Witaj! Zaloguj się, a jeśli nie jesteś jeszcze naszym klientem, zarejestruj się.
Szukaj
Twój koszyk jest pusty  |  Zaloguj się  |  Pomoc
Zaczytani.pl -> Fantasy -> Balony — M. Sajnog
Balony — M. Sajnog

Balony

Cena: 31,99 zł 27,00 zł
Wysyłamy w 1-3 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę

Opis i recenzje

A co, jeśli jutra nie będzie?

Kiedy pewnego dnia na niebie pojawiają się setki zachwycających krwistoczerwonych balonów, nikt nie podejrzewa, że za chwilę to przyciągające wzrok zjawisko doprowadzi do katastrofy. Chwilę później na ziemi zaczyna się rozprzestrzeniać tajemniczy wirus, który w błyskawicznym tempie atakuje ludzi i zwierzęta. Lekarze są zupełnie bezradni wobec jego śmiertelnej siły. Wkrótce cywilizacja zaczyna się chylić ku upadkowi, a krajobraz planety ulega postępującej destrukcji...

Czy jest coś, co może zapobiec apokalipsie? Czy ci, którzy cudem przeżyli, będą w stanie powstrzymać wirusa? A może tak właśnie wygląda koniec starego świata i początek czegoś, co nastanie po nim?

Tom II w przygotowaniu.

Szczegóły

  • Rodzaj literatury: Fantasy
  • Wydawca: Novae Res, 2018
  • Format: 121x195
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 270
  • ISBN: 978-83-8147-279-1

Recenzje czytelników

Średnia ocena: 
 z 3 recenzji.Dodaj własną recenzję

  Dorota Grochala  (7.03.2019)
Pewnego dnia na niebie pojawiają się balony. Dostrzegają je jedynie nieliczni, a ich pęknięcie powoduje przerażenie i poczucie nadchodzącego nieszczęścia. Zwierzęta zaczynają masowo chorować i umierać, bądź atakować wszystkich i wszystko po kolei. Ziemię zaczyna pokrywać nowa, dziwna roślinność. Gatunek ludzki wymiera, pozostawiając przy życiu jedynie kilka jednostek. Czy uda im się uratować planetę? Co jest przyczyną masowych śmierci ludzi i zwierząt? Co wyjątkowego mają w sobie ocaleńcy? Przeczytajcie!



"Balony" to książka z gatunku apokaliptycznego fantasy. Motyw roślinności posiadającej zabójcze cechy w pierwszej chwili skojarzył mi się z pełnometrażowym filmem "Sailor Moon R". W książce jednak sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż w klasycznym już anime. Nie zdradzę Wam za dużo z samej historii, jednak postaram się opowiedzieć co nieco. Opowieść poznajemy z punktu widzenia kilku najważniejszych postaci, jest ona częściowo ukrywana i niepełna, dużo w niej niedopowiedzeń i niejasności. Czy to źle? W innym gatunku zapewne by tak było, tutaj jednak białe plamy na tle całości jedynie podnoszą napięcie, zmuszając czytelników i czytelniczki do własnych rozważań na temat przedstawionych wydarzeń. O samych postaciach nie wiemy zbyt wiele, nic poza tym, co bardziej lub mniej bezpośrednio odnosi się do głównej osi wydarzeń. Przyznam szczerze, że "Balony" są pierwszą książkę z gatunku apokaliptycznego z domieszką fantasy, jaką czytałam. Pochłonęłam ją jednak w jeden wieczór. Tak jak wiele razy wspominałam, od dziecka uwielbiam seriale kryminalne, tak samo w dzieciństwie podobną miłością darzyłam filmy mówiące o końcu świata. Im wersja hipotetycznych zdarzeń była dziwniejsza i mniej prawdopodobna, tym lepiej. A jeśli zakończenie nie dawało jasnych i klarownych odpowiedzi, było wręcz cudownie. Tymi słowami można również opisać "Balony". Chciałabym by kiedyś na ich podstawie powstała wersja filmowa, książka jest tego warta. Jedynym minusem jaki dostrzegłam, jest używany przez bohaterów język, często wulgarny i prostacki. Czasem jedna "kurwa" może przekazać wszystko, a czasem z nadmiaru ich i im podobnych słów może powstać jedynie język szamba. Niestety tak chwilami działo się i tutaj. I jest to najpoważniejszy błąd.

"Balony", tak sympatyczny i pozytywnie nastrajający tytuł okazuje się być książką o tym, jak świat ulega zagładzie, na którą praktycznie nie mamy wpływu. Książką, którą ciężko wyrzucić z pamięci, której treść zawsze będzie do nas wracać gdy zobaczymy pełne powietrza gumowe kule. Książką, która mówi też o tym, że nie potrzeba nam końca świata, wystarczy by zło ukryte w ludzkiej naturze przejęło kontrolę.

Czy polecam? Oczywiście! Pomimo języka o którym już wspominałam, tej książki nie da się zapomnieć. Jeśli lubicie klimaty apo, post apo, fantasy, to jest to książka dla Was. Jeśli nie, albo nie jesteście pewni_e, mam nadzieję, że ta książka również Was zachwyci. Mnie już chyba na zawsze będą przerażać balony na niebie.


  Stowarzyszenie Książkoholików  (27.01.2019)
Odkąd tylko ta książka dostała się w moje ręce, byłam naprawdę ciekawa, co takiego znajdę w środku i czy przedstawiona tam treść przypadnie mi do gustu. Przyznaję, trochę zwlekałam, zanim w końcu się zdecydowałam, jednak teraz szczerze mogę powiedzieć, że mimo paru niedociągnięć, sądzę, że było warto.

To typowa postapokaliptyczna książka, która równie dobrze mogłaby niczym nie wyróżniać się spośród wielu innych podobnych do niej lektur. No właśnie, mogłaby, ale z jakiegoś powodu wyróżniła się i trafiła w moje ręce. Co takiego sprawiło, że zwróciła moją uwagę? Otóż tajemniczo pojawiające się setki krwistoczerwonych balonów, które zwiastują, że dzień później rozpęta się zaraza, która dopadnie zarówno ludzi jak i zwierzęta.

Najbardziej zastanawiało mnie, dlaczego to akurat balony i to w takim kolorze miały zwiastować najgorsze, jednak celowo nie odpowiem tu na to pytanie i to wam postawię szukanie odpowiedzi w tej oto książce, która prawdę powiedziawszy jest naprawdę dobra i sądzę, że nie zaszkodzi wam przeznaczyć parę godzin na zapoznania się z jej treścią.

Ale wracając autorka ma mimo wszystko niebanalny pomysł, który z dobrym wykonaniem - a takie było - stworzył naprawdę świetną książkę, którą szczerze mogłabym polecić znajomym.

Przyznaję, że tym, co przyciągnęło moją uwagę była niebanalna okładka, która ma w sobie coś, że potrafi pobudzić naszą wyobraźnię i sprawić, że powiemy - to będzie następna książka, którą przeczytam!

Opowieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie i sądzę, że wszyscy, a przynajmniej większość miłośników tego gatunku powinna znaleźć w niej coś dla siebie. Ja osobiście jestem nią mile zaskoczona i nie uznaję czasu, który przeznaczyłam na jej przeczytanie za zmarnowany. Czy polecam? Jak najbardziej!


  Ewa Nowicka  (15.06.2019)
Porządne literackie postapo to jest “to” w dzisiejszych czasach. To nic, że jesteśmy na ostatniej prostej do zagłady ludzkości! Coraz chętniej zaczytujemy się w wyobrażeniach o naszym końcu czy po prostu upadku. Snujemy różne scenariusze, a w tym pomagają nam pisarze czy scenarzyści z kolejnymi wizjami tego, jak ów upadek może się rozpocząć bądź w jakiej gehennie przyjdzie nam żyć. Swoją cegiełkę do tego zbioru wyobrażeń dokłada także debiutująca autorka, M. Sajnog. Czy jej wizja globalnej katastrofy jest choć trochę intrygująca? Czy zbiera ślady schematów z różnych, znanych już nam, tekstów kultury? Czym wyróżniają się “Balony” na tle innych powieści postapokalipstycznego fantasy?

Pewnego dnia na niebie pojawiają się setki krwistoczerwonych balonów. To pierwszy znak tego, że dzieje się coś złego. Niedługo potem na świecie zaczyna rozprzestrzeniać się tajemniczy wirus atakujący zwierzęta. Stają się one albo nadzwyczaj agresywne, albo niespodziewanie umierają bez wyraźnego powodu. Choć początkowo wydaje się, że ludzie są bezpieczni, to wirus w końcu dopada i nasz gatunek. Wszyscy zaczynają się nawzajem zagrażać, na całym świecie zapanowuje chaos tak szybko, że nikt nie zdołał nawet zbadać niebezpieczeństwa, jakie zaczęło zagrażać naszej planecie. Ze zwłok zmarłych zwierząt oraz ludzi wyrastają tajemnicze pędy, kwiaty, obca roślinność. Jednak niewielkiej grupie ludzi udało się przetrwać. Choć nie działają w zespole, to zdaje się, że podświadomie mogą wiedzieć więcej niż inni o tym, jak zapobiec apokalipsie. Czy cudownie ocalałym uda się powstrzymać wirusa? Czy to już jest koniec świata w takiej postaci, w jakiej wszyscy go znali?

Choć pierwsze kilka stron nie nastroiło mnie całkowicie pozytywnie do powieści za sprawą pewnego fabularnego chaosu, to z każdą kolejną stroną historia wciągała mnie coraz bardziej. Wyjątkowo spodobała mi się sama koncepcja zagłady – połączenie magii, kosmicznej mocy, niedocenianej przez ludzkość flory, która zalewa cały świat oraz agresywnych zwierząt będących nosicielami choroby to dość zajmujący pomysł. Sam rozkład fabuły, rozwinięcia poszczególnych wątków, napędzają akcję w taki sposób, że dość szybko się ją czyta.

Wydaj mi się, że niektóre postaci zostały potraktowane zbyt po macoszemu i napisane bez nakładów emocjonalnych. Tak, jakby ich przeszłość nie do końca ich definiowała. Autorka wspomina o ich poprzednim życiu, jednak nadaje temu zbyt mało emocji oraz znaczenia, aby czytelnik mógł się z większym zaangażowaniem wczuć w postać. Miałam takie odczucia w momencie analizowania poczynań Elli, Josephine czy Adama. Jednak są też bohaterowie o wiele lepiej scharakteryzowani, posiadający o wiele lepsze pogłębienie psychologiczne. Najlepiej napisanymi postaciami okazały się dla mnie Pani Peters, Rossa oraz sam Wirus. W nich jest najwięcej wewnętrznych konfliktów oraz najbardziej są nacechowani różnego rodzaju emocjami.

Bardzo przypadła mi do gustu decyzja autorki o budowaniu prostych zdań i rezygnacja z tych wielokrotnie złożonych. Sprawia to, że lekturę bardzo łatwo się przyswaja, a jednocześnie zmniejsza ryzyko językowego błędu. Interesująco wypada też plastyczny opis zmieniającego się niespodziewanie świata – szczególnie w kontekście poszanowania flory we współczesnym nam świecie. W sferze konstrukcji powieści także na plus zasługuje jej różnorodność. Rozdziały noszą imiona bohaterów, którzy akurat dochodzą do głosu, czyli “Adam”, “Ella” czy “Eryk”. Co ciekawe, swój głos dostał sam Wirus. Rozdział o każdym z nich operuje zupełnie innym stylem opowieści – jedne wyglądają jak wpisy z pamiętniki, drugie korzystają z pierwszej osoby liczby pojedynczej, kolejne z trzeciej osoby, a nawet można spotkać wszechwiedzącego narratora. To zdecydowanie uatrakcyjnia lekturę, nadając jej potrzebnego tempa.

“Balony” to według mnie udany debiut, któremu po prostu brakuje nieco energii. Czytając powieść Sajnog odczuwamy głównie smutek i ciekawość, a brak jest pewnej widowiskowości lub – w opozycji – większej analizy emocjonalnej bohaterów w kontekście nastałego kryzysu. Jednak ostatecznie to mocne oraz nieszablonowe postapo, trochę korzystające z tekstów kultury o zombie, trochę z filmowego campu. Polecam szczerze tym, którzy lubią gorzkie wizje nadchodzącego świata, a jednocześnie nie chcą męczyć się z terminologią z dziedziny fizyki lub chemii.

Dodaj własną recenzję