Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> LOVE Line — Nina Reichter
LOVE Line — Nina Reichter

LOVE Line

Cena: 39,00 zł 33,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

„Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu”

Matthew Hansen - przystojny młody psycholog - doradza kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą manipulować.
Jest twórcą popularnej internetowej audycji LOVE Line, a jego charyzma i celne rady przyciągają miliony słuchaczek.
Zrządzeniem losu spotyka Bethany McCallum, będącą w trakcie rozwodu dziennikarkę luksusowego magazynu dla kobiet. Otrzymuje ona zlecenie napisania artykułu obnażającego metody stosowane przez hermetyczną grupę tak zwanych pick-up artists, czyli trenerów podrywu. Nieetycznych manipulantów, którzy szkolą mężczyzn, jak zaciągnąć kobiety do łóżka.

Ich drogi krzyżują się przy stoliku pewnej bardzo nietypowej restauracji. Wzajemne przyciąganie sprawia, że Matt postanawia zbliżyć się do Bethany. Aby to zrobić, będzie musiał podzielić się z nią swoją wiedzą.

Tymczasem napięcie między nimi staje się coraz silniejsze.
Ale oboje coś ukrywają.

Nowa powieść autorki bestsellerowej serii „Ostatnia Spowiedź”

„Inteligentna! Świetna!
Literatura kobieca na wysokim poziomie.
Polecam!"


Anna Dereszowska

Piękna i fascynująca powieść. Nina Reichter znów jest w szczytowej formie.

Krystyna Meszka, cyrysia.blogspot.com

LOVE Line sprawi, że kobieta zyska pewność siebie i zacznie patrzeć mniej krytycznym okiem na swoją osobę. Pozna manipulacyjne sztuczki mężczyzn i dowie się, jak na nie odpowiadać.

Natalia Ptaszyńska, dwiestronykultury.pl

Sensualna opowieść o spektakularnych błędach, wielkich namiętnościach oraz bezkompromisowych grach miłosnych. Absolutnie uzależniająca lektura!

Angelika Zdunkiewicz, lustrorzeczywistości.pl

Nie nastawiajcie się, że LOVE Line będzie podobna do Ostatniej Spowiedzi. To zupełnie inna powieść. Dojrzalsza, w pewnym sensie ambitniejsza, a na pewno bardziej wymagająca.

Małgorzata Chlipała, blaskksiazek.pl


Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 145x205, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 488
  • ISBN: 978-83-8083-692-1

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 10 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Mała Pisareczka  (25.10.2017)
LOVE Line to już/dopiero czwarta książka Niny Reichter, przy czym druga pod względem serii. Po trylogii Ostatnia Spowiedź autorka postanowiła spróbować swych sił w nowym nurcie. O ile OS było historią z kategorii New Adult, LL trafia w inne, choć zbliżone struny. To powieść dla kobiet, które nie boją się czegoś nowego. Bardziej wymagająca. Z większą dawką psychologii i emocji. Coś świeżego w gatunku, która błędnie uważana jest za nieszczególnie wymagającą.

I właśnie od tego chcę zacząć tę recenzję. Od fabuły, która wymagała niemałego researchu, nie lada doświadczenia w dobieraniu słów oraz ogromnej wiedzy i doświadczenia. LOVE Line można było zepsuć na milion sposobów - wystarczyło zagrać nie tą kartą, a ten cały "papierowy domek" zapadłby się w sekundę. Ale Nina Reichter udźwignęła ten ciężar. Nie przesadziła w emocjach, dawkowała informacje, a przede wszystkim potrafiła wydarzenia zgrabnie, elegancko przedstawić. To talent - to naturalne wyczucie "słowa" - z którym się albo człowiek rodzi, albo wyrabia go ciężką pracą. W przypadku tej autorki stawiam na tę pierwsza opcję.

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że gdy czytałam LOVE Line miałam wrażenie, jakbym oglądała film. I to taki prosto z Hollywood. Wszystko zostało tak dobrze opisane i przedstawione. Nie brak genialnych dialogów, komizmu sytuacji i tej goryczy. Nowy Jork prezentuje się tutaj równie intrygująco, co w najlepszych zachodnich produkcjach. Akcja mknie równym tempem, ale nie przyspiesza ani nie zwalnia. Doskonale się to wszystko czyta.

Mówię o wszystkim innym, ale czas najwyższy skupić się na bohaterach. Matthew stał się potencjalnym kandydatem na mojego książkowego męża. Człowiek nie bez skazy, ponieważ niejeden grzeszek miał na koncie, a sądzę, że jeszcze nie o jednym się dowiem. Mężczyzna prawdziwy, z krwi i kości. Taki, który przyciąga wzrok. Przystojny, pewny siebie blondyn, który doskonale wie, że się podoba. Lecz to nie wszystko. Reichter dodała do niego tragiczną przeszłość, zmieniająca wydźwięk tej postaci. Na kartach powieści rozgrywa się wewnętrzna walka Matta z samym sobą. I chwała za podobną kreację - niewątpliwy brylant Love Line.


Niestety gdy chodzi o Bethany, nie mogę powiedzieć aż tak wiele. Z początku bardzo ją polubiłam - wydawała się szczerą postacią; taką, której można kibicować, współczuć, a nawet identyfikować. To, że się rozwodzi - co niewątpliwie tworzy inną zależność w romansie z Mattem - nie jest rzeczą nową w powieściach dla kobiet. Ale fakt, że Beth ma córkę już wiele zmienia. I to dziecko ma głos w tej książce, a autorka bardzo ładnie nakreśliła relację rodzic-dziecko. Niestety z biegiem akcji pojawiła się pewna rysa na głównej bohaterce - irytowała mnie swoim charakterem. Ratuje tę sytuację dopiero końcówka mądrej decyzji. A że to dopiero pierwszy tom, to nie chcę spisywać jej na straty.

Bez wątpienia Nina Reichter trafiła w mój gust stylistyczny. Powieść została przepięknie napisana. Po podobnej lekturze aż nie sposób przejść do innej, ponieważ mało który pisarz potrafi tak ładnie ubierać w zdania coś, co na pozór wydaje się prozaiczne. Uczucie pomiędzy bohaterami nie stworzone zostało poprzez pocałunki czy wyświechtane deklaracje. W LOVE Line miłość rodziła się w drobnych gestach, subtelnych słowach, dłuższych spojrzeniach. Cała akcja płynie. Do tego stopnia, że podczas lektury całkowicie traci się poczucie czasu.

Gdyby każdy pisarz tworzył w takim samym zamyśle, co Nina Reichter, nic nie wnoszące do życia książki nie miałyby prawa bytu. Efektem jej wiary w to, że z książek powinniśmy móc uczyć się czegoś o świecie, jest właśnie LOVE Line. Powieść, która edukuje, bawi, doświadcza. Dla mnie ta książka to taka opowieść od moich nowych znajomych - Matta i Beth - którzy opowiedzieli mi kawałek swojego życia. A że okazali się dobrymi rozmówcami... czekam na więcej.

https://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2017/10/przedpremierowo-love-line-nina-reichter.html


  Magdalena Zielińska  (18.11.2017)
Nie wiedziałam czego spodziewać się po LOVE Line - ta powieść to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Jej opis - tak intrygujący i kuszący - sprawił, że nie potrafiłam przejść obok obojętnie. Teraz żałuję tylko dwóch rzeczy. Po pierwsze, że nie miałam dość czasu, by pochłonąć ją w jeden wieczór i po drugie - że nie dowiedziałam się książkach Niny Reichter wcześniej.

Główni bohaterowie są bardzo ludzcy i wyraziści. Matt to mężczyzna dążący do sławy, jest niezdecydowany, czarujący i tajemniczy. Uczy innych tego, jak podejmować dobre decyzje, jednak sam nie potrafi dokonywać poważnych wyborów. Beth to kobieta, którą życie nie raz już rozczarowało. Mimo trudnej sytuacji życiowej stara się nie rozkleić i kiedy trafia jej się okazja na awans - zamierza w pełni ją wykorzystać. Oboje mają swoje wady i zalety, a także bagaże doświadczeń i sekrety. Potrafią wzbudzić sympatię, wywołać na twarzy uśmiech, ale dostarczają też tych mniej pozytywnych emocji. Dzięki temu są bardzo przyziemni i naturalni, a nam łatwiej się z nimi utożsamić właśnie dlatego, że nie są idealni.

Dużym atutem LOVE Line jest to, że autorka dobrze wyważyła proporcje między romansem a obyczajówką. Nie ma tu przesady czy ubarwiania sytuacji, To powieść bardzo kobieca, ambitna i skierowana raczej do osób dojrzałych emocjonalnie, które będą w stanie zrozumieć powody i sens podejmowanych przez bohaterów decyzji. Nie ma nic wspólnego z błahym, przewidywalnym romansidłem. Oj nie - jest zagadkowa, barwna i wciągająca, ale przede wszystkim jest też bardzo życiowa i właśnie to najbardziej mnie w niej ujęło.

Muszę przyznać, że oczarował mnie styl, jakim posługuje się autorka. Jest to coś, co sama chciałabym w przyszłości wypracować. Pani Nina umiejętnie bawi się słowem, przytacza trafne porównania i ubarwia zdania ciekawymi epitetami. Tworzy piękne opisy i wszystko ujęte jest w taki sposób, że bardzo łatwo wyobrazić sobie ze szczegółami sytuacje, w których w danej chwili znajdują się bohaterowie. Jest to styl na wysokim i - nie boję się powiedzieć - na światowym poziomie.

LOVE Line to powieść pełna emocji, wypełniona codziennością i dobrym humorem. Dopracowana, napisana z zaangażowaniem i po właściwym zapoznaniu się z opisywaną tematyką. Wszystko tu pasuje, wątki nachodzą na siebie jeden po drugim bez pozostawienia niedopowiedzeń czy nierozwiązanych spraw. Jestem bardzo zadowolona z lektury, miło spędziłam z nią czas i już nie mogę doczekać się kontynuacji, bo zakończenie.. Ach! Zakończenie pozostawiło otwarte drzwi do wielu różnych rozwiązań, dlatego czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń.

Opinia dostępna także na blogu: https://panipisarka.blogspot.com/


  Kinga Purgał  (17.07.2018)
Ta książka naprawdę mnie zaskoczyła i to już od samego początku. Szczerze, nie spodziewałam się, że będzie to aż tak dobra historia. Wiele osób polecało mi ją już na wstępie, ale jakoś nie potrafiłam się do niej przekonać i za nią zabrać. W końcu przyszedł ten moment, kiedy sama zmusiłam się do tego i nie żałuję.
Najlepszy w tej książce okazał się sam pomysł na Autorki na książkę. Nina chciała pokazać nam historię miłosną, ale zaprezentowaną w inny sposób. Po prostu zapragnęła przerobić coś co już na rynku wydawniczym było przedstawione kilkanaście razy. Dodatkowo to w jaki sposób Autorka kreuje świat przedstawiony, opisuje wszystko co dzieje się wokół głównych bohaterów, jest po prostu fenomenalne. Rzadko kiedy zdarzają się takiego rodzaju książki, napisane w takim stylu. Może trochę zabrakło mi w niektórych miejscach bardziej dynamicznej akcji, czasami miałam wrażenie, że to wszystko rozkręca się po prostu za wolno... Na daną chwilę i tak uważam, że warto.
Bethany McCallum oraz Matthew Hansen to dwie, całkowicie przeciwne dusze. Matthew to przystojny psycholog, który próbuje wiele zmienić w życiu kobiet. Próbuje pokazać dziewczynom jak żyć w dobrym związku, jak odnaleźć miłość życia i jak sobie radzić z problemami i rozterkami miłosnymi.
Ponadto jest twórcą popularnej audycji radiowej, która bardzo duża część ludzi uwielbia. Jest to specyficzna audycja radiowa, bowiem nazywa się Love Line.
Bethany ma trochę bardziej pod górkę w życiu, ponieważ w momencie, kiedy ją poznajemy, okazuje się, że jest w trakcie rozwodu, może stracić swoje dziecko i to wszystko zdecydowanie nie jest dla niej łatwe. Na szczęście chociaż jej kariera jest udana. Bethany jest dziennikarką w luksusowym magazynie dla kobiet. Pewnego razu dziewczyna musi napisać pewien artykuł, który może nieco zmienić w jej życiu. Artykuł dotyczy wybadania sytuacji wśród pick-up artists, Jest to grupa, która zajmuje się możliwościami i metodami podrywania kobiet lub mężczyzn, tak zwani trenerzy podrywu.
Życie tej dwójki postanawia spłatać im figle, dlatego Bethany i Matthew spotykają się siedem lat temu. Było to bardzo krótkie i przypadkowe spotkanie, które niby nie wniosło do ich życia nic nowego, jednak czy aby na pewno? Oboje bohaterowie zaczynają czuć do siebie chemie. Niestety jednak szybko o sobie zapominają.
Silna chemia pomiędzy nimi spowodowała, że kolejne przypadkowe spotkanie odniosło jednak jakiś pozytywny skutek. Oboje rozpoznają się. Ich znajomość zaczyna nabierać rozpędu, ponieważ okazuje się, że ich sprawy służbowe są zbliżone, więc oboje korzystają z nadarzającej się okazji.
Żadne z nich nie miało łatwego i prostego życia, ani Bethany, która jest po rozwodzie, ani Matthew, który musiał się wiele wycierpieć w młodości. Czy ich drogi jednak się połączą?
Bohaterowie są według mnie idealni. To w jaki sposób Autorka ich wykreowała to coś niesamowitego. Nina w bardzo dobry sposób operowała w książce psychologią, problemami głównych bohaterów, które w bardzo duży sposób wpływały na losy bohaterów i na całościową, otaczającą fabułę, świat przedstawiony. Powiedziałabym nawet, że jest to bardzo inteligentna powieść z bardzo dobrze wykreowanym światem, bohaterami i ogólnie wszystkim. Według mnie ciężko tutaj znaleźć jakiekolwiek minusy, jednak tak jak na początku wspomniałam, nieco denerwowała mnie akcja i jej dynamizm. To wszystko było dla mnie zdecydowanie zbyt powolne i miejscami nieco nudne. Zbyt dużo opisów, obserwowania przez Autorkę otoczenia i opisywania tego w książce, sprawiło, że miejscami odkładałam tę powieść. Sama historia miłosna według mnie zbyt długo się rozkręcała. Tyle czasu trzeba było czekać na główny wątek, ale zdecydowanie było warto.
I teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie to jest puste romansidło dla każdego. To literatura nieco bardziej dobitna, poprzez liczne opisy, bagaż bohaterów oraz ogólne podejście psychologiczne...


  Izabela Wyszomirska  (11.08.2018)
Matthew Hansen i Bethany McCallum poznali się przed siedmiu laty i spędzili ze sobą zaledwie jeden dzień. Teraz ponownie ich drogi krzyżują się przy stoliku bardzo nietypowej restauracji, a mianowicie w całkowitej ciemności. Mężczyzna wówczas jeszcze nie orientuje się kim jest tajemnicza kobieta. Ma to miejsce dopiero kilka dni później. Zaczynają się ze sobą spotykać, ale Matt nie może wdać się w związek z Beth. Kobieta postanawia, że ich kontakty pozostaną czysto zawodowe. Matt natomiast ma jej pomóc w napisaniu artykułu, dzięki któremu ma nadzieję na awans. Co wyniknie z tej znajomości?

"Gdy spotkasz kogoś, w kim mógłbyś się zakochać, wiesz o tym od razu."

Matthew to przystojny, charyzmatyczny młody psycholog, który zajmuje się doradzaniem kobietom, jak zbudować satysfakcjonujący związek i nie pozwolić sobą manipulować. Dodatkowo jest twórcą popularnej internetowej audycji LOVE Line, która przyciąga miliony słuchaczek. Jest w stałym związku z Bree, ale wydaje się, że jest mu w tym wygodnie. Nie mogło więc być inaczej, że najwięcej emocji i zaintrygowania to jego osoba we mnie wzbudziła. Mojej sympatii do niego nie zmienił nawet fakt tego, że czasami miałam wielką ochotę nim porządnie potrząsnąć. Wydawać, by się mogło, że ma wszystko, czego mężczyzna pragnie w życiu osiągnąć na polu prywatnym i zawodowym, a mimo to jest nieszczęśliwy. Zrządzeniem losu to przy Beth zaczyna odkrywać co znaczy żyć w pełni. Natomiast jeśli chodzi o Bethany, to rozwodząca się dziennikarka luksusowego magazynu dla kobiet, która otrzymuje zlecenie napisania artykułu obnażającego metody stosowane przez hermetyczną grupę tak zwanych pick-up artistis-trenerów podrywu. Po zdradzie męża nie wierzy w swoją kobiecość. Jednak dzięki Mattowi dostrzega szansę na bycie szczęśliwą. Ale czy rzeczywiście dane jej będzie go zaznać?

"Za stara na naiwność. Za stara, by opowiadać komuś swoje życie od nowa. Tłumaczyć to, co było i dlaczego jestem taka, jaka jestem."

Kreacja postaci wypadła wiarygodnie, jest dopracowana i, co najważniejsze, zarówno tych pierwszego, jak i drugiego planu. Autorka zadbała o to, by pokazać nam całą głębię ich psychiki, rozterki i namiętności, jakie nimi targają. Oboje główni bohaterowie owiani są mgłą tajemnic i sekretów. Każde z nich przed tą drugą osobą coś ukrywa. Tak jak i my mają swoje słabości, popełniają błędy, dokonują niewłaściwych wyborów. Dzięki temu wypadają prawdziwie i dużo łatwiej jest się z nimi utożsamić i może nawet zrozumieć, postawić się na ich miejscu. Momentami wkurzało mnie to, że nie potrafili powiedzieć sobie prawdy. Na dłuższą metę jest to nie tylko męczące, ale i nie prowadzi do niczego dobrego, bo prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw.

"To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być."

Każdy z nas poszukuje miłości, pragnie kochać i być kochanym. W dzisiejszych czasach mamy wiele możliwości, aby spotkać tę drugą połówkę. Tylko nie wszystkie metody, które nas do tego prowadzą są moralne. Z takim podejściem do sprawy mamy do czynienia w przypadku bohaterów niniejszej książki. Temat nieetycznych manipulatorów, którzy szkolą mężczyzn jak zaciągnąć kobietę do łóżka jest czymś nowym, z czym jak do tej pory w literaturze się nie spotkałam. Wątek ten został w ciekawy sposób poprowadzony. Widać, że autorka solidnie przygotowała się do tego, aby przedstawić kulisy "pracy" takich trenerów. Czy któraś z nas chciałaby być w ten sposób zdobywaną? Ja zdecydowanie nie! To wszystko powinno wychodzić samo z siebie, naturalnie, spontanicznie, bez przećwiczonych wcześniej sztuczek. Ta historia ewidentnie pokazuje, że miłości nie można zaprojektować ani zaplanować.

"Czasami twoje serce potrzebuje więcej czasu, by zrozumieć to, co umysł już wie..."

Wątek miłosny jest oryginalny, wychodzi poza utarte schematy. Nie uświadczymy tu cukierkowatości, banalności, zamiast tego dostajemy sprawy, które naprawdę są istotne i warto o nich rozmawiać. Fabuła nie kręci się tylko wokół miłości. Równie ważny okazał się wątek przyjaźni, który autorka potraktowała w sposób dojrzały i przemyślany. Małym niuansem jest wątek rodzicielstwa, który mógłby zostać bardziej rozbudowany.

Nina Reichter zastosowała narrację trzecioosobową tym samym pozwalając nam poznać tę historię z różnych płaszczyzn. Skupiając się na wewnętrznych rozterkach bohaterów, dała nam możliwość wniknięcia w ich myśli. Jednym razem nie pochwalamy ich postępowania, by w innym momencie solidaryzować się z nimi. Pierwsza połowa książki może nie zachwyca aż takim tempem akcji, jakiej się spodziewałam, ale druga w pełni to nadrabia. Trzeba przyznać, że autorka zgrabnie lawiruje pomiędzy nagłymi zwrotami akcji a opisami. Dialogi są ciekawie i wiarygodnie zbudowane, natomiast styl i język są przystępne. To wszystko przekłada się na to, że zalewa nas cała masa różnorodnych emocji, a czyta się naprawdę bardzo dobrze.

"Love Line" to słodko-gorzka powieść o pragnieniu miłości, w której pełno tajemnic, kłamstw i niedomówień, o błędach, namiętnościach, marzeniach, obietnicach bez pokrycia, wybaczeniu. Książka tchnie świeżością.

https://sza-terazczytam.blogspot.com/


  Kasia Pinkowicz  (27.02.2019)
Zapewne każda kobieta chciałaby mieć w swoim życiu faceta, który -jedynie jako przyjaciel- potrafiłby rozwiać wszelkie jej wątpliwości odnośnie mężczyzn. Dlaczego po wspólnie spędzonej nocy nie oddzwonił? Czy to, co mówi, pokrywa się z tym, co robi? Kiedy mamy już dość wyraźnych sygnałów, że jednak jego trzeba sobie odpuścić? Niestety, niektórzy twierdzą, że przyjaźń damsko- męska jest niemożliwa; że w końcu i tak przerodzi się w uczucie, a jeżeli nawet nie, to wspólnie spędzona noc zakończy ową relację.
Matthew Hansen prowadzi radiową audycję LOVE line, która ma służyć kobietom jako "przyjaciółka"- nie boi się szczerze odpowiadać nawet na najtrudniejsze pytania, a to, że z wykształcenia jest psychologiem sprawia, iż jego rady często są bardzo trafne.
Los stawia na jego drodze Bethany McCallum; dziennikarka ma za zadanie opisanie metod grupy tylko dla wybranych, określanej jako "pick- up artists", czyli... trenerów podrywu. Prawdziwym "smaczkiem" artykułu ma być jednak obnażenie nieetycznych metod stosowanych przez uczniów wobec kobiet, mających je zaciągnąć do łóżka.

Matthew i Bethany jeszcze nie zdają sobie sprawy, że przypadkowe spotkanie na szybkiej randce nie jest ich pierwszym; i choć oboje czują przyciąganie, to sekrety powstrzymują ich przed kontynuowaniem znajomości... na innym poziomie.

Pamiętam bardzo dobrze emocje, towarzyszące mi podczas lektury pierwszej serii autorki- Ostatniej spowiedzi. Tych emocji po prostu nie sposób zapomnieć. A teraz widzę, że Love line wydane zostało w 2017 roku i gdzieś po drodze do dnia dzisiejszego zwyczajnie mi zaginęło w natłoku lektur... choć solennie sobie obiecywałam, że jak pokaże się kolejna książka pani Reichter, to na pewno kupię! I tak minęło dwa lata. Świetnie zdawałam sobie sprawę, że Love line to już nie opowieść o młodym muzyku, że to lektura zupełnie innej kategorii. Ale... autorka ma tak dobre pióro, że cokolwiek by napisała, i tak byłoby świetne.

W życiu Bethany w ostatnim czasie ciągle jest pod górkę; okazało się, że jej mąż od trzech lat ma romans, a w pracy nieustannie musi wdawać się w słowne przepychanki z przełożoną. Artykuł o pick- up artists ma stać się dla niej biletem do awansu. A zastrzyku gotówki potrzebuje, i to bardzo.
Z kolei pobocznym obserwatorom wydawałoby się, iż Matthew ma wszystko- nie dość, że jest przystojny, to jeszcze może realizować swoje pasje poprzez audycję, pomagając kobietom. I do tego dochodzi oczywiście idealna partnerka, piękna oraz bogata córka jednego z "magnatów" telewizji. Czego chcieć więcej? Wydaje się, że niczego. Ale w głowie Matthew wciąż tkwi tajemnicza dziewczyna, którą spotkał kilka lat temu.

Raz na jakiś czas (niestety, bardzo rzadko) trafia mi się perełka; książka, od której nie mogę się oderwać, choćby się waliło i paliło. Lektura, która wzbudzi we mnie lawinę emocji i podczas której zacznę zazdrościć bohaterom, że tak im się trafiło. I oto jest! Wreszcie jest! Wiecie, z reguły bardzo rzadko sięgam po literaturę kobiecą- zbyt wiele razy się sparzyłam, a kolejne historie wydają mi się zbyt do siebie podobne, żeby mogły zatrzymać moją uwagę na dłużej i jeszcze sprawić, że recenzja będzie później pozytywna. A tu proszę, Nina Reichter tylko utrwaliła moje zdanie o jej twórczości. Jest po prostu... nieziemska.

Nie powiem, że jest tu coś oryginalnego, bo nie do końca tak jest. Ale wszystko wynagradza styl pisania autorki, przekazywane czytelnikowi emocje, które później pęcznieją gdzieś w okolicy klatki piersiowej. Chyba jeszcze nigdy tak intensywnie nie kibicowałam postaciom, aby w ich życiu doszło wreszcie do happy end'u.

Nina Reichter po raz kolejny dała dowód na to, że potrafi pisać. I Was serdecznie zachęcam do lektury jej książek!


  Sandra Gałka  (11.03.2019)
www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

Matthew Hansen to psycholog, którego głos podczas audycji radiowej LOVE LINE rozbudza wyobraźnie tysięcy kobiet. Młody, przystojny, charyzmatyczny i nieprzeciętnie inteligentny jest obiektem westchnień wielu kobiet i zazdrości jeszcze większej ilości mężczyzn. Ale Matthew to ktoś znacznie więcej niż radiowy speaker. Swoją karierę rozpoczynał jako tzw. pick-up artists (PUA), czyli osoba, która wykorzystując tajemnice ludzkiej psychiki uczy mężczyzn w jaki sposób podrywać kobiety, by te, niczego nieświadome wpadały w ich sidła. Jednak w pewnym momencie postanowił zamknąć ten etap swojego życia i pójść w drugą stronę- obecnie jako szanowany coach prowadzi warsztaty dla kobiet, na których uczy je w jaki sposób zbudować satysfakcjonujący je związek i jednocześnie nie dać złapać się na męskie sztuczki ( swoją drogą, czy to nie szczyt hipokryzji?).

Bethany McCallum- Kobieta nieco pokiereszowana przez życie, będąca w trakcie rozwodu z mężem, który ją zdradził, matka kilkuletniej Faith, dziennikarka poczytnego kobiecego magazynu, którego ona sama nie szanuje, jedną rzecz jaką robi z prawdziwą pasją jest prowadzenie wraz z przyjaciółką portalu internetowego Middlefinger.

Przewrotny los oczywiście (jak to bywa w książkach) krzyżuje ich drogi w najmniej spodziewanym miejscu i momencie, komplikując ich życie jeszcze bardziej. I zapewne gdyby były to typowy romans to w tym miejscu pojawił by się opis wielkiej miłości, walczącej z przeciwnościami i zakończonej wielkim, romantycznym happy end'em...

Nie. To nie ta historia. To książka przedstawiająca związki damsko-męskie w zupełnie inny nieoczywisty sposób. Pokazuje naiwność kobiet, które łakną romantycznej miłości rodem z tandetnych komedii romantycznych i łatwo dają się złapać na męskie sztuczki i kilka czułych słówek. Pokazuje też podejście mężczyzn do związków: zadaniowe, nieco cyniczne, nastawione na łatwy zysk przy minimalnym wysiłku. Autorka skupia się przede wszystkim na psychologicznych aspektach relacji damsko-męskich i pokazuje je w taki sposób, o którym normalnie nawet byśmy nie pomyśleli.

Jeśli chodzi o sam styl autorki to mam mieszane uczucia. O ile tematyka bardzo mnie ciekawiła, bo jest ona zdecydowanie niebanalna i wiele sobie po tej książce obiecywałam, to jednak miałam spore problemy żeby przebrnąć przez pierwszą połowę powieści. O ile zazwyczaj czytam książki pół wieczoru, aż do momentu kiedy zacznę odczuwać zmęczenie oczu, to w przypadku "Love line" czytałam po dwa-trzy rozdziały i miałam dość. Za to drugą połowę pochłonęłam już w błyskawicznym tempie i wydaje mi się, że jest to kwestia zbyt wolno rozwijającej się akcji. W początkowych rozdziałach autorka skupia się w większości na wewnętrznych przeżyciach i przemyśleniach bohaterów, które choć ciekawe, nie nadają się raczej do pochłonięcia w jeden wieczór, a akcja niemalże stoi w miejscu. Natomiast w drugiej części sama akcja znacznie przyspiesza, dzięki czemu książkę czyta się znacznie lepiej.

"Love line" to książka, od której dostaniecie wszystko to, czego absolutnie się nie spodziewacie. To nie słodka historyjka. To powieść odzierająca miłość z tej słynnej niemal mistycznej otoczki i pokazuje jej bardziej realne kształty. Mocno zaznaczony aspekt psychologiczny naprawdę działa na odbiorcę i warto poświęcić temu aspektowi nieco więcej czasu. Matthew i Bethany to bohaterowie z krwi i kości: charyzmatyczny, sarkastyczni, twardo stąpający po ziemi, jakich dawno w żadnej powieści nie spotkałam. To książka mocna, szalenie inteligentna i cholernie prawdziwa, taka, jakiej brakowało mi na polskim rynku wydawniczym, dlatego zdecydowanie wam ją polecam bo warta jest poświęcenia jej każdej ilości wolnego czasu.


  Domi Czyta  (14.03.2018)
RECENZJA

Premiera: 25.10.2017

„ – A więc co myślą PUA [Pick-up Artists]?
– Prawdę.
– To znaczy?
Przekrzywił głowę, coś błysnęło mu w oczach.
– Gdy PUA spojrzy na ciebie i intencjonalnie pomyśli „Chcę cię piep..yć”, gwarantuję ci, że poczujesz to w całym ciele. Wyprostowała się lekko, sięgnęła ręką do szyi, lecz w połowie drogi zaniechała tego gestu i położyła dłoń z powrotem na stół. Milczała. – I jeżeli w myślach opowie ci wszystko, co chciałby z tobą robić, też to poczujesz. Wpatrywali się w siebie. O ułamek sekundy za długo. Na razie czuła dziwne drżenie, a to oznaczało, że jej profesjonalizm właśnie brał w łeb. Odwróciła w końcu wzrok. Wyszło jakoś nerwowo.” – fragment powieści.

Soczysty fragment przeczytaliście powyżej, czyż nie? W moim przekonaniu nie oddaje on całego klimatu najnowszej powieści Niny Reichter pt. „Love line”, ale jest papierkiem lakmusowym napięcia budowanego przez autorkę z zegarmistrzowską precyzją. Podczas lektury towarzyszyła mi nieznośna myśl, a raczej uczucie, że akcja tej książki rozwija się zbyt wolno, że jestem w połowie lektury, a tu nadal główni bohaterowie chodzą wokół siebie wewnętrznie nabuzowani emocjami, jednak starający się je skrzętnie ukryć. Ale jak je tu ukryć, kiedy pierwszoplanowa postać – Matthew Hansen – jest mistrzem komunikacji niewerbalnej, odczytującym bez najmniejszego trudu mowę ciała każdego człowieka. Jego uwaga skoncentrowana jest wokół narratorki wydarzeń rozgrywających się w Nowym Jorku – dziennikarki Bethany McCallum, która stara się zachować wszelki profesjonalizm w kontakcie z byłym trenerem podrywu, a aktualnie psychologiem i terapeutą par, prowadzącym radiową audycję z poradami sercowymi „Love line”. Między Beth a Mattem iskrzy koncertowo, chociaż dopiero w rozdziale dwudziestym pierwszym, czyli niemal pod koniec książki, dwójka ta zrzuca przywdziane wcześniej maski fałszywej obojętności.

I to jest właśnie kwintesencja wspomnianego wyżej budowania napięcia – przewracając kolejne strony powieści, chciałoby się przyspieszyć dotarcie do punktu kulminacyjnego, ale autorka nie daje nam tej satysfakcji, niebezpiecznie przeciągając strunę czytelniczej akceptacji takiego opieszałego, można by rzec, tempa rozwoju wypadków. Ostatecznie jednak jestem w stanie wybaczyć autorce to postępowanie, bo pod przykrywką leniwie rozwijającej się powieści obyczajowej, Reichter funduje nam kawał niezłej powieści psychologicznej, oplecionej wokół związków międzyludzkich. Zawiera ona sporo trafnych obserwacji w obszarze relacji interpersonalnych oraz społecznych, co dla mnie – jako dyplomowanego socjologa z zacięciem do psychologii społecznej – stanowi niekwestionowany atut.

Co ważne, pióro Reichter jest bardzo atrakcyjne, bo wypracowany przez nią styl pisania cechuje elegancja i dbałość o detale. Można było wprawdzie ukrócić nieco zapędy do stosowania anglikanizmów, ale w związku z tym, że miejsce akcji zostało osadzone w Wielkim Jabłku, to przymknę na ten fakt oko, podobnie jak na okładkę, która wprawdzie jest piękna, ale przywodzi na myśl bardziej nieskomplikowany romans niż wysublimowaną obyczajówkę.

Zachęcam Was do lektury tej powieści, a sama czekam na tom drugi, bo dramatyczne zakończenie nie pozostawia złudzeń, że ciąg dalszy nastąpi.

Serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu „Novae Res” za możliwość zapoznania się z tą historią.

www.domi-czyta.pl


  Weronika Niedziółka  (21.02.2019)
Macie czasami ochotę przeczytać coś innego, ciekawego? Szukacie książek, które w pewien sposób Was zaskoczą? ,,Love Line" będzie dla Was idealną pozycją.
Nina Reichter jest autorką serii ,,Ostatnia spowiedź", która podbiła serca wielu czytelników. Odnajdują w jej książkach głębokie uczucia, podobne do ich własnych życiowe decyzje i ich konsekwencje, wnioski i tęsknotę za naiwnością.
,,Love Line" to historia dwójki ludzi.
On - Matthew Hansen z wykształcenia jest młodym psychologiem, ponadto jako twórca internetowej audycji Love line doradza kobietom jak zbudować satysfakcjonujący je związek i nie pozwolić sobą manipulować. Jego charyzma, wiedza i niebywale celne rady przyciągają wiele słuchaczek. Nie zawsze życie zawodowe jest odzwierciedleniem prywatności, nie czerpie radości ze swojego związku, nie traktuje swojej dziewczyny jako kobiety życia. Natomiast zawodowo pragnie jeszcze bardziej rozwinąć swoją działalność. Niemniej jest ciekawą postacią, o której mimo wszystko niewiele wiemy - ma swoje tajemnice. Jednak sam potrafi rozszyfrować każdego człowieka.
Ona - Bethany McCallum dziennikarka, będąca w trakcie rozwodu, która marnuje się w swojej pracy - pisaniu artykułów dla luksusowego magazynu dla kobiet ,,Galaxy". Jednak praca nie satysfakcjonuje jej, a wręcz nudzi i żenuje. Nie uważa swoich artykułów za ambitne, a jedynie trafiające do ogółu zagubionego społeczeństwa. Pewnego dnia dostaje zlecenie napisania artykułu dotyczącego tzw. trenerów podrywu - nieetycznych manipulantów. Nowy tekst może być dla niej przepustką do lepszego stanowiska, nieco bardziej wymagającego.
,,Miała wrażenie, że jej życie to długi, ciemny korytarz i wprawdzie wydaje jej się, że widzi na końcu światło, ale po drodze są tylko wilgotne zmurszałe ściany i żadnych wyjść pożarowych."
Ich drogi pewnego dnia krzyżują się. Jak potoczą się ich losy? Czy wpłynie to znacząco na ich przyszłość?
,,To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być."
,,Love Line" zachwyciło mnie swoimi nietypowymi bohaterami, wyrazistymi z ciekawym życiem zawodowym, jak i prywatnym. Może nie wszystko w ich życiu się ułożyło, ale byli osobami bogatymi w wiedzę psychologiczną, co sprawiło, że książka sama w sobie stała się nieco psychologiczna i czytelnicy mogli się z niej sporo nauczyć. Myślę, że rady serwowane przez Matta Hansena i wspomniane w tej książce mogą w pewien sposób pomóc czytelniczkom.
Z pewnością niektóre momenty śmieszyły czytelnika, nadawało to fajny charakter książce, ale były też takie, które nudziły, wydawały się niepotrzebne, zbyt długie, nieodnoszące się i nic niewnoszące do historii.
Niemniej podobała mi się historia Matta i Beth, jest w pewien sposób nietypowa, wnosi coś nowego do literatury kobiecej, nie jest płytka, możemy nad nią dłużej pomyśleć.
Nina Reichter zaciekawia czytelników nawiązaniami do polityków, zainteresowaniami głównych bohaterów, którzy są o wiele ciekawsi niż to się wydaje na samym początku.
Zdziwiło mnie jedno - znikoma ilość scen erotycznych. Okładka sugeruje całkiem coś innego. Owszem w tej powieści możemy zauważyć zmysłowość, przyciąganie i miłość, ale nie jest to okazane poprzez sceny łóżkowe.
W ,,Love Line" jest sporo wątków pobocznych i postaci drugoplanowych, co jest dość ciekawe, ich historie, przeżycia intrygują czytelników. W duży sposób to wpływa na życie głównych bohaterów, które się mocno przez nich komplikuje.
Pomimo nietypowości tej książki znalazł się wątek, który był mocno
typowy, chwyt poniżej pasa, obecny w wielu historiach. Nie spodobało mi się to, ale wyszła druga część, którą z pewnością przeczytam, gdyż pierwszy tom skończył się intrygująco i zostawił chęć przeczytania dalszej części historii Matta i Bethany.
,,Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest."


  Magdalena Fraszczak (Książka w autobusie)  (28.02.2019)
Przyznam szczerze, że na Love line miałam ochotę już od dłuższego czasu. Nie tak dawno, przewijało się bardzo dużo pozytywnych opinii i ogólnych polecajek. Dzięki Wydawnictwu Novae Res (które bardzo mnie zaskoczyło i uradowało) mogłam przysiąść do nadrabiania zaległości. Dodatkowo mam ten komfort, że od razu po zakończeniu pierwszego tomu, mogę bez zbędnych przeszkód przystąpić do poznawania dalszych losów bohaterów w drugim tomie


  Dorota Grochala  (25.09.2018)
Bez zbędnych wstępów przedstawię moją opinie nt tej pozycji. Plusy... Warto zacząć od nich, bo jest ich niewiele. Pierwszy to playlista dołączona na końcu książki. Mimo, że piosenki nie wpasowują się w mój gust muzyczny, dobrze odzwierciedlają nastrój momentów do których są przypisane. I chyba na tym koniec. Mam mieszane uczucia w związku z treścią złotych myśli, nie są głupie, może nawet mają trochę sensu, ale to w większości oklepane zwroty które nie wnoszą nic nowego. Choć wiem, że dla kogoś innego mogą być dobrą wskazówką.
Minusy? Ich lista będzie długa. Ale te najbardziej istotne zostawię na koniec. Postacie nie wzbudziły mojej sympatii, autorka starała się by były rozbudowane ale widać, że to tylko pozory, jak iluzja 3D. Mattiew wywołuje litość i współczucie, Bethany jest zbyt płaska by wzbudzić jakiekolwiek emocje, a do bohaterów drugoplanowych czuję jedynie niechęć. Akcja rozgrywa się w USA, choć często mam wrażenie, że N.Reicher zna ten kraj jedynie z filmów i wycieczek turystycznych. Na siłę próba pokazania wielokulturowości, przesycona stereotypami nt pochodzenia danej osoby, jej zachowań i zamiarów. Coś tutaj nie pykło, nawet bardzo. Przez pierwsze ok 100 stron zdążyłam rzucić książką dobrych kilka razy, spalić paczkę papierosów i wypić 3 herbaty z melisy, pukając się w głowę z pytaniem: po co to kontynuować? Ciekawi_e jesteście dlaczego? Rasizm, homofobia, stereotypy płciowe, ale nie tylko, outowanie kogoś bez jego wiedzy i zgody, seksizm, ageizm, feminizm pokazany jako fanaberia i sposób na wyładowanie swojej niechęci do mężczyzn, molestowanie seksualne pokazane jako normalny element pracy, o który nie warto robić wielkiego szumu. Wg opisu jednej z recenzentek "Love Line sprawi, że kobieta zyska pewność siebie i zacznie patrzeć mniej krytycznym okiem na swoją osobę". Cóż, nie mam najmniejszych wątpliwości co do braku mojej zgody z tą opinią. Książka daje nam przede wszystkim przekaz: to jedynie mężczyzna może sprawić, że poczujesz się ważna, on lepiej niż Ty wie jak masz żyć, on pokieruje Cię na właściwą drogę, Ty sama nie umiesz tego zrobić. Gryzą mnie również relacje Beth z innymi kobietami w jej otoczeniu, szefową w pracy, sędziną, matką, siostrą, przyjaciółką - jest w nich jedynie rywalizacja i niechęć, czasem ukryta za dobrą miną, jak w przypadku Nathalie. Moja ogólna opinia jest na nie, wielkie nie.

Pełną treść recenzji znajdziecie tutaj:
http://nietoperzczytaioglada.blogspot.com/2018/02/love-line-nina-reichter.html?m=1

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 139 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Na szczycie — K.N. Haner Na szczycie — K.N. Haner
Singielka Rebeka Staton z powodu bardzo trudnej sytuacji życiowej zarabia na utrzymanie jako striptizerka w nocnym klubie go – go i dzieli mieszkanie ze swoi...