Zaczytani.pl
Literatura obyczajowa
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu — Marta Jednachowska, Jolanta Kosowska
Literatura obyczajowa
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu — Marta Jednachowska, Jolanta KosowskaKalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu
Cena: 42,99 zł 36,54 zł
Wysyłamy w 7-14 dni
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Książki dostarcza firma DHL Express
Czas oczekiwania na paczkę
Opis i recenzje
Magia świąt działa, nawet gdy jesteśmy zbyt dorośli, by w nią wierzyć…
Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro wyjątkowych podopiecznych. Dziś są dorośli, rozrzuceni po świecie, z własnymi historiami i bagażem doświadczeń.
Gdy ich dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki i okazuje się, że jej pamięć z każdym dniem się pogarsza, Maria i Jagoda podejmują decyzję – odnajdą wszystkich wychowanków i zorganizują niezapomniane bożonarodzeniowe spotkanie, by sprawić Grażynie radość i odwdzięczyć się za otrzymane kiedyś dobro.
Każda z osób, z którymi nawiązują kontakt, ma swoje powody, by wrócić do przeszłości – albo chcieć się od niej odciąć. Czy magia świąt i wspomnienia z dzieciństwa wystarczą, by ponownie spleść ich losy?
To ciepła, pełna emocji opowieść o rodzinie, która nie opiera się na więzach krwi, lecz na wspólnych przeżyciach i cichym pragnieniu bycia kochanym.
Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro wyjątkowych podopiecznych. Dziś są dorośli, rozrzuceni po świecie, z własnymi historiami i bagażem doświadczeń.
Gdy ich dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki i okazuje się, że jej pamięć z każdym dniem się pogarsza, Maria i Jagoda podejmują decyzję – odnajdą wszystkich wychowanków i zorganizują niezapomniane bożonarodzeniowe spotkanie, by sprawić Grażynie radość i odwdzięczyć się za otrzymane kiedyś dobro.
Każda z osób, z którymi nawiązują kontakt, ma swoje powody, by wrócić do przeszłości – albo chcieć się od niej odciąć. Czy magia świąt i wspomnienia z dzieciństwa wystarczą, by ponownie spleść ich losy?
To ciepła, pełna emocji opowieść o rodzinie, która nie opiera się na więzach krwi, lecz na wspólnych przeżyciach i cichym pragnieniu bycia kochanym.
Szczegóły
- Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
- Wydawca: Novae Res, 2025
- Format: 130x210, skrzydełka
- Wydanie: Pierwsze
- Liczba stron: 306
- ISBN: 978-83-8423-165-4
Recenzje czytelników
| Średnia ocena: | z 6 recenzji. | Dodaj własną recenzję |
| Mirosława Dudko | (7.12.2025) |
„W każdym człowieku są ogromne pokłady dobra, czasami trzeba je tylko odkopać.”
Gdy jesteśmy dziećmi, potem nastolatkami, różnie wyobrażamy sobie nasze dorosłe życie. Życie pisze różne scenariusze i nie każdemu toczy się ono według pragnień. Jedni odnajdują szczęście, inni zbierają gorzkie efekty swoich decyzji, udało się odnaleźć szczęście. Dla jednych był to wynik własnych decyzji, dla innych – kwestia niezależna od nich. Rok temu poznaliśmy pierwszej części dylogii „Kalendarz Adwentowy” poznaliśmy dwanaścioro wychowanków domu dziecka przy ulicy Zimowej we Wrocławiu. Mieli oni swoje marzenia, które częściowo się spełniły, ale jak potoczyły się ich dalsze losy – możemy się tego dowiedzieć w drugiej odsłownie tej historii „Dwanaście dróg do domu”
„Kalendarz adwentowy” miał zamknięty charakter i nie spodziewałam się, że autorki dopiszą dalszy ciąg losów bohaterów. Ogromnie mnie to ucieszyło, gdyż ucieszyło, mieli oni ogromny potencjał do rozwoju, zarówno osobistego, jak i emocjonalnego. Byłam ciekawa, jak potoczyło się ich dorosłe życie – i teraz miałam szansę to odkryć.
Druga część Kalendarza Adwentowego rozpoczyna się 1 grudnia, dwadzieścia lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. Justyna ma teraz 37 lat, jest mężatką i wychowuje dwoje dzieci – trzynastoletnią Jowitę oraz sześcioletniego Miłosza. Wcześniejsze zakupy świąteczne okazują się wyzwaniem, gdyż podobny pomysł miało wielu innych ludzi, a galeria handlowa wypełniona jest tłumem klientów. W tej przedświątecznej gorączce Justyna zaczyna zastanawiać się nad losami dawnych kolegów i koleżanek z domu dziecka – co robią teraz? Jak potoczyło się ich życie?
Niespodziewanie odnajduje Marię, która obecnie prowadzi własną kwiaciarnię i wraz z mężem stara się o adopcję dziewczynki z zespołem Downa. Wspólnie postanawiają odnaleźć dawnych przyjaciół, z którymi dzieliły dzieciństwo i młodość. Wszystko po to, by pomóc Grażynie, swojej dawnej opiekunce w domu dziecka. Dziś Grażka (jak ją wszyscy wówczas nazywali) jest w domu opieki i cierpi na demencję.
O losach pozostałych wychowanków dowiadujemy się w trakcie podążania za kolejnymi rozdziałami i epizodami. Towarzyszymy im w tej podróży przez cały grudzień, aż do świąt Bożego Narodzenia, a konkretnie do 25 grudnia. Czytając o ich obecnym życiu nie raz się wzruszyłam, zasmuciłam, ale też ucieszyłam, gdyż niektórzy z poznanej dwunastki wychowanków wzbudza wiele uczuć. Niektórych los mnie poruszył, inni wywołali złość i konsternację, a jeszcze inni uśmiech i empatię.
Panie Kosowska i Jednachowska to doskonale zgrany duet pisarski, który razem tworzą lekkie, ciepłe historie z głębszym przesłaniem. Po raz kolejny połączyły siły i stworzyły niesamowity kolaż ludzkich losów, pokazując, że życie układa się różnie, ale najważniejsze, by pamiętać o tym, co było w nim dobre, co dawało nam siłę. Ich styl jest płynny, lekki, czasami opisowy, a całość ma charakter wspomnieniowy, gdyż bohaterowie nie raz wracają myślami do czasów spędzonych w domu dziecka. Dowiadujemy się, co wydarzyło się w ich życiu i co doprowadziło ich do obecnego punktu.
Ta kontynuacja to jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi. Została poprowadzona w niezwykle przystępny sposób, jednocześnie poruszając trudne tematy, z którymi mierzą się dorośli bohaterowie. Przypomina, że warto walczyć o relacje, dbać o ludzi, którzy coś dla nas znaczą, i nie zapominać o tych, z którymi łączyły nas serdeczne więzi. To ciepła, lekka, a jednocześnie ujmująca opowieść o solidarności, wspólnym działaniu i przyjaźni, która nie przemija.
Autorki subtelnie pokazują, że często składamy sobie obietnice dotyczące utrzymywania relacji i snujemy plany, a życie weryfikuje nasze zamiary. Uświadamia, że to, kim jesteśmy obecnie zależne jest od tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Podkreślają też, jak ważne jest pielęgnowanie relacji z ludźmi, którzy odegrali istotną rolę w naszym życiu. Często bowiem bywa tak, że obiecujemy sobie, dzwonić do siebie, pisać, spotykać się, że będziemy pamiętać. Potem okazuje się, że codzienność potrafi nas pochłonąć i spycha te obietnice na dalszy plan. Wyłania się refleksja, by nie zapominać o innych, pielęgnować przeżyte chwile i nie zasypywać dróg, które prowadzą do przyjaciół.
To też opowieść o istocie celebrowania świąt w rodzinnym gronie. Nie ważne jest co postawimy na stole, czy będą dwie, trzy, czy dwanaście potraw. Ważne, by spędzić ten czas z bliskimi.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
Gdy jesteśmy dziećmi, potem nastolatkami, różnie wyobrażamy sobie nasze dorosłe życie. Życie pisze różne scenariusze i nie każdemu toczy się ono według pragnień. Jedni odnajdują szczęście, inni zbierają gorzkie efekty swoich decyzji, udało się odnaleźć szczęście. Dla jednych był to wynik własnych decyzji, dla innych – kwestia niezależna od nich. Rok temu poznaliśmy pierwszej części dylogii „Kalendarz Adwentowy” poznaliśmy dwanaścioro wychowanków domu dziecka przy ulicy Zimowej we Wrocławiu. Mieli oni swoje marzenia, które częściowo się spełniły, ale jak potoczyły się ich dalsze losy – możemy się tego dowiedzieć w drugiej odsłownie tej historii „Dwanaście dróg do domu”
„Kalendarz adwentowy” miał zamknięty charakter i nie spodziewałam się, że autorki dopiszą dalszy ciąg losów bohaterów. Ogromnie mnie to ucieszyło, gdyż ucieszyło, mieli oni ogromny potencjał do rozwoju, zarówno osobistego, jak i emocjonalnego. Byłam ciekawa, jak potoczyło się ich dorosłe życie – i teraz miałam szansę to odkryć.
Druga część Kalendarza Adwentowego rozpoczyna się 1 grudnia, dwadzieścia lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. Justyna ma teraz 37 lat, jest mężatką i wychowuje dwoje dzieci – trzynastoletnią Jowitę oraz sześcioletniego Miłosza. Wcześniejsze zakupy świąteczne okazują się wyzwaniem, gdyż podobny pomysł miało wielu innych ludzi, a galeria handlowa wypełniona jest tłumem klientów. W tej przedświątecznej gorączce Justyna zaczyna zastanawiać się nad losami dawnych kolegów i koleżanek z domu dziecka – co robią teraz? Jak potoczyło się ich życie?
Niespodziewanie odnajduje Marię, która obecnie prowadzi własną kwiaciarnię i wraz z mężem stara się o adopcję dziewczynki z zespołem Downa. Wspólnie postanawiają odnaleźć dawnych przyjaciół, z którymi dzieliły dzieciństwo i młodość. Wszystko po to, by pomóc Grażynie, swojej dawnej opiekunce w domu dziecka. Dziś Grażka (jak ją wszyscy wówczas nazywali) jest w domu opieki i cierpi na demencję.
O losach pozostałych wychowanków dowiadujemy się w trakcie podążania za kolejnymi rozdziałami i epizodami. Towarzyszymy im w tej podróży przez cały grudzień, aż do świąt Bożego Narodzenia, a konkretnie do 25 grudnia. Czytając o ich obecnym życiu nie raz się wzruszyłam, zasmuciłam, ale też ucieszyłam, gdyż niektórzy z poznanej dwunastki wychowanków wzbudza wiele uczuć. Niektórych los mnie poruszył, inni wywołali złość i konsternację, a jeszcze inni uśmiech i empatię.
Panie Kosowska i Jednachowska to doskonale zgrany duet pisarski, który razem tworzą lekkie, ciepłe historie z głębszym przesłaniem. Po raz kolejny połączyły siły i stworzyły niesamowity kolaż ludzkich losów, pokazując, że życie układa się różnie, ale najważniejsze, by pamiętać o tym, co było w nim dobre, co dawało nam siłę. Ich styl jest płynny, lekki, czasami opisowy, a całość ma charakter wspomnieniowy, gdyż bohaterowie nie raz wracają myślami do czasów spędzonych w domu dziecka. Dowiadujemy się, co wydarzyło się w ich życiu i co doprowadziło ich do obecnego punktu.
Ta kontynuacja to jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi. Została poprowadzona w niezwykle przystępny sposób, jednocześnie poruszając trudne tematy, z którymi mierzą się dorośli bohaterowie. Przypomina, że warto walczyć o relacje, dbać o ludzi, którzy coś dla nas znaczą, i nie zapominać o tych, z którymi łączyły nas serdeczne więzi. To ciepła, lekka, a jednocześnie ujmująca opowieść o solidarności, wspólnym działaniu i przyjaźni, która nie przemija.
Autorki subtelnie pokazują, że często składamy sobie obietnice dotyczące utrzymywania relacji i snujemy plany, a życie weryfikuje nasze zamiary. Uświadamia, że to, kim jesteśmy obecnie zależne jest od tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Podkreślają też, jak ważne jest pielęgnowanie relacji z ludźmi, którzy odegrali istotną rolę w naszym życiu. Często bowiem bywa tak, że obiecujemy sobie, dzwonić do siebie, pisać, spotykać się, że będziemy pamiętać. Potem okazuje się, że codzienność potrafi nas pochłonąć i spycha te obietnice na dalszy plan. Wyłania się refleksja, by nie zapominać o innych, pielęgnować przeżyte chwile i nie zasypywać dróg, które prowadzą do przyjaciół.
To też opowieść o istocie celebrowania świąt w rodzinnym gronie. Nie ważne jest co postawimy na stole, czy będą dwie, trzy, czy dwanaście potraw. Ważne, by spędzić ten czas z bliskimi.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
| Ewelina Górowska | (17.12.2025) |
Kiedy rok temu recenzowałam dla Was "Kalendarz adwentowy" do głowy mi nie przyszło, że ta historia może mieć swój ciąg dalszy, więc kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych kontynuację tej historii, dosłownie najpierw z wrażenia zaniemówiłam, a później oszalałam z radości! Pokochałam "Kalendarz adwentowy" całym sercem więc jego kontynuacja to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać od tych dwóch niesamowitych kobiet.
Rok temu poznaliśmy dwunastkę dzieci wychowujących się w jednym z Domów Dziecka. Towarzyszyliśmy im w ich codzienności, poznawaliśmy marzenia, kibicowaliśmy i wspólnie przeżywaliśmy wzloty, upadki i porażki. Dzieliliśmy z nimi troski i radości, wierzyliśmy, że osiągną w dorosłym życiu wszystko to, czego pragną i o czym marzą.
Dziś dostaliśmy historię, w której śledzimy losy tych samych ludzi dwadzieścia lat później- są oni już dorośli, część ma swoje rodziny, inni spełniają marzenia z dzieciństwa, a jeszcze inni próbują się odnaleźć w świecie, w którym los postanowił raz po raz rzucać im kłody pod nogi. Jedna przypadkowa rozmowa w galerii handlowej wywołuje u jednej z byłych mieszkanek Domu Dziecka falę wspomnień i chęć dowiedzenia się co słychać u innych wychowanków.
Postanawia zadzwonić do jednej z dziewczyn, z którą utrzymywała sporadyczny kontakt, a ten jeden wydawałoby się niewinny telefon, uruchamia lawinę nie tylko wspomnień, ale i realnych działań dążących do spotkania wszystkich wychowanków w jednym miejscu...
Czy dwunastce dorosłych ludzi uda się spotkać w komplecie? Jak poukładało się ich życie, czy spełniły się ich plany marzenia i założenia? Co się stało, że podjęli próbę odnowienia zerwanych więzi? Czy przyjaźń i poczucie odpowiedzialności za drugiego, jest tak samo silna, jak dwadzieścia lat wcześniej? Co stało za decyzją byłej opiekunki i jakie przyniesie konsekwencje podjęta decyzja?
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że takich pytań pojawi się w waszych głowach jeszcze mnóstwo. Na szczęście odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, musicie tylko zaopatrzyć się w olbrzymi zapas chusteczek, bo łzy będą płynąć niemal nieustannie.
Autorki stworzyły przepiękną historię, od której trudno jest się oderwać nawet na moment.
Bo wiadome jest, że książki Jolanty Kosowskiej, teraz także jej córki Marty biorę zawsze i wszędzie w przysłowiowe ciemno, więc nie dałam rady wyzwaniu, by dziennie czytać po jednym rozdziale. No nie dało się i koniec, historia wchłonęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, nie pozwalając się odłożyć nawet na moment. Tak, przeczytałam całą w jeden dzień i choć przypłaciłam to bólem głowy i spuchniętymi oczyma, było warto!
"Kalendarz adwentowy 2" to powieść niezwykła, z jednej strony bardzo delikatna, subtelna- idealna na świąteczny czas, a z drugiej (jak zawsze) poruszająca ważne społecznie tematy. Tym razem Autorki poruszyły temat starości i towarzyszącej jej samotności i niejednokrotnie choroby... W dzisiejszych zabieganych czasach młodzi ludzie nie mają czasu, a czasami nawet ochoty otaczać się starszą, spowalniającą ich pęd częścią rodziny. Dlatego też coraz częściej nasi bliscy trafiają do domów opieki, zwanych szumnie domami spokojnej starości. Nam wydaje się, że jest dobrze i nie zwracamy niestety już większej uwagi na to jak czuje się i co myśli na ten temat nasz bliski, żyjemy swoim życiem co raz bardziej się oddalając...
A to, co czuje osoba samotna i co myśli doskonale ukazały pisarki.
Autorki w tej części postawiły na emocje i więzi, które nas łączą z bliskimi, nawet wtedy gdy dzielą nas tysiące kilometrów. Pokazały i udowodniły, że choć nasze drogi czasami się rozchodzą, rozstajemy się w niezgodzie, mówimy w gniewie, że nie chcemy kontaktu to zawsze, ale to zawsze leży nam na uwadze dobro kogoś, kogo kochamy, z kim się przyjaźnimy czy jest nam bliski w jakiś inny sposób.
Ponownie udowodniły i pokazały to, co jest naprawdę ważne i jakimi wartościami należy kierować się w życiu, pokazując, że nic nigdy nie dzieje się bez powodu, a zwykła rozmowa, może przynieść olbrzymie korzyści, a jej brak, potrafi zburzyć to, co buduje się latami.
Bohaterowie są niezwykli, obdarzeni całą gamą emocji i empatii. Autorki jest mistrzyniami w tworzeniu postaci, w każdej z nich można zauważyć "żywego człowieka" z jego wszystkimi walorami i przywarami.
Narracja, którą zastosowały tu Autorki, pozwala poznać ich bardziej, co wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji...
Przedstawiona historia, niezwykle porusza, pokazuje, jak ważne są nie tylko więzi rodzinne, ale i te, które tworzymy sami, jak trudno jest zaufać i oddać swoje życie w ręce innych, otoczyć opieką innych, nie patrząc na swój dobrobyt, czasami... wybaczyć, choć gdzieś w podświadomości, wiemy, że nie zawsze jest to posta droga.
Akcja nie goni na złamanie karku, ale otula czytelnika świąteczną magią i ciepłem płynącym z serc. Przepiękne i barwne opisy ludzi, emocji miejsc splatają się w genialną i niezwykłą całość, która porywa i gwarantuje stały dopływ wzruszeń i drgań serca.
Jestem zakochana w tej historii i chciałabym, by trafiła ona do wszystkich tych, którzy przestali wierzyć, nie tylko w magię świąt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy kiedyś byli dla nich ważni.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak to jedna z piękniejszych i poruszających historii, które poznałam w tym roku.
Rok temu poznaliśmy dwunastkę dzieci wychowujących się w jednym z Domów Dziecka. Towarzyszyliśmy im w ich codzienności, poznawaliśmy marzenia, kibicowaliśmy i wspólnie przeżywaliśmy wzloty, upadki i porażki. Dzieliliśmy z nimi troski i radości, wierzyliśmy, że osiągną w dorosłym życiu wszystko to, czego pragną i o czym marzą.
Dziś dostaliśmy historię, w której śledzimy losy tych samych ludzi dwadzieścia lat później- są oni już dorośli, część ma swoje rodziny, inni spełniają marzenia z dzieciństwa, a jeszcze inni próbują się odnaleźć w świecie, w którym los postanowił raz po raz rzucać im kłody pod nogi. Jedna przypadkowa rozmowa w galerii handlowej wywołuje u jednej z byłych mieszkanek Domu Dziecka falę wspomnień i chęć dowiedzenia się co słychać u innych wychowanków.
Postanawia zadzwonić do jednej z dziewczyn, z którą utrzymywała sporadyczny kontakt, a ten jeden wydawałoby się niewinny telefon, uruchamia lawinę nie tylko wspomnień, ale i realnych działań dążących do spotkania wszystkich wychowanków w jednym miejscu...
Czy dwunastce dorosłych ludzi uda się spotkać w komplecie? Jak poukładało się ich życie, czy spełniły się ich plany marzenia i założenia? Co się stało, że podjęli próbę odnowienia zerwanych więzi? Czy przyjaźń i poczucie odpowiedzialności za drugiego, jest tak samo silna, jak dwadzieścia lat wcześniej? Co stało za decyzją byłej opiekunki i jakie przyniesie konsekwencje podjęta decyzja?
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że takich pytań pojawi się w waszych głowach jeszcze mnóstwo. Na szczęście odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, musicie tylko zaopatrzyć się w olbrzymi zapas chusteczek, bo łzy będą płynąć niemal nieustannie.
Autorki stworzyły przepiękną historię, od której trudno jest się oderwać nawet na moment.
Bo wiadome jest, że książki Jolanty Kosowskiej, teraz także jej córki Marty biorę zawsze i wszędzie w przysłowiowe ciemno, więc nie dałam rady wyzwaniu, by dziennie czytać po jednym rozdziale. No nie dało się i koniec, historia wchłonęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, nie pozwalając się odłożyć nawet na moment. Tak, przeczytałam całą w jeden dzień i choć przypłaciłam to bólem głowy i spuchniętymi oczyma, było warto!
"Kalendarz adwentowy 2" to powieść niezwykła, z jednej strony bardzo delikatna, subtelna- idealna na świąteczny czas, a z drugiej (jak zawsze) poruszająca ważne społecznie tematy. Tym razem Autorki poruszyły temat starości i towarzyszącej jej samotności i niejednokrotnie choroby... W dzisiejszych zabieganych czasach młodzi ludzie nie mają czasu, a czasami nawet ochoty otaczać się starszą, spowalniającą ich pęd częścią rodziny. Dlatego też coraz częściej nasi bliscy trafiają do domów opieki, zwanych szumnie domami spokojnej starości. Nam wydaje się, że jest dobrze i nie zwracamy niestety już większej uwagi na to jak czuje się i co myśli na ten temat nasz bliski, żyjemy swoim życiem co raz bardziej się oddalając...
A to, co czuje osoba samotna i co myśli doskonale ukazały pisarki.
Autorki w tej części postawiły na emocje i więzi, które nas łączą z bliskimi, nawet wtedy gdy dzielą nas tysiące kilometrów. Pokazały i udowodniły, że choć nasze drogi czasami się rozchodzą, rozstajemy się w niezgodzie, mówimy w gniewie, że nie chcemy kontaktu to zawsze, ale to zawsze leży nam na uwadze dobro kogoś, kogo kochamy, z kim się przyjaźnimy czy jest nam bliski w jakiś inny sposób.
Ponownie udowodniły i pokazały to, co jest naprawdę ważne i jakimi wartościami należy kierować się w życiu, pokazując, że nic nigdy nie dzieje się bez powodu, a zwykła rozmowa, może przynieść olbrzymie korzyści, a jej brak, potrafi zburzyć to, co buduje się latami.
Bohaterowie są niezwykli, obdarzeni całą gamą emocji i empatii. Autorki jest mistrzyniami w tworzeniu postaci, w każdej z nich można zauważyć "żywego człowieka" z jego wszystkimi walorami i przywarami.
Narracja, którą zastosowały tu Autorki, pozwala poznać ich bardziej, co wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji...
Przedstawiona historia, niezwykle porusza, pokazuje, jak ważne są nie tylko więzi rodzinne, ale i te, które tworzymy sami, jak trudno jest zaufać i oddać swoje życie w ręce innych, otoczyć opieką innych, nie patrząc na swój dobrobyt, czasami... wybaczyć, choć gdzieś w podświadomości, wiemy, że nie zawsze jest to posta droga.
Akcja nie goni na złamanie karku, ale otula czytelnika świąteczną magią i ciepłem płynącym z serc. Przepiękne i barwne opisy ludzi, emocji miejsc splatają się w genialną i niezwykłą całość, która porywa i gwarantuje stały dopływ wzruszeń i drgań serca.
Jestem zakochana w tej historii i chciałabym, by trafiła ona do wszystkich tych, którzy przestali wierzyć, nie tylko w magię świąt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy kiedyś byli dla nich ważni.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak to jedna z piękniejszych i poruszających historii, które poznałam w tym roku.
| Anna Kaczor | (28.12.2025) |
Kiedyś mieszkali w jednym domu dziecka, byli z sobą bardzo związani, obiecywali sobie, że nigdy nie przestaną się przyjaźnić. Życie jednak miało swoje plany, minęło wiele lat, dorośli, a każdy z nich ma własną historię, własne życie.
Pani Grażynka była opiekunką w domu dziecka, to dzięki niej, ten czas nie był taki zły. Teraz kobieta jest już starsza, mieszka w domu opieki, a z jej pamięcią jest coraz gorzej. Maria i Jagoda, jedne z jej podopiecznych podejmują decyzję, że trzeba odnaleźć wszystkich i sprawić, żeby się spotkali. Chcą sprawić radość kobiecie, która tak wiele dla nich zrobiła, której wiele zawdzięczają. Jak będą wyglądać poszukiwania? Czy się udadzą? Czego się dowiedzą o dawnych przyjaciołach? Czy uda się sprawić, aby wszyscy się spotkali?
Nie będę ukrywać, że nie czytałam tomu pierwszego. Czy to jakoś odczułam podczas czytania? Szczerze mówiąc, ani troszkę. Niczego mi nie brakowało, nie miałam wrażenia, że coś było wcześniej. Książka zdecydowanie mi się podobała. Historia, jaką w niej znalazłam, była ciepła, wzruszająca, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To opowieść o ludziach, którzy kiedyś byli dla siebie ważni, dorośli i każde poszło w swoją stronę, jednak kiedy potrzeba pomocy, potrafią ją sobie okazać bez wahania.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Szczególności zakończenie wręcz mnie zszokowało (w pozytywnym znaczeniu), jednak dlaczego nie mogę Wam zdradzić. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, różnorodni, tacy, których przygody śledzi się z przyjemnością. Książkę czytamy z perspektywy wielu osób, więc tym razem nie mogę Wam zdradzić o bohaterach więcej niż w zarysie historii.
„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” to książka, w której znalazłam ciekawą historię wywołującą emocje podczas czytania. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
Pani Grażynka była opiekunką w domu dziecka, to dzięki niej, ten czas nie był taki zły. Teraz kobieta jest już starsza, mieszka w domu opieki, a z jej pamięcią jest coraz gorzej. Maria i Jagoda, jedne z jej podopiecznych podejmują decyzję, że trzeba odnaleźć wszystkich i sprawić, żeby się spotkali. Chcą sprawić radość kobiecie, która tak wiele dla nich zrobiła, której wiele zawdzięczają. Jak będą wyglądać poszukiwania? Czy się udadzą? Czego się dowiedzą o dawnych przyjaciołach? Czy uda się sprawić, aby wszyscy się spotkali?
Nie będę ukrywać, że nie czytałam tomu pierwszego. Czy to jakoś odczułam podczas czytania? Szczerze mówiąc, ani troszkę. Niczego mi nie brakowało, nie miałam wrażenia, że coś było wcześniej. Książka zdecydowanie mi się podobała. Historia, jaką w niej znalazłam, była ciepła, wzruszająca, wciągająca, wywołująca wiele emocji. To opowieść o ludziach, którzy kiedyś byli dla siebie ważni, dorośli i każde poszło w swoją stronę, jednak kiedy potrzeba pomocy, potrafią ją sobie okazać bez wahania.
Akcja sprawnie poprowadzona, ze zwrotami, które mnie potrafiły zaskoczyć. Szczególności zakończenie wręcz mnie zszokowało (w pozytywnym znaczeniu), jednak dlaczego nie mogę Wam zdradzić. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji. Dla mnie była to pozycja na jeden wieczór.
Bohaterowie zdecydowanie ciekawi, różnorodni, tacy, których przygody śledzi się z przyjemnością. Książkę czytamy z perspektywy wielu osób, więc tym razem nie mogę Wam zdradzić o bohaterach więcej niż w zarysie historii.
„Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu” to książka, w której znalazłam ciekawą historię wywołującą emocje podczas czytania. Z przyjemnością polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA
| Edyta Stachelek | (20.01.2026) |
Przyznam się, że bardzo mało świątecznych pozycji przeczytałam w święta. Za to dużo odpoczywałam i teraz mam mega wielkie zaległości. Plus jest taki, że teraz, gdy świąteczna gorączka minęła, a ja postanowiłam więcej odpoczywać, czytanie takich pozycji sprawia mi przyjemność.Dlatego też dzisiaj poświątecznie wkrada się na feed książka Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej ,,Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu."Jest to kontynuacja, bardziej emocjonalna, dojrzała, przekazująca dosadnie wartości, ukazująca mocne więzi, które nie wynikają z rodzinnych korzeni, tylko ze wspólnych przeżyć obcych sobie ludzi, którzy przez przypadek stali się dla siebie rodziną. Autorki zahaczają o pierwszy tom, w którym poznaliśmy wspaniałe dzieciaki z domu dziecka i ich opiekunów, którzy za wszelką cenę starali się stworzyć im choć namiastkę prawdziwego domu.W tej części mamy już dorosłych ludzi, z własnym bagażem doświadczeń, własnym życiem, własnymi historiami. Ludzi porozrzucanych po świecie, którzy będą mieli możliwość spotkać się ponownie po tylu latach. Ludzi, którzy byli dla siebie, jak rodzina, a odchodząc z domu dziecka, zapomnieli o sobie i o tym, co ich łączyło. Impulsem do ponownego spotkania staje się opiekunka Grażyna, która trafia do domu opieki. To ona oddała kiedyś serce dla tych dzieciaków i nadal nosi ich w nim, czego dowodem jest zakończenie tej historii. To za jej sprawą spotkają się ponownie, ale czy wszyscy?Piękna, wartościowa i wzruszająca zarazem pozycja, w której magia świąt to jedno, a ludzie dobre serce, bezinteresowna pomoc i obdarowanie drugiej osoby miłością bezinteresowną to drugie. To dzięki tej historii możemy poczuć prawdziwe emocje i uczucia. To ona pokazuje nam, żeby nie zapominać o ludziach, którzy byli dla nas bliscy, że rodzina to nie zawsze więzy krwi. Tutaj miłość Pani Grażynki do swoich podopiecznych nie maleje nawet po latach. Myśli o nich, mimo iż już dawno piszą własną historię. Tę opowieść tworzą również drobne detale, dzięki którym robi się ciepło na serduchu. Super dodatkiem jest spis postaci na końcu, aktualny i ten stanowiący mały powrót do przeszłości. Swoją drogą Grażynka dobrze to wymyśliła. Bardzo polecam.
| Magdalena Jarosz | (25.01.2026) |
Często mam ochotę po jakiejś lekturze dowiedzieć się co dalej z bohaterami. Tym razem autorki pozwoliły nam wrócić do bohaterów z pierwszej części Kalendarza Adwentowego, czas zobaczyć jak ułożyły się życia byłych wychowanków domu dziecka przy ulicy Zimowej: Marceliny, Maurycego, Telemacha, Oliwii, Szymona, Zosi, Olgi, Karola, Natalii, Jagody, Justyny i Marii.
Dwadzieścia lat temu byli sobie niczym rodzeństwo, dwanaście dzieciaków połączonych przez los w domu dziecka. Dziś to dorośli ludzie, każde z nich prowadzi własne życie, każde z nich poszło w swoją stronę i praktycznie nie mają ze sobą żadnego kontaktu. Gdy Grażyna- opiekunka, która przed pewnymi świętami zrobiła najwspanialsze prezenty dzieciakom, trafia do domu opieki a jej zdrowie i pamięć zaczyna szwankować, dwie najstarsze byłe podopieczne postanawiają zebrać całą dwunastkę i przygotować dla Grażyny święta, które pozwolą jej sobie wszystko przypomnieć. Nie jest to jednak proste zadanie, podopiecznych wywiało w różne strony świata, a tam zmagają się z własnymi problemami i obowiązkami.
Cudownie było wrócić po raz drugi do postaci z ulicy Zimowej, pięknie jest przed świętami przypomnieć sobie, czym tak naprawde jest bliskość i jak ważna jest rodzina. Więzi które stworzyli bohaterowie są stałe i nierozerwalne, trzeba je było tylko porządnie odkurzyć. Powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego zakończenie, czułam się totalnie zaskoczona. Autorki stworzyły kawał naprawde dobrej dylogii świątecznej, która rozgrzewa serca.
Dwadzieścia lat temu byli sobie niczym rodzeństwo, dwanaście dzieciaków połączonych przez los w domu dziecka. Dziś to dorośli ludzie, każde z nich prowadzi własne życie, każde z nich poszło w swoją stronę i praktycznie nie mają ze sobą żadnego kontaktu. Gdy Grażyna- opiekunka, która przed pewnymi świętami zrobiła najwspanialsze prezenty dzieciakom, trafia do domu opieki a jej zdrowie i pamięć zaczyna szwankować, dwie najstarsze byłe podopieczne postanawiają zebrać całą dwunastkę i przygotować dla Grażyny święta, które pozwolą jej sobie wszystko przypomnieć. Nie jest to jednak proste zadanie, podopiecznych wywiało w różne strony świata, a tam zmagają się z własnymi problemami i obowiązkami.
Cudownie było wrócić po raz drugi do postaci z ulicy Zimowej, pięknie jest przed świętami przypomnieć sobie, czym tak naprawde jest bliskość i jak ważna jest rodzina. Więzi które stworzyli bohaterowie są stałe i nierozerwalne, trzeba je było tylko porządnie odkurzyć. Powiem Wam, że nie spodziewałam się takiego zakończenie, czułam się totalnie zaskoczona. Autorki stworzyły kawał naprawde dobrej dylogii świątecznej, która rozgrzewa serca.
| Michał Machnacki | (4.02.2026) |
Pamiętacie książkę Kalendarz adwentowy pani Jolanty Kosowskiej i jej córki Marty Jednachowskiej? W zeszłym roku mogliśmy przeczytać piękną opowieść o podopiecznych Domu Dziecka we Wrocławiu przy ulicy Zimowej. Wmuszaliśmy się ich codziennym życiem w tym miejscu i czasem Adwentu, który przygotowywał ich na nadejście Świąt Bożego Narodzenia. I te tajemnicze prezenty, liściki, ach — można było się wzruszyć, a zarazem cieszyć ze spełnianych dziecięcych marzeń. Myślałem, że to będzie zamknięta powieść, a tutaj niespodzianka! Mamy drugą część, której zupełnie się nie spodziewałem.
Jak zwykle muszę napisać kilka słów o twórczyniach dzieła. W zeszłym roku debiutowały wspólną powieścią. Jak wiadomo, matka i córka, postanowiły kontynuować rodzinną współpracę. Choć różnią się diametralnie, to jednak widać, że obie mają gorące serca, wrażliwe i potrafią przywrócić wiarę w nadchodzące święta. Pani Jolanta to autorka wielu przepięknych książek, a jej latorośl uwielbia konie, jest lekarzem weterynarii.
Okładka obu części trochę się różni, ale obie nawiązują do Adwentu i prezentów. Pierwsza była na białym tle, ta jest czerwona. Razem prezentują się ciekawie i zachęcają do przeczytania tej przepięknej opowieści.
Tym razem przeniesiemy się dwadzieścia lat do przodu od czasu, gdy dwunastka podopiecznych domu dziecka opuści;la już dawno przyjazne progi tego przybytku. Każdy poszedł w swoją stronę i powoli ich wspólnie spędzony czas przy Zimowej odchodzi w zapomnienie. Gdy okazuje się, że ich opiekunka Grażyna, trafia do domu opieki i zaczyna tracić pamięć, Maria i Jagoda postanawiają zrobić jej niespodziankę, która mogłaby przywrócić kobiecie wspomnienia sprzed dwudziestu lat, gdy wspólnie świętowali powtórne przyjście Pana Jezusa na świat. Nie spodziewały się jednak, że może być to praktycznie niewykonalne. Jakie napotkały trudności? Czy Marcelina, Maurycy, Telemach, Oliwia, Szymon, Zosia, Olga, Karol, Natalia, Justyna i wspomniane Jagoda i Maria odnajdą drogę do domu?
Nie powiem, że można przejść obojętnie obok powieści. Nie powiem, że nie, nie poleciała mi łezka. Tak, poleciała, bo zakończenie jest niezwykle wzruszające i nawet twardziele będą mrugać szybciej powiekami, by ukryć wzruszenie.
Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej odsłony, to najpierw koniecznie polecam.
Jak zwykle muszę napisać kilka słów o twórczyniach dzieła. W zeszłym roku debiutowały wspólną powieścią. Jak wiadomo, matka i córka, postanowiły kontynuować rodzinną współpracę. Choć różnią się diametralnie, to jednak widać, że obie mają gorące serca, wrażliwe i potrafią przywrócić wiarę w nadchodzące święta. Pani Jolanta to autorka wielu przepięknych książek, a jej latorośl uwielbia konie, jest lekarzem weterynarii.
Okładka obu części trochę się różni, ale obie nawiązują do Adwentu i prezentów. Pierwsza była na białym tle, ta jest czerwona. Razem prezentują się ciekawie i zachęcają do przeczytania tej przepięknej opowieści.
Tym razem przeniesiemy się dwadzieścia lat do przodu od czasu, gdy dwunastka podopiecznych domu dziecka opuści;la już dawno przyjazne progi tego przybytku. Każdy poszedł w swoją stronę i powoli ich wspólnie spędzony czas przy Zimowej odchodzi w zapomnienie. Gdy okazuje się, że ich opiekunka Grażyna, trafia do domu opieki i zaczyna tracić pamięć, Maria i Jagoda postanawiają zrobić jej niespodziankę, która mogłaby przywrócić kobiecie wspomnienia sprzed dwudziestu lat, gdy wspólnie świętowali powtórne przyjście Pana Jezusa na świat. Nie spodziewały się jednak, że może być to praktycznie niewykonalne. Jakie napotkały trudności? Czy Marcelina, Maurycy, Telemach, Oliwia, Szymon, Zosia, Olga, Karol, Natalia, Justyna i wspomniane Jagoda i Maria odnajdą drogę do domu?
Nie powiem, że można przejść obojętnie obok powieści. Nie powiem, że nie, nie poleciała mi łezka. Tak, poleciała, bo zakończenie jest niezwykle wzruszające i nawet twardziele będą mrugać szybciej powiekami, by ukryć wzruszenie.
Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej odsłony, to najpierw koniecznie polecam.
Dodaj własną recenzję
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
![]() |
Sezon na króliczka — Joanna Maziarek Polowanie dopiero się zaczyna...
Alicja Milewska, oddana pracy nauczycielka wychowania przedszkolnego, po godzinach pozwala sobie na odrobinę szaleństwa. ... |
Oferta książek
Wg wydawnictwa
Najpopularniejsze i polecane
Kategorie książek
Zaloguj się | Twoje zamówienia | Twoje dane | Koszty dostawy | Regulamin zakupów
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res




