Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Kryminał -> Kot psuje się od ogona — Katarzyna Zawojska
Kot psuje się od ogona — Katarzyna Zawojska

Kot psuje się od ogona

Cena: 35,99 zł 30,00 zł
Wysyłamy w 1-7 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

Ryba psuje się od głowy, a kot psuje się od ogona.

Oto Ptyś. Ptyś to biały, puchaty kocur o niewiarygodnie zielonych oczach, który uwielbia herbatę z cytryną, gołąbki i inne typowo ludzkie przysmaki. Kiedy pewnego dnia ni stąd, ni zowąd pojawi się w mieszkaniu Danuty Kolskiej, trzydziestoletniej toksykolog ze złamanym sercem, w jej życiu zaczną się dziać rzeczy, o których czyta się zazwyczaj tylko w książkach, i to takich z wyjątkowo pokręconą fabułą. Czy winny jest temu tajemniczy futrzak, czy też znalezione na wycieraczce zdjęcia czterech martwych kobiet, a dokładniej ich... pośladków?
„Kot psuje się od ogona” to zwariowana, wciągająca komedia kryminalna, która spodoba się nie tylko właścicielom kotów!

– Maciuś… – zaczęłam niepewnie.
– Chodzi o dupy – wypaliła Baśka.
Mordeczka z niewiadomych przyczyn poderwał się, wykonał kilka gwałtownych ruchów, rozglądając się po pustym prawie lokalu, potem usiadł czerwony jak burak i z wyraźnie przyspieszonym oddechem wycedził:
– Co proszę?
– Oj, no dupy. Takie zwyczajne. Ubrane albo prawie nieubrane… Dupy jak dupy. Tyle że, wiesz co, one chyba wszystkie are dead…

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Kryminał
  • Wydawca: Novae Res, 2019
  • Format: 121x195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 296
  • ISBN: 978-83-8147-520-4

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 6 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Maria Soczówka  (25.08.2019)
"Kot psuje się od ogona" to ten rodzaj lektury, do którego podchodzi się z wielką ciekawością. Pewnie z racji tytułu i specyficznego opisu mam miejsce takie zjawisko, natomiast myślę, że jest ono bardzo prawidłowe. Na okładce po bliższym jej przyjrzeniu się można dojrzeć róże. Jak motyw kwiatów łączę z fabułą jak najbardziej, tak już docelowo nie z różami - to akurat jest nie do końca przeze mnie zrozumiałe. Sam kot, do którego stanowią one tło - już przy pierwszym spojrzeniu po prostu rozbraja. Stąd czytelnik może wnioskować, że choć ma do czynienia z kryminałem, to nie będzie to lektura na poważnie. Kolejnym elementem, który mnie rozbroił zanim zaczęłam czytać było jedno zdanie napisane na przodzie okładki - "Ryba psuje się od głowy, kot psuje się od ogona, a dupomorderca - cały jest zepsuty...". Tak - byłam rozbrojona zanim zaczęłam czytać. Jest to o tyle groźne, że już nastawia pozytywnie człowieka do książki gdzie jak wiadomo - w trakcie czytania można się zawieźć. Czy moje pierwsze wrażenia znalazły swoje potwierdzenie na stronach książki?

To nie historia Ptysia. Kot owszem, przewija się niezmiennie przez fabułę i bez niego byłaby ona zdecydowanie uboższa, ale nie jest bohaterem głównym. Na pierwszy plan wysuwa się Danusia i Basia. Dwie przyjaciółki "od zawsze", na dobre i na złe, póki śmierć ich nie rozłączy. Lepiej tego ująć się nie da. Są pokręcone ale bardzo łatwo zyskać im sympatię czytelnika. Danusia pewnego dnia odkrywa kota w swoim mieszkaniu, a na wycieraczce zdjęcia tylnej części ciała kobiet, które jak się okazuje zostały zamordowane. Wszystko robi się jeszcze bardziej dziwne, kiedy okazuje się, że wszystkie te kobiety były znane Basi... Kto jest mordercą i czy zagrożenie czyha również na obie przyjaciółki i Ptysia?

Akcja powieści toczy się bardzo szybko i nie ma szans, żeby czytelnik się znudził. Tym, o czym muszę napisać jest język zastosowany w książce. Nie jest on typowy, jaki można spotkać w większości powieści. Jest bardzo specyficzny i może nie wpaść w gusta wszystkich czytelników. Według mnie jest on bardzo dużym walorem. Dzięki niemu powieść jest tak niestandardowa i niekiedy nawet groteskowa, że chociaż dotyczy sprawy morderstw to uśmiać można się bardzo. W książce są również zastosowane dialogi pomiędzy bohaterami, wyrwane jakby z messengera bądź zwykłej aplikacji, która pozwala odczytać sms-y na poszczególnych telefonach komórkowych. Jest to dodatkowe urozmaicenie, dzięki któremu powieść czyta się bardzo przyjemnie.

Całościowo książkę oceniam bardzo pozytywnie. Bardzo dobrze się przy niej bawiłam i mogłam przenieść moje myśli ku czemuś bardzo innemu i niestandardowemu. Tym czytelnikom, którzy szukają pewnych innowacji literackich oraz perełek odróżniających się na tle powieści standardowych, powinna się ona spodobać.

www.ksiazkomania17.blogspot.com


  Sandra Gałka  (13.09.2019)
www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

"Kot psuje się od ogona" to powieść osadzona w konwencji komedii kryminalnej, która rządzi się swoimi prawami. Z góry muszę zaznaczyć, że nie jest to książka przepełniona zabawnymi tekstami, przy których będziecie płakać ze śmiechu, jeśli szukacie tego typu lektury- rozczarujecie się. Katarzyna Zawojska zdecydowała się raczej na zastosowanie komizmu sytuacyjnego, którego znajdziecie tu całkiem sporo. Duży plus dla autorki za bardzo ciekawy, oryginalny wątek kryminalny. Lubię kryminały i czytam ich całkiem sporo, więc ciężko mnie w tym gatunku zaskoczyć, jednak tak ciekawie wymyślonego wątku nie spotkałam już dawno.

Kolejnym, bardzo pozytywnym aspektem jest kreacja bohaterów. W całej powieści jest zaledwie kilka postaci, z to bardzo charakterystycznych. Każdy z nich jest charyzmatyczny i ma znaczący wkład w rozwój fabuły. Nie ma tutaj miałkich, nudnych postaci, które nie wnoszą nic sensownego do całości.

Powieść nie jest specjalnie obszerna, liczy niespełna trzysta stron, jednak mimo tak skromniej objętości, autorka wyczerpała temat w pełni. Po zakończeniu lektury uzyskujemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Autorka nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia, dzięki czemu w pełni zaspokaja ciekawość nawet najbardziej dociekliwych czytelników.

"Kot psuje się od ogona" to bardzo lekka, przyjemna powieść z ciekawie prowadzonym wątkiem kryminalnym. Jednak to coś więcej niż tylko kryminał, to również historia o sile prawdziwej przyjaźni, która w ciężkich chwilach potrafi zdziałać cuda. Nie jest to książka, która magicznie odmieni Wasze życie, ale z pewnością pozwoli rozerwać się po ciężkim dniu i oderwać od codzienności.


  Karolina Matiaszewska  (5.09.2019)
Miał być ślub zamiast tego jest kot. Biały, puszysty kot zjawia się w mieszkaniu Danusi.
Pojawiają się też dziwne zdjęcia kobiet i niedługo okazuje się, że wszystkie kobiety ze zdjęć nie żyją. Sprawa wygląda bardzo dziwnie, bo poza tym że zostały zabite w ten sam sposób, ofiary nic nie łączy. No może to, że wszystkie były pacjentami Basi - jej przyjaciółki psycholog. Na pomoc wzywają zaprzyjaźnionego policjanta, ale nawet on nie umie złożyć tej układanki. A czas nagli, bo przecież nie wiadomo kiedy może zostać zabita kolejna kobieta.
____________________
Książka nie jest może wybitną ale główna intryga została tu świetnie wymyślona. Podczas czytania snułam różne domysły a i tak nie domyśliłam się tego, kto na prawdę stoi za tym wszystkim.
Fabuła przeplatana jest smsami głównej bohaterki do jej przyjaciółki. Jest to coś ciekawego jednak rozmowy te zamiast śmieszyć mnie męczyły. Przykładowo bohaterka na pytanie co robi odpowiada, że pije wino i zagryza ptysiem. Odpowiedz: kota jesz?! ( Kot nazywa się Ptyś). Jakiego kota? Białego puchatego. Coś ty głupia? .... Eh no nie wiem mnie to nie bawi


  Martyna Adamska  (9.09.2019)
Miał być mąż, jest kot! Wraz z pojawieniem się białej puchatej kulki miłości z zielonymi ślepiami w życiu Danusi pojawiają się również tajemnicze dupy, zdjęcia dup, a dokładniej zdjęcia nieżywych dup! Danusia wraz z Basią zachodzą w głowę o co chodzi i proszą o pomoc dawnego kolegę policjanta. Sprawa zaczyna się poważnie gmatwać a podejrzenie pada na zdezorientowaną Dankę. Jak skończy się ta tajemnicza sprawa ?
__________________
Komedia kryminalna niewątpliwie rządzi się swoimi prawami, jak na mój gust komedii zbyt wiele tu nie było natomiast intryga utkana przez autorkę dość mocno mnie zaciekawiła. Książkę czyta się maksymalnie szybko, dużo się dzieje, nie ma szans żeby czytelnik się nudził. Zakończenie zaskakujące, prawie jak z telenoweli!


  Małgosia Brzeska  (19.09.2019)
Kot psuje się od ogona. Trzeba przyznać, że dość nietypowy tytuł, jak na kryminał. Zastanawiałam się, czego mogę spodziewać się po tym tytule, próbowałam odgadnąć, i niestety, nie trafiłam. Tytuł jest wielką zmyłką czytelnika, wodzi go za nos, wyprowadza w nieznane rejony i okolice, ale owszem, kot jest i to o bardzo pysznym imieniu, Ptyś.
Dwie przyjaciółki, Basia i Danusia, papużki – nierozłączki są głównymi bohaterkami powieści. A wśród nich bryluje Ptyś, bez którego ta powieść straciłaby wiele na atrakcyjności. Danusia znajduje na wycieraczce pod swoimi drzwiami nagie zdjęcia tylnej części ciała kobiet, które, jak się okazuje, zostały zamordowane. A na dodatek wszystkie znała Basia, były jej pacjentkami. Czyżby krąg osób uwikłanych w morderstwo się zawężał? Przyjaciółki w rozwikłanie morderstw wciągają znajomego policjanta, którego dalsze losy przysparzają czytelnikowi wielu ciekawych wrażeń. Zostaje wciągnięty w intrygę kobiet, a później będzie żałował, że tak łatwo dał się podejść. Ale czego nie robi się dla przyjaciół? Czasami nawet warto cierpieć … Okazuje się też, że jedna z przyjaciółek zaczyna się obawiać o swoje życie, czuje na plecach czyjś oddech. Czyżby miało to coś wspólnego z tymi morderstwami ?
Katarzyna Zawojska stworzyła bardzo nietypową i zaskakującą intrygę kryminalną. Nie często spotyka się tak pomyślane i skonstruowane akcje, zarówno z dreszczykiem emocji, jak i na wesoło. Można się pośmiać, dobrze zabawić, ale trzeba pamiętać, że cały czas poszukujemy sprawcy zbrodni. Więc odrobina powagi nie zaszkodzi.
Przy powieści miło się spędza czas, akcja wyciąga do nas swoje macki i nas omamia, ciągłe jej zwroty, niespodziewane i zaskakujące wydarzenia, ani na chwilę nie pozwolą nam odpocząć. Dzieje się wiele i bardzo szybko, nie ma czasu na zbędne przemyślenia i kombinowanie, kto jest sprawcą. Powiem od razu, nie zastanawiajcie się nad tym, nie marnujcie czasu i tak nie zgadniecie. Zaskoczeni będziecie niebywale. Ale właśnie na tym polega dobry i emocjonujący wątek kryminalny, na elemencie zaskoczenia czytelnika.
Kot psuje się od ogona to nietypowy kryminał, ale napisany dość specyficznym językiem, nie każdemu przypadnie do gustu i się spodoba. Mnie trochę męczył i momentami nudził, ale biorąc pod uwagę wszechobecny element zaskoczenia udało mi się w miarę sprawnie dotrzeć do końca. Ciekawą odskocznią w tej całej opowieści są wplątane w treść, wymieniane między przyjaciółkami sms-y, dość zabawne i ciepłe, ale nie wnoszące nic nowego do całości. Ich treść jest dość banalna i prozaiczna.
Podsumowując, sama mam wątpliwości, jaką notę wystawić tej lekturze. Są elementy nietypowe i zaskakujące, z ciekawie skonstruowaną fabułą na czele, ale są chwile powiewu nudy i prostoty. Proponuję, aby każdy sam ocenił tę powieść. Sięgnijcie po nią, czas na pewno spędzicie miło i ciekawie, otrzymacie coś nowego i godnego choćby małej uwagi.


  Joanna Dębicka  (6.09.2019)
Podchodziłam do tej książki z dużym optymizmem. Jako zapalona kociara jestem zawsze podekscytowana na wieść o powieści, w której jednym z bohaterów miałby być kot. Tutaj dodatkowo jest to komedia kryminalna, czyli gatunek, który ostatnio chętnie czytam. Liczyłam więc na świetną zabawę.
Czy „Kot psuje się od ogona” spełnił moje oczekiwania? Niestety wręcz przeciwnie. Zacznę może od krótkiego streszczenia samej fabuły. Otóż Danka, zdolna toksykolog, znajduje na progu swojego mieszkania zdjęcia pośladków czterech kobiet. Przy pomocy najlepszej przyjaciółki – Basi, ustala, że właścicielki sfotografowanych „dup” zostały otrute. Co więcej każda z nich była pacjentką Basi, która jest psychologiem. Nasze bohaterki postawiają więc bliżej przyjrzeć się całej sprawie, a towarzyszy im niedawno przygarnięty przez Dankę kocur – Ptyś.
I właśnie ten uroczy zwierzak najbardziej mi się w tej książce podobał. Bardzo szybko przywiązał się do swojej nowej właścicielki i starał się czuwać nad jej bezpieczeństwem. Autorka opisała go jako białego, puszystego kota z niesamowicie zielonymi oczami, wyobrażałam go sobie więc jako futrzaka z reklamy popularnej karmy.;)
No i to tyle plusów tej powieści. Musicie przyznać, że trochę słabo kiedy jedyną zaletą książki jest zwierzak. Ale tutaj naprawdę ciężko znaleźć coś pozytywnego. Wątek kryminalny jest chaotyczny i mało spójny, niby dużo się w nim dzieje, ale ogrom spraw rozstrzyga się poza głównymi bohaterkami. Spodziewałam się, że ze względu na wykształcenie będą one brały większy udział w całym śledztwie, a tak naprawdę ich rola była minimalna.
Rozczarowuje też samo rozwiązanie zagadki, które wydaje się być zaczerpnięte z brazylijskiej telenoweli. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że komedia kryminalna rządzi się swoimi prawami i niektóre wątki mogą być absurdalne, ale tutaj absurd goni absurd. Wiele rzeczy i powiązań pomiędzy bohaterami ostatecznie nie zostaje wyjaśnionych, a kilka zastosowanych przez autorkę rozwiązań najzwyczajniej w świecie nie trzyma się kupy.
Co więcej ta historia nie jest nawet na tyle zabawna, abym mogła powiedzieć, że może to i było głupie, ale chociaż się pośmiałam. Owszem niektóre dialogi wywołały u mnie lekki uśmiech, ale nie spowodowały, że zapomniałam o wszystkich wadach tej książki.
Podsumowując „Kot psuje się od ogona” oceniam na 4,5/10, przy czym te pół punktu daję tylko i wyłącznie dlatego, że jest to debiut autorki.

Dodaj własną recenzję