Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Fantasy -> Miasto krwi — Kamil Dziadkiewicz
Miasto krwi — Kamil Dziadkiewicz

Miasto krwi

Cena: 33,00 zł 28,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył – najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów – opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Fantasy
  • Wydawca: Novae Res, 2016
  • Format: 130x210mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 336
  • ISBN: 978-83-8083-076-9

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 4 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Maria Derejczyk-Zwierzyńska  (21.02.2016)
Usiądźcie wygodnie, dzisiaj przeniesiemy się w czasie. Witajcie w XVII wieku.

Hyruf. To tu mieszka poniżany przez ojca kaleki Mulgih Thadur. Chłopak ma już dość złego traktowania zarówno siebie, jak i matki. Zostaje doprowadzony do ostateczności. Popełnia morderstwo i pozoruje je na samobójstwo. Od tej chwili jego życie ulega zmianie. Mulgih wstępuje na drogę zła, z której nie ma odwrotu. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury przestępczego świata. By chronić rodzinę, decyduje się na desperacki krok. Dokąd zaprowadzi go los? Z kim będzie musiał zawrzeć sojusz?

Miasto krwi to literacki debiut Kamila Dziadkiewicza. Z reguły nie sięgam po tego typu książki, ale dla tej postanowiłam zrobić wyjątek. Dlaczego? Zainteresował mnie opis. Wojny religijne, zakłamani duchowni - lubię takie klimaty. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

Muszę chyba zmienić swoje nastawienie do fantastyki. Unikałam jej jak ognia, ale dochodzę do wniosku, że jest kilku autorów, którzy zasługują na uwagę. Kamil Dziadkiewicz na pewno należy do tego grona.

Autor bardzo dobrze zarysował postacie. Co prawda musiałam trochę poczekać na to, aż kolejne cechy kalekiego Mulgiha wyjdą na jaw, ale warto było czekać. Zmienił się na moich oczach nie do poznania. Nie spodziewałam się po nim pewnych decyzji. W pewnej chwili zaczęłam się nawet go bać. Spodobało mi się to, że jego kalectwo nie wysuwało się na pierwszy plan. Czytając powieść, zupełnie zapomniałam o tym, że mam do czynienia z kalekim bohaterem. W książce pojawia się wiele postaci, jednak autorowi udało się pokierować akcją tak, by ich pojawienie się, nie wprowadziło zamętu. To duży plus. Niewielu debiutantów potrafi zapanować nad kolejnymi bohaterami.

Urzekł mnie także sposób przedstawienia świata. Jeśli liczycie na rozwlekłe opisy - muszę Was rozczarować. Kamil Dziadkiewicz stawia na konkret. Dokładnie wie, o czym chce opowiedzieć. Skupia się przede wszystkim na miejscu, w którym dzieje się akcja. I chwała mu za to. Wielu autorów niepotrzebnie opisuje graniczące tereny. Ja i tak nie jestem w stanie spamiętać ich nazw, o innych rzeczach już nie mówiąc.

Życzę sobie i innym czytania równie dobrych debiutów literackich jak ten. Pojawiają się tu co prawda drobne potknięcia, ale ja przymykam na nie oko. Mocne punkty powieści zdecydowanie niwelują wpadki. Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się akcja, dokąd autor tym razem poprowadzi bohaterów. Na pewno sięgnę po kontynuację. Mam nadzieję, że Kamil Dziadkiewicz nie każe mi na nią długo czekać.


  Edyta Lis  (8.03.2016)
Wiek siedemnasty pełen sprzeczności i ludzi, którzy, albo są za Kościołem, albo przeciw niemu. Wszystkie tajemnice, które skrywają nie tylko zwykli ludzie z wioski, ale i duchowni, których spowija tajemnica mroku. Miasto Hyruf, jak pisze autor miało być odzwierciadleniem Londynu, nawet niektóre nazwy zostały, tak zmienione aby czytelnik mógł się łatwo połapać.
Wracając do powieści, epoka krwawych wojen religijnych, a w tym wszystkim osiemnastoletni Mulgih, który nękany przez okrutnego ojca jest bity i nieszczęśliwy. W szczególności matka chłopaka jest najbardziej obwiniana i bita, ponieważ zdaniem męża urodziła mu mężczyznę kalekę i wszyscy się z nich śmieją. Nałogowy pijak we wszystkich z członkach rodziny widzi wady, lecz w sobie nawet nie dostrzega drzazgi. To, że stracił pracę i jest obecnie bezrobotny przypisuje osiemnastolatkowi. Nieszczęśliwy i od dzieciństwa bity Mulgih jest bardzo poszkodowany przez los, jego część twarzy od połowy ust, aż po czoło jest całkowicie sparaliżowana i szpeci na zawsze urodę chłopaka. Pewnego razu w domu zdarza się wypadek i nastolatek ucieka przed ojcem do zapominanego i opuszczonego kościoła w którym od zawsze ma schronienie.
Ostatni raz, kiedy Mulgih widzi swojego ojca jest to pogrzeb i o dziwo chłopak nie smuci się wcale, lecz na tyle na ile to możliwe uśmiecha się i cieszy. Lecz co tak naprawdę ma z tą śmiercią wspólnego? Później nic nie mając już do stracenia chłopak przyłącza się do grupy, która staje przeciwko Kościołowi i duchownym.
Czy, tak naprawdę młody Mulgih jest zły, jak pałający żądzą krwi reformatorzy stający przeciwko Kościołowi?
Książka napisana bardzo wyjątkowo i ładnie wydana. Nie tylko okładka jest stosowna do historii, ale i w środku strony są pięknie ozdobione, a litery duże i dogodne dla oczu czytelnika. Z tego co wiem jest to dopiero pierwsza część z Sagi Wschodniej, a i autor pisze, że wyjdą też inne części.
Ze względu na to, że jest to siedemnasty wiek, to od razu polubiłam tę książkę, a poznając historię jeszcze bardziej ją polubiłam.
Dlatego zachęcam do przeczytania i poznania tajemnicy Kościoła, jak i krwawych i okrutnych wojen, których nigdy się nie zapomina.
Ocena: 9/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl


  Anna Dobrzyńska  (29.01.2016)
Kolejny mroźny poranek, chociaż już nie tak bardzo jak poprzednie, i kolejna książka, po którą sięgam. Tym razem do moich łapek trafiło „Miasto krwi” Kamila Dziadkiewicza. Przeczytałam opis i pomyślałam sobie „o! Fantasy z elementami historycznymi i kryminalnymi? Bomba!” I chociaż mam cały stos powieści w kolejce [w grudniu trafiło na moją półkę 20 nowych pozycji, chyba oszalałam w tym miesiącu...], to ciągnęło mnie nieuchronnie ku temu debiutowi. Czy połączenie trzech różnych światów wypaliło?

.

O autorze niestety nie znalazłam żadnych konkretnych informacji, bowiem jest debiutantem, ale nie bądźcie zawiedzeni. Wypatrujcie na stronie wydawnictwa jego biografii. Jednak kilka słów można znaleźć na jego fanpagu. Co sam o sobie mówi? „Piszę fantastykę opartą na wydarzeniach historycznych. Posługuję się językiem norweskim, a moim największym marzeniem jest podróż dookoła Islandii.”

Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa, Mulgih Thadur, nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo. Nie wie jednak, że z ukrycia obserwuje go człowiek Garlona, najważniejszej figury świata przestępczego Hyruf. Popełnione z desperacji zabójstwo wprowadza go na drogę zła, z której nie ma już odwrotu. Chcąc chronić rodzinę, godzi się na najgorsze z możliwych czynów. Początkowo zmuszany przez szantażujących, z czasem odnajduje się w profesji i przechodzi na stronę tych, z którymi walczył – najpierw zakłamanych duchownych, potem reformatorów, opętanych żądzą krwi przeciwników Kościoła.

Otóż wyszło całkiem zgrabnie. Kryminał płynnie komponuje się z fantasy przez barwne i żywe opisy. Wprost nie można było odkleić wzroku od kartek, tak namacalny wydawał się świat przedstawiony. Został wykreowany z mistrzowską precyzją – ludzie są żywi i barwni, niektóre wydarzenia mają miejsce poza osią akcji, a jednak są dla niej istotne. Brawo. Mimo nieco urywanego i tajemniczego prowadzenia fabuły mozolnie odkrywałam kolejne rozwiązania zagadek. Głównych bohater na początku wydawał mi się totalny – skrzywdzony i zmuszony przez los musiał nauczyć się żyć na ulicy ze swoimi wadami i deformacją, która budziła wstręt u innych ludzi. W niczym nie przypominał wymuskanych postaci, którzy z własnej woli trafili na ulicę. Później wkroczył na ścieżkę, której niespecjalnie kibicowałam. Przez cały czas miałam nadzieję, że autor tak poprowadzi jego losy, żeby nie było przesadzonego happy endu, a jeśli już to niewymuszony. Ale nie zdradzę wam, czy się rozczarowałam czy nie, musicie sami przeczytać. Chociaż między nami mnie zakończenie sprawiło ogromny zawód, jeśli chodzi o ewolucje postaci. Zdążyłam go na tyle polubić, że trudno było mi przełknąć gulę tego, co przygotował dla niego twórca. W kontekście kontynuacji fabuły w następnych tomach – zabieg jak najbardziej celny. Myślę, że ta powieść doskonale ukazuje zawiłości psychiki, do czego są zdolni ludzie w przypadku wojen religijnych i towarzystwa szaleństwa – zaślepienia wywołanego „wyższym dobrem i nagrodą po śmierci”.

Polecam każdemu, kto chciałby zagłębić się w świat konfliktu między doczesnością a wiecznością i sięgnąć nieco głębiej do ludzkiej psychiki.



„Ludzie bogaci, a zarazem zdesperowani i zdeterminowani do działania, mieli inny sposób myślenia. Charakteryzowali się znacznie większych okrucieństwem, umiejętnością zacierania śladów, planowaniem. W ich stylu byłoby zainscenizowanie dziwnych zdarzeń, które na pierwszy rzut oka wyglądałyby jak nieszczęśliwe zbiegi okoliczności.

Z drugiej strony natura ludzka potrafiła skrywać za maską codzienności wiele mrocznych sekretów. Wielokrotnie widziałem na własne oczy, albo dochodziły mnie słuchy o osobach, które popełniały wymyślne morderstwa, chociaż dotychczas nie skrzywdziłyby nawet muchy. Nie ufałem nikomu i miałem ku temu powody. Uważałem, że każdy jest w stanie wyzwolić w sobie emocje, które mogą go popchnąć na drogę zła.”


  KZTK KZTK  (29.01.2016)
„Siedemnasty wiek, Hyruf. Epoka krwawych wojen religijnych. Poniżany przez ojca z powodu kalectwa Mulgih Thadur nie może dłużej znieść maltretowania siebie i swojej matki. Doprowadzony do ostateczności popełnia makabryczne morderstwo, które pozoruje na samobójstwo.” – przedstawiony przeze mnie fragment opisu bardzo skutecznie przyciąga uwagę czytelnika. Sam po zapoznaniu się z nim w całości dałem złapać się w misternie zastawione sidła, czego szczerze powiedziawszy nie żałuje. Tematyka może wydawać się bardzo wyświechtana, lecz to jedynie pozór. Czy krwawe wojny na tle religijnym pociągną za sobą niewinne ofiary? Gdzie w tym wszystkim jest rola i przekaz kościoła? Czy pieniądze i władza omamią kler? Czy możliwe jest uleczenie chorego i skorumpowanego systemu? Odpowiedzi na te, oraz inne pytania znajdziecie w dziele Kamila Dziadkiewicza pt. „Miasto Krwi”.

Głównym bohaterem tej książki jest Mulgih Thadur, mieszkaniec siedemnastowiecznego miasta Hyruf. Kaleka już od najmłodszych lat jest maltretowany i poniżany w swoim domostwie, przez co w jego umyśle zachodzą nieodwracalne zmiany. Dzięki temu większość jego późniejszych zachowań, czy też wyborów jest świetnie uzasadniona, nic nie jest dziełem przypadku. O samej postaci dowiadujemy się całkiem sporo, lecz jego charakter odkrywamy sami wraz z postępem lektury. To postać bardzo złożona, która przechodzi wiele widocznych metamorfoz. Pomimo ogromnej zmienności Mulgih nigdy nie wyrzeka się swoich racji, dąży prosto do obranego celu. To osobnik bardzo stanowczy, opanowany, umysł ścisły potrafiący bardzo szybko przeanalizować bieżącą sytuację. Osobiście bardzo go polubiłem i niespecjalnie przeszkadzało mi jego kalectwo. To świetnie skonstruowany bohater, który odkrywa się przed nami wraz z rozwojem fabuły.

Oprócz niego autor przygotował dla czytelników naprawdę wiele świetnych postaci. Ciężko wymienić tutaj wszystkich, lecz zapewniam, że każdy odnajdzie coś dla siebie. Nie znajdziemy wśród nich typowych manekinów i kukiełek. To żywe osoby, ludzie posiadający własne zmartwienia, uczuci, oraz lęki. Niebywałego smaczku dodaje fakt, że nie ma tutaj zbędnych postaci. Każda przedstawiona osoba jest potrzeba, bowiem ich czyny wpływają na rozwój fabuły. Świetnie zostały przedstawione powiązania społecznościowe, dzięki czemu od razu wiemy z kim mamy do czynienia.

Świat przedstawiony w książce jest niebywale szczelny i ograniczony. Wszystko sprowadza się do niewielkiego wycinka na mapie, dzięki czemu podczas lektury nie napotkamy przepastnych opisów. Takie podejście ma swoich zwolenników jak i przeciwników, lecz w tym tytule sprawdza się ono znakomicie. Autor skoncentrował się na tym, co naprawdę ważne, pomijając nieistotne kwestie. Siedemnastowieczne miasta, oraz tereny które przyjdzie nam odwiedzić stoją na najwyższym poziomie. Ich szarość w połączeniu z misternym konceptem tytułu tworzą bardzo udany duet. Nie ma tutaj miejsca na rozczulanie się, wszystko jest ukazane przez pryzmat ówczesnej rzeczywistości. W stworzonym uniwersum można doszukać się wielu interesujących smaczków, o czym jesteśmy poinformowani na wstępie książki. To świat, który dzięki włożonej w jego kreację pracy, może się stać naprawdę oryginalnym miejscem.

Fabuła z którą przyjdzie nam się zmierzyć jest świetna. Wielowątkowość widoczna gołym okiem dodaje całości klimatu, chociaż wiele kwestii pozostaje bez odpowiedzi. Całość świetnie się ze sobą komponuje, co umila lekturę książki. Dodatkowym atutem jest spore tempo akcji, które nie pozwala na odrobinę nudy. W tej materii naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić, chociaż niektóre kwestie mogły być bardziej rozwinięte. Autor stanął na wysokości zadania, tworząc oryginalną i wciągającą historię. Niektórzy mogą zarzucić tytułowi wtórność, lecz to kwestia tylko i wyłącznie gustu. Osobiście zostałem porwany przez intrygującą fabułę, nie mogąc oderwać się od lektury.

Według mnie „Miasto Krwi” to bardzo innowacyjny tytuł, który zasługuje na uznanie. Autor włożył wiele wysiłku w wykreowanie świata, jak i bohaterów. Widać co prawda drobne błędy, lecz można je wybaczyć niedoświadczonemu autorowi. Z niecierpliwością czekam na kontynuację tego tytułu i liczę na jeszcze więcej niesamowitych przygód.

Moja ocena: 8/10
Chodara Krzysztof ( Artius )

W tym miejscu pragnę podziękować wydawnictwu Novae Res za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK:
http://koszztk.blogspot.com/

Dodaj własną recenzję