Domek nad Jeziorem Borzymskim
Cena: 49,99 zł 42,49 zł
Wysyłamy w 1-3 dni roboczych
Książki dostarcza firma DPD
Czas oczekiwania na paczkę
Książki dostarcza firma DPD
Czas oczekiwania na paczkę
Opis i recenzje
Czasem największym aktem odwagi jest postawienie na siebie
Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd – tak przez lata powtarzała matka Oliwii i Moniki. Dziś, jako dorosłe kobiety, siostry próbują odnaleźć wiarę w siebie, dźwigając ciężar pokoleniowej traumy.
Oliwia podporządkowuje swoje życie innym – partnerowi, jego dzieciom oraz wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy od dawna dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. Choć o tym miejscu krążą mroczne legendy, czuje, że właśnie tam mogłaby odnaleźć azyl. Problem w tym, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku…
Monice tak bardzo zależy na zerwaniu z łatką „starej panny”, że decyduje się na małżeństwo, które z czasem okazuje się pułapką. Jej codzienność staje się klatką. Inną niż ta, w której tkwi Oliwia, lecz równie bolesną.
Wkrótce dwie siostry z dwóch różnych światów będą musiały zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie? I czy starczy im na to odwagi?
Przyszedł kryzys. Po prostu niewypowiedziane na głos i niewyegzekwowane pragnienia oraz życiowe rozczarowania skumulowały się. Spowodowały, że zrobiłam bilans związku z Tymonem. Nie wyszedł on dla mnie zbyt korzystnie. Uświadomiłam sobie, iż przez dziewięć lat pozwalałam, by moje życie w każdej dziedzinie było podporządkowane mojemu partnerowi, że nie mam należącej tylko do mnie przestrzeni. Wydzierał mi ją po kawałeczku i robił to niepostrzeżenie. (…) Czy ta wiedza zmieniła moją postawę wobec związku? Nie. Chyba potrzebuję impulsu, jakiegoś zdarzenia w życiu, które da mi stosowną odwagę, by zawalczyć o siebie. Na razie czekam. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, w którym będę żyła w harmonii z własnym „ja”, bez ciągłych kompromisów i notorycznej rezygnacji z tego, co dla mnie ważne. Codziennie wieczorem przed snem życzę sobie, żeby w moim życiu nastąpił spektakularny zwrot.
A podobno trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy… Bo może się spełnić!
Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd – tak przez lata powtarzała matka Oliwii i Moniki. Dziś, jako dorosłe kobiety, siostry próbują odnaleźć wiarę w siebie, dźwigając ciężar pokoleniowej traumy.
Oliwia podporządkowuje swoje życie innym – partnerowi, jego dzieciom oraz wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy od dawna dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. Choć o tym miejscu krążą mroczne legendy, czuje, że właśnie tam mogłaby odnaleźć azyl. Problem w tym, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku…
Monice tak bardzo zależy na zerwaniu z łatką „starej panny”, że decyduje się na małżeństwo, które z czasem okazuje się pułapką. Jej codzienność staje się klatką. Inną niż ta, w której tkwi Oliwia, lecz równie bolesną.
Wkrótce dwie siostry z dwóch różnych światów będą musiały zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie? I czy starczy im na to odwagi?
Przyszedł kryzys. Po prostu niewypowiedziane na głos i niewyegzekwowane pragnienia oraz życiowe rozczarowania skumulowały się. Spowodowały, że zrobiłam bilans związku z Tymonem. Nie wyszedł on dla mnie zbyt korzystnie. Uświadomiłam sobie, iż przez dziewięć lat pozwalałam, by moje życie w każdej dziedzinie było podporządkowane mojemu partnerowi, że nie mam należącej tylko do mnie przestrzeni. Wydzierał mi ją po kawałeczku i robił to niepostrzeżenie. (…) Czy ta wiedza zmieniła moją postawę wobec związku? Nie. Chyba potrzebuję impulsu, jakiegoś zdarzenia w życiu, które da mi stosowną odwagę, by zawalczyć o siebie. Na razie czekam. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, w którym będę żyła w harmonii z własnym „ja”, bez ciągłych kompromisów i notorycznej rezygnacji z tego, co dla mnie ważne. Codziennie wieczorem przed snem życzę sobie, żeby w moim życiu nastąpił spektakularny zwrot.
A podobno trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy… Bo może się spełnić!
Szczegóły
- Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa
- Wydawca: Novae Res, 2026
- Format: 130x210, skrzydełka
- Wydanie: Pierwsze
- Liczba stron: 454
- ISBN: 978-83-8423-365-8
Recenzje czytelników
| Średnia ocena: | z 6 recenzji. | Dodaj własną recenzję |
| Jadwiga Czajkowska | (7.04.2026) |
Ogłaszam wszem i wobec to naprawdę świetna obyczajówka.
Tytułowy domek, który otrzymuje główna bohaterka - Oliwia, zdziera maski z ludzi w jej otoczeniu. Nagle na wierzch wychodzą zazdrość, chore nadzieje na darmowy urlop, próby oszukania jej przy remoncie, a nawet chęć odbicia partnera przez sąsiadkę. To miejsce obnaża ludzkie intencje bez litości.
Otaczające domek cisza, natura i przestrzeń kontrastują z burzą emocji, jaka rozgrywa się między bohaterami. A jednak to właśnie tam Oliwia dostaje szansę, by poukładać swoje życie na nowo.
Bardzo ją polubiłam - za siłę, za rozsądek i za to, że nie jest naiwną gąską. Nie użala się nad sobą, nie stęka, tylko działa. Czasem radykalnie, ale zawsze z empatią i świadomością konsekwencji. Rozumie, że każda decyzja - nawet ta, która kiedyś wydawała się błaha — ma wpływ na teraźniejszość.
To dla mnie przede wszystkim powieść o wyborach i ich skutkach. O tym, jak przeszłość potrafi wracać i jak bardzo kształtuje to, kim jesteśmy dziś. Jednocześnie książka dotyka wielu ważnych, życiowych tematów: relacji w rodzinach patchworkowych, związków przemocowych, toksycznych układów, w których nawet najbliżsi potrafią ranić.
To powieść jak lustro - każdy czytelnik znajdzie w niej cząstkę siebie.
Szczerze polecam!
Tytułowy domek, który otrzymuje główna bohaterka - Oliwia, zdziera maski z ludzi w jej otoczeniu. Nagle na wierzch wychodzą zazdrość, chore nadzieje na darmowy urlop, próby oszukania jej przy remoncie, a nawet chęć odbicia partnera przez sąsiadkę. To miejsce obnaża ludzkie intencje bez litości.
Otaczające domek cisza, natura i przestrzeń kontrastują z burzą emocji, jaka rozgrywa się między bohaterami. A jednak to właśnie tam Oliwia dostaje szansę, by poukładać swoje życie na nowo.
Bardzo ją polubiłam - za siłę, za rozsądek i za to, że nie jest naiwną gąską. Nie użala się nad sobą, nie stęka, tylko działa. Czasem radykalnie, ale zawsze z empatią i świadomością konsekwencji. Rozumie, że każda decyzja - nawet ta, która kiedyś wydawała się błaha — ma wpływ na teraźniejszość.
To dla mnie przede wszystkim powieść o wyborach i ich skutkach. O tym, jak przeszłość potrafi wracać i jak bardzo kształtuje to, kim jesteśmy dziś. Jednocześnie książka dotyka wielu ważnych, życiowych tematów: relacji w rodzinach patchworkowych, związków przemocowych, toksycznych układów, w których nawet najbliżsi potrafią ranić.
To powieść jak lustro - każdy czytelnik znajdzie w niej cząstkę siebie.
Szczerze polecam!
| Kamila Walota | (25.04.2026) |
Czy jest coś lepszego niż książka, która pachnie lasem, wodą i letnią beztroską? Już po pierwszych stronach wiedziałam, że nie wyjdę z tego klimatu.
Fabuła? Otulająca jak koc o zachodzie słońca.
Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, za to jest mnóstwo tych chwil – rozmów przy herbacie, skrzypienia podłóg, niespiesznych spacerów nad wodę. Autorka snuje historię, która toczy się własnym rytmem. I uwierzcie – im bardziej zwalniacie, tym bardziej ona wchodzi pod skórę⏳
„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to powieść obyczajowa Agnieszki Łepki, której bohaterką jest Oliwia – kobieta, która od zawsze podporządkowuje swoje życie innym: partnerowi, jego dzieciom i wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. To miejsce, choć owiane mrocznymi legendami, staje się dla niej azylem, ale musi zmierzyć się z faktem, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku. Równolegle poznajemy losy jej siostry, Moniki, która desperacko chce zerwać z łatką „starej panny” i wikła się w toksyczne małżeństwo. Dwie siostry z dwóch różnych światów muszą zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie?
Bohaterowie… są po prostu prawdziwi.
Na początku pomyślałam: „No dobrze, ale gdzie ten dramat?” – a potem dotarło, że dramat to nie musi być eksplozja. Czasem to cichy żal, niewypowiedziane słowa albo tęsknota za czymś, co już minęło. Autorka genialnie pokazuje emocje między wierszami i ja to kupuję z miejsca.
Tempo jest leniwe – jak weekend nad jeziorem, na którym nic się nie musi.
Styl? Lekki, wciągający, momentami emocjonalny, ale bez przesłodzenia. Czyta się tak, jakby ktoś opowiadał historię przy kominku. Zero zbędnych opisów, za to całe mnóstwo atmosfery.
Komu polecam?
Każdemu, kto ma dość wyścigu szczurów i pragnie się zatrzymać. To książka dla fanów powolnych historii obyczajowych, nostalgicznych dreszczyków (bez dreszczyku w sensie kryminału!) i ludzi, którzy kochają mazurskie klimaty. Jeśli lubicie Katarzynę Michalak czy Agnieszkę Krawczyk – to będzie strzał w dziesiątkę.
Moja ocena: 8/10
BRUNETTE BOOKS
Fabuła? Otulająca jak koc o zachodzie słońca.
Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, za to jest mnóstwo tych chwil – rozmów przy herbacie, skrzypienia podłóg, niespiesznych spacerów nad wodę. Autorka snuje historię, która toczy się własnym rytmem. I uwierzcie – im bardziej zwalniacie, tym bardziej ona wchodzi pod skórę⏳
„Domek nad Jeziorem Borzymskim” to powieść obyczajowa Agnieszki Łepki, której bohaterką jest Oliwia – kobieta, która od zawsze podporządkowuje swoje życie innym: partnerowi, jego dzieciom i wiecznie niezadowolonej matce. Kiedy niespodziewanie dziedziczy domek w Borzymiu, po raz pierwszy dostrzega dla siebie szansę na lepsze jutro. To miejsce, choć owiane mrocznymi legendami, staje się dla niej azylem, ale musi zmierzyć się z faktem, że nie jest jedyną osobą, która pragnie tego spadku. Równolegle poznajemy losy jej siostry, Moniki, która desperacko chce zerwać z łatką „starej panny” i wikła się w toksyczne małżeństwo. Dwie siostry z dwóch różnych światów muszą zadać sobie te same pytania: ile trzeba poświęcić, by wreszcie odzyskać siebie?
Bohaterowie… są po prostu prawdziwi.
Na początku pomyślałam: „No dobrze, ale gdzie ten dramat?” – a potem dotarło, że dramat to nie musi być eksplozja. Czasem to cichy żal, niewypowiedziane słowa albo tęsknota za czymś, co już minęło. Autorka genialnie pokazuje emocje między wierszami i ja to kupuję z miejsca.
Tempo jest leniwe – jak weekend nad jeziorem, na którym nic się nie musi.
Styl? Lekki, wciągający, momentami emocjonalny, ale bez przesłodzenia. Czyta się tak, jakby ktoś opowiadał historię przy kominku. Zero zbędnych opisów, za to całe mnóstwo atmosfery.
Komu polecam?
Każdemu, kto ma dość wyścigu szczurów i pragnie się zatrzymać. To książka dla fanów powolnych historii obyczajowych, nostalgicznych dreszczyków (bez dreszczyku w sensie kryminału!) i ludzi, którzy kochają mazurskie klimaty. Jeśli lubicie Katarzynę Michalak czy Agnieszkę Krawczyk – to będzie strzał w dziesiątkę.
Moja ocena: 8/10
BRUNETTE BOOKS
| Monika Fabjańska | (4.05.2026) |
Nieczęsto zdarza mi się aż tak wniknąć w bohaterów jak podczas lektury „Domek nad jeziorem Borzymskim” autorstwa Agnieszka Łepki. To nie są postacie „z książki” - to ludzie z krwi i kości. Tacy, których mogłabym spotkać na ulicy. Albo… rozpoznać w kimś bardzo bliskim.
Najmocniej poruszyła mnie Oliwia. To bohaterka, która na pierwszy rzut oka wydaje się spokojna, poukładana, „ogarnięta”. Ale im bardziej ją poznawałam, tym bardziej widziałam, jak bardzo jest zmęczona życiem dla innych. Ona nie żyje dla siebie - ona funkcjonuje dla wszystkich wokół. Dla partnera, dla jego dzieci, dla matki, która nigdy nie jest zadowolona. I najgorsze jest to, że ona sama długo nie widzi w tym nic złego. Przyzwyczaiła się. Do ustępowania. Do milczenia. Do rezygnowania.
Były momenty, kiedy miałam ochotę nią potrząsnąć. Powiedzieć: „Dziewczyno, obudź się!”. Ale jednocześnie rozumiałam ją aż za dobrze. Bo ile z nas tak ma? Ile razy wybieramy spokój zamiast siebie? I właśnie dlatego jej historia boli najbardziej - bo jest tak bardzo prawdziwa.
Zupełnie inne emocje wzbudzała we mnie Monika. Z jednej strony zazdrośna, impulsywna, momentami irytująca… a z drugiej - zagubiona, przytłoczona oczekiwaniami, które ktoś w niej zaszczepił. Ona całe życie słyszy, że musi spełnić pewien schemat. Że powinna wyjść za mąż, że „tak trzeba”. I kiedy w końcu podejmuje tę decyzję… wszystko zaczyna się sypać.
Jej historia była dla mnie trudna. Bo pokazywała, jak łatwo można wejść w życie, które od początku nie jest nasze. Jak bardzo można się zamknąć w czymś, co miało być rozwiązaniem, a okazuje się kolejną pułapką. Monika nie jest łatwa do polubienia, ale jest niesamowicie prawdziwa. I właśnie za to ją doceniłam.
No i jest jeszcze Tymon… postać, która wzbudzała we mnie chyba najwięcej frustracji. Niby obecny, niby zaangażowany, ale jednocześnie ciągle gdzieś obok. Nie potrafi postawić granic, nie potrafi jasno określić swojej roli, a jego przeszłość i relacje z byłymi partnerkami nieustannie wpływają na związek z Oliwią. Miałam wrażenie, że Oliwia zawsze jest u niego „na drugim miejscu”. I to było trudne do czytania.
Ogromne emocje wzbudziła we mnie też matka sióstr. Postać, która momentami doprowadzała mnie do szału. Jej sposób myślenia, to ciągłe „co ludzie powiedzą”, ocenianie, porównywanie… To właśnie ona jest źródłem wielu ran, które siostry noszą w dorosłym życiu. I choć ciężko ją polubić, to niestety jest bardzo wiarygodna. Takie osoby naprawdę istnieją.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak różne są te bohaterki, a jednocześnie jak bardzo są do siebie podobne. Obie dźwigają ten sam bagaż. Obie próbują jakoś sobie poradzić. Tylko każda robi to inaczej.
Autorka stworzyła postacie, które nie są idealne - i właśnie dlatego tak mocno działają na emocje. Popełniają błędy, podejmują złe decyzje, czasem irytują… ale są prawdziwe. I dzięki temu ich historie nie są tylko opowieścią - są doświadczeniem.
Ta książka zostawiła mnie z myślą, że każdy z nas ma w sobie trochę Oliwii i trochę Moniki. I że najtrudniejsze w życiu jest nauczyć się, kiedy w końcu wybrać siebie.
Najmocniej poruszyła mnie Oliwia. To bohaterka, która na pierwszy rzut oka wydaje się spokojna, poukładana, „ogarnięta”. Ale im bardziej ją poznawałam, tym bardziej widziałam, jak bardzo jest zmęczona życiem dla innych. Ona nie żyje dla siebie - ona funkcjonuje dla wszystkich wokół. Dla partnera, dla jego dzieci, dla matki, która nigdy nie jest zadowolona. I najgorsze jest to, że ona sama długo nie widzi w tym nic złego. Przyzwyczaiła się. Do ustępowania. Do milczenia. Do rezygnowania.
Były momenty, kiedy miałam ochotę nią potrząsnąć. Powiedzieć: „Dziewczyno, obudź się!”. Ale jednocześnie rozumiałam ją aż za dobrze. Bo ile z nas tak ma? Ile razy wybieramy spokój zamiast siebie? I właśnie dlatego jej historia boli najbardziej - bo jest tak bardzo prawdziwa.
Zupełnie inne emocje wzbudzała we mnie Monika. Z jednej strony zazdrośna, impulsywna, momentami irytująca… a z drugiej - zagubiona, przytłoczona oczekiwaniami, które ktoś w niej zaszczepił. Ona całe życie słyszy, że musi spełnić pewien schemat. Że powinna wyjść za mąż, że „tak trzeba”. I kiedy w końcu podejmuje tę decyzję… wszystko zaczyna się sypać.
Jej historia była dla mnie trudna. Bo pokazywała, jak łatwo można wejść w życie, które od początku nie jest nasze. Jak bardzo można się zamknąć w czymś, co miało być rozwiązaniem, a okazuje się kolejną pułapką. Monika nie jest łatwa do polubienia, ale jest niesamowicie prawdziwa. I właśnie za to ją doceniłam.
No i jest jeszcze Tymon… postać, która wzbudzała we mnie chyba najwięcej frustracji. Niby obecny, niby zaangażowany, ale jednocześnie ciągle gdzieś obok. Nie potrafi postawić granic, nie potrafi jasno określić swojej roli, a jego przeszłość i relacje z byłymi partnerkami nieustannie wpływają na związek z Oliwią. Miałam wrażenie, że Oliwia zawsze jest u niego „na drugim miejscu”. I to było trudne do czytania.
Ogromne emocje wzbudziła we mnie też matka sióstr. Postać, która momentami doprowadzała mnie do szału. Jej sposób myślenia, to ciągłe „co ludzie powiedzą”, ocenianie, porównywanie… To właśnie ona jest źródłem wielu ran, które siostry noszą w dorosłym życiu. I choć ciężko ją polubić, to niestety jest bardzo wiarygodna. Takie osoby naprawdę istnieją.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak różne są te bohaterki, a jednocześnie jak bardzo są do siebie podobne. Obie dźwigają ten sam bagaż. Obie próbują jakoś sobie poradzić. Tylko każda robi to inaczej.
Autorka stworzyła postacie, które nie są idealne - i właśnie dlatego tak mocno działają na emocje. Popełniają błędy, podejmują złe decyzje, czasem irytują… ale są prawdziwe. I dzięki temu ich historie nie są tylko opowieścią - są doświadczeniem.
Ta książka zostawiła mnie z myślą, że każdy z nas ma w sobie trochę Oliwii i trochę Moniki. I że najtrudniejsze w życiu jest nauczyć się, kiedy w końcu wybrać siebie.
| Aleksandra Iwanek | (6.05.2026) |
*współpraca reklamowa*
Co byście zrobili gdybyście odziedziczyli domek na jeziorem? Ja pewnie spakowałabym walizki i pognała czym prędzej do niego. Sięgając po kolejną książkę autorki wiedziałam, że muszę spodziewać się silnych emocji i nietuzinkowych tematów, do których już mnie przyzwyczaiła. Nie spodziewałam się jednak, że ta książka tak mocno mnie ruszy. Ja dosłownie przy niej chodziła, ręce mi się trzęsły z emocji, i dostawałam szewskiej pasji. To powieś obyczajowa, skupiająca się wartościach, trudnych i kontrowersyjnych tematach, ale też na rodzinnych zależnościach.
Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd. Matka Oliwii i Moniki przypominała im o tym na każdym kroku, powtarza to po dziś dzień, pomimo tego że jej córki dorosły i cóż. Jedna jest po rozwodzie, a druga to tzw stara panna. Oliwia jest po rozwodzie, ale obecnie zamieszkuje z partnerem i planuje z nim przyszłość, choć ta nie jawi się w kolorowych barwach. Kobieta chce być matką, ale jej partner, który ma już dwoje dzieci z poprzednich związków ich nie chce. Kobieta nauczyła się więc podporządkowywać woli innych, jednak do czasu. Kiedy niespodziewanie okazuje się, że dziedziczy domek nad Jeziorem Borzymskim, uświadamia sobie, że to ten czas by zawalczyć o siebie, o swoje zdanie, i w końcu stać się panią własnego losu. Tymczasem Monika, której doskwiera łatka "starej panny" i po kolejnych w jej mniemaniu niesprawiedliwościach losu decyduje się na małżeństwo, które okazuje się pułapką i więzieniem. Obie siostry staną na życiowym zakręcie, będą musiały porządnie zastanowić się nad własnymi losami i podjąć ważne decyzje, czy dadzą sobie radę, i czy siostry pomimo różnic znajdą w końcu wspólny język?
Znając już troszkę twórczość autorki wiedziałam, że to nie będzie ani prosta, ani lekka a już tym bardziej przewidywalna historia. Agnieszka po raz kolejny poruszyła w swojej powieści tematy trudne, nietypowe, ale też i kontrowersyjne. Pokazała rzeczywistość mniej lub bardziej nam znaną. Skupiła się tutaj między innymi na waśniach rodzinnych, na stereotypach, ale też na tematyce rozwodu, przemocy domowej i przemocy psychicznej. Cała historia jest pełna emocji, tych trudnych, złożonych ale też i pozytywnych, choć one zdecydowanie są tutaj w mniejszości. Książka skupia się też przede wszystkim na siostrach, Oliwii i Monice, na ich teraźniejszości, ale też i przeszłości, która miała ogromny wpływ na to jak potoczyły się ich losy. Warto tutaj zaznaczyć, że fabuła rozwija się właśnie w dwóch liniach czasowych, więc jeśli lubicie takie przeskoki czasowe to jest to dla was lektura idealna.
Książka wzbudziła we mnie cały szereg emocji, już dawno żadna lektura tak mocno mnie nie poruszyła. jak wspomniałam na samym początku wszytko we mnie chodziło, dostawałam furii, a nerwy chciały mnie zjeść. Miałam ochotę wskoczyć do tej książki, wszytki nakopać, zwyzywać, niektórych pomordować, a jeszcze innymi porządnie wstrząsnąć. Opisane przez autorkę sytuacje są bardzo realistyczne, przypuszczam że każdy czytelnik znajdzie tutaj coś, co pewnie przeżył, a przez to jakimś sensie stanie się częścią tej historii, bo utożsami się z którąś postacią. Ja wiem jedno, jakby to na mnie trafiło, to byłby ten przysłowiowy ogień na dachu i chaos skończył by się w momencie. Autorka jednak się tutaj bawiła, wodziła za nos, pokazywała różne strony medalu, przeciągała podjęcie ostatecznych decyzji w nieskończoność czym bardzo mocno podnosiła mi ciśnienie. Bardzo mocno liczyłam, że końcówka książki będzie efektywna, ekscytująca, a nawet że wpadnie taka bomba, że się nie pozbieram przez kilka dni. Niestety końcówka mnie nieco rozczarowała, bo Agnieszka przeszła tutaj tymi bocznymi torami, takimi bezpiecznymi i zachowawczymi, przez co poczułam ogromny niedosyt. Co najbardziej mnie zawiodło to taki trochę brak kwintesencji wszystkich wydarzeń, brak konkretnej finałowej rozmowy czy jakiegoś finałowego starcia. Ja wiem, że życie jest raczej prozaiczne, ale spektakularne rzeczy też się zdarzają i tutaj był na t bardzo duży potencjał, dlatego mi szkoda, że nie został on wykorzystany.
Książka mimo to genialna, intrygująca, nietuzinkowa, złożona i wielowątkowa. Mam przeczucie, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a lektura poruszy jakieś niewidzialne struny czy to w sercu, duszy czy umyśle. Mi się podobało, jestem pod wrażeniem, jak sobie przypomnę fabułę to dalej mnie nosi, bo ta historia zostaje z nami na dłużej. Zachęcam i polecam.
Co byście zrobili gdybyście odziedziczyli domek na jeziorem? Ja pewnie spakowałabym walizki i pognała czym prędzej do niego. Sięgając po kolejną książkę autorki wiedziałam, że muszę spodziewać się silnych emocji i nietuzinkowych tematów, do których już mnie przyzwyczaiła. Nie spodziewałam się jednak, że ta książka tak mocno mnie ruszy. Ja dosłownie przy niej chodziła, ręce mi się trzęsły z emocji, i dostawałam szewskiej pasji. To powieś obyczajowa, skupiająca się wartościach, trudnych i kontrowersyjnych tematach, ale też na rodzinnych zależnościach.
Bycie rozwódką czy starą panną to wstyd. Matka Oliwii i Moniki przypominała im o tym na każdym kroku, powtarza to po dziś dzień, pomimo tego że jej córki dorosły i cóż. Jedna jest po rozwodzie, a druga to tzw stara panna. Oliwia jest po rozwodzie, ale obecnie zamieszkuje z partnerem i planuje z nim przyszłość, choć ta nie jawi się w kolorowych barwach. Kobieta chce być matką, ale jej partner, który ma już dwoje dzieci z poprzednich związków ich nie chce. Kobieta nauczyła się więc podporządkowywać woli innych, jednak do czasu. Kiedy niespodziewanie okazuje się, że dziedziczy domek nad Jeziorem Borzymskim, uświadamia sobie, że to ten czas by zawalczyć o siebie, o swoje zdanie, i w końcu stać się panią własnego losu. Tymczasem Monika, której doskwiera łatka "starej panny" i po kolejnych w jej mniemaniu niesprawiedliwościach losu decyduje się na małżeństwo, które okazuje się pułapką i więzieniem. Obie siostry staną na życiowym zakręcie, będą musiały porządnie zastanowić się nad własnymi losami i podjąć ważne decyzje, czy dadzą sobie radę, i czy siostry pomimo różnic znajdą w końcu wspólny język?
Znając już troszkę twórczość autorki wiedziałam, że to nie będzie ani prosta, ani lekka a już tym bardziej przewidywalna historia. Agnieszka po raz kolejny poruszyła w swojej powieści tematy trudne, nietypowe, ale też i kontrowersyjne. Pokazała rzeczywistość mniej lub bardziej nam znaną. Skupiła się tutaj między innymi na waśniach rodzinnych, na stereotypach, ale też na tematyce rozwodu, przemocy domowej i przemocy psychicznej. Cała historia jest pełna emocji, tych trudnych, złożonych ale też i pozytywnych, choć one zdecydowanie są tutaj w mniejszości. Książka skupia się też przede wszystkim na siostrach, Oliwii i Monice, na ich teraźniejszości, ale też i przeszłości, która miała ogromny wpływ na to jak potoczyły się ich losy. Warto tutaj zaznaczyć, że fabuła rozwija się właśnie w dwóch liniach czasowych, więc jeśli lubicie takie przeskoki czasowe to jest to dla was lektura idealna.
Książka wzbudziła we mnie cały szereg emocji, już dawno żadna lektura tak mocno mnie nie poruszyła. jak wspomniałam na samym początku wszytko we mnie chodziło, dostawałam furii, a nerwy chciały mnie zjeść. Miałam ochotę wskoczyć do tej książki, wszytki nakopać, zwyzywać, niektórych pomordować, a jeszcze innymi porządnie wstrząsnąć. Opisane przez autorkę sytuacje są bardzo realistyczne, przypuszczam że każdy czytelnik znajdzie tutaj coś, co pewnie przeżył, a przez to jakimś sensie stanie się częścią tej historii, bo utożsami się z którąś postacią. Ja wiem jedno, jakby to na mnie trafiło, to byłby ten przysłowiowy ogień na dachu i chaos skończył by się w momencie. Autorka jednak się tutaj bawiła, wodziła za nos, pokazywała różne strony medalu, przeciągała podjęcie ostatecznych decyzji w nieskończoność czym bardzo mocno podnosiła mi ciśnienie. Bardzo mocno liczyłam, że końcówka książki będzie efektywna, ekscytująca, a nawet że wpadnie taka bomba, że się nie pozbieram przez kilka dni. Niestety końcówka mnie nieco rozczarowała, bo Agnieszka przeszła tutaj tymi bocznymi torami, takimi bezpiecznymi i zachowawczymi, przez co poczułam ogromny niedosyt. Co najbardziej mnie zawiodło to taki trochę brak kwintesencji wszystkich wydarzeń, brak konkretnej finałowej rozmowy czy jakiegoś finałowego starcia. Ja wiem, że życie jest raczej prozaiczne, ale spektakularne rzeczy też się zdarzają i tutaj był na t bardzo duży potencjał, dlatego mi szkoda, że nie został on wykorzystany.
Książka mimo to genialna, intrygująca, nietuzinkowa, złożona i wielowątkowa. Mam przeczucie, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a lektura poruszy jakieś niewidzialne struny czy to w sercu, duszy czy umyśle. Mi się podobało, jestem pod wrażeniem, jak sobie przypomnę fabułę to dalej mnie nosi, bo ta historia zostaje z nami na dłużej. Zachęcam i polecam.
| Mirosława Dudko | (12.05.2026) |
Piękna, klimatyczna okładka książki "Domek nad jeziorem Borzyńskim" nastraja pozytywnie i obiecuje romantyczną, ciepłą historię z nutą tajemnicy. Szybko jednak okazuje się, że pod malowniczą atmosferą kryje się opowieść znacznie cięższa i bardziej emocjonalna.
Czterdziestoczteroletnia Oliwia Pachnicka od lat żyje głównie dla innych. Po rozwodzie z Jackiem Wałkonikiem związała się z Tymonem Kaczmarkiem, z którym tworzy wolny związek. Tymon nie jest złym człowiekiem, jednak pozostaje pod silnym wpływem swoich dzieci i byłych partnerek, które chętnie wykorzystują jego dobroć i poczucie obowiązku. Skutki ich roszczeniowych zachowań bardzo często odczuwa właśnie Oliwia, dodatkowo zmagająca się z toksyczną, apodyktyczną matką.
Relacja Oliwii i Tymona od początku wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Nie polubiłam Kaczmarka po tym wszystkim, co robił, co mówił i jak się zachowywał. Momentami trudno było mi zrozumieć, dlaczego Oliwia wciąż trwa w tej relacji i godzi się na ciągłe ustępstwa.
Przełomem staje się wiadomość o spadku po Franciszce — przyjaciółce babci Zyty — która zapisuje Oliwii domek nad jeziorem w Borzymiu. Miejsce owiane mrocznymi legendami staje się dla bohaterki symbolem wolności i nowego początku, choć rodzina szybko zaczyna postrzegać spadek wyłącznie jako źródło korzyści materialnych.
„Domek nad jeziorem Borzyńskim” to historia o kobietach uwikłanych w toksyczne rodzinne schematy, niespełnionych oczekiwaniach i traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mogą mieć staroświeckie przekonania dotyczące małżeństwa i społecznej roli kobiet. Matka Oliwii i Moniki przez lata wpajała córkom, że bycie rozwódką lub „starą panną” jest życiową porażką, przez co obie siostry w dorosłości próbują desperacko dopasować się do cudzych oczekiwań, zatracając własne potrzeby i poczucie wartości.
Spadek w postaci domku nad jeziorem Borzyńskim staje się w powieści swoistym testem charakterów i doskonale pokazuje, „kto jest kim”. Gdy pojawiają się pieniądze i możliwość zysku, maski zaczynają opadać, a rodzina Oliwii oraz bliscy Tymona coraz wyraźniej pokazują swoją pazerność i interesowność. Wśród całej galerii bohaterów to właśnie Oliwia wzbudziła moją największą sympatię, choć nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami. Mimo wszystko kibicowałam jej, szczególnie wtedy, gdy zaczęła stawiać granice i walczyć o siebie. Z satysfakcją obserwowałam, jak przeciwstawia się zarówno własnej toksycznej rodzinie, jak i rodzinie Tymona, która najchętniej uszczknęłaby coś ze spadku dla siebie.
Powieść "Domek nad jeziorem Borzymskim" była moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki i kolejnym udanym. Wcześniej miałam okazję przeczytać "Lekarstwo na miłość" oraz "Pokochaj mnie wreszcie!" I ponownie otrzymałam historię opartą na emocjach, trudnych relacjach i bohaterach dalekich od idealnych, ale przez to bardzo prawdziwych.
Pani Agnieszka Łepki po raz kolejny pokazała, że potrafi tworzyć opowieści życiowe, poruszające i skłaniające do refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. Jej styl początkowo wydaje się dość mocno opisowy i momentami rozwija się spokojniej, jednak z czasem historia nabiera dynamiki i emocjonalnej intensywności. Im bardziej autorka odsłania rodzinne konflikty, tajemnice oraz prawdziwe oblicza bohaterów, tym trudniej oderwać się od lektury. Dzięki temu powieść stopniowo wciąga coraz mocniej, a napięcie budowane wokół relacji rodzinnych i spadku sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterek.
"Domek nad jeziorem Borzymskim" to przede wszystkim opowieść o toksycznych relacjach rodzinnych, odwadze bycia sobą, spełnianiu swoich pragnień, stawianiu granic i o dwóch kobietach uwikłanych w toksyczne relacje, próbujących wyrwać się ze schematów narzucanych im przez innych. Wyłania się z niej wniosek, że jeżeli chcemy naprawdę dowiedzieć się, jacy są ludzie, wystarczy postawić na ich drodze pieniądze, spadek albo możliwość łatwego zysku. Wtedy bardzo szybko opadają maski, a na wierzch wychodzą chciwość, zazdrość i egoizm. Domek nad jeziorem Borzyńskim świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między rodziną a interesownością oraz jak trudno zawalczyć o siebie, gdy przez całe życie uczono nas spełniać oczekiwania innych. To emocjonalna, momentami gorzka, ale bardzo życiowa historia o kobietach próbujących odzyskać własny głos i wyrwać się z toksycznych schematów.
Czterdziestoczteroletnia Oliwia Pachnicka od lat żyje głównie dla innych. Po rozwodzie z Jackiem Wałkonikiem związała się z Tymonem Kaczmarkiem, z którym tworzy wolny związek. Tymon nie jest złym człowiekiem, jednak pozostaje pod silnym wpływem swoich dzieci i byłych partnerek, które chętnie wykorzystują jego dobroć i poczucie obowiązku. Skutki ich roszczeniowych zachowań bardzo często odczuwa właśnie Oliwia, dodatkowo zmagająca się z toksyczną, apodyktyczną matką.
Relacja Oliwii i Tymona od początku wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Nie polubiłam Kaczmarka po tym wszystkim, co robił, co mówił i jak się zachowywał. Momentami trudno było mi zrozumieć, dlaczego Oliwia wciąż trwa w tej relacji i godzi się na ciągłe ustępstwa.
Przełomem staje się wiadomość o spadku po Franciszce — przyjaciółce babci Zyty — która zapisuje Oliwii domek nad jeziorem w Borzymiu. Miejsce owiane mrocznymi legendami staje się dla bohaterki symbolem wolności i nowego początku, choć rodzina szybko zaczyna postrzegać spadek wyłącznie jako źródło korzyści materialnych.
„Domek nad jeziorem Borzyńskim” to historia o kobietach uwikłanych w toksyczne rodzinne schematy, niespełnionych oczekiwaniach i traumach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Autorka pokazuje, jak destrukcyjny wpływ mogą mieć staroświeckie przekonania dotyczące małżeństwa i społecznej roli kobiet. Matka Oliwii i Moniki przez lata wpajała córkom, że bycie rozwódką lub „starą panną” jest życiową porażką, przez co obie siostry w dorosłości próbują desperacko dopasować się do cudzych oczekiwań, zatracając własne potrzeby i poczucie wartości.
Spadek w postaci domku nad jeziorem Borzyńskim staje się w powieści swoistym testem charakterów i doskonale pokazuje, „kto jest kim”. Gdy pojawiają się pieniądze i możliwość zysku, maski zaczynają opadać, a rodzina Oliwii oraz bliscy Tymona coraz wyraźniej pokazują swoją pazerność i interesowność. Wśród całej galerii bohaterów to właśnie Oliwia wzbudziła moją największą sympatię, choć nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami. Mimo wszystko kibicowałam jej, szczególnie wtedy, gdy zaczęła stawiać granice i walczyć o siebie. Z satysfakcją obserwowałam, jak przeciwstawia się zarówno własnej toksycznej rodzinie, jak i rodzinie Tymona, która najchętniej uszczknęłaby coś ze spadku dla siebie.
Powieść "Domek nad jeziorem Borzymskim" była moim trzecim spotkaniem z twórczością autorki i kolejnym udanym. Wcześniej miałam okazję przeczytać "Lekarstwo na miłość" oraz "Pokochaj mnie wreszcie!" I ponownie otrzymałam historię opartą na emocjach, trudnych relacjach i bohaterach dalekich od idealnych, ale przez to bardzo prawdziwych.
Pani Agnieszka Łepki po raz kolejny pokazała, że potrafi tworzyć opowieści życiowe, poruszające i skłaniające do refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. Jej styl początkowo wydaje się dość mocno opisowy i momentami rozwija się spokojniej, jednak z czasem historia nabiera dynamiki i emocjonalnej intensywności. Im bardziej autorka odsłania rodzinne konflikty, tajemnice oraz prawdziwe oblicza bohaterów, tym trudniej oderwać się od lektury. Dzięki temu powieść stopniowo wciąga coraz mocniej, a napięcie budowane wokół relacji rodzinnych i spadku sprawia, że chce się poznać dalsze losy bohaterek.
"Domek nad jeziorem Borzymskim" to przede wszystkim opowieść o toksycznych relacjach rodzinnych, odwadze bycia sobą, spełnianiu swoich pragnień, stawianiu granic i o dwóch kobietach uwikłanych w toksyczne relacje, próbujących wyrwać się ze schematów narzucanych im przez innych. Wyłania się z niej wniosek, że jeżeli chcemy naprawdę dowiedzieć się, jacy są ludzie, wystarczy postawić na ich drodze pieniądze, spadek albo możliwość łatwego zysku. Wtedy bardzo szybko opadają maski, a na wierzch wychodzą chciwość, zazdrość i egoizm. Domek nad jeziorem Borzyńskim świetnie pokazuje, jak cienka bywa granica między rodziną a interesownością oraz jak trudno zawalczyć o siebie, gdy przez całe życie uczono nas spełniać oczekiwania innych. To emocjonalna, momentami gorzka, ale bardzo życiowa historia o kobietach próbujących odzyskać własny głos i wyrwać się z toksycznych schematów.
| Magdalena Szary | (24.06.2026) |
"Dawanie więcej tym, którzy nie potrafią tego docenić, nie zmieni ich podejścia."(a.n.)
⬇️
"Domek nad jeziorem Borzymskim"
@agnieszka_lepki_autorka
@wydawnictwo_novaeres
[Współpraca reklamowa]
Bardzo cenię sobie powieści tej autorki. Wyróżniają się naturalnością i prawdziwością.
Jej historie potrafią wzruszyć, wkurzyć, rozśmieszyć i oburzyć. Bohaterowie wzbudzają zarówno współczucie, jak i irytację, a gdy sytuacja tego wymaga, autorka nie szuka dla nich usprawiedliwień ani łagodnych słów.
Tytułowy domek to coś więcej niż tylko miejsce. Jest symbolem wspomnień, konfliktów, tragedii, ale także szansy na nowy rozdział. Na zatrzymanie się, spróbowanie wszystkiego od nowa i na własnych warunkach.
W tej historii relacje są sercem całej fabuły. To one napędzają emocje i decyzje bohaterów. Co najlepsze, są wielowymiarowe, złożone i bardzo życiowe. Pełno w nich napięć, niedopowiedzeń, zazdrości i zawiści. Są relacje oparte na oczekiwaniach i presji. Są uczucia romantyczne, które nie zawsze okazują się zdrowe. Ale jest też ta jedna, najważniejsza relacja. Ta z samym sobą. Ta, która zmusza do zatrzymania się, skupienia i zastanowienia nad własnymi potrzebami.
Choć historia jest w pewnym sensie prosta, do lekkich zdecydowanie nie należy. Niesie ze sobą ogrom emocji, które zostają z czytelnikiem na długo i zmuszają do przeżywania wydarzeń razem z bohaterami. Bo nie da się inaczej. Były momenty, kiedy moja cierpliwość do bohaterów się kończyła. Klęłam pod nosem i miałam ochotę nimi potrząsnąć. Były też chwile, gdy z przerażenia trzęsły mi się ręce, a serce waliło jak oszalałe. Niektóre decyzje były dla mnie niezrozumiałe, ale wiem, że w podobnej sytuacji każdy zachowałby się inaczej.
Miłość ma tu wiele oblicz. Plotki potrafią niszczyć, a dobre imię wśród sąsiadów ma ogromne znaczenie.
To poruszająca i refleksyjna opowieść o poszukiwaniu siebie, odwadze oraz wyzwalaniu się z narzuconych ról. To historia o tym, ja relacje potrafią zarówno budować, jak i ograniczać.
Polecam!
Meggi.books
⬇️
"Domek nad jeziorem Borzymskim"
@agnieszka_lepki_autorka
@wydawnictwo_novaeres
[Współpraca reklamowa]
Bardzo cenię sobie powieści tej autorki. Wyróżniają się naturalnością i prawdziwością.
Jej historie potrafią wzruszyć, wkurzyć, rozśmieszyć i oburzyć. Bohaterowie wzbudzają zarówno współczucie, jak i irytację, a gdy sytuacja tego wymaga, autorka nie szuka dla nich usprawiedliwień ani łagodnych słów.
Tytułowy domek to coś więcej niż tylko miejsce. Jest symbolem wspomnień, konfliktów, tragedii, ale także szansy na nowy rozdział. Na zatrzymanie się, spróbowanie wszystkiego od nowa i na własnych warunkach.
W tej historii relacje są sercem całej fabuły. To one napędzają emocje i decyzje bohaterów. Co najlepsze, są wielowymiarowe, złożone i bardzo życiowe. Pełno w nich napięć, niedopowiedzeń, zazdrości i zawiści. Są relacje oparte na oczekiwaniach i presji. Są uczucia romantyczne, które nie zawsze okazują się zdrowe. Ale jest też ta jedna, najważniejsza relacja. Ta z samym sobą. Ta, która zmusza do zatrzymania się, skupienia i zastanowienia nad własnymi potrzebami.
Choć historia jest w pewnym sensie prosta, do lekkich zdecydowanie nie należy. Niesie ze sobą ogrom emocji, które zostają z czytelnikiem na długo i zmuszają do przeżywania wydarzeń razem z bohaterami. Bo nie da się inaczej. Były momenty, kiedy moja cierpliwość do bohaterów się kończyła. Klęłam pod nosem i miałam ochotę nimi potrząsnąć. Były też chwile, gdy z przerażenia trzęsły mi się ręce, a serce waliło jak oszalałe. Niektóre decyzje były dla mnie niezrozumiałe, ale wiem, że w podobnej sytuacji każdy zachowałby się inaczej.
Miłość ma tu wiele oblicz. Plotki potrafią niszczyć, a dobre imię wśród sąsiadów ma ogromne znaczenie.
To poruszająca i refleksyjna opowieść o poszukiwaniu siebie, odwadze oraz wyzwalaniu się z narzuconych ról. To historia o tym, ja relacje potrafią zarówno budować, jak i ograniczać.
Polecam!
Meggi.books
Dodaj własną recenzję
Zakupy w Zaczytani.pl są bezpieczne.
Ci, którzy kupili tę książkę, kupili również:
![]() |
Tropikalna strefa uczuć — Magdalena Artomska-Białobrzeska Tu możesz się zatracić i wygrać albo przegrać… wszystko
Wymarzony urlop Lizy, rasowej businesswoman, od początku nie przebiega zgodnie z planem. Jej przyj... |
Oferta książek
Wg wydawnictwa
Najpopularniejsze i polecane
Kategorie książek
Zaloguj się | Twoje zamówienia | Twoje dane | Koszty dostawy | Regulamin zakupów
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res
Reklamacje i zwroty | Bezpieczeństwo | Pomoc | Kontakt | Copyright © 2008 by Novae Res




