Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Klinika Pana B. — Sara Leiss
Klinika Pana B. — Sara Leiss

Klinika Pana B.

Cena: 33,00 zł 28,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

POWIADAJĄ, ŻE JEŚLI POSTRADAŁEŚ ZMYSŁY,
TO POWINIENEŚ ICH SZUKAĆ W DOMU WARIATÓW.

Zrządzenie opatrzności kieruje M., młodego, zagubionego we współczesnej rzeczywistości lekarza, do tajemniczej kliniki. Złośliwy, ale zbójecko inteligentny karzeł, Księżycowy Kot i Trzy Cnoty Boskie to tylko niewielka część ekipy, z którą przyjdzie mu się zmierzyć. W tytułowym ośrodku pacjenci i terapeuci często zamieniają się rolami, a odpowiedzialny za cały ten burdel jest... No właśnie, kto?

Czy wrony jedzą kasztany? Jakie prawdy życiowe może zdradzić pająk pomieszkujący w twojej łazience? Czy warto kraść gołębie sąsiadowi i czy to prawda, że Anioł Stróż ma w nosie pierze? Na te i inne, znacznie trudniejsze pytania, będzie musiał znaleźć odpowiedzi główny bohater tej zabawnej książki.

„Klinika Pana B.” to utrzymana w surrealistycznym klimacie, wielowarstwowa i kontrowersyjna powieść, na pograniczu kilku gatunków. W dowcipny i inteligentny sposób podnosi istotne kwestie, odwołując się do ponadczasowych dylematów. Budzi nadzieje i niepokoi.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2015
  • Format: 130x210mm, okładka miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 308
  • ISBN: 978-83-7942-532-7

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 2 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Marta Zagrajek  (16.02.2015)
Niektórzy pamiętają na pewno „Proces” Franza Kafki i wiedzą, jak surrealistyczne były przedstawiane tam wydarzenia. Klinika, w której będzie chwilowo rezydował M., jest pełna równie surrealistycznych obrazów, jak te z malarstwa Salvadore’a Dali. Jak bowiem racjonalnie wytłumaczyć nocne rozmowy z pająkiem i czytanie w myślach?
Akcja tej powieści chwilami naprawdę przypomina niesprawiedliwości obecne w „Procesie”, ale dodaje to tego elementy fantastyczne i ogromną dawkę psychologii (przede wszystkim uzależnień, lecz nie warto jej do tego spłycać). Mamy do czynienia z wdzięcznym Janem Koboldem, dozorcą ośrodka (nieodmiennie kojarzył mi się z RPG Baldur’s Gate), wiecznie opanowanym P. B. oraz niezwykle silną jak na staruszkę M. N. Użycie samych inicjałów dla najważniejszych bohaterów książki jest bardzo oryginalnym rozwiązaniem i tym samym zupełnie kojarzy się już z „Procesem” Kafki (ciekawa jestem czy autorka czerpała jakąś inspirację z tego dzieła).

Uśmiałam się wiele razy czytając tę książkę, zarówno dzięki dialogom, jak i monologom wewnętrznym naszego rozdartego M. Sam motyw uzależnień jest tutaj świetnym wyjściem do analizy psychologicznej poszczególnych ograniczeń, które sami na siebie nakładamy i których nie umiemy potem zdjąć. Autorka tak mistrzowsko pokazuje nasze ułomności, że zastanawia mnie czy dokonała tak dobrego researchu, czy ma może doświadczenie w tej kwestii. Tym, którzy myślą, że to prosta opowieść o niesprawiedliwym ukaraniu przykładnego stomatologa, muszę powiedzieć: nic bardziej mylnego! Czyta się jednym tchem i chce się więcej, bo te trzysta stron zlatuje w oka mgnieniu. Dawno też nie ucieszyła mnie tak bardzo ostatnia strona książki, na której napis brzmiał „ciąg dalszy nastąpi”. Nie mogę się doczekać!

Choć to debiut Sary Leiss, to muszę stwierdzić, że jest jednym z moich ulubionych. Dawno nie czytałam czegoś tak abstrakcyjnego, co jednocześnie wywoływałoby uśmiech i spontaniczne wybuchy śmiechu (dialogi z pająkiem są wyjątkowo rozczulające). Nasz główny bohater jest jednocześnie irytujący i zabawny, a momentami nawet litość człowieka bierze jak się na niego spojrzy z jednej strony, a złość jeśli spojrzy się z drugiej – prawidłowy mechanizm występujący przy dobrze wykreowanej postaci. Niewiele wiem o samej autorce, stąd nie mam bladego pojęcia skąd tak dobrze użyte mechanizmy psychologiczne w „Klinice pana B.”. Niemniej jednak, jeśli chcecie przeczytać błyskotliwą przygodę pewnego nieszczęsnego stomatologa, ukazaną w dodatku w polskich realiach i z typową polską (nie zawsze) mentalnością to idealnie trafiliście. Zapewni ona także rozrywkę dla fanów powieści rozbierających psychikę bohaterów na małe cząsteczki (także tych pobocznych) i tych, którzy doceniają odpowiednią dawkę humoru (także czarnego).


  Iga Wu  (24.03.2015)
Klinika Pana B. to książka, w której zarazem dzieje się wiele i niewiele. Jeśli miałabym w kilku zdaniach streścić fabułę, napisałabym tak: główny bohater, M. jest degeneratem, erotomanem i dentystą. Pewnego dnia podczas dyżuru trafia na mściwych pacjentów, którym nie spodobało się to, jak zostali potraktowani. Sprawa kończy się w sądzie, przed którym M. staje oskarżony o spożywanie alkoholu w pracy i molestowanie seksualne pacjentki. Pacjentka sama przyznaje, że jej nie molestował, ale w przypadku alkoholu brak twardych dowodów. M. zostaje wysłany na sześciotygodniowy odwyk do kliniki Pana B. Ale czy to wszystko dzieje się naprawdę? Czy K., dziewczyna M., jest realna? Więcej, czy jego kot Bond istniał naprawdę? M. poznaje w ośrodku wielu ludzi z problemami, poznaje też terapeutów – lepszych lub gorszych. Poza ośrodkiem zawiera znajomość z M. N. – skrót ten można łatwo rozszyfrować jako Matkę Naturę (która przy okazji chce zniszczyć całą ludzkość, bo nie podoba jej się to, w jaką stronę zmierza). Ale kim jest Pan B.? Czy to Pan Bóg?
Autorka Kliniki Pana B. kryje się pod pseudonimem. Po lekturze jej książki można się tylko domyślać, kim jest naprawdę i jakie doświadczenia ma za sobą. A jeśli ktoś ma bujną wyobraźnię, może sobie wiele wyobrazić…
Książka jest utrzymana w surrealistycznym, trochę niesamowitym klimacie. Czasem czytelnikowi wydaje się, że z całą pewnością może stwierdzić – to, o czym czytam teraz, dzieje się w głowie bohatera. Ale czy na pewno?
Podobał mi się obraz kliniki, który stworzyła autorka. Wbrew pozorom był całkiem realny. Terapia grupowa, rozmowy z pacjentami, ich problemy, zachowanie – wszystko to wydawało się niezwykle prawdziwe… dopóki nie pojawiał się karzeł, który potrafił czytać w myślach i pająk, który dawał dobre rady. Och, był jeszcze D. – diabeł, za nim nie warto było podążać.
Porównania do prozy Kafki, o których można przeczytać w innych recenzjach, mogą być nieco odstraszające dla osób, które nie lubią surrealistycznej prozy. Ale Klinikę Pana B. czyta się szybko i bez większych zgrzytów. Co prawda ten „humor”, o którym można przeczytać o opisie, nie jest aż tak wyraźny, ale nadal, książkę czyta się dobrze i można to przypisać sprawności pisarskiej autorki. Z racji tego, że ukryła się pod pseudonimem, można tylko zgadywać, czy to debiut czy nie. Jeśli tak, bardzo udany.
Najbardziej nie podobało mi się urwane zakończenie. M. pozostaje w klinice, ale czy uda mu się wyzdrowieć? Tego dowiemy się z drugiego tomu, o ile kiedyś się pojawi.
Klinika Pana B. to dobra powieść, która porusza wiele egzystencjalnych tematów i często udziela odpowiedzi, których czytelnik wcale się nie spodziewał. Warto się z nią zapoznać.

Dodaj własną recenzję