo.

Matt prowadzi warsztat samochodowy w rodzinnym Pangbourne wychowując małą Bessie, w czym pomagają mu przyjaciele: Lily, Jeremy i jego dziewczyna Sidney oraz rodzice Brooke, zwłaszcza jej mama, Madison Elliot. Z tych osób najbardziej zagadkową postacią dla mnie była Lily. Nie do końca rozumiałam kim jest ona dla Matta. Nie zostało to dokładnie wyeksponowane. Wiadomo, że łączą ich przyjacielskie, niemal braterskie relacje i są dla siebie ważni. Jej postać wzbudza sympatię, tak jak Bessie, która swoim dziecięcym rozumkiem nie raz wprowadza dorosłych w osłupienie i konsternację, zwłaszcza Matta. Nieocenioną i wspaniałą kobietą jest Madison Elliot. Takiej mamy życzę każdemu.

Gdy Matt dowiaduje się, że Brooke wraca do domu, by podczas letnich tygodni powrócić do zdrowia po wypadku samochodowym, nie jest z tego zadowolony, bo wie, że prędzej lub później będzie musiał stawić czoła przeszłości.

Sześć lat temu wydarzyło się bowiem coś, co ich poróżniło i rozdzieliło. Teraz, gdy los łączy ich ścieżki po długim czasie rozłąki, oboje udają, że zapomnieli o sobie. On nie wypowiada jej imienia, a ona jego, a nawet zabraniają to robić swoim najbliższym i przyjaciołom. Dowiadujemy się stopniowo o tym w epizodach zabierających nas wstecz o kilka lat. W ten sposób autorka skutecznie podsyca naszą ciekawość odsłaniając sukcesywnie wydarzenia, które doprowadziły do długiej rozłąki bohaterów.

Przewodnim motywem tej powieści są marzenia, które nie zawsze realizują się tak, jakbyśmy chcieli, ale pojawia się przesłanie, by nigdy z nich rezygnować. Czasami trzeba je zmodyfikować, obrać nowy kierunek, ale nigdy nie wolno się poddawać. To opowieść o marzeniach małych i dużych, by pamiętać o tych drobnych, które dają nam radość, nadzieję i pomagają doprowadzić do tych większych. Historia Brooke i Matta pokazuje, że nie warto tkwić w przeszłości, ale też upierać się bezpodstawnie, gdyż nie jest możliwe zapomnieć o kimś, kogo kocha się całym sobą. Bo tylko wówczas, można być ze sobą bez względu na wszystko.

"Na przekór i na złość tym, którzy w nas nie wierzyli, na dobre i na złe, na pogodę i niepogodę, na każdy dzień i noc,
które zostaną nam podarowane.
Na zawsze i na wieczność"

Los potrafi rzucać kłody pod nasze nogi niejednokrotnie i albo się na tej kłodzie przewrócimy, albo ją przeskoczymy i ruszymy dalej. Dotyczy to głównie Brooke, która poddała się zbyt łatwo i swoją postawą w początkowej fazie rekonwalescencji wzbudzała moją złość. Jest to zatem też nauka, że nic nie jest nam dane na zawsze, gdyż wystarczy chwila, by wszystko rozsypało się w pył i zmieniło kierunek. Ważne, by nauczyć się żyć na nowo w nowej rzeczywistości, gdyż szczęście jest w nas i musimy sami do niego drogę.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Amare


  Małgorzata Habicht  (16.06.2024)
Cześć.

Dziś z przyjemnością chce Wam przedstawić książkę „Na zawsze i na wieczność” Monika Cieluch, Wydawnictwo AmAre. Znam oraz bardzo lubię sięgać  po książki autorki i tym razem się nie zawiodłam. Otrzymałam piękną historię, która tak naprawdę mogła się zdarzyć, a ja dosłownie przepłynęłam przez nią przez jeden wieczór. Poznajemy wpierw nastolatkę, później już dorosłą kobietę tancerkę, która stoi u schyłku kariery Brooklyn. Pewno dnia wydarza się wypadek, który diametralnie zmienia plany na przyszłość, a kobieta musi wrócić do domu rodzinnego, gdzie powracają wspomnienia, a przeszłość puka do drzwi o imieniu Matthew.

Czy uda się tej dwójce przezwyciężyć wydarzenia z przeszłości? 

Powiem Wam, że bardzo polubiłam obojga bohaterów, są bardzo dobrze wykreowani, momentami miałam wrażenie, że jestem z nimi i przyglądam się ich życiu z bliska.

Warto wspomnieć o małej rezolutnej dziewczynce, która mnie momentami rozbawiła do łez Bessie.

Autorka w swoją powieść wplotła i poruszyła ważne tematy takie jak alkoholizm, przemoc domowa, trudy samotnego rodzicielstwa, zmaganie się ze skutkami wypadku. Wskazanie, że warto rozmawiać, wyjaśniać, nie czekać, bo czasem błędy z przeszłości trudno naprawić, a także walczyć o uczucie jakim jest miłość. 

„Na zawsze i na wieczność” jest to książka, która nakłania do refleksji, pełna emocji, momentami bólu i jednocześnie przepełniona marzeniami, nadzieją na lepsze jutro. Podczas czytania momentami zakręciła się łza, na niesprawiedliwość z jaką musieli mierzyć się bohaterowie. 

Książkę polecam Wam z całego serca.


  glinka_54_czyta Paulina Graszka  (17.06.2024)
Słodko-gorzka historia miłości, która dojrzewała od najmłodszych lat, ale w dorosłym życiu na idealnym i szczerym uczuciu pojawiły się rysy, które z każdą chwilą stawały się coraz większe. Czy po latach będzie wstanie uczucie się wznowić ?

Brooklyn to światowej sławy tancerka, która od najmłodszych lat dzielnie pokonywała treningi, wylewa siódme poty, aby stać się najlepszą. W jednej sekundzie straciła wszystko na co tak ciężko pracowała. Zapadł wyrok : koniec kariery. Pogrążona w żałobie nie chce już żyć, bo co to za życie. Zamyka się w sobie i nie chce nikogo dopuścić. Swój żal wylewa na najbliższych i nie chce pomocy. Tylko jedna osoba będzie wstanie jej pomóc, tylko czy Brooklyn chwyci tę rękę i zawalczy o siebie ? Autorka sprawiła, że jej ból był tak silny, że nie raz mnie ściskało w sercu.

Matt to chłopak, który musiał bardzo szybko dorosnąć. Spadły na niego takie obowiązki, że nie wiele osób było by w stanie dać sobie radę. Rodzicielstwo to bardzo wymagająca sprawa, ale on robi wszystko aby zapewnić jej jak najlepsze warunki. Tym bardziej, że jego dzieciństwo nie było usłane różami. Zmagał się z wieloma bólami i cierpieniem, ale przetrwał i teraz wiedział jaki powinien być. Matt to ciekawa postać, która z trudnego dzieciństwa wyciągnęła jak najwięcej wniosków i teraz żyje tak jak by sam chciał. Ma w sobie także wiele marzeń, a to za sprawą dawnej przyjaciółki. Stateczny i odpowiedzialny czerpie z życia tyle ile chce, nie boi się zawalczy o to co kocha.

Ich relacja zaczęła się jeszcze w czasach szkoły. Zawsze razem. Dogadywali się świetnie. A dom Brooklyn stał się dla Matta drugim domem. Czytając ich o ich młodszych wersjach i to jak byli sobie bliscy, co przezywali, jak rozwijali swoje uczucia było czymś pięknym. Czułam jakbym stała obok i mogła podziwiać to wszystko. Tacy młodzi, a tacy mądrzy i wartościowi. W dorosłym życiu już nie są nastolatkami, którzy żyją marzeniami. Wszystko się zmienia. Ich postawy, uczucia, charaktery. Każde stało się tym co chciało, albo co życie zaoferowało. Teraz czeka ich ciężka walka nie tylko o swoje uczucie, ale też o odnalezieniu samego siebie.

Emocje i uczucia widać jak na dłoni. One wręcz się wylewają z kartek. Ich historia jest mocno bolesna, ale ukazująca, ze miłość nie jest łatwym tematem. Czasem takie wyjście wydaje nam się jedynym prawidłowym. Nie wszystko jest czarno-białe, bo pomiędzy są inne kolory, które widać dopiero gdy się bliżej przyjrzymy.

Jak zwykle autorka zdobyła moje serce i to od pierwszych stron. Oprócz dwójki głównych bohaterów to pojawia się mała bohaterka, która jest tak urocza i rozbrajająca, że gdy tylko było o niej wspomnienie, to na mojej twarzy zagościł uśmiech. Ta mała istotka pokazuje, że trzeba być tym kim się chce i nie można zważać na innych.

Kochani koniecznie musicie poznać tę historię i jestem pewna, że zakochacie się w niej tak jak ja. Zawiera małe drobiazgi, które nie raz rozczuliły moje serce. Takie niewielkie sprawy, ale mają siłę tysiąca. Takie książki chcę czytać. Śmiać się, płakać, trzęść z emocji oraz rozpadać się pod wpływem bólu.

11/10

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu co najmniej 2 książek!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Krakowski splin — Maciej Piątek Krakowski splin — Maciej Piątek
Co wydarzyło się w Krakowie, pozostaje… w każdym z nas

„Krakowski splin” jest niczym tajemny portal umożliwiający podróż do miasta onirycznego i surrealne...