Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura młodzieżowa -> Kalesony Sokratesa — Jakub Łaszkiewicz
Kalesony Sokratesa — Jakub Łaszkiewicz

Kalesony Sokratesa

Cena: 29,00 zł 24,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Maciek założył bloga, gdzie dzieli się swoimi przemyśleniami na temat dzisiejszych gimnazjalistów, miesiączkowania pingwinów cesarskich i muzyki rockowej.

Patryk jest otwarty na ludzi mniej więcej tak, jak katolicy na twórczość zespołu Behemoth. Gra na basie w najznakomitszej kapeli punkowej w dziejach wszechświata i jest najwidoczniej trochę głupi, bo zamiast podejść i zagadać do dziewczyny śledzi ją, stalkuje i wymienia wiadomości na fejsie.

Maciek poznaje Patryka, co w zasadzie nie jest istotne dla fabuły, ale w sumie fajnie, jeśli losy dwóch głównych bohaterów się łączą.

Nastoletnie miłości – są. Problemy z rówieśnikami – są. Chciałoby się powiedzieć, że książce tej brakuje tylko niepoprawnie politycznych żartów, ale te również możemy tu znaleźć, co czyni z „Kalesonów Sokratesa” znakomity kąsek dla osób, którym hormony buzują trochę za bardzo.

„Kalesony Sokratesa” to książka o młodzieży dla młodzieży. O relacjach międzyludzkich, muzyce, miłości, współczuciu i całej masie innych, nie aż tak pozytywnych uczuć. A wszystko napisane z dystansem i przymrużeniem oka.

„Zaczynam drugi wpis. Pod pierwszym nie doczekałem się żadnych komentarzy, a statystyki mówią mi, że dorobił się siedmiu wyświetleń, z czego pewnie pięć to moje. Cóż, Łukasz Kruczek też na początku słabo skakał, a teraz trenuje kadrę, cytując klasyka. Ja w sumie nie nastawiam się na zdobycie ogromnej popularności i miliardów dolarów, bo piszę te notki tylko i wyłącznie dla siebie. Jestem ciekaw, jak będzie mi się to wszystko czytało za kilkanaście lat. Pewnie wykonam porządnego fejspalma nad swoją młodzieńczą głupotą.

Jeszcze nieco ponad dwa tygodnie zostały mi do rozpoczęcia nauki w nowej szkole. Nie twierdzę, że jakoś specjalnie nie mogę się tego momentu doczekać. Prawdę mówiąc, już teraz bardzo się stresuję (…).”


JAKUB ŁASZKIEWICZ, (UR. 2001) RECENZENT I FELIETONISTA PORTALU „Z KAMERĄ WŚRÓD KSIĄŻEK”, FAN PINK FLOYD I KULTU, ZAWZIĘTY GRACZ KONSOLOWY, GIMNAZJALISTA.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura młodzieżowa
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 220
  • ISBN: 978-83-8083-452-1

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 3 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Wiktoria Aleksandrowicz  (3.03.2017)
Kto powiedział, że by wydać książkę należy mieć ukończone osiemnaście lat? Nic bardziej mylnego. Trzeba tylko mieć dobry pomysł i naprawdę się postarać.

Z powodu przeprowadzki Maciek musi zmienić szkołę, a jak wiadomo nie łatwo jest być nowym uczniem. Gdy jednak poznaje dziewczynę, która odwzajemnia jego sympatię, życie zaczyna być całkiem udane. Tylko, że Weronika ma pewne problemy, z którymi wcale nie jest łatwo sobie poradzić. Zresztą nie tylko ona…

Książka podzielona została na dwa rodzaje rozdziałów. Pierwsze to blogowe wpisy Maćka, a drugie to pisana w trzecioosobowej narracji historia Patryka. Mnie osobiście bardziej podoba się forma internetowego pamiętnika. Wpisy zawierają wiele ciekawych, często zabawnych przemyśleń, są naturalne i szczere. W pozostałe fragmenty wplotło się nieco więcej akcji, ale również stały się znacznie mniej osobiste.

„Kalesony Sokratesa” to ciekawie napisana, stosunkowo cienka książka, opowiadająca o świecie widzianym oczami gimnazjalisty. Autor co prawda nie postawił na wartką akcję, ale nie można by też było powiedzieć, że w tej historii nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie - dzieje się całkiem sporo. Dodatkowo, mimo młodego wieku jej twórcy, jest naprawdę dobrze napisana. Oczywiście nie mam tu na myśli plastycznych opisów, bezbłędnego tworzenia wielokrotnie złożonych zdań i tym podobnych. Co to to nie. „Kalesony Sokratesa” składają się z luźnych wpisów na blogu, dygresji i ciekawych uwag. Historia opowiedziana została naturalnym językiem, którym młody autor zwraca się do rówieśników. Zero owijania w bawełnę i wszechobecnej w dzisiejszych czasach grafomani.

Życie w gimnazjum to nie bajka, zresztą chyba w żadnej szkole nie ma sielanki. Trzeba sobie jednak jakoś radzić, tak samo zresztą jak i ze wszystkim innym. „Pokłóciłem się z moją polonistką. (…) spojrzała na mnie, jakbym ugotował jej chomika conajmniej.” Problemy z dziewczynami również mogą zatruć życie. Zwłaszcza gdy wszystko wydaje się układać wspaniale, a potem nagle się sypie. Bohaterowie powieści to zwyczajni chłopcy, tacy, jakich możesz na codzień spotkać w szkole. I nie zgadzam się z autorem, który we wstępie twierdzi, że książki nie powinni czytać dorośli. Moim zdaniem powinni. Zwłaszcza rodzice, którzy dzięki takim publikacjom być może lepiej zrozumieliby swoje dorastające dzieci.

Powieść „Kalesony Sokratesa” była dla mnie naprawdę miłym zaskoczeniem. Jest inteligentna i dowcipna. Napisana została w lekkim stylu. Bez wahania mogę ją polecić wszystkim młodszym czytelnikom. Dla autora natomiast mam tylko jedno, podsumowujące przesłanie - pisz chłopaku, bo naprawdę masz talent.

Recenzja z bloga http://miye.eu


  Dorota Ka  (17.02.2017)
Sama do tej pory zastanawiam się jak to możliwe, że sięgnęłam po książkę dla młodzieży. Samo w sobie nie jest to może aż tak zaskakujące, ale gdy połączymy to z faktem, że jej autorem jest gimnazjalista... Jak na osobę unikającą tego gatunku sama siebie rzuciłam na głęboką wodę. Dobrą chwilę wahałam się przed zamówieniem jej do recenzji, ale opis był tak zachęcający, że zaryzykowałam. Od razu powiem, że Kalesony Sokratesa są całkiem przyjemną książką i to nie tylko dla odbiorcy, jak przeczytamy na pierwszej stronie, z przedziału wiekowego 13-18 lat. Z wysokości moich dwudziestu siedmiu wiosen mogę stwierdzić, że bawiłam się przednio.


Maciek założył bloga, na którym dzieli się z czytelnikami swoim życiem, a konkretnie przeżyciami z nowego miejsca zamieszkania - do trzeciej klasy gimnazjum musiał pójść w nowej szkole. Jako raczej mało przebojowy chłopak nieco obawia się związanych z nowym miejscem zmian. Z jego wpisów dowiadujemy się o poznanych osobach, nauczycielach, o jego relacjach z matką i ciągle nieobecnym ojcem. Drugim bohaterem jest Patryk, nowy kolega Maćka. Ich losy skrzyżują się za sprawą zamiłowania do muzyki, ale nie tylko.

Jak fajnie było wrócić do świata tych wszystkich pierwszych miłosnych uniesień, poszukiwań własnej drogi, poznawania ludzi o podobnych zainteresowaniach...*ociera kręcącą się w oku łezkę*. A warto zaznaczyć, że gimnazjum wspominam jak najgorzej, jako miejsce wyjątkowo nieprzyjazne. Na szczęście w tej książce szkoły nie ma zbyt wiele, przez co bardziej skupiamy sie na samych relacjach między nastolatkami. Jak można się spodziewać obu chłopców interesują głównie dziewczyny, muzyka, gry i książki. Podobał mi się fakt, że bohaterzy nie byli zdominowani przez komunikatory. Odniosłam wrażenie, że "ta straszna młodzież" spotykała się ze znajomymi twarzą w twarz dużo częściej niż ja.

Maciek to bardzo sympatyczny chłopak - kulturalny, grzeczny, koleżeński, po prostu marzenie każdej matki. O swojej rodzicielce na blogu pisze tylko pozytywnie, w ogóle mają ze sobą świetny kontakt. Dzięki blogowym wpisom możemy poznać nastolatka bardzo dobrze, pozostając anonimowym dzieli się on z czytelnikami wszystkim bez skrępowania. O Patryku z lektury dowiadujemy się mniej, ale również jest to bohater wzbudzający cieplejsze uczucia. W pewnym momencie połączy ich coś, czego żaden z nich się nie spodziewał a sposób, w jaki sobie finalnie w tej sytuacji radzą wywołał we mnie szczery wybuch śmiechu. Po takich lekturach dochodzę do wniosku, że faceci są dużo bardziej sympatyczni i prostolinijni od kobiet, nawet w wieku szesnastu lat (a może zwłaszcza wtedy).

Skoro już jesteśmy przy wieku, to nie sposób nie zwrócić uwagi na język, jakim operuje szesnastoletni autor. Byłam pod dużym wrażeniem jego warsztatu, i to nie tylko jak na tak młody wiek, ale ogólnie. Książka wciąga, język jest bogaty, a postaci jak najbardziej wyraziste. Może fabuła nie jest jakoś wybitnie skomplikowana, ale czytanie zapewniło mi sporą dawkę rozrywki i było po prostu przyjemnością dzięki zabawnym fragmentom. Miło było zagłębić się w fabułę luźniejszą, niewymagającą skupienia, w której akcja sama czytelnika powadzi i nie trzeba za niczym nadążać. Krótko mówiąc, miałam dobrego nosa do tej pozycji i ryzyko się opłaciło.
co-przeczytalam.blogspot.com


  Natalia Świerczyńska  (27.07.2017)
Powiem szczerze, że czasem mam dosyć dorosłych autorów, którzy w nieudolny sposób próbują wczuć się w nastolatka, a potem jeszcze bardziej nieudolnie próbują stworzyć z tego bestseller. Na szczęście nie wszystkie książki są takie, bo wtedy już nic innego by nam nie pozostało, tylko usiąść i płakać. Jasne, każdy dorosły był kiedyś dzieckiem, ale mimo wszystko - narracja pierwszoosobowa, którą prowadzi niby nastolatek (ale za nim kryje się dorosły autor), bardzo często jest kompletną porażką. Dlatego z radością przyjęłam trochę inną powieść - napisaną przez nastolatka.
Maciek, uczęszczający do trzeciej klasy gimnazjum, postanawia założyć bloga i dzielić się ze światem swoimi przemyśleniami. Cała akcja jest przedstawiona właśnie z tej perspektywy - wpisów na blogu. Nie czytałam jeszcze tego typu książki, a w każdym razie w tym momencie sobie takowej nie przypominam, ale już wiem, że ten sposób pisania mi się podoba. Fabuła jest interesująca, a wpisy urywają się w najciekawszym momencie, przez co pobudzają naszą ciekawość i sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie.
Jest to doskonała lektura dla osób w gimnazjum i trochę starszych, trochę młodszych. Nie brak perypetii miłosnych, momentami nieco pikantnych, narzekań na szkołę, pasji. Mnie interesowało zwłaszcza to,  jak zakończy się (i czy w ogóle? Bo może będzie trwała szczęśliwie aż do śmierci?) relacja Maćka i Weroniki. Przyznam szczerze, że nie jestem fanką rocka, więc nie podzielałam fascynacji Maćka rockowymi zespołami, ale autor przedstawił je w tak lekki i ciekawy sposób, że naprawdę czerpałam radość z czytania.
Być może dlatego książka tak mi się spodobała, bo Jakub Łaszkiewicz, w momencie jej tworzenia, był dokładnie w moim wieku. Nadawaliśmy mniej więcej na tych samych falach.
Jest to naprawdę doskonała pozycja na wakacje. Ja zaczęłam ją czytać w domu, a skończyłam w Pradze, więc na urlop świetnie się nadaje. Wiem z własnego doświadczenia, także nie obawiajcie się.
Poza tym, naprawdę się cieszę, że została opublikowana książka autorstwa gimnazjalisty. Być może zainspiruje to innych młodych twórców, żeby nie bali się pisać i wysyłać książek do wydawnictw? Mam cichą nadzieję, że rynek powoli zapełni się powieściami młodych osób. Kto powiedział, że jeśli daną pozycję stworzył nastolatek, to ona jest gorsza? Często jest nawet dużo lepsza od takiej napisanej przed dorosłego. To również mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Oczywiście nie wszystkie książki nastolatków są świetne, część to po prostu wprawki przed czymś poważniejszym, ale nie można tłamsić prawdziwych talentów! Poloniści też powinni się zainteresować, kto z ich uczniów ma szczególny talent i pomóc w wypłynięciu na szerokie wody. Kto wie, może to Wasza powieść stanie się kolejnym światowym bestsellerem?

www,madrepisanie.pl

Dodaj własną recenzję