Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Literatura obyczajowa -> Dwie świątynie — Mateusz Bajas
Dwie świątynie — Mateusz Bajas

Dwie świątynie

Cena: 33,00 zł 28,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni (Co to znaczy?)

Opis i recenzje

Ślepy los sprawia, że drogi dwóch nieznających się mężczyzn na moment się przecinają. I to dosłownie. Zwykłe zderzenie na chodniku staje się sygnałem nadchodzących zmian w życiu obu bohaterów.

Czy sukces – zarówno w biznesie, jak i na scenie hip-hopowej – może przynieść ból i rozczarowanie?
Gdzie przebiega wątła granica między samorealizacją a samounicestwieniem?
Czy zawsze da się wyjść z najczarniejszej rzeczywistości i wziąć sprawy we własne ręce?

Dwie historie, dwa zupełnie odmienne życiorysy i sposoby patrzenia na świat. Jedno miasto – pełna kontrastów i sprzeczności współczesna Łódź.

Mateusz Bajas – ur. 18.06.1990 r. w Łodzi. Z wykształcenia turysta i rekreant. Zodiakalny bliźniak, czyli człowiek dwoisty. Miłośnik wszystkiego, co skrajne, wyraźne i charakterystyczne. Poszukiwacz paradoksów i nieścisłości, co potwierdzają jego zainteresowania. Sześciokrotny maratończyk, ze sporym zacięciem do jazdy na rowerze i pływania. Fan niełatwej literatury, do której uwielbia wypić ciekawe piwo. Włóczykij, z planem obejścia globu, choć póki co bez wielkich sukcesów na polu turystyki przez duże „Te”. Tata – domator, pragnący szczęścia kobiety i syna, i marzący o krainie wiecznie posprzątanego mieszkania. Równie mocno co spacery po klimatycznej Łodzi, uwielbia trzaskający w ognisku ogień, gdzieś w głuszy Beskidu Niskiego. A to wszystko spina niezmienna miłość do hip-hopowego werbla.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
  • Wydawca: Novae Res, 2016
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 310
  • ISBN: 978-83-8083-338-8

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 6 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Barbara Jabłońska-Cymara  (27.12.2016)
Oto historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Krótka praca autora w recepcji hotelowej, natchnęła go do napisania książki o dwóch różnych światach. Klimat enklawy bogactwa i luksusu usytuowany na wprost biednych i zaniedbanych łódzkich famuł, to gorzka pigułka super światem, w którym rządzi kasa. Z jednej strony błyszcząca Manufaktura, luksusowy hotel, a po drugiej stronie ulicy mieszkania bez toalet. Doszła jeszcze fascynacja hip-hopem i życiorysami raperów. Taka mieszanka była wybuchowa - uczucia kumulowały się, nabierały mocy, żeby w końcu znaleźć odzwierciedlenie na papierze pod tytułem "Dwie świątynie"...

… to historia dwóch młodych mężczyzn.
Marcin to młody, szalenie ambity przedsiębiorca. Skupiony na swojej karierze, doskonale wykształcony i przygotowany na osiągnięcie swoich zawodowych celów. Z tak zwanego "dobrego domu", co oznacza, że rodzice stworzyli mu warunki do edukacji i rozwoju, jednocześnie wspierając go we wszystkich życiowych wyborach. Marcin jest cenionym pracownikiem, ale także bardzo lubianym przez zespół kolegą. Podejmuje decyzję o rozpoczęciu prywatnej inwestycji. Bardzo skrupulatnie przygotowuje się do rozmowy z udziałowcem. Jest skupiony i inteligentnie prowadzi rozmowę z partnerem zawodowym starając się przewidzieć każdą ewentualność, czym imponuje rozmówcom. Zostaje jednak poddany testowi, który ma sprawdzić jego zachowanie. Jak się potoczą jego losy? Czy uda mu się "zgarnąć" kontrakt wart wiele milionów złotych? I jak wygrana lub porażka wpłynie na jego życie? Czy silna więź z rodzicami oraz rodzące się uczucie do niedawno poznanej Julii jest w stanie uratować go przed nim samym?

Drugim bohaterem jest Piotr. Chłopak, który pomimo swojego młodego wieku doświadczył już trudów życia. Gdy jedno z rodziców traci pracę, sytuacja finansowa staje się na prawdę trudna. Podejmuje się różnego rodzaju prac dorywczych, aby w pewnym stopniu odciążyć rodzinę. Wyczuwa się silną emocjonalną więź pomiędzy domownikami. Pomimo drobnych spięć, do których dochodzi, czujemy jak bardzo zależy im na sobie nawzajem. Jednak prace których się podejmuje nie dają mu satysfakcji. Pasjonuje się hip-hopem. Wraz z kolegami spotykają się i ćwiczą, szlifując swój talent. Szybko się jednak okazuje, że to, co dla niego stanowi autentyczną pasję, dla kolegów jest jedynie sposobem na spędzenie wolnego czasu. Koledzy stopniowo odchodzą, podejmując pracę zawodową, nie znajdują już czasu dla muzyki. Piotr jest rozczarowany. Waha się czy jest to kierunek którym powinien podążać. Niebawem wracając do domu przypadkowo natrafia na afisz informujący o mającym się odbyć jeszcze tego wieczoru występie, potyczce hiphopowej w formacie Freestyle. Podekscytowany decyduje się na udział. Uznaje że to jest znak, na który tak długo czekał, aby wziąć życie we własne ręce i oddać się temu, co naprawdę kocha. Młody nikomu nieznany artysta, bez obaw podchodzi do czekającej go bitwy. Czy uda mu się spełnić marzenia i wkroczyć na scenę polskiego hip-hopu? Czy sukces nie zawróci w głowie rozważnemu i racjonalnemu Piotrkowi? Czy silna więź emocjonalna z rodzicami - zwłaszcza z matką - pomoże mu nie zboczyć ze ścieżki którą podąża? Jak ewentualna porażka wpłynie na jego artystyczny umysł?

Książka dotyka szalenie trudnych życiowych problemów. Wyborów których dokonujemy i jak poszczególne jednostki radzą sobie z ich konsekwencjami. Dochodzimy do wniosku, że zarówno spektakularny sukces jak i porażka może doprowadzić człowieka do skrajnych emocji i pociągnąć na dno. Tylko od nas samych zależy jak sobie poradzimy w danej sytuacji. Ważne jest jednak, aby zawsze pamiętać o rodzinie, która nas kocha i przyjaciołach, którzy skoczyliby za nami w ogień. Życie to nieustanna konieczność dokonywania wyborów, ale nawet z tymi najtrudniejszymi jesteśmy w stanie zawalczyć, jeśli tylko chcemy słuchać dobrych rad. Nie od dziś wiadomo, że problemy widziane z boku są jakby łatwiejsze do rozwiązania.

Gorąco polecam debiut młodego autora dotykający jakże trudnych współczesnych problemów. Myślę, że doskonale poradził sobie z tematem. Warto też wspomnieć, że niekwestionowanym trzecim bohaterem jest miasto Łódź. Ostatnimi czasy przechodzi renesans :) Jednak co do szczegółów odsyłam do lektury. Naprawdę warto!


  Izabela Wyszomirska  (7.02.2017)
Długo nie mogłam zdecydować się czy sięgnąć po tę książkę. To kolejny już debiut, jaki ostatnimi czasy miałam okazję poznać. Cieszę się, że mogłam tę książkę przeczytać, była dla mnie sporym zaskoczeniem. Tym bardziej, gdy dowiedziałam się, że inspiracją do napisania niniejszej książki była dla Mateusza Bajasa krótka praca w recepcji hotelowej. Z jednej strony ulicy mamy luksusowy hotel, a po drugiej mieszkania bez toalet. Zderzenia tak odległych światów musiało dać upust w postaci tej książki. To daje tej powieści wiarygodności, łatwiej jest nam to wszystko, co opisuje autor sobie wyobrazić.

W "Dwóch świątyniach" mamy dwóch młodych, nieznających się mężczyzn. Ich drogi w pewnym momencie przecinają się. I to w dosłowny sposób - zderzają się przed wejściem do hotelu. To wydarzenie staje się przyczynkiem do zmian w życiu obu bohaterów. To co ich łączy, to jeden cel - sukces. Ale czy obaj go odniosą? A co w przypadku ewentualnej porażki?

Poznajemy Marcina - wykształconego, skupionego na karierze, ambitnego przedsiębiorcę. Wywodzi się z tzw. "dobrego domu", gdzie miał wszystko. Pewnego dnia podejmuje decyzję o prywatnej inwestycji. Ma ważną rozmowę z udziałowcem. Zostaje poddany testowi, który ma sprawdzić to jak się zachowa. Czy uda mu się zgarnąć milionowy kontrakt? W jego życiu oczywiście pojawi się kobieta. Jaką rolę odegra Julia?

"Trzeba wyjątkowo mocnego, a jednocześnie chłodnego intelektu, żeby móc pozwolić sobie na planowanie tak nieprzewidywalnych sytuacji, jakimi są relacje międzyludzkie. Tylko rozległa wiedza, ogromne doświadczenie i niezachwiana pewność siebie gwarantowały tu powodzenie."

Drugim mężczyzną jest rozważny Piotr, który mimo młodego wieku został już doświadczony przez los. Gdy jedno z jego rodziców traci pracę, on bierze na swoje barki pomoc rodzicom. Podejmuje się różnego rodzaju prac dorywczych, jednakże te prace nie dają mu satysfakcji. Jego pasją jest hip-hop. Pragnie zaistnieć w tym świecie. Pewnego dnia natrafia na afisz informujący o konkursie. Postanawia wziąć w nim udział. Czy spełni się jego największe muzyczne marzenie? W jego życiu również pojawi się kobieta. Czy zawalczy o nią tak samo jak o muzykę?

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Są wyraziści, barwni, można zarówno ich polubić, ale i czuć niechęć w stosunku do ich postępowania. poza tym bardzo podobała mi się przedstawiona silna emocjonalna więź Piotra z matką.

Autor przestawiając te dwie historie, pokazuje jak trudne życiowe wybory, jakich dokonujemy wpływają na nasze życie i jak musimy sobie z nimi radzić, z wszelkimi ich konsekwencjami. Bo tu zarówno sukces, jak i porażka mogą nieść wiele emocji pozytywnych, jak i negatywnych, wręcz tragicznych. Możemy wznieść się na szczyt, ale i pójść na samo dno. Tylko od nas samych zależy czy i jak sobie poradzimy w obliczu pojawienia się wyzwania. Poza tym autor podkreśla jak ważna jest pomoc i wsparcie rodziny oraz przyjaciół. To oni często stojąc z boku, przyglądając się nam, widzą więcej. Widzą to, czego często my nie widzimy albo nie chcemy dostrzec. Czasem warto posłuchać dobrych rad.

Książka wzbudziła we mnie skrajne emocje. Ale co ciekawe jest jednocześnie lekka, czyta się w ekspresowym tempie, a akcja mknie bardzo szybko.

To, co zasługuje na uwagę to przedstawione współczesne, pełne kontrastów - miasto Łódź. Autor zadbał, aby wydobyć z niego wszystko to, co najciekawsze.

Debiut bardzo udany, traktujący o trudnych, współczesnych problemach. Dwa odmienne życiorysy, dwa różne spojrzenia na świat. Powieść daje do myślenia. Zmusza do zastanowienia się nad naszymi wyborami. Pokazuje jak łatwo zagubić się w skomercjalizowanym świecie. Ale i wskazuje, że zawsze można żyć inaczej, że można wybrać inną drogę.


  Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska  (30.04.2017)
Nie ukrywam, że kompletnie nie spodziewałam się tego, iż książka Dwie świątynie wywrze na mnie tak ogromne wrażenie. Już zaledwie po kilku stronach byłam przekonana, że to moje pierwsze spotkanie z piórem autora będzie nie tylko niezwykle udane, ale również niezapomniane. Dawkowałam sobie lekturę owej powieści. Za każdym razem przenosiłam się w inny świat, zatracałam się w nim do tego stopnia, że nie chciałam go opuszczać. Do tej pory nie potrafię zdefiniować dokładnie tego, co czułam i czuję nadal. Powieść ta ma w sobie to coś, co sprawia, że człowiek odpływa, całkowicie odrywa się od rzeczywistości, a nawet o niej zapomina. Nieustannie w trakcie jej lektury łapałam się na tym, że nie chciałam, aby ta historia się skończyła. Wiedziałam, że będę tęsknić za niepowtarzalnym i wyjątkowym klimatem stworzonym przez autora. W każdym słowie, wyrażeniu, zdaniu czułam jego pasję i miłość do muzyki oraz do miasta kontrastów - Łodzi. To mi się udzieliło. Słyszałam bity i dopasowane do nich rymy roznoszące się w całym klubie, poruszałam się w ich takt, przepadłam. Uświadomiłam sobie wtedy, że dawno nie słuchałam hip hopu, mimo iż jeszcze parę lat temu uwielbiałam owy gatunek muzyczny. Ponadto miałam wrażenie, jakbym rzeczywiście przechadzała się urokliwymi i klimatycznymi uliczkami w Łodzi, będącymi kumulacją wszelakich zapachów: starych kamienic, spalin, jedzenia i alkoholu. Jakbym codziennie podążała tą trasą, którą pokonywał jeden z głównych bohaterów. A dodatkowo niejednokrotnie byłam świadkiem rozmów biznesowych, prowadzonych negocjacji i warunków współpracy. I co najważniejsze, nie nudziłam się. Uważam, że to było ciekawe doświadczenie. Uczestniczyłam zatem w podróży pełnej przeszywających ciało dźwięków, ludzi wyróżniających się pasją i ambicją, ale także zmagających się z przeciwnościami losu, biznesowych intryg i gier, decyzji zmieniających życie, sukcesów i porażek oraz ciekawych, refleksyjnych i wpływających na zmianę podejścia do wielu kwestii opowieści zwykłych osób, głównie mężczyzn, którzy ponoszą konsekwencje własnych wyborów.

Dwie świątynie to opowieść, która wzbudziła we mnie mnóstwo emocji, niektórych nie potrafię sprecyzować. Jedno jest pewne, że po skończeniu lektury owej książki, popadłam w głęboką zadumę. Siedziałam kilkanaście minut w tej samej pozycji, nie mogłam się ruszyć, nie chciałam odkładać powieści na półkę. Ba! Ja nie mogłam się pogodzić z tym, że to koniec. Nie umiałam powrócić do rzeczywistości, krzątałam się po domu bez celu, nie potrafiłam się na czymkolwiek skupić, zebrać sensownych myśli. Nie wiem, czy jasno się wyrażam, ale inaczej nie potrafię. Są bowiem takie książki, do końca których nie chcemy dotrzeć, bo jeśli przewrócimy ostatnią kartkę, wówczas będziemy musieli się z nią rozstać. I wtedy pozostaje jedynie smutek, tęsknota, a czasem pustka...

Fabuła książki jest oryginalna, niesamowicie wciągająca, a co najważniejsze nieprzewidywalna. Z ciekawością, zainteresowaniem i wnikliwością śledziłam losy bohaterów. Każda kolejno przewracana kartka była dla mnie jedną wielką niewiadomą. To sprawiło, że z przyjemnością chłonęłam tę historię. Ponadto powieść napisana jest lekkim, przejrzystym i sympatycznym stylem. Wyraźnie czułam też zaangażowanie Mateusza Bajasa w napisanie tejże książki. Przepełniona jest ona mnóstwem pięknych, wartościowych cytatów, trafnych spostrzeżeń, niepowtarzalnych uczuć oraz cennych myśli, które pozwalają się na chwilę zatrzymać, zastanowić się na ich głębią i sensem, a także spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy.

Podsumowując, Dwie świątynie to bez wątpienia udany debiut literacki. Prawdę mówiąc, najlepszy spośród wszystkich dotychczas przeze mnie poznanych. Wyróżnia się między innymi intrygującą, a nawet uzależniającą fabułą, będącą połączeniem fascynacji hip hopem, miłości do pełnej rozbieżności i tajemnic Łodzi oraz skomplikowanego świata biznesu, a poza tym naprzemienną trzecioosobową narracją z perspektywy głównych bohaterów, doskonałą kreacją postaci i przyjemnym stylem pisania. To szczera, prawdziwa, poruszająca, emocjonalna i refleksyjna opowieść o pasji, dokonywaniu wyborów ważących na dalszym życiu, dążeniu do upragnionego celu, osiąganiu sukcesów, poznawaniu gorzkiego smaku porażek, zaspokajaniu ambicji, rezygnacji z własnych planów na rzecz dorównania oczekiwaniom innych, zacieraniu się granicy między samospełnieniem a autodestrukcją, a także o trudnej walce o siebie, a jednocześnie swoje życie. To historia z niejednym cennym przesłaniem. Na długo zapada w pamięć. Zapewne nie raz do niej powrócę. Warto sięgnąć po ową opowieść. Warto odbyć tę trudną, ale jakże frapującą i ważną podróż. Gorąco polecam.


  Katarzyna Szepietowska  (12.04.2017)
Piotrek i Marcin, główni bohaterowie tej powieści zderzają się przypadkiem na ulicy. Pierwszy jest młodym chłopakiem, dorywczo pracującym aby wspomóc rodziców, ale jego największą pasją jest hip - hop, Marcin zaś jest świetnie wykształcony, bardzo ambitny, ma świetny pomysł na biznes, który może mu przynieść miliony. Od momentu spotkania ich droga wygląda bardzo podobnie. Piotrek wygrywa nieformalne mistrzostwa Łodzi, zdobywa nowe znajomości, zaprzyjaźnia się z Mińskim, który zaprasza go do wspólnego tworzenia. Razem zaczynają koncertować, zdobywać popularność, a pasja Piotrka w końcu przynosi mu realne zarobki. W drodze na szczyt towarzyszy mu Anka, która wiernie wspiera chłopaka w rozwijającej się karierze.

Marcin natomiast podejmuje współpracę z firmą Wanergy, zdobywa kolejne rynki lokalne, wszystko idzie wręcz idealnie, jego pomysł na biznes okazuje się strzałem w 10. Spotkanie z piękną Julią tylko potęguje jego szczęście. Zaczyna współpracę ze Skoniecznym, który razem z nim rozkręca firmę, która przynosi coraz większe zyski. Zarówni Piotrek, jak i Marcin dochodzą jednak do takiego punktu, w których ich życie ogromnie się zmienia i tylko od nich zależy, jak nim dalej pokierują.

Łódź w powieści nie jest tylko tłem wydarzeń, odgrywa bardziej istotną funkcję. Jest miejscem zderzenia nie tylko dwóch bohaterów, ale także przeróżnych ludzkich historii. Niesamowita bieda sąsiaduje z przesadnym przepychem i bogactwem. Jednym brakuje kilku złotych do spełnienia małego marzenia, inni kupują drogie alkohole i zostawiają setki złotych napiwku. To tutaj bohaterowie spacerują po ulicach, chodzą do klubów i restauracji. To w Łodzi przeżywają wzloty i upadki, które ze szczytu bolą najbardziej.

Pozornie mogłoby się wydawać, że ta książka jest taka zwyczajna, nie ma w niej nic spektakularnego. Ot, zwykłe losy biznesmena i rapera. Mateusz Bajas pokazuje nam jednak drugą stronę medalu, to że każdy sukces wiąże się nie tylko ze sławą, bogactwem i spełnieniem marzeń, ale może przynosić także wiele rozczarowania i cierpienia. Czasami trzeba odbić się od dna by znaleźć swój prawdziwy życiowy cel. Bardzo ważne w powieści są też postacie drugoplanowe, które pojawiają się w życiu bohaterów kiedy najbardziej tego potrzebują. Autor podkreśla, że dobrze mieć koło siebie drugiego człowieka, przyjaciela, a tych prawdziwych trzeba doceniać.

Naprawdę spodobał mi się ten debiut i jestem zadowolona z faktu, że autor postanowił napisać kolejną książkę, którą na pewno postaram się przeczytać.


  Beata Wasilewska  (22.04.2017)
Niezbyt często mam okazję czytać książki obyczajowe, ale lubię w nich to, że nierzadko ukazują te fragmenty życia codziennego, z którymi zazwyczaj nie mam do czynienia. Tak właśnie jest w przypadku książki polskiego autora, którą polecono mi przeczytać jako przykład dobrego debiutu. Chodzi o powieść "Dwie świątynie", którą napisał Mateusz Bajas - autor młodego pokolenia, bloger, pisarz, podróżnik-krajoznawca.

"Dwie świątynie" to oryginalna opowieść zbudowana na zasadzie kontrastu, stawiająca naprzeciw siebie dwóch, jakże różnych bohaterów. Przypadek sprawił, że ich drogi na chwilę zostały przecięte, by za chwilę zmierzyć ich ze zmianami mającymi wpływ na ich dalszą egzystencję. Pewnego marcowego wieczoru dwóch młodych mężczyzn spotkało się na łódzkim chodniku w pobliżu luksusowego hotelu. Właściwie zderzyli się, co zapoczątkowało opowieść o życiu ludzi z dwóch różnych światów. Marcin i Piotr. Bogaty, bezkompromisowy biznesmen i źle sytuowany pasjonat hip-hopu, chwilowo bez żadnych perspektyw na sukces.
Przypadkowe spotkanie stało się momentem zwrotnym w życiu bohaterów. Ich losy możemy śledzić na zmianę. Autor przedstawia nam ich drogę do szczęścia, miraż powodzenia budowany krok po kroku, pogoń za dużymi pieniędzmi, sławą, karierą otwierającą wszystkie drzwi.
Marcin walczy o kontrakt wart wiele milionów złotych. W tym czasie zostaje wystawiony na ciężką próbę, poddany testowi. W świecie wielkich korporacji Marcin jest niczym człowiek-cyborg. Obdarzony nienaganną aparycją, narcystyczny, cyniczny i chorobliwie ambitny uważa się za kogoś wyjątkowego. Zaślepiony pogardą wobec innych, czy zdoła zrozumieć, co tak naprawdę jest ważne w życiu?
Z kolei Piotrek, mieszkaniec jednej z łódzkich famuł, dostaje od losu niebagatelną szansę. Może zmierzyć się z tuzami sceny hip-hopowej. Nieznany nikomu raper szybko winduje się na szczyt freestyle'u.

Poczynania dwóch tak różnych postaci prowadzą ich do życiowej krawędzi. W efekcie obaj mężczyźni muszą poradzić sobie z upadkiem: finansowym i moralnym.

"Dwie świątynie" to, przede wszystkim, powieść o samotności, ludzkich żądzach, upadku z piedestału, na którym sami się stawiamy. Historie przedstawione przez autora wywołują wiele emocji. Przerażają, smucą, złoszczą. Jednocześnie pokazują, że można znaleźć wyjście z najczarniejszej sytuacji. Trzeba tylko chcieć. A może korzystać też z pomocy innych. Chociaż nie zawsze zauważamy wyciągniętą ku nam pomocną dłoń.

Kreacje głównych bohaterów są skrojone na miarę współczesności. To dobitnie przedstawieni młodzi ludzie, umiejscowieni w autentycznym środowisku. Autor świetnie kontrastuje świat wielkiego biznesu ze sceną polskiego hip-hopu. Dla mnie oba te światy były obce. Dzięki "Dwóm świątyniom" miałam możliwość zajrzeć za kulisy obu rzeczywistości. I obie skłoniły mnie do przemyśleń. Mateusz Bajas zaskoczył mnie mocną i bezpardonową prozą, dojrzałym spojrzeniem na życie i ludzi wokół nas. Poza tym jest kolejnym autorem, który postanowił umieścić swoją fabułę w Łodzi, mieście kontrastów, pięknym i smutnym zarazem.

Jak czytało mi się "Dwie świątynie"? Na początku zainteresowało mnie zetknięcie ze sobą dwóch różnych literackich bohaterów. Z ciekawością śledziłam ich koleje losu. Na zmianę walczyli o moją sympatię. Ostatecznie utkwili w mojej pamięci, sekundowałam im w dążeniu do szczęścia, wybaczałam porażki i małe lub większe podłości. Opisy finansowych poczynań Marcina, kolejne bangerowe bity Piotrka otwierały przede mną drzwi do światów, których nie znałam. Czasem przedzierałam się przez fragmenty wypełnione slangiem typowym dla raperów, czasem zaś wczytywałam się w kwestie prawne, inwestycyjne i gry na giełdzie. W obu przypadkach autor przybliżył mi tematykę, która nie pozostaje w sferze moich głównych zainteresowań. I za to mogę mu podziękować.

"Dwie świątynie" to na wskroś współczesna powieść obyczajowa, która stara się odpowiedzieć na odwieczne pytanie: co tak naprawdę jest ważne w życiu?
Jeśli chcecie skonfrontować swoją odpowiedź na to pytanie z wizją przedstawioną przez autora powieści, przenieście się na chwilę do Łodzi. Poznajcie Marcina, Piotrka, Mińskiego, Ankę i wielu innych bohaterów towarzyszących opowieści o dwóch drogach do szczęścia. Jak to w życiu bywa, nie zawsze usłanych różami.


  Michalina Foremska  (29.04.2017)
Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, by zapoznać się z książką Mateusza Bajasa, więc gdy nadarzyła się ku temu okazja, postanowiłam z niej skorzystać. Z racji tego, że jestem wzrokowcem i dużą wagę przywiązuje do okładek – Dwie świątynie zdecydowanie wpadają w oko, dzięki wyróżniającej się grafice witającej każdego potencjalnego czytelnika, który zechce zerknąć na ten tytuł.

Główni bohaterowie powieści Mateusza Bajasa to dwaj mężczyźni, który tak naprawdę nie łączy nic. Nic poza chęcią osiągnięcia sukcesu.
Piotr – mocno doświadczony przez życie młody mężczyzna z biednego domu, którego pasją jest hip-hop. Jego marzenie – wybicie się na rynku muzyczny, zdobycie sławy i pieniędzy ma szansę się zrealizować… Pytanie, czy będzie umiał wykorzystać swoją szansę?
Marcin – wykształcony i ambitny przedsiębiorca, który łaknie sukcesu, pieniędzy i władzy. Jednak jego zatracenie w realizacji tych kroków sprawia, że to, co łatwo przyszło, szybko odeszło… Jak poradzi sobie z zaistniałą sytuacją?

Sukces definicji ma wiele. Dla każdego będzie oznaczał coś zgoła innego, choć część ich będzie się pokrywać. Różnica polegać będzie zawsze na drogach do niego i sposobu, w jaki zostanie spożytkowany… Czy dana jednostka będzie umiała sobie z nim poradzić i go „okiełznać”, czy spadnie… na samo dno… podnosząc się bądź tkwiąc w nim już na zawsze?

Mateusz Bajas na przykładzie wykreowanych przez siebie bohaterów ukazał prawdopodobne scenariusze życia człowieka dążącego do sukcesu… Krok po kroku. Ukazał oblicza tej drogi, jak i samego „szczytu”, a także tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy zachłyśnie się nim i straci zdrowy rozsądek.
Historia zarówno Marcina, jak i Piotra pokazują, jakie znaczenie i wagę w życiu mają decyzje… Decyzje i ich konsekwencje… Bo przecież każdy jest kowalem swojego losu i tylko od niego zależy, jakim on też będzie.

Całości dopełnia współczesny obraz Łodzi tak pełnej kontrastów, gdzie bogactwo miesza się z biedą i odwrotnie. Obraz idealnie oddający klimat powieści i nadający jej niewątpliwie głębi i charakteru.

Podsumowując: Debiutancka powieść Mateusza Bajasa Dwie świątynie to przyjemna i szybka lektura, która zapewne wielu przypadnie do gustu. Autor porusza w książce bardzo ciekawy i trudny temat, jakim jest sam sukces, jak i dążenie do niego, które okazuje się drogą bardzo wyboistą… czasem kończącą się murem nie do przebicia, ale czy faktycznie tak jest, dowiecie się, sięgając po tę powieść.
Dodam jeszcze, że przez całą rozciągłość czasu poświęconego książce (bardzo przyjemnie spędzonego), w głowie „obijała” mi się myśl, że jest to bardzo „męska” książka… choć i kobiety nie powinny narzekać ;)

Dodaj własną recenzję
Darmowy transport przy zamówieniu powyżej 50 zł!
Liczba:  
      Dodaj do koszyka
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
Pokerzyści i frajerzy — Franciszek Przeklasa Pokerzyści i frajerzy — Franciszek Przeklasa
Pokerzyści i frajerzy to książka dla dorosłych czytelników. Opowiada o ludzkich słabościach i o strasznym nałogu – pokerze.

Poker to gęstwina namiętności...