Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Thriller -> Moje Jezioro Fallen Leaf — Jacek Potok
Moje Jezioro Fallen Leaf — Jacek Potok

Moje Jezioro Fallen Leaf

Cena: 38,00 zł 32,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Wyjazd Marka i Ani na wymarzony urlop nad jeziorem Fallen Leaf, krwawy koszmar, nawiedzający sny dziewczyny i tajemnicze zatonięcie, którego świadkiem jest chłopak, zapoczątkowują lawinę nieprzewidywalnych, wydarzeń. Jak puzzle układają się one w metafizyczną układankę, w której mały motel gdzieś w Stanach, porośnięta tropikalną roślinnością posesja bossa kartelu narkotykowego i gra-labirynt w lesie pod Łodzią tworzą jeden sekretny świat. Spajająca go nić osnuwa się wokół Marka…
A może to on trzyma kłębek?

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Thriller
  • Wydawca: Novae Res, 2018
  • Format: 130x210
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 432
  • ISBN: 978-83-8083-860-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 2 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Kasia Pinkowicz  (2.03.2018)
Marek i Ania ruszyli w podróż życia, mającą nieco naprawić nadwątlone przez długą nieobecność mężczyzny relacje. Ich celem stało się jezioro Fallen Leaf w Kalifornii. Niestety, wycieczka pociągnęła za sobą dziwne wydarzenia, stając się tym samym początkiem końca...
Co mają wspólnego ze sobą utonięcie bez ciała i dziwna, zakapturzona postać? A koszmarne sny Ani... ? Kto i przed czym ostrzega parę?

Mrok, tajemnice oraz postacie nie z tego świata to świetny wabik na kogoś, kto wśród takich książek poszukuje perełek. Dałam się skusić, wiedziona wizją wspaniałej, czytelniczej przygody. A może i odnalezienia kolejnego literackiego skarbu? Nie wszystko jednak poszło po mojej myśli.

Powiedzieć, że ta książka była skomplikowana, to spore niedopowiedzenie. A zaczęło się naprawdę dobrze! Autor przeniósł nas nad malownicze, tytułowe jezioro, a my od razu staliśmy się świadkami tajemniczych wydarzeń. Marek rzuca się na pomoc tonącemu, jednak okazuje się, że widział go wyłącznie on. Nie ma ciała, nie ma śledztwa. Co więc tak naprawdę się stało? Potem było już znacznie gorzej; może to będzie dość schematyczne myślenie jak na kogoś, kto w kolejnych lekturach szuka oryginalności, ale -do czego przyzwyczaili nas różni pisarze- spodziewałabym się, iż ta sprawa nie da Markowi spokoju. Że ruszy tym śladem, próbując dokopać się do rozwiązania. Nawet, jeżeli miało by być nie z tego świata. A tu nagle przenosimy się w inne miejsce, gdzie już autor rozpoczyna rozdział od bossów narkotykowych.

Mamy tutaj trzy historie- tajemniczych wydarzeń nad jeziorem, wspomnianych już bossów narkotykowych oraz późniejszego spotkania Marka z jego przyjacielem, Tomkiem. I owe trzy wątki nijak się ze sobą nie łączą, nie zazębiają- czego również bym się spodziewała. Gdyby to był zbiór opowiadań, to dobrze, może tak być- naturalne, prawda? A z opisu Mojego jeziora... zrozumiałam, że to jedna, wielka historia. Może i wielowątkowa, ale w żadnym elemencie nie łącząca tych trzech wątków w spójną całość, nieść jakiś głębszy sens. A tego nie odnalazłam, choć bardzo się starałam. Raz mamy utonięcie i "metafizyczne" sny kobiety, a zaraz autor przenosi nas w środowisko meksykańskich dilerów, o których już na dalszych kartach książki nie ma ani wzmianki. Potem znowu -jak już wspomniałam- wracamy do Marka, który po dwóch latach chce odnowić kontakt z dawnym przyjacielem, Tomkiem. Potem znowu ta cała przyjaźń niby znaczy dla nich okrutnie wiele (mimo że od jej ponownego nawiązania minęło bardzo niewiele czasu i bohaterowie nie wydają się wobec siebie jakoś specjalnie... otwarci?). A na końcu mamy nawrócenie.

Podczas lektury zgubiłam się chyba z milion razy w tej mnogości; irytował mnie fakt, że te wątki się ze sobą nie łączą i może jako osobne fragmenty mają sens, ale jako całość... już niezupełnie. Lektura i próby odnalezienia czegokolwiek jedynie mnie zmęczyły.


  Karolina Gozdalik  (14.06.2018)
Bardzo lubię rozpoczynać recenzje od przybliżenia Wam sylwetki autora. Niestety tym razem mam do czynienia z niemalże anonimowym twórcą, znam tylko jego imię, nazwisko i miejsce zamieszkania. Jacek Potok z Łodzi.
Ani wydawnictwo, ani sam autor nie zadbał o to, by czytelnik dowiedział się o nim czegoś więcej. Oceniając książkę, biorę pod uwagę wiek autora, jego możliwości pisarskie i dotychczasowy dorobek literacki. Tym razem nie będzie żadnej taryfy ulgowej.
Marek i Ania podczas swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych, wybrali się nad malownicze jezioro Fallen Leaf w Kalifornii. Podróż za ocean miała naprawić relacje między dwójką zakochanych, którzy mieli za sobą dość długą rozłąkę. Młodzi ludzie zignorowali wszystkie znaki, które ostrzegały ich przed wyprawą nad jezioro. Nawet mrożący krew w żyłach sen Anny nie odwiódł Marka od zamiaru zobaczenia na własne oczy zbiornika wodnego. Ale nie tylko wodę i zdumiewający krajobraz wokół niej dosięgnął swym wzrokiem mężczyzna. Był on też świadkiem utonięcia zakapturzonej postaci. Kim był topielec, którego Anna nie widziała i którego ciała policja nie odnalazła, choć sumiennie przeszukała całe jezioro? I czy kolejne, trudne do wytłumaczenia wydarzenia miały jakiś związek z nieznajomym oraz przestrogami, które przyśniły się młodej kobiecie?
Co skłoniło mnie do wyboru tej książki? Pewnie jej opis, a szczególnie fragment „gra-labirynt w lesie pod Łodzią”. Uznałam, że fajnie będzie przeczytać powieść, której akcja toczy się w mieście, w którym mieszkam od paru lat. Autor dołożył wszelkiej staranności, by dokładnie opisać łódzkie ulice, zabytki i miejsca, które warto w Łodzi zobaczyć. Ta książka jest mapą, której symbole zastąpione zostały słowem. Dobrze znam lokalizacje, w których pojawiali się bohaterowie. Niestety fabuła znacznie ucierpiała na skrupulatności autora, który zajął się zbędnymi opisami miasta, zamiast nadać akcji powieści odpowiedniego tempa charakterystycznego dla gatunku. Nie jest to dla mnie ani thriller, ani kryminał i naprawdę trudno jest zaklasyfikować mi tę książkę.

Dalsza część: http://tamczytam.blogspot.com/2018/04/moje-jezioro-fallen-leaf.html

Dodaj własną recenzję